Uncategorized

Kozioł ofiarny czy „antysemita najgorszego sortu”?


Niemcy mają problem z wielkim kompozytorem

Richard Wagner. Niemcy próbują rozliczyć się z przeszłością wielkiego kompozytora (Fot. Shutterstock)Mało który kompozytor budzi zarazem tyle uznania i niesmaku co Richard Wagner. Szczególnie w Niemczech, gdzie dzieło Wagnera pojmowane jest zarazem jako klejnot kultury narodowej i powód do politycznego wstydu, jego twórczość ciężka jest od znaczeń i interpretacji.

Wagnerowska scheda obejmuje nie tylko jego muzyczne utwory dramatyczne, ale również antysemickie i nacjonalistyczne teksty polityczne. Nazistowskie władze wychwalały jego kompozycje jako symbol czystej kultury niemieckiej, jaką miały nadzieję wypromować. Hitler regularnie gościł na Festiwalu Wagnerowskim w Bayreuth, gdzie potomkowie kompozytora podejmowali go serdecznie, zaś jego muzykę wykorzystywano przy partyjnych zjazdach oraz oficjalnych uroczystościach.

– W Niemczech nie da się zorganizować naiwnie pięknej inscenizacji opery Wagnera – zastrzegł Michael P. Steinberg, historyk kultury z Uniwersytetu Browna i kurator – wraz z Katheriną J. Schneider – nowej wystawy poświęconej kompozytorowi w berlińskim Deutsches Historisches Museum. – To po prostu niemożliwe.

Wagner: kompozytor o trudnych poglądach

Wystawę pod nazwą „Richard Wagner i nacjonalizacja uczuć” otwarto w sobotę, a będzie ją można oglądać do końca września. To pierwszy przypadek wystawy w muzeum historii Niemiec poświęconej kompozytorowi. Bada ona zależności między poglądami politycznymi Wagnera a jego twórczością artystyczną oraz wpływem.

– Gdyby Wagner ograniczył się do napisania tych swoich trzech tysięcy stron prozy, zostałby zapamiętany jako świr, ot, szurnięty myśliciel drugiego sortu – ocenił Steinberg.

Tymczasem, jak dodał, w powszechnej świadomości zapisał się przede wszystkim jako twórca muzycznych utworów dramatycznych, które uczyniły zeń „bez cienia wątpliwości najbardziej wpływowego kompozytora połowy XIX wieku, bez którego nie sposób zrozumieć późniejszej europejskiej muzyki poważnej”.

Jak to ujął Steinberg, Wagner był „technikiem emocji”, który aranżował zbiorowe doznania, poprzez uczucia wtłaczając w swoją sztukę własne przekonania. Oznacza to, że jego muzyki nie da się oddzielić od jego zatrutych poglądów politycznych. – Myśli te przedostają się na scenę podprogowo – dodał. – Zawarte są w uczuciach, które przekazuje muzyka i tekst.

Dlatego też Steinberg i Schneider zorganizowali wystawę wokół serii emocji, poprzez które, jak argumentują, można rozumieć schedę po kompozytorze: od alienacji, jaką czuł Wagner-rewolucjonista w latach czterdziestych XIX wieku, po poczucie przynależności, gdy doczekał się oficjalnej akceptacji, i od erotyzmu charakteryzującego uwodzicielskość jego dzieł po wstręt i pogardę, jakimi karmiły się jego uprzedzenia.

W przekonaniu kuratorów były to uczucia „narodowe”, gdyż popularność muzyki Wagnera pomogła osadzić je w niemieckiej świadomości narodowej, szczególnie po zjednoczeniu kraju w 1871 roku.

Czy żydowscy kompozytorzy potrafią tworzyć?

Na poparcie tezy organizatorzy wystawy zgromadzili eksponaty wypożyczone z całej Europy, jak również artefakty z własnych zbiorów Deutsche Historisches Museum, do czego dochodzą materiały wideo przedstawiające występy i inscenizacje, a także wywiady z istotnymi wagnerowskimi artystami.

Nową instalację audio na zamówienie kuratorów przygotował też dyrektor berlińskiej Komische Oper Barrie Kosky, dla którego ważnym elementem tożsamości artystycznej jest jego żydowskość. Przez ostatnich kilka lat, jak sam mówi, pracował nad „publicznym egzorcyzmem kulturowym” własnych wagnerowskich demonów, badając antysemityzm kompozytora poprzez wiele oklaskiwanych realizacji, których kulminację stanowiło wystawienie „Śpiewaków norymberskich” w Bayreuth, gdzie w ramach inscenizacji postać Wagnera została postawiona przed sądem.

Kosky tłumaczył, że punktem wyjścia dla jego instalacji była otoczona ponurą sławą broszura „Żydostwo w muzyce”, antysemicki elaborat, w którym Wagner upiera się, że żydowscy kompozytorzy są w stanie jedynie naśladować, nie zaś naprawdę tworzyć. Tyrada bazuje na organicznej nienawiści Wagnera do żydowskiego „głosu”. Argumentując, że muzyka poważna wykształciła się z kultur ludowych o podłożu rasowym, kompozytor opisuje żydowską muzykę ludową jako „mieszające zmysły bulgotanie, jodłowanie i gdakanie”.

Kosky przyznał, że echa tych znienawidzonych odgłosów odnalazł w muzyce przypisanej wagnerowskim postaciom uosabiającym antysemickie archetypy: chociażby pedantycznemu krytykowi w „Śpiewakach norymberskich” czy łasym na złoto karłom w tetralogii „Pierścień Nibelunga”.

Instalacja dźwiękowa Kosky’ego rozbrzmiewa w muzeum w małym, ciemnym pomieszczeniu. Na gości czekają wymieszane nagrania muzyki z synagogi, fragmenty dawnych nagrań z „żydowskimi” postaciami z utworów Wagnera oraz zdania z „Żydostwa w muzyce” czytane w jidysz przez kobietę. Jak określił to sam Kosky, daje to efekt „umyślnie przyprawiający o mdłości”.

Czy romantyczny nacjonalizm jest groźny?

Kosky zapowiedział, że w dalszym ciągu zamierza reżyserować utwory dramatyczne Wagnera, mimo że zawierają one treści antysemickie. Jak wyjaśnił, dokonawszy swoich „egzorcyzmów”, poczuł osobistą i artystyczną swobodę podejścia do prac kompozytora z nowych perspektyw.

– To kombinacja czynników: muzyki, tekstu oraz wykorzystywanej specyfiki kulturowej, sprawia, że dzieła Wagnera wydają mi się tak zarazem głęboko problematyczne i fascynujące – dodał.

Zdaniem Marka Berry’ego, kierownika wydziału muzyki na należącej do Uniwersytetu Londyńskiego uczelni Royal Holloway i autora licznych publikacji poświęconych polityce i religii w dziełach Wagnera, kompozytor stał się kimś na kształt kozła ofiarnego przy okazji podejmowanych przez Niemców prób pogodzenia się z własną przeszłością. Zupełnie tak, zauważył, jak gdyby poczucie winy wynikające ze zbrodniczych konsekwencji niemieckiego antysemityzmu można było przerzucić na jednego człowieka, który zmarł na długo przed objęciem władzy przez narodowych socjalistów.

– To oczywiste, że w myśli Wagnera obecne są elementy romantycznego nacjonalizmu – przyznał Berry – jak praktycznie u każdego niemieckiego artysty tamtych czasów. Lecz jeśli przyjrzeć się jego pismom teoretycznym, przedstawia w nich wyraźne przeświadczenie, że okres cech narodowych w sztuce przeminął, że nadchodzi epoka artystycznego uniwersalizmu.

Owszem, zgodził się Barry, w dramatach muzycznych Wagnera pojawiają się tropy antysemickie, w jego tekstach zaś – antysemickie przemyślenia polityczne. Badacz zastrzegł jednak, że nie sprawia to, by antysemicka była sama muzyka Wagnera, i to nie Wagner był głównym medium, poprzez które antysemityzm zdominował narodowe nastroje w Niemczech, tworząc bazę pod ludobójczą politykę państwa.

Wagner manipuluje emocjami

Daniel Barenboim, jedna z najważniejszych żydowskich postaci w świecie muzyki klasycznej w Niemczech i dyrektor Staatsoper Berlin, napisał, że „trudno rozliczać Wagnera z tego, że Hitler używał i nadużywał jego muzyki i jego poglądów”. Barenboim odmówił udzielenia wypowiedzi, lecz w artykule na własnej stronie internetowej opisuje Wagnera jako „zaciekłego antysemitę najgorszego sortu, którego twierdzeń niepodobna mu wybaczyć”.

W tym samym tekście Barenboim, który w październiku dyrygować będzie nową inscenizacją „Pierścienia” w berlińskiej operze, pyta: dlaczego mielibyśmy pozwolić, by to Hitler miał ostatnie słowo w kwestii Wagnera, skoro tylu żydowskich artystów – śpiewaków, dyrygentów, reżyserów – zbudowało na twórczości Wagnera kariery, a jego dzieła zainspirowały tylu żydowskich kompozytorów?

Artykuł ten zresztą zaczyna się od rozważań nad sceną burzy, która otwiera wagnerowską operę „Walkiria”. Barenboim przedstawia precyzyjną, niemalże matematyczną strukturę, poprzez którą Wagner zarysowuje wrażenie przebywania w lesie bądź w zamieci śnieżnej i emocje wyobcowanego, uciekającego outsidera. Frazy puchną i cofają się wobec eksplozji instrumentów dętych i gwałtownego łomotu kotłów. To moment, w którym obecnym na widowni mocniej bije serce. Przy użyciu takich właśnie technik Wagner manipuluje emocjami – czy to na skalę frazy, czy też melodii, czy opery, czy wreszcie narodu.


Kozioł ofiarny czy „antysemita najgorszego sortu”?

Ben Miller

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Niemcy dzielnie rozliczają się ze swoją przeszłością. Ale problem mają z przyszłością.

    Tym problemem jest uznanie legitymacji nacjonalizmu żydowskiego. Nie będzie pojednania między Niemcami i narodem żydowskim bez uznania państwa żydowskiego. Bez tego każdy balans będzie błędny.

    Można zrozumieć obawy rządu niemieckiego. Bo zmiana orientacji bliskowschodniej może Niemców kosztować wielkie pieniądze. W to wierzą rządy niemieckie a szczególnie przemysłowcy niemieccy.
    Taniej i przyjemniej zrobić wystawę krytyczną o R. Wagnerze. Tam nie ma niebezpieczeństwa że mimowolnie obrażą jakiegoś proroka którego duch wyśle nożownika przeciw rodzinie ministra.
    A. Merkel już nie ma w polityce niemieckiej, ale jej następcy robią te same błędy polityczne.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.