Uncategorized

ZA CO ZOSTAŁEM UKARANY?


Henryk Grynberg

Ukazała się właśnie „A HISTORY OF POLISH LITERATURE” Anny Nasiłowskiej nakładem bostońskiego wydawnictwa Academic Studies Press. Zajrzałem do indeksu i odetchnąłem z ulgą: jestem. Na dole stronicy 424 drobnym druczkiem w okienku zatytułowanym „Schulz’s literary echoes”: „Pisarz Henryk Grynberg (powojenny emigrant, obecnie w USA w opowiadaniu z 1990 r. „Drohobycz, Drohobycz” spisał relację Leopolda Lustiga („The writer Henryk Grynberg (apostwar emigre, currently in the USA) in his 1990 story „Drohobycz, Drohobycz” recorded Leopold Lustig’s account…”) – to 10-wierszowy cytach o okolicznościach śmierci Shulza jak gdyby to był rzeczywiście rekording a nie moja rodzona proza na podstawie relacji sportretowanego przeze mnie narratora.

Dużo lepiej wiedzie się w tej historii literatury Bogdanowi Wojdowskiemu. Jego „Chleb rzucony umarłym” zajmuje większość stronicy w petitowym okienku pt. „Two views of the ghetto”. Uzupełnia to okienko 10-wierszowy akapit o narracji Hanny Krall i Marka Edelmana “Zdążyć przed Panem Bogiem”.

Michał Głowiński figuruje – też w petitowych okienkach – jako autor „Czarnych sezonów” (dwa wersy na s. 483) oraz zapisków o propagandowym skażeniu języka pt. „Marcowe gadanie” (dziesięć wersów na s. 593). Pierwsza książka – którą swego czasu zjechałem za brak podstawowej dyscypliny pisarskiej i epigonizm – wspomniana jest z okazji „powrotu tematu Holokaustu w latach 1990-ych, gdy zniknęła cenzura i pokolenie dzieci wojny zaczęło relacjonować (record) swoje doświadczenia”.

Ani wzmianki o dużo wcześniejszych (pionierskich) relacjach „dziecka wojny”: „Żydowska wojna” (1965) i „Zwycięstwo” (1969), tłumaczonych na wiele języków i nagradzanych w kraju i za granicą. Na marginesie: my nie byliśmy dziećmi wojny, lecz Holokaustu. To kolosalna różnica semantyczna mój tytuł „Żydowska wojna” jest ironiczny, na co zwrócił uwagę w swej recenzji Jarosław Iwaszkiewicz. Poza tym nie jestem ani emigrantem tylko uchodźcą i nie „powojennym”, bo uciekłem na fali marcowej pod koniec 1967 r.

PS „Żydowska wojna” i „Zwycięstwo” istnieją w kilku polskich wydaniach oficjalnych i drugiego obiegu a oprócz tego po angielsku, francusku, hebrajsku, niemiecku, włosku, holendersku.

„Żydowska wojnę” wkrótce po jej ukazaniu się zanotowała Encyclopaedia Judaica a „Zwycięstwo” zaliczono do stu najważniejszych książek żydowskich. Może dlatego prof. Nasiłowska nie zalicza ich do literatury polskiej?

Kategorie: Uncategorized

4 odpowiedzi »

  1. Pan Henryk Grynberg jest świetnym pisarzem i publicystą którego teksty czytam zawsze z największą uwagą i szacunkiem. Przesyłam pozdrowienia dla Autora.

  2. Teraz takie czasy, narobiła się masa profesorów, którzy szacunek maja głównie do samych siebie.
    Pani Nasilowska najwyraźniej wie lepiej kto zasługuje na wzmiankę, a kto na miano pisarza z ważnym dorobkiem.

  3. Naprawdę wierzyć się nie chce.
    Ty, który cale życie pisałeś o Zagładzie i robiłeś to naprawdę językiem literatury , a nie banalnym bablaniem . Ty, którego słowa docierały do nas – właśnie dzieci Zagłady , ogromną prawda i siła . Ty, który mojemu pokoleniu Polaków opowiedziałeś co znaczyła wojna dla Żydów , zostałeś prawie , że pominięty. Myślę , że większa obelga jest właśnie , to , że ta co pisała wspomniała o Tobie mimochodem i wymieniła z całego dużego dorobku pisarskiego jedynie „Drohobycz, Drohobycz” ,niż gdyby po prostu pominęła Twoje nazwisko kompletnie . Wtedy wiedzielibyśmy , że ta książka jest autorstwa analfabetki . Teraz wiemy , że to zemsta . Ale za co ta Zemsta nietoperza, który wpadł do salonu przez otwarte okno i zababral sciane. .

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.