Uncategorized

Zapatrzenie w Trumpa to więcej niż strategia. Bujają w obłokach, wiele ryzykują


Jan Hartman

Putino-trumpizm może być dla polskiej alt-prawicy całkiem pociągający. Ale marna to strategia, bo Polacy nie chcą, aby ich kraj był czyimkolwiek wasalem. Za jaką miedzą PiS zgubił swoją godność?

Ostentacyjna, nieprzyzwoita służalczość PiS wobec Donalda Trumpa i jego ekipy przybiera już kształty groteskowe i chwilami zaczyna bardziej przerażać, niż śmieszyć. Widać to szczególnie przy okazji niedawnej burzy w szklance wody – słynnej wymiany uprzejmości między Elonem Muskiem, Markiem Rubio i Radosławem Sikorskim.

W akcie jakiegoś ostatecznego odrzucenia wszelkich obyczajów i zasad rządzących dyplomacją nieformalny współwładca Ameryki Elon Musk zelżył ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego, pisząc do niego na X: „Bądź cicho, mały człowieku!” – gdy ten przypomniał, że należące do Muska systemy komunikacji Starlink działają w Ukrainie w ramach opłacanego przez Polskę abonamentu.

Natychmiast poparł go amerykański sekretarz stanu Marco Rubio (prywatnie rywal Muska o względy Trumpa), polecając swojemu polskiemu odpowiednikowi, aby „lepiej podziękował, bo gdyby nie satelity Muska, Rosja stałaby już u polskich granic”. I tak oto świat dowiedział się, że pomoc Muska dla Ukrainy jest płatna, i to w dodatku częściowo z polskiej kieszeni. Ciekawe.

Marna strategia PiS

Później Elon Musk był łaskaw dodać, że Sikorski to „marionetka Sorosa”. W normalnym świecie dyplomacji takie bezceremonialne publiczne utarczki się po prostu nie zdarzają – w każdym razie pomiędzy politykami i dyplomatami krajów niebędących w stanie wojny.

Ale oto rządząca niedawno naszym krajem partia, zamiast oburzyć się na ewidentne chamstwo, gorliwie swoim amerykańskim autorytetom przytaknęła. To jest doprawdy niebywałe. Dla polityków PiS owa de facto mało znacząca utarczka, dowodząca żenującego poziomu komunikacji politycznej z USA, na który jesteśmy skazani przez najbliższe cztery lata, lecz nienaruszająca (na szczęście) gładko przebiegającej, codziennej współpracy wojskowej między USA i Polską, stała się zawołaniem do jakiejś absurdalnej medialnej jeremiady, posuwającej się aż do przepraszania Amerykanów za Sikorskiego. Wszystkich innych przebił zaś były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński z PiS, nazywając Sikorskiego „dyplomatołkiem” i dodając: „nie macie zdolności honorowej, żeby kogokolwiek pouczać”.

Czyżby PiS czerpał zdolność honorową i prawo pouczania innych ze złodziejstwa? Niestroniący od komentowania wyczynów PiS premier Donald Tusk napisał – całkiem słusznie – że moralni i polityczny bankruci, którzy „stracili resztki narodowej godności”, atakują ministra, który „spokojnie wyłożył Muskowi polską rację stanu”.

No właśnie, za jaką miedzą PiS zgubił swoją godność? Czy teraz, w kampanii prezydenckiej, będzie w ciemno przyklaskiwał wszystkiemu, co zrobi Trump, i reklamował Nawrockiego jako gwaranta niezłomnej służalczości Polski względem USA? Na to właśnie wygląda. Ale marna to strategia, bo Polacy nie chcą, aby ich kraj był czyimkolwiek wasalem. Nie chcą się kręcić na obłędnej karuzeli z amerykańskimi bogaczami.

PiS naiwnie idzie w zaparte

W dodatku nic nie wskazuje na to, aby wiatr, jaki każdego dnia sieje po świecie Trump, do czasu majowych wyborów nie przyniósł żadnej burzy z piorunami. Ukraina stawiana jest pod ścianą, a Wołodymyr Zełenski traktowany jest przez USA niemalże jak wróg i przymuszany do kapitulacji przed Rosją. Zmiana w stosunku do polityki Bidena jest diametralna, co pokazuje, że obietnice Ameryki są niewiele warte. Przychodzą wybory, jest nowy prezydent i wszystko może zostać wywrócone do góry nogami. Parasol NATO nad Polską i Europą został zwinięty i tylko solidarność państw UE może nas uratować przed rosyjską agresją.

Polacy to rozumieją. Ale czy PiS pójdzie w zaparte i będzie udawał, że tego nie rozumie? Pewnie tak, bo jego zapatrzenie w Trumpa to coś więcej niż strategia. To wiara. Wydaje się jednak, że Polacy są innego wyznania, a Karol Nawrocki jako kandydat na trzeciorzędnego dworzanina Donalda Trumpa może wcale nie spotkać się z Rafałem Trzaskowskim w drugiej turze polskich (mimo wszystko) wyborów. PiS wiele ryzykuje swym zauroczeniem tą hałaśliwą dzikością, która zapanowała dziś w Waszyngtonie. Rodeo ma to do siebie, że można spaść z konia. Amerykańskie konie są zaś w tym sezonie wyjątkowo narowiste.

Słusznie podsumowała postawę prawicy wicemarszałkini Senatu i kandydatka Lewicy w wyborach prezydenckich Magdalena Biejat: „Polska prawica, odkąd Donald Trump został prezydentem, rzuciła się na kolana i do tej pory z nich nie wstała. Wręcz przeciwnie: płaszczy się coraz bardziej”. Rzeczywiście. PiS zachowuje się wobec Ameryki w sposób tak bezceremonialnie wasalny jak wobec Jana Pawła II. Pierwsi sekretarze PZPR mieli więcej godności w swoich umizgach do sowieckich „genseków” niż PiS (i okolice) w merdaniu ogonem przed Trumpem. Tylko że Chruszczowowi czy Breżniewowi przynajmniej zależało na feudalnych hołdach „bratniej Polski”. A Trump przyjmuje je z rozkojarzoną obojętnością jako coś oczywistego, co mu się – by zacytować klasyczkę – po prostu należy. Gdzie ci ludzie mają wstyd, poczucie godności albo chociażby zmysł niepodległości? Czy jak Trump zechce kupić Polskę (od Polaków? od Putina?) albo wcielić ją do USA jako 52. stan, to również będą klaskać na stojąco?

Liczenie na nagrodę czy jakąś lojalność Trumpa to więcej niż naiwność. A wmawianie sobie przez PiS, że pomiatanie przez Trumpa prezydentem Ukrainy, połączone z okazywaniem atencji prezydentowi Rosji, jest jakąś genialną strategią „kończenia wojny”, a nie tym, na co wygląda, czyli zdradą i sprzedawaniem Ukrainy w imię interesów oligarchów, w imię solidarności „władców świata” i absurdalnych nadziei na pokojowego Nobla, to nawet nie wishful thinking. To bujanie w obłokach, a raczej w oparach absurdu. Czy oni naprawdę w to wierzą? Może i nie. Ale tak nie lubią Ukrainy, że chętnie uwierzą, nawet jeśli nie wierzą. Zresztą z takim Trumpem to choćby i do Moskwy! Putino-trumpizm może być dla polskiej alt-prawicy całkiem pociągający. Przecież byłby to ład oparty na realnej sile, a przez to z natury rzeczy godny podziwu.

Kaczyński już nie wystarcza

Fascynacja Trumpem ma w sobie coś z faustowskiego uwiedzenia. Oni wiedzą, że jest zły, lecz pociąga ich przez to jeszcze bardziej, bo ludzie o nieczystych sumieniach, a przy tym niedojrzali, koniecznie potrzebują potężnego guru i przewodnika, który roztoczy nad nimi opiekę i ze wszystkiego rozgrzeszy. A przewodnik taki musi być jeszcze bardziej niemoralny i jeszcze silniejszy niż wszystkie stare wilki i młode wilczki w stadzie. Jarosław Kaczyński już nie wystarcza – potrzebny jest ktoś większy od samego prezesa. W końcu nawet król musi dostać koronę od jakiegoś cesarza. A skoro nie ma już polskiego papieża, to cesarzem niechaj będzie i amerykański prezydent.

Ponadto partyjne kadry PiS widzą w Trumpie figurę triumfującej dziejowej potęgi świętej Normalności, która przebrana w kostium troglodyty z maczugą w nadprzyrodzony sposób powala dęby i przesuwa góry, torując szeroką i jasną drogę ku nowym czasom. Czasom, gdy nareszcie wszystko będzie, jak Pan Bóg przykazał i obiecał.

Mesjasz, którym jawi się swoim wyznawcom Trump, ma specjalne zadania i specjalne pełnomocnictwa. Nie obowiązują go zasady przeznaczone dla zwykłych polityków. Byłoby wręcz dziwne, gdyby odznaczał się subtelnym umysłem, szeroką wiedzą i kulturą osobistą. „Geremki” nie obalają dawnych porządków. Osłabione cesarstwa, aby zniknąć z mapy, muszą spotkać się oko w oko z Hannibalem. To barbarzyńcy zmieniają świat i otwierają nowe epoki.

Jakie czasy, tacy Reagani

Niestety, wszystko to jest heglizm dla ubogich. Przydawanie patosu postaci tyleż skompromitowanej, co groteskowej przez swą bufonadę i narcyzm, jest głupie, naiwne, a przede wszystkim odrażające. Po tym, kogo kto podziwia, poznać wszak można, co mu w duszy gra i kim chciałby być. Przemysław Czarnek, skrywający swoje kompleksy pod maską ultrakonserwatywnego aroganta i prześmiewcy, chciałby być taki jak Trump i mieć taką władzę, żeby nic już nie zmuszało go do zachowywania pozorów. Pochwalał poniżanie Zełenskiego, bo pewnie sam chętnie by naurągał prezydentowi Ukrainy. W taki sposób myśli w PiS wielu.

A co na to wszystko Jarosław Kaczyński, skądinąd miłośnik rodeo? Cóż, Donald Trump nie jest podobny bohaterom endeckiej wyobraźni, zapełniającym czytane przez prezesa PiS książki prawicowych historyków. W niczym nie przypomina szlachcica ani oficera. Ani mu kontusz pasuje, ani rogatywka. Nawet skory do grubszego słowa Piłsudski to jednak inna liga. Z pewnością prezes wolałby zobaczyć w Waszyngtonie kogoś w stylu Reagana. Jednakże nie ma wyjścia. Jego trzódce podoba się ten ekscentryczny arcybufon zza wielkiej wody i nic nie da się już na to poradzić. Jakie czasy, tacy Reagani.

Zapatrzenie w Trumpa to więcej niż strategia. Bujają w obłokach, wiele ryzykują

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Polska żadnym wasalem ale dziesiątki miliardów rocznie od EU jakoś Polakom nie śmierdzą. A przecież każdy Żyd wie że kto płaci ten dyktuje opinie ( z jidisz דער וואָס האָט די מאה האָט די דעה). Może Polacy tego nie wiedzą. Nie mówią po żydowsku, biedacy.

  2. Pan Hartman ma wyraźnie za dużo wolnego czasu i wypisuje fanfarony nie nadające się do czytania.

  3. Hartman klamie, i to podwojnie:
    ”W normalnym świecie dyplomacji takie bezceremonialne publiczne utarczki się po prostu nie zdarzają – w każdym razie pomiędzy politykami i dyplomatami krajów niebędących w stanie wojny.”
    Po pierwsze Polska nie jest w stanie wojny. No nie jest.
    Po drugie, wlasnie ten broniony Sikorski, napadl na Ambasadora Izraela, zeby ten ” raczej przeprosil niz nakrecal antysemityzm[!!!!!!!, odwieczne to, Zydzi sami ” nakrecaja]”, kiedy Ambasador zaprotestowal przeciw antizraelskiej kampanii w Polsce kiedy polski pracownik ” Kuchni Swiata” zostal zabity, kedy jego ” Kuchnia” nie skoordynoala z IDF poruszanie sie ich samochodu po Gazie.
    No wiec ” zdarzaja sie”
    Dodal tez Sikorski laskawie ” Uznajemy prawo Izraela do samoobrony, ale …”
    Na kolana upasc i dziekowac Polsce , Zy..ki!!!!, ale wara od powiedzenia Polakowi tego samego, ba, o wiele mniejszego, uwaza usluzny Hartman

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.