„Dziękuję za uparte budzenie mojego sumienia”.

Katarzyna Kasia wygłasza laudację na cześć Agnieszki Holland (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)
Agnieszka Holland została uhonorowana nagrodą Człowieka Roku „Gazety Wyborczej”. Laudację na cześć laureatki wygłosiła Katarzyna Kasia, dziennikarka, filozofka i nauczycielka akademicka.
Wierzę w moc opowieści.
Na tych, którzy opowiadają, spoczywa ogromna odpowiedzialność. Tym bardziej że historię piszą zwycięzcy, a ci, co przegrywają, giną na marginesach, w ciemności. A przecież zwycięstwo wcale nie musi oznaczać, że się stało po dobrej stronie. Przecież często okazuje się, że moralna racja była tam, gdzie słabość, wykluczenie, bezbronność. W najlepszych opowieściach głos dostają bezsilni.
Żeby to było możliwe, trzeba jednak wyjść poza racjonalność, a na pewno poza koniunkturalne kalkulacje. Milan Kundera w przetłumaczonej na polski przez Agnieszkę Holland „Nieznośnej lekkości bytu” pisał: „Kiedy nasze serce przemawia do nas, umysł uważa, że sprzeciwianie się mu jest czymś wręcz nieprzyzwoitym”. Najlepsze opowieści trafiają prosto w serce.
To wcale nie jest tak, że poruszanie się w strefie wartości oznacza stąpanie po grząskim gruncie. Wręcz odwrotnie: właśnie tutaj można odnaleźć fundament, oparcie i ten rodzaj pewności, który rodzi się jedynie w spotkaniu z innym, w spojrzeniu, w empatycznym olśnieniu, dzięki któremu możesz uchwycić chociaż mały kawałek tego, co rzeczywiście ważne. Takie chwile jasności są bezcenne, nieporównywalne z niczym.
To może być opowieść o reporterze, który chociaż na własne oczy widział najstraszniejszą tragedię, to i tak musiał wiele wysiłku włożyć w to, żeby świat mu uwierzył. Albo o lwowskim kanalarzu, który uratował życie żydowskiej rodzinie, stając się bohaterem, niejako mimo woli. To może być opowieść o rozpaczy i namiętności kobiety, która nie chciała dłużej być samotna. Albo o ekscentrycznej starszej pani, odkrywającej, że relacje między człowiekiem a naturą są o wiele bardziej nieoczywiste, a zarazem symetryczne, niż by się mogło wydawać.
„Dziękuję za uparte budzenie mojego sumienia”. Laudacja Katarzyny Kasi na cześć Agnieszki Holland
Agnieszko,
Dziękuję za te wszystkie razy, kiedy stawiałaś mnie przed etycznym wyborem, zadając mi w swoich filmach pytanie, co ja bym zrobiła w podobnej sytuacji.
Dziękuję za uparte budzenie mojego sumienia.
Dziękuję za Twoją przenikliwość, nieustępliwość i za to, że nie pozwalasz mi osiąść i umościć się w złudnym poczuciu komfortu.
Dziękuję Ci za hojność, z jaką obdarzasz świat uwagą, za otwartość.
Dziękuję za to, że jesteś inspiracją dla kobiet, które dążą do emancypacji.
Dziękuję za Twój optymizm i za to, że mimo wszystko wierzysz, że świat zmierza w dobrą stronę.
Dziękuję za to, co robisz, żeby naprawdę tak było.
Dziękuję za poczucie humoru.
Dziękuję za troskę o człowieka i o psa.
Dziękuję za mądrość i za to, że nie boisz się domyślać rzeczy do końca, nawet jeśli jest on bardzo niepokojący.
Dziękuję za Twoją wielką odwagę.
Dziękuję Ci za to, że w „Zielonej granicy” opowiedziałaś historię o rodzinie, która została zmuszona do tego, żeby opuścić swój kraj. O matce, ojcu, dziadku i dzieciach, którzy uciekając od bomb, trafili do strasznego, zimnego, ciemnego lasu na granicy polsko-białoruskiej. Że opowiedziałaś o wolontariuszkach i wolontariuszach, o straży granicznej, o migrantkach i migrantach. O zimnie, szczuciu psami, drucie żyletkowym, wywózkach, o pomocy, ratowaniu i o śmierci. Że pokazałaś konkretne twarze, od których nie da się łatwo odwrócić.
Dziękuję za prawdę, w której mówieniu potrafisz – jak nikt inny – być zarazem bezkompromisowa i czuła.
Dziękuję za to, że dajesz głos bezsilnym, bo dzięki temu dajesz im siłę.
Dziękuję za to, że Twoje filmy to ciosy w serce, które dzięki nim wie, że ma po co bić.
Katarzyna Kasia
„Dziękuję za uparte budzenie mojego sumienia”. Laudacja Katarzyny Kasi na cześć Agnieszki Holland
Kategorie: Uncategorized

