Uncategorized

Trump i Izrael. Czy Netanjahu zatęskni za Bidenem?

Konstanty Gebert


W żadnym kraju na świecie, z USA włącznie, Donald Trump nie zdobyłby tylu głosów, co w Izraelu. Żaden rząd na świecie nie odnosi się z takim entuzjazmem do jego prezydentury, co rząd Benjamina Netanjahu. Gdy Trump ogłosił swój pomysł deportowania Palestyńczyków z Gazy „gdzie indziej”, jasne stało się, że nikt inny nie trafił tak mocno w niewyrażalne, nierealizowalne i nieakceptowalne podświadome marzenie Izraelczyków.

Fot.: Wikimedia Commons

Najlepiej deportować ich wszystko jedno gdzie, a w oczyszczonej Strefie stworzyć „amerykańską Riwierę”. Chyba tylko irańska obietnica „likwidacji syjonistycznego tworu” równie mocno trafiła do podświadomości Arabów, którzy podobnie jak Izraelczycy marzą o tym, że któregoś dnia się obudzą, a tamtych już nie będzie. Nic więc dziwnego, że Trump uchodzi za najbardziej proizraelskiego z amerykańskich prezydentów, a rząd Netanjahu i cała izraelska prawica, wiąże z jego prezydenturą ogromne nadzieje.

Kuszące obietnice Trumpa

To w końcu Trump, za swej pierwszej kadencji, uznał Wzgórza Golan oraz Jerozolimę wschodnią za część Izraela, i przeniósł do Jerozolimy amerykańska ambasadę. To on zaproponował utworzenie ogryzka państwa palestyńskiego na skrawku Zachodniego Brzegu, i to on zerwał porozumienie atomowe z Iranem, utrudniające i opóźniające, lecz nie uniemożliwiające Teheranowi uzyskanie broni atomowej.

Netanjahu oczekiwał, że ajatollahowie kategorycznie wyrzekną się możliwości nuklearnych, lub zostaną ich pozbawieni siłą. Był gotów wyegzekwować to zbrojnie, we współpracy z Amerykanami, lub przynajmniej za ich poparciem. Z kolei Trump, już jako wyborczy rywal Joe Bidena, zachęcał Netanjahu, by odrzucił wynegocjowane w maju 2024 roku porozumienie o zamieszeniu broni z Hamasem. Nie gwarantowało ono bowiem, że Hamas w końcu skapituluje i się rozbroi. A Trump obiecywał, że zakończy konflikt izraelsko-palestyński w ciągu miesiąca.

To w oparciu o tę obietnicę, sugerującą udział USA w wojnie z Hamasem, jeśli islamiści nie złożą broni, Netanjahu najpierw przyjął porozumienie niemal identyczne do tego, które wcześniej odrzucił, a następnie je zerwał, odmawiając uzgodnionego wycofania wojsk z Gazy. Z żadnym innym przywódcą Trump nie spotykał się tak często od rozpoczęcia swej drugiej kadencji. Mogłoby się więc wydawać, że sojusz USA-Izrael, a w każdym razie Trump-Netanjahu, jest niewzruszony.

Wróg mojego wroga

Tyle tylko, że korzystne dla rządu Netanjahu decyzje Trumpa nie wynikały z głębokiej proizraelskiej postawy Trumpa, lecz z jego chłodnej kalkulacji. W kampanii wyborczej przed swoją pierwszą kadencją kandydat Trump zachowywał wobec konfliktu izraelsko-palestyńskiego neutralność. Zwrot ku polityce Netanjahu wynikał z tego, że jego rywal i arcywróg Biden politykę tę czasem umiarkowanie krytykował.

Krytyka ta zresztą wynikała z głębokiej solidarności Baracka Obamy i jego wiceprezydenta Bidena z liberalnymi wartościami syjonistycznymi, które legły u podstaw Izraela, a którym Netanjahu się sprzeniewierzył. Korzystny dla Netanjahu kurs, który Trump obrał w swej pierwszej kadencji, wynikał z chęci pogrążenia demokratów, a nie dopomożenia Jerozolimie. Słynny bon mot Henry Kissingera, że Izrael nie ma polityki zagranicznej, tylko przedłużenie polityki wewnętrznej, naznaczonej śmiertelną wrogością lewicy i prawicy, w tym przypadku sprawdził się w odniesieniu do USA.

Teraz Trump pokonał demokratów już dwukrotnie, i to nie wrogość do nich decyduje dziś o jego wyborach w polityce zagranicznej. Decyzji w sprawie izraelskich nabytków terytorialnych nie cofnie. Uważa, że silniejszy może brać to, co mu potrzebne: sam ma apetyt na Grenlandię, Kanadę i Kanał Panamski, a Władimirowi Putinowi chciałby oddać Krym.

Reguły już nie obowiązują

Sprzeciwił się jednak kolejnej izraelskiej próbie zbombardowania Irańczyków. Woli polegać na negocjacjach za pośrednictwem Omanu. Mało prawdopodobne jest jednak to, że uda mu się uzyskać coś lepszego od porozumienia z 2015 roku, które Netanjahu wówczas oprotestował, a Trump później zerwał. Jego negocjator, wbrew fundamentalnej zasadzie i USA, i Izraela, rozmawiał bezpośrednio z Hamasem.

Sam Trump stwierdził, wbrew wcześniejszym pogróżkom wobec islamistycznych terrorystów, że trzeba będzie zawrzeć porozumienie, choć oni ani myślą kapitulować. Wezwał też by wznowić, wbrew stanowisku Jerozolimy, pomoc humanitarna dla Gazy i w ogóle, by „Gazę traktować dobrze”. Słowem, przejął tak przez siebie i Netanjahu potępiana linię Bidena. Z tym, że Biden, z szacunku dla zasad, nigdy bezpośrednio z terrorystami nie rozmawiał.

Obecny lokator Białego Domu zasady ma za nic i kieruje się jedynie własnym interesem. Przekonał się o tym boleśnie Putin, kiedy się okazało, że Trump wcale nie wyznaje zasady ustępowania wobec rosyjskiej agresji, tylko zasadę nagradzania ustępstw wobec amerykańskich roszczeń.

Kto zatęskni za Bidenem

Wołodymyr Zełeński ze szwarccharaktera awansował na zwolennika pokoju, gdy tylko zapowiedział zgodę na amerykańską umowę surowcową. Putin zaś najwyraźniej jakichś oczekiwań Trumpa nie spełnił i z dnia na dzień spadł do roli szwarccharaktera właśnie. To oczywiście nie znaczy, że nie powróci do łask Trumpa, a Zełeński znów z nich nie wypadnie – ale Netanjahu winien bacznie obserwować ten zwrot.

Bezpieczeństwo Ukrainy, czy nawet imperialne interesy Rosji, nie są dla Trumpa ważne, lecz umowa surowcowa z Kijowem – owszem. Podobnie bezpieczeństwo Izraela – niezależnie od tego, czy definiowane tak, jak je widzi Netanjahu, czy tak, jak je postrzegają jego izraelscy krytycy – nie jest dla Trumpa priorytetem. Inaczej rzecz ma się z umowami gospodarczymi na miliardy dolarów, które zamierza zawrzeć z Arabia Saudyjską, czy perspektywami gospodarczymi, jakie otworzyłoby odmrożenie stosunków z Iranem.

Jeśli polityka Izraela stanie tym transakcyjnym planom na drodze, Netanjahu może nagle znaleźć się w sytuacji Putina. Niewykluczone, że nawet zatęskni za Bidenem – przewidywalnym, bo pryncypialnym. Nawet jeśli Netanjahu jego pryncypiów nie podzielał.

Konstanty Gebert

Konstanty Gebert

Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

10 odpowiedzi »

  1. TP

    Gratuluję bajki o pierniku i wiatraku

  2. @Marek Pelc

    ”Zamknięcie projektu Lavie zaowocowało rozwojem start up’ow.”

    … a zamknięcie Żydów w getcie warszawskim zaowocowało rozwojem literatury (liczne wiersze Szlengla, wiersze Łazowertówny, wiersze Stefanii Grodzieńskiej, eseje i pamiętnik Korczaka itp itd). Też powód do radości?

  3. Zamknięcie projektu Lavie zaowocowało rozwojem start up’ow.

  4. @Wlodek S.

    „Tomciu, oto cytat z Times of Israel,”

    Zgadza się, można bez trudności ten cytat odszukać. Ten cytat jest prawdziwy. Te cztery duże bańki to zresztą jeszcze za prezydentury Obamy zatwierdzono, to akurat nie zasługa Trampka. Ponownie warto zauważyć, że duet bidet-kociara usiłował tym wszystkim manipulować, blokować dostawy uzbrojenia i amunicji, odblokował Trampek.

    Cztery duże bańki rocznie to jest parę złotych, ale to w końcu nie więcej niż niecały procent rocznego, izraelskiego PKB. Obciąć do zera tak od razu – Kongres raczej się nie zgodzi. Mogą na przykład pojawić się pytania, dlaczego trzeba Egipt wspomagać kwotą niewiele mniejszą.

    Przyjmowanie jałmużny siłą rzeczy uzależnia tego, kto po jałmużnę rękę wyciąga. Uzależnienie ma charakter nie tylko finansowy. Mści się fakt, że świadomie zamordowano rodzimy przemysł lotniczy, bo tak kazał Wuj Sam, a bardziej konkretnie Weinberger. A IAI Lavi już był gotowy i latał, były dwa latające prototypy. No ale gdyby tego projektu nie zakatrupiono, to nie byłoby jak Żydów w Izraelu szantażować i zastraszać. I nie byłoby jak wymuszać, na zasadzie wyłamywania ręki, kolejnych, wariackich, samobójczych „ustępstw”.

    Tu już jednak oddalamy się od tematu. Podążając dalej za bystrą myślą Pana Redaktora Konstantego Geberta, powinniśmy wszyscy zatęsknić za jednym i drugim Adolfem. Obaj byli przewidywalni, bo pryncypialni. Nawet jeśli ich pryncypiów nie podzielamy. Przynajmniej taką mam nadzieje…

  5. Tomciu, oto cytat z Times of Israel, 8/4/25 z konferencji prasowej z Oval Office:

    « “Don’t forget, we help Israel a lot,” Trump said in the Oval Office, as Netanyahu listened beside him to the implied criticism. “We give Israel $4 billion a year, that’s a lot.”

    “We give Israel billions of dollars a year. Billions. It’s one of the highest of anyone. We give a lot of countries money, you wouldn’t believe it..

    Tu zobacz sobie caly wywiad i minę Trumpka gdy zwraca się to niewdzięcznego ´Bib ´:

    https://www.google.com/search?q=trump%20natanyahu%20oval%20office%20&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-m#fpstate=ive&vld=cid:dbaff002,vid:S4cDmksH3Ms,st:0

  6. @Wlodek S.

    Zaczynając od końca – chyba myli się nieco ”Wlodek S.” twierdząc, iż ´Many ”talks bullshit walks” jak się mówi na Wall Street´. Wygląda na to, iż język angielski zna ten blogowy Piękny Umysł równie świetnie, jak zagadnienia prawne (ze szczególnym uwzględnieniem pojęcia ”wyrok prawomocny”). Tak się akurat NIE mówi na Wall Street. Ponieważ blog jest polskojęzyczny, pozwalam sobie przypomnieć powiedzonko o dwóch Marcinach. Jak to szło? ”Uczył Marcin Marcina, a sam…” Puenty nie pamiętam, może ktoś z czytelników poratuje? Jak to było dalej o tym Marcinie, co uczył?

    ”Tomciu, karykaturujesz,”

    Do tego przyznaję się bez bicia. Generalnie to jest tak, że Piękne Umysły są zawsze śmiertelnie poważne. No i każdy jeden jest nieomylny jak sam Pan Papież w sprawach wiary i doktryny.

    ”Dla Trumpa drugiej kadencji nie liczą się traktaty”

    Nie wiem, czy dla Trampka w drugiej kadencji liczą się traktaty, armaty czy zaświaty. A może roraty? Wiem natomiast, że Trampek w drugiej kadencji odblokował te dostawy amunicji, które zablokował bidet (czy też duet bidet-kociara, nie bądźmy drobiazgowi). Wiem także, iż ten sam Trampek w drugiej kadencji zdecydowanie utrudnia Siłom Pokoju i Postępu organizowanie pogromów i nie pozwala pałkarzom na przejmowanie kolejnych uniwersytetów. Czy to dlatego, że go przekupił AIPAC, czy też dlatego, że Sanhedryn go szantażuje filmikami dla dorosłych, nakręconymi z ukrytej kamery podczas kolejnych bunga-bunga – nawet nie próbuję dociekać. Liczy się skutek. A skutek jest bardzo konkretny – nowojorska policja nagle zaczęła reagować na pogro. sorki, chciałem powiedzieć ”na śmiałe akcje zwolenników Globalnej Intifady” (tak będzie dobrze?) i zaczęła tych ehmm… speców od Pokojowych Protestów zamykać. Mało tego – takich, co przybyli do Ameryki celem organizowania Pokojowych Protestów, zaczęto deportować. I odbierać wizy studenckie studentom-emerytom.

    ”we give you 4 billions dollars, it’s a lot of money, a lot of money”.

    Jeśli to ma być cytat – to jakoś nie widać linku. I jakoś nie daje się ten ehmm… _cytat_ odszukać w sieci. Próbowałem. Rezultat taki oto: No results found for ”we give you 4 billions dollars, it’s a lot of money, a lot of money”.

    ”A w Emiratach i Katarze ma miliardowe projekty i plany w KSA. KSA kupi bron za 100B$ i ma zainwestować 500B$ w USA.”

    Różnie to być może Pozwalam sobie zacytować Ariela Szarona:

    ”Arabowie mają naftę.
    Ale my mamy zapałki!”.

  7. Czy T. widzi tylko $$$ jak to sugeruje kolega W. to się jeszcze okaże. Geerbert nagle odkrył jakim to dobroczynnym i związanym z zasadami syjonizmu był Obama… To nie było tak dawno, więc jeszcze wszyscy pamiętamy jego nieudolną prezydenturę. Czy Biden był dobry dla Izraela też nie wiadomo, bo nie wiadomo kto naprawdę sprawował władzę w jego imieniu.

  8. Tomciu, karykaturujesz, czepiasz się i przesadzasz tak ze nie bardzo wiadomo z kim i z czym dyskutujesz.
    I straciłeś z oczu sedno tej dyskusji, zwrot w polityce US do Izraela, a przytaczane przez ciebie decyzje przychylne Izraelowi powinny uświadomić ci ten fakt.
    Dla Trumpa drugiej kadencji nie liczą się traktaty, strategiczni sojusznicy czy przyjaciele, jak potraktował największego partnera handlowego i wiernego sojusznika Kanadę ? Jest strategicznie i gospodarczo ważniejsza dla US niż Izrael. ”Transakcyjne” podejście widać było w czasie konferencji prasowej z Nataniahu, ”we give you 4 billions dollars, it’s a lot of money, a lot of money…” w duchu pewnie pytał ”i co my mamy z tego”, czy Trumpowi udaje sie zmienić politykę Izraela w kierunku odpowiadającym strategicznym celom USA ?
    Dla Trump zawsze jest coś za coś…
    A w Emiratach i Katarze ma miliardowe projekty i plany w KSA. KSA kupi bron za 100B$ i ma zainwestować 500B$ w USA. Many ”talks bullshit walks” jak się mówi na Wall Street.

  9. @Wlodek S.
    „Trumpek jest czlowiekiem bez zasad, tylko $$$ się licza”
    Coś w tym jest. Ciekaw jestem, kto i w jaki sposób przekupił Trampka, żeby przeniósł ambasadę z Tel-Awiwu do Odwiecznie Palestyńskiej Jerozolimy. Zdania są ponoć podzielone, niektórzy twierdzą, że przekupstwem kierowali Rotszyld i Szechter (ale zaczęło się od tego, że Soros zadzwonił do Rapaporta), inni, że to spisek giełdziarzy, żydowskich bankierów, bostońskich szoferów i brooklyńskich jubilerów.
    A kto tego samego Trampka przekupił, żeby Trampek odblokował dostawy amunicji, chociażby tonowych bomb lotniczych, których to dostaw zakazał bidet? Pewnie ten sam ktoś, kto tegoż Trampka przekupił, żeby marchewkowy POTUS solidnie utrudnił pogromy na amerykańskich wyższych uczelniach. A czasy idą straszne – jeszcze trochę, a żydowskich studentów w ogóle nie będzie można traktować zbiorowym mordobiciem, mało tego – nawet pod buty ich brać nie będzie można! No koniec świata!
    Na domiar złego wstrętny Trampek ograniczył federalne dotacje na „wyższe uczelnie”, powodując skandaliczne utrudnienia. W efekcie każdy Ahmed i każdy Abdullach, który ma ochotę zadziałać w ramach akcji „Globalize the Intifada”, będzie zmuszony nabyć kastet, glany i bejzbola za własne pieniądze. Federalnego grantu już nawet na zapalniczkę, kanister i benzynę nie dostanie. Od razu widać, że w efekcie Wolność Słowa jest zagrożona, a Demokracja przeżywa głęboki kryzys.

  10. Swietna analiza, potwierdzona przez ostatnie wydarzenia. Trump postanowil ignorować Izrael, który « nie ma kart » i zblizyć się do Saudów, tam ma strategiczne i byznesowe interesy.
    Trumpek jest czlowiekiem bez zasad, tylko $$$ się licza.
    Trudno będzie Izraelowi przebić KSA, choć sa sposoby. Pewien chiński miljarder kryptowalut, oszust scigany przez SEC ,kupil za 75 miljionów kryptowaluty Trumpa i procedury prawne zatrzymaly się.

    Izraelski entuzjazm dla Trumpa chyba chlodnie.

    Friedman doskonale analizuje nowa sytuację:
    https://www.nytimes.com/2025/05/09/opinion/trump-iran-israel.html

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.