Uncategorized

Białe pończochy


 Henryk Brzozowski

W wiejskim miasteczku, gdzie mieszkała moja Babka, były dwa wyznania – nowotestamentowe, czyli katolickie i starozakonne, żydowskie. Okazały późnobarokowy kościół widać było z daleka i ze wszystkich stron; bóżnica przycupnęła na jednej z bocznych uliczek odchodzących od rynku. Dziś nie ma po niej śladu, a kościół doczekał się tytułu bazyliki mniejszej. Zabiegał o to miejscowy proboszcz, który za ratowanie zabytku został prałatem Jego świątobliwości. Mógł się ubierać jak biskup i wkładać infułę albo ‘kaczy dziób’, jak mówili jego zazdrośni konfratrzy. On sam utrzymywał, że to nic wielkiego, a tytuł można kupić w Stolicy Apostolskiej za okrągłą sumę dolarów. Był inteligentny, gromadził i czytał książki, znał się na retoryce. Kiedy głosił niedzielne kazanie, ludzie otwierali usta i nawet dzieci na chwilę przestawały się wiercić. Biskupi go nie ruszali, bo zasłużył się parafii; pozwolili mu na dożywocie w nowej plebanii, którą postawił przy okazji remontu kościoła.

Jako długoletni duszpasterz miejscowej trzody miał świadomość, że przed wojną w miasteczku byli innowiercy, czyli Żydzi, po których nie zostało nic – jeśli nie liczyć kilkunastu piętrowych kamieniczek w rynku. Na początku wojny zostali zamknięci w getcie, które zlikwidowano po trzech latach, a półtora tysiąca ludzi zostało wyprowadzonych poza miasto, do niewielkiego lasu. Tam ofiary musiały wykopać głębokie doły, gdzie wpadały po strzale w tył głowy, albo uderzeniu żelaznym łomem. Na miejsce kaźni szli obok starej targowicy, którą po wojnie przerobiono na park z pomnikiem wdzięczności Armii Czerwonej.

Za komuny temat żydowski był zakazany, Kościół też się nie kwapił wspominać starszych braci w wierze. Kiedy zaczęto mówić o holokauście, proboszcz uznał, że nie można dłużej czekać i własnym sumptem upamiętnił w lesie śmierć żydowskich współobywateli. Do dziś stoi tam obelisk z tablicą i stosownym tekstem, a może i krzyż, nie pamiętam…

*

Z lewej strony parku biegła droga do domu mojej Babki – najpierw kawałek bitej, a potem polna wchodząca w wąwóz zarośnięty olchą i krzakami głogu. Było w nim prawie ciemno, a po czerwcowych deszczach w koleinach stała woda. Po wyjściu na światło, wystarczyło odbić ścieżką w prawo i już było się na miejscu.

Wokół tego niby miasta rozsiadły się małe gospodarstwa, hektar, półtora… Babce – po podziale z siostrą – dostało się pół morgi austriackiej, czyli jakieś ćwierć hektara ziemi. Dopóki dziadek przynosił pieniądze ze zduństwa, można było z tego wyżyć. Ale kiedy go przywalił komin i została sama z piątką dzieci, zagon nie wystarczał, musiała dorabiać szyciem damskiej bielizny na maszynie z korbką.

Pierwszy raz ojciec zawiózł mnie do niej, jak miałem sześć lat. Mieszkała z córką, co uciekła od męża-pijaka i dwoma wnukami, ale było się z kim bawić. Dla mnie ciekawsza jednak była praca w polu – podglądanie jak Babka sierpem żnie trawę, młóci cepem zboże dla kur, robi dla nas masło i ser… Największą radość sprawiało mi kręcenie żeliwnym kołem sieczkarni i pchanie lekkich taczek do wożenia siana i słomy; nie wiedzieć dlaczego mówiono na nie gary... Kiedy kuzyni łowili raki w miejscowym potoku, wolałem iść z na łąkę i pomagać Babce w ładowaniu trawy na jednokołowy pojazd.

Drobna, koścista, stale była w ruchu; odpoczywała wieczorem, jak zrobiła obrządek i dała nam jeść. Kiedy słońce stanęło za wysoką miedzą i nie biło po oczach, siadała na zydelku przed drzwiami domu, my na progu… i opowiadała. Zamiast bajek mówiła to, co widziała, albo co jej się przytrafiło. Urodzona pod koniec XIX wieku, w czasie I wojny była już dorosłą kobietą, matką dwojga dzieci; dobrze pamiętała ‘tamtą wojnę’. Obserwowała z bliska, jak po roku Niemcy wyparli Rosjan z okolic miasta – „Szli od Gorlic – mówiła, wskazując ręką na zachód słońca – i tam, na Gajdowym polu dostali się pod ogień Ruskich… Wybuchały granaty i ziemia wyskakiwała do góry, a oni szli i padali… Jak nie mieli czym strzelać, rzucili się na siebie, strasznie krzyczeli, a jeden drugiego kłuł bagnetem. Potem, jak trochę ucichło, dwu Niemców przyszło do naszej chałupy prosić wody. Mieli brudne twarze i poszarpane mundury; jednemu wisiała ręka, drugi zdjął hełm, bo mu krew ciekła po czole …”.

Zaczęliśmy dopytywać o szczegóły, ale Babka machnęła ręką, uznając, że przed snem to nam wystarczy. „Tak było…” – rzuciła, ale za chwilę coś się jej przypomniało i, żeby złagodzić obraz wojny, opowiedziała o swoim koledze ze szkoły – Stasiu Duszyńskim, który od wojennego huku dostał pomieszania zmysłów. Chodził później po mieście i śpiewał piosenkę o ludziach-nietoperzach, których baliśmy się bardziej niż rannych żołnierzy…

*

Któregoś dnia kuzyni gdzieś pobiegli i zostałem sam z Babką. Siedzimy jak zwykle, a ona ni stąd ni zowąd mówi: „Jak Piłsudski zrobił zamach, twój tata miał dziewięć lat i gonił z chłopakami tam, po łące…” – odwróciła się w stronę pastwiska sąsiada, które rozciągało się aż do drogi. „Gościńcem idzie rabin z siwą brodą, ubrany w chałat, myckę i białe pończochy. Jak go zobaczyli, przestali się ścigać, a jeden krzyczy: Żydzie, żydzie/ gówno za tobą idzie/ daj mi dwa tysiące, to ci gówno strące… Rabin stanął i spokojnie pyta: Kto ciebie tak nauczył, kto ciebie tak nauczył? Zatkało ich i zeszli z pastewnika. Jak wrócił do domu, ja do niego – ale wam powiedział, co? Głupio mu było, bo spuścił głowę”.

Nie wiedziałem wtedy, kto to Piłsudski, a zamach kojarzył mi się tylko z rzucaniem kamieniami…

Henryk Brzozowski

Białe pończochy

Kategorie: Uncategorized

13 odpowiedzi »

  1. Niechętnie, ale uczciwie czuję się zmuszony przyznać rację Zosi Braun.

    Jak oni się biorą za ”historię żydów” (zawsze z małej litery pisanych), to są tylko dwie możliwe wersje:

    – wersja prawicowa (”żydowscy zbrodniarze mordowali polskich patriotów”)

    albo

    – wersja lewicowa (”syjonistyczni zbrodniarze mordują palestyńskie kobiety i dzieci”)

    Krótka przerwa zaistniała wtedy, kiedy potrzebowali pomocy. W skali mikro – załatwić (CENZURA)om zaproszenie, wizę, pracę na Zachodzie, pobyt tu czy tam. W skali makro – załapać się do NATO. A potem do Unii.

    A jak już się załapali, to przestali udawać. I nagle się okazało, że cała emigracja marcowa to ”stalinowscy zbrodniarze”, którzy jakoby ”uciekali” przed zasłużoną karą za ”stalinowskie zbrodnie”. Pewnie podkopem pod Czechosłowacją. Ten podkop to chyba był kolejowy. Pod kontynentalnym szelfem i Morzem Śródziemnym.

    Oni tak już mają. Ale uczciwie trzeba przyznać, że jak mają w tym interes, to potrafią się nienajgorzej maskować.

    Próbka reprezentatywna:

    https://niezalezna.pl/polska/90492-brat-michnika-chce-obalic-rzad-pis-stalinowscy-zbrodniarze-razem-z-kod-em/90492

    https://www.bankier.pl/forum/temat_czerwone-zyciorysy-aaron-szechter,12578813.html

    A tu o epoce pieców:

    https://dowcip.net/dowcip/1-czym-sie-rozni-maly-zyd-od-duzego-30456

    Wielka szkoda, że na te ich urrwał szopki i cyrki w Oświęcimiu ma przybyć jakiś minister. Byłoby znacznie lepiej, gdyby te ich urrwał szopki odbywały się całkiem bez udziału naszych ludzi. A niech sobie te obchody uświetnią i połączą dajmy na to z Hołdem Składanym Walczącej Plastelinie. Albo coś tam takiego.

  2. @ Zosia Braun
    A o historii Eskimosow TYLKO Eskimosi !

  3. Zosia Braun. Slusznie! I niech o historii Szkocji pisza tylko Szkoci! Innym wara! (Co to za szalenstwo…)

  4. Zosia B.
    Za historię Żydów zabierało się bardzo dużo ”gojów ”, a to ze względu na znaczenie narodu zydowskiego. Najważniejsze jednak, to nie być tylko obiektem historii. Ale to nigdy nie groziło, żydowskich historyków bylo bardzo dużo…

  5. No, no !
    Ładnie by ten świat wyglądał gdyby każdemu wolno było pisać tylko o narodzie do którego sam należy.

  6. @Walerian555

    „najlepszą historię Polski napisał Anglik Norman Davis.”

    No nie wiem. Ten Davies (nie „Davis”, jednej literki brakuje) usiłował załapać się na dożywotnią profesurę w USA. No i ***no dostał, a nie profesurę. Znaczy takie w plasterkach. W USA przynajmniej wówczas nie wystarczało samo odmienianie frazy „żydowscy zbrodniarze z UB” przez wszystkie przypadki, żeby uzyskać profesurę w Stanford. Facet poczuł się źle potraktowany i wytoczył sprawę o odszkodowanie (trzy miliony dolarów). No i sąd te jego roszczenia wyrzucił. Znaczy do kubła. Nie miał coś facet szczęścia do Ameryki.

    W Polsce początkowe sukcesy też jakoś się poszły bujać, bo facet pokłócił się z Prezesem Tysiąclecia. Być może zostanie nadwornym inżynierem-historykiem obecnej ekipy. Jak kto nie wie – inżynieria historyczna to taka dziedzina wiedzy, która zajmuje się fabrykowaniem dziejów przeszłych.

  7. DO WALERIANA555
    TYTUL ”BIALE PONCZOCHY” JEST DLA NAS CHASYDOW BARDZO OBRAZLIWY. DLA POROWNANIA PISAC O KSIEDZU, ”CZARNA DLUGA KOSZULA” – JEST CHYBA NIE DO PRZYJECIA.
    CYTUJE:
    To przesłanie do Zofii Braun. Może pani nie wie ale najlepszą historię Polski napisał Anglik Norman Davis.
    PROSZE PANA, JA BYM SIE BARDZO WSTYDZILA ZEBY MOJA ŻYDOWSKĄ HISTORIE PISAL AUTOR NIE-ZYD.
    A PAN SIE TYM SZCZYCI – TO JEST WLASNIE ZASADNICZA ROZNICA MIEDZY NAMI.

  8. Tomcio Paluch dzięki za sprostowanie. Ja też zorientowałem się w pomyłce ale…po wysłaniu mego postu. Nie mógł być w NKWD bo ten Heniek zmarł rozstrzelany w 1937 na rozkaz Stalina. A ten co pisze to pisze o czasach po 1945. Ale wspomnienie jest OK, bez antysemityzmu. Moim zdaniem ciągle nie opisaliśmy w sztuce dokładnie czasów Holokaust. Znają niemal wszyscy Listę Schindlera.,pamiętniki Anny Frank, film ”Europa, Europa” i kilka lub kilkanaście innych pozycji. Ale to ciągle za mało.
    Więc napisałem 2 pełnometrażowe filmy o Holocaust na terenie Polski ‘Stella” i ”Izaak”. W nich nie ma obozu ale jest strach w czasie ukrywania się przed gestapo i przed Polakami. Napisałem także kilka krótkich filmów. Ostatni to ”100 dolarów”, film 5 minut w którym gehenna ukrywania się, została połączona z humorem. Drugi to ”podróż do…”. Dramatyczna historia Żyda z Polski, pracującego w Brukseli jako krawiec. Niestety, nie znalazłem producenta. Tak więc jeśli Polak wspomina o Holokaust to nie jest źle. im więcej informacji tym lepiej. To przesłanie do Zofii Braun. Może pani nie wie ale najlepszą historię Polski napisał Anglik Norman Davis.

  9. @walerian555

    ”Czekista i pracował w NKWD”

    To nie ten, proponuję sprawdzić daty. Niejednemu psu Burek.

  10. Bardzo oponuje, aby nasza żydowska historie opisywali błędnie , fałszywe i bez zrozumienia ludzie innego pochodzenia.

  11. Prosze, wspomnij nazwisko tego pralata, a miejscowego biskupa. To byl dobry czlowiek.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.