Uncategorized

Jak Biały Dom próbuje przeciwstawić się nienawiści do Żydów i podważa sam siebie

.

Melanie Phillips

Ktoś musi nauczyć administrację Bidena, czym jest antysemityzm.

Administracja Bidena ogłosiła utworzenie między agencyjne grupy, która będzie koordynować wysiłki rządu USA „w celu przeciwdziałania antysemityzmowi”.

Prezydent Joe Biden powiedział: „W Ameryce nie ma miejsca na antysemityzm. Wszyscy Amerykanie powinni zdecydowanie odrzucić antysemityzm – w tym negację Holokaustu – gdziekolwiek on istnieje”.

Czy to dobra wiadomość, biorąc pod uwagę ogromny niepokój ogarniający większość społeczności żydowskiej w Ameryce z powodu ogromnego wzrostu ataków antysemickich?

Zakres zadań tej nowej grupy to „przeciwdziałanie antysemityzmowi, islamofobii i pokrewnym formom uprzedzeń i dyskryminacji”.

To budzi natychmiastowy niepokój. Antysemityzm należy do zupełnie innej kategorii niż inne formy dyskryminacji, a jeszcze bardziej różni się od islamofobii. Łączenie antysemityzmu z innymi formami uprzedzeń umniejsza jego wyjątkowo groźną dla ludzkości truciznę.

Dzieje się tak dlatego, że antysemityzm nie jest tylko inną odmianą nienawiści czy pogardy. Jest to paranoiczne zaburzenie psychologiczne, stworzone całkowicie przez fałsz, zniekształcenia i zaćmienie rozumu, które demonizuje naród żydowski i Żydów  w państwie Izrael. U podstaw tego zaburzenia leży chęć całkowitego pozbycia się Żydów.

Żadne inne uprzedzenia wobec jakiejkolwiek innej grupy, kultury czy ludzi nawet się do tego nie zbliżają.

Oczywiście prawdziwe uprzedzenia wobec muzułmanów powinny być potępione, tak jak uprzedzenia wobec hindusów, sikhów, czarnych czy kogokolwiek innego.

Jednak świat islamski jest odpowiedzialny za więcej aktów terroryzmu niż jakakolwiek inna grupa, a jego dominująca obecnie teologia głosi dżihad przeciwko nie muzułmańskiemu światu, czy to poprzez przemoc, czy polityczną infiltrację.

Tak więc „islamofobia” przywłaszcza sobie jedyną w swoim rodzaju cechę antysemityzmu – że jest formą szyderstwa – aby nadać każdej negatywnej wypowiedzi na temat świata islamu etykietę zaburzenia psychicznego.

Pojęcie „islamofobii” jest więc głęboko antyżydowskie.

Co więcej, jedną z głównych sił napędowych globalnego antysemityzmu jest obecnie świat muzułmański. Jednak powiedzieć o tym, to zostać obrzuconym smołą i piórami jako „islamofob”.

Liczne badania opinii publicznej wykazały, że społeczności muzułmańskie są przesiąknięte antysemityzmem i są nieproporcjonalnie odpowiedzialne za ataki na Żydów.

Ale skoro postępowy świat potępia wszystkie takie obserwacje rzeczywistości jako „islamofobię”, jakie są szanse, że ta nowa grupa Białego Domu zidentyfikuje ten kluczowy czynnik nienawiści do Żydów? Odpowiedź wydaje się być zerowa.

Do tego dochodzi jeszcze fatalny fakt, że Partia Demokratyczna i różne grupy w jej kręgu są pełne ludzi, którzy albo są jawnymi antysemitami, albo obsesyjnie wybierają Izrael do zbiorowej i oszczerczej demonizacji.

Jest niesławny „Squad” antyżydowskich i antyizraelskich kongresmenek; jest Naród Islamu Louisa Farrakhana, który zmienił niezliczone rzesze czarnych Amerykanów w nienawidzących „szatańskich” Żydów; jest też Black Lives Matter, który również potępia Żydów jako białych ciemiężycieli, a Izrael jako „państwo apartheidu”.

Jednak daleko od bycia uznanym za trującego i zdegradowanym do ich właściwego miejsca jako społecznych pariasów, ci ludzie są albo wychwalani przez Demokratów, albo ich antysemityzm jest ignorowany lub nawet usprawiedliwiony. Jakie są więc szanse, że ta nowa grupa Białego Domu nazwie ich fanatyzm? Odpowiedź z pewnością musi być zerowa.

Jeszcze bardziej niepokojące są przypadki antyżydowskiego animuszu w samej administracji Bidena.

W zeszłym tygodniu Zionist Organization of America została wykluczona z dyskusji okrągłego stołu na temat antysemityzmu zwołanej przez Douga Emhoffa, żydowskiego męża wiceprezydenta Kamali Harris. Powód tego wykluczenia został obrazowo oświetlony niemal natychmiast.

W przeciwieństwie do innych amerykańskich organizacji żydowskich, ZOA nigdy nie waha się przed wskazywaniem antysemityzmu w administracji Bidena.

Jak ZOA zauważyło w tym tygodniu, nominacja Elizabeth Frawley Bagley na ambasadora USA w Brazylii ma być rozstrzygnięta przez Senat przed końcem roku. Na przesłuchaniu potwierdzającym w maju, przypomniało ZOA, Bagley spotkała się z dwupartyjnym potępieniem za stwierdzenie w 1998 roku, że Demokraci mają „głupie” proizraelskie poglądy z powodu „czynnika żydowskiego”. Dodała: „Zawsze istnieje wpływ żydowskiego lobby, ponieważ w grę wchodzą duże pieniądze”.

Jednak pomimo tego skandalicznego uprzedzenia, nominacja Bagleya została odesłana do Senatu w celu podjęcia decyzji w tym samym tygodniu, w którym Biały Dom zorganizował okrągły stół na temat zwalczania antysemityzmu.

Następnie jest Hady Amr, który został niedawno mianowany zastępcą asystenta sekretarza stanu ds. „Izraela-Palestyny” w celu promowania palestyńskiej sprawy arabskiej. Rok po atakach 9/11, Amr napisał o swojej pracy jako krajowy koordynator antyizraelskiej Middle East Justice Network: „Zainspirowała mnie palestyńska intifada”, mordercza kampania terroru przeciwko Izraelczykom w latach 1987-1993.

Albo Maher Bitar, starszy dyrektor ds. wywiadu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, który spędził lata promując bojkot Izraela i był w zarządzie powiązanej z Bractwem Muzułmańskim organizacji Studenci dla Sprawiedliwości w Palestynie, która prześladuje żydowskich studentów na kampusach i rozpowszechnia antysemicką propagandę.

Jest jeszcze Reema Odin, zastępca dyrektora Biura Legislacyjnego Białego Domu, która usprawiedliwiała palestyńskie zamachy samobójcze na Izraelczyków w 2002 roku – kiedy setki Izraelczyków wysadzano w autobusach i pizzeriach podczas drugiej intifady – jako „ostatnią deskę ratunku zdesperowanego narodu”.

Nie pomińmy też Uzry Zeya, podsekretarza ds. bezpieczeństwa cywilnego, demokracji i praw człowieka. Jak Alana Goodman doniosła w Washington Free Beacon w zeszłym roku, w czasie gdy Zeya pracowała dla Washington Report on Middle East Affairs, zebrała badania do książki argumentując, że „lobby izraelskie obaliło amerykański proces polityczny, aby przejąć kontrolę nad polityką bliskowschodnią USA” poprzez ustanowienie tajnej sieci „brudnych pieniędzy” PAC, które rzekomo przekupują i wymuszają na kandydatach do kongresu przyjęcie pro izraelskich stanowisk

W części zatytułowanej „Władza żydowska w kształtowaniu amerykańskiej polityki bliskowschodniej”, książka twierdzi, że American Israel Public Affairs Committee wydaje amerykańskim Żydom tajne rozkazy, jak mają głosować i których kandydatów wspierać finansowo.

Dalej twierdzono, że „nieżydowscy Amerykanie coraz częściej postrzegają swoich żydowskich współobywateli jako członków jednozadaniowego bloku wyborczego, który w najlepszym razie dzieli swoją lojalność między coraz bardziej eksploatowany Izrael i coraz bardziej eksploatowane Stany Zjednoczone”.

„Bardziej stanowczy lobbyści na rzecz Izraela muszą również przyjąć główną część winy za jakiekolwiek zmiany, które miały miejsce w amerykańskim postrzeganiu publicznym lojalności amerykańskich Żydów,” kontynuowano. „Nieuniknione postrzeganie opinii publicznej jest takie, że tak gorliwi zwolennicy Izraela nie mają prawdziwego interesu w uczynieniu Stanów Zjednoczonych lepszym miejscem dla wszystkich ich obywateli, ale tylko w uczynieniu Izraela bardziej bezpiecznym i prosperującym miejscem dla Żydów”.

Innymi słowy, książka obwiniała Żydów za antysemityzm.

Szanse na to, że nowa grupa Białego Domu nazwie fanatyczne zachowanie wszystkich tych urzędników są wyraźnie zerowe.

Prawdopodobieństwo jest takie, że ta nowa strategia jak zawsze przypnie antysemityzm do „skrajnej prawicy”, ignorując go tam, gdzie jest najbardziej wszechobecny i potężny: w społecznościach czarnych i muzułmańskich, w partii demokratycznej – i w administracji Bidena.

Jak Biały Dom próbuje przeciwstawić się nienawiści do Żydów, podważa sam siebie

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.