Uncategorized

Jestem badaczem ludobójstwa. Wiem, kiedy mam z nim do czynienia. 


Przyslal Wlodek Stankiewicz

15 lipca 2025 

The New York Times 

Autor: Omer Bartov 

Dr Bartov jest profesorem studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna. 

Miesiąc po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku uważałem, że istnieją dowody na to, iż izraelskie siły zbrojne popełniły zbrodnie wojenne, a być może także zbrodnie przeciwko ludzkości w swojej kontrakcji na Gazę. Jednak wbrew okrzykom najzagorzalszych krytyków Izraela, dowody te nie wydawały mi się wówczas wystarczające, by mówić o ludobójstwie.

Do maja 2024 roku Siły Obronne Izraela (IDF) nakazały około milionowi Palestyńczyków, którzy schronili się w Rafah – najbardziej wysuniętym na południe i ostatnim stosunkowo nietkniętym mieście w Strefie Gazy – przeniesienie się na obszar plażowy Mawasi, gdzie prawie nie było żadnego schronienia. Armia następnie przystąpiła do niszczenia znacznej części Rafah, co w dużej mierze zakończono do sierpnia.

W tym momencie nie sposób już było zaprzeczać, że schemat działań IDF był zgodny z wypowiedziami izraelskich przywódców wskazującymi na ludobójcze intencje, które padły w dniach po ataku Hamasu. Premier Benjamin Netanjahu obiecał, że wróg „zapłaci ogromną cenę” za ten atak i że IDF zamieni części Gazy, w których operuje Hamas, „w gruz”. Wezwał też „mieszkańców Gazy” do „natychmiastowego opuszczenia” tych terenów, ponieważ „będziemy działać z pełną siłą wszędzie”.

Netanjahu zachęcał swoich obywateli do pamięci o tym, „co zrobił wam Amalek” – cytat, który wielu interpretowało jako odniesienie do biblijnego wezwania do „zabicia mężczyzn, kobiet, niemowląt i dzieci” starożytnego wroga Izraelitów.

Przedstawiciele rządu i wojska mówili, że walczą z „ludzkimi zwierzętami”, a później wzywali do „całkowitej anihilacji”. Nissim Vaturi, wiceprzewodniczący parlamentu, napisał na platformie X, że zadaniem Izraela musi być „zmazanie Strefy Gazy z powierzchni ziemi”.

Działania Izraela można zrozumieć jedynie jako realizację jasno wyrażonego zamiaru uczynienia Strefy Gazy niezdatną do zamieszkania przez jej palestyńską ludność. Uważam, że celem było — i nadal jest — zmuszenie ludności do całkowitego opuszczenia Strefy lub, biorąc pod uwagę, że nie ma dokąd się udać, wyniszczenie enklawy poprzez bombardowania i skrajne pozbawienie dostępu do żywności, czystej wody, kanalizacji i pomocy medycznej do tego stopnia, że utrzymanie lub odbudowanie życia społecznego przez Palestyńczyków w Gazie staje się niemożliwe.

Moim nieuchronnym wnioskiem jest to, że Izrael popełnia ludobójstwo wobec narodu palestyńskiego. Dorastałem w domu syjonistycznym, pierwszą połowę życia spędziłem w Izraelu, służyłem w Siłach Obronnych Izraela jako żołnierz i oficer, a większość swojej kariery zawodowej poświęciłem badaniu i pisaniu o zbrodniach wojennych oraz Holokauście. Był to bolesny wniosek, do którego dochodziłem z oporem tak długo, jak tylko mogłem. Ale od ćwierćwiecza prowadzę zajęcia na temat ludobójstwa. Potrafię je rozpoznać, gdy je widzę.

I nie jestem w tym osamotniony. Coraz więcej ekspertów w dziedzinie studiów nad ludobójstwem i prawa międzynarodowego doszło do wniosku, że działania Izraela w Gazie można określić wyłącznie jako ludobójstwo. Taką opinię wyraziła również Francesca Albanese, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, oraz Amnesty International. Również RPA wniosła sprawę ludobójstwa przeciwko Izraelowi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Dalsze odrzucanie tej kwalifikacji przez państwa, organizacje międzynarodowe oraz ekspertów prawnych i akademickich wyrządzi niepowetowane szkody nie tylko ludności Gazy i Izraela, ale także systemowi prawa międzynarodowego, ustanowionemu w odpowiedzi na okropności Holokaustu i zaprojektowanemu tak, by zapobiec ponownemu wystąpieniu takich zbrodni. To zagrożenie dla samych fundamentów porządku moralnego, na którym wszyscy polegamy.

Zbrodnia ludobójstwa została zdefiniowana w 1948 roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako „zamiar zniszczenia w całości lub w części grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej jako takiej”. Dlatego, aby ustalić, czy mamy do czynienia z ludobójstwem, musimy zarówno wykazać istnienie zamiaru, jak i pokazać, że jest on realizowany. W przypadku Izraela ten zamiar był publicznie wyrażany przez wielu urzędników i przywódców. Ale zamiar ten można również wywnioskować z wzorca działań prowadzonych w terenie — i ten wzorzec stał się jasny do maja 2024 roku, a od tego czasu jeszcze wyraźniejszy — gdy Siły Obronne Izraela systematycznie niszczyły Strefę Gazy.

Większość badaczy ludobójstwa zachowuje ostrożność w stosowaniu tego pojęcia do współczesnych wydarzeń, właśnie z powodu tendencji, obserwowanej od momentu ukucia terminu przez żydowsko-polskiego prawnika Rafała Lemkina w 1944 roku, do przypisywania go niemal każdemu przypadkowi masakry czy nieludzkiego traktowania. Rzeczywiście, niektórzy uważają, że sama kategoria powinna zostać całkowicie porzucona, ponieważ częściej służy wyrażaniu oburzenia niż identyfikacji konkretnego przestępstwa.

Jednak, jak zauważył Lemkin, i jak później uznała ONZ, kluczowe jest rozróżnienie między próbą zniszczenia konkretnej grupy ludzi a innymi przestępstwami prawa międzynarodowego, takimi jak zbrodnie wojenne czy zbrodnie przeciwko ludzkości. Dzieje się tak, ponieważ o ile inne zbrodnie obejmują zabijanie cywilów jako jednostek — celowo lub przypadkowo — o tyle ludobójstwo oznacza zabijanie ludzi jako członków określonej grupy, w celu jej nieodwracalnego unicestwienia, by nie mogła się już odrodzić jako wspólnota polityczna, społeczna czy kulturowa. I, jak wyraziła społeczność międzynarodowa poprzez przyjęcie konwencji, obowiązkiem wszystkich państw będących jej stronami jest zapobieganie takim próbom, podjęcie wszelkich możliwych działań, by je powstrzymać, gdy się dzieją, oraz ukaranie winnych tej zbrodni zbrodni — nawet jeśli miała ona miejsce w granicach suwerennego państwa.

Nadanie takiej kwalifikacji ma ogromne konsekwencje polityczne, prawne i moralne. Państwa, politycy i wojskowi podejrzani o ludobójstwo, oskarżeni o nie lub uznani za winnych, są postrzegani jako stojący poza wspólnotą ludzką i mogą utracić prawo do członkostwa w społeczności międzynarodowej. Orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości stwierdzające, że dane państwo dopuszcza się ludobójstwa — zwłaszcza jeśli zostanie poparte przez Radę Bezpieczeństwa ONZ — może skutkować nałożeniem dotkliwych sankcji.

Politycy lub generałowie oskarżeni lub uznani za winnych ludobójstwa bądź innych naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego przez Międzynarodowy Trybunał Karny mogą zostać aresztowani poza granicami swojego kraju. A społeczeństwo, które akceptuje lub współuczestniczy w ludobójstwie — niezależnie od stanowiska poszczególnych jego obywateli — na długo po tym, jak ogień nienawiści i przemocy zostanie wygaszony, będzie nosić to piętno Kaina.

Izrael odrzuca wszystkie oskarżenia o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo. Siły Obronne Izraela (IDF) twierdzą, że prowadzą dochodzenia w sprawie zgłaszanych przestępstw, choć rzadko upubliczniają ich wyniki, a gdy przyznają się do naruszeń dyscypliny lub procedur, zwykle kończy się to łagodnymi upomnieniami dla personelu. Izraelscy przywódcy wojskowi i polityczni wielokrotnie opisują działania IDF jako zgodne z prawem, podkreślają, że ostrzegają ludność cywilną o planowanych atakach, i obarczają Hamas odpowiedzialnością za używanie cywilów jako żywych tarcz.

W rzeczywistości systematyczne niszczenie w Gazie nie tylko mieszkań, ale również innej infrastruktury — budynków rządowych, szpitali, uniwersytetów, szkół, meczetów, zabytków kultury, zakładów uzdatniania wody, terenów rolniczych i parków — odzwierciedla politykę mającą na celu uniemożliwienie odrodzenia się życia palestyńskiego na tym obszarze.

Zgodnie z niedawnym śledztwem dziennika Haaretz, szacuje się, że zniszczonych lub uszkodzonych zostało około 174 000 budynków, co stanowi nawet 70% wszystkich obiektów w Strefie Gazy. Według władz zdrowotnych w Gazie zginęło już ponad 58 000 osób, w tym ponad 17 000 dzieci, co stanowi niemal jedną trzecią wszystkich ofiar śmiertelnych. Ponad 870 z tych dzieci miało mniej niż rok.

Według tych samych źródeł ponad 2 000 rodzin zostało całkowicie zgładzonych, a 5 600 rodzin ma dziś tylko jednego ocalałego członka. Szacuje się, że co najmniej 10 000 osób wciąż znajduje się pod gruzami swoich domów. Ponad 138 000 zostało rannych lub okaleczonych.

Gaza ma dziś najwięcej dzieci po amputacjach na jednego mieszkańca na świecie. Całe pokolenie dzieci, które przeżyło nieustanne ataki militarne, straciło rodziców i cierpi na chroniczne niedożywienie, będzie do końca życia odczuwać poważne skutki fizyczne i psychiczne. Tysiące osób przewlekle chorych niemal nie ma dostępu do opieki szpitalnej.

To, co dzieje się w Gazie, większość obserwatorów nadal określa mianem wojny. Ale to błędne określenie. W ciągu ostatniego roku IDF nie walczyła z regularną siłą zbrojną. Hamas w formie, która zaplanowała i przeprowadziła ataki 7 października, został zniszczony — choć osłabiona grupa wciąż walczy z izraelskimi siłami i zachowuje kontrolę nad częścią ludności w obszarach niekontrolowanych przez armię izraelską.

Obecnie IDF prowadzi przede wszystkim operację wyburzeń i czystki etnicznej. Tak właśnie opisał to w listopadzie były szef sztabu i minister obrony Izraela, twardogłowy Mosze Ja’alon, w wywiadzie dla izraelskiej stacji Democrat TV oraz w kolejnych artykułach i wypowiedziach — jako próbę usunięcia ludności z północnej Gazy.

19 stycznia, pod presją Donalda Trumpa, który miał następnego dnia ponownie objąć urząd prezydenta, weszło w życie zawieszenie broni, umożliwiające wymianę zakładników z Gazy na palestyńskich więźniów w Izraelu. 18 marca Izrael złamał zawieszenie broni, po czym IDF rozpoczęła realizację głośno zapowiadanego planu koncentracji całej ludności Gazy w jednej czwartej terytorium — w trzech strefach: Gaza City, centralnych obozach dla uchodźców oraz na wybrzeżu Mawasi w południowo-zachodniej części Strefy.

Przy użyciu dużej liczby buldożerów i potężnych bomb lotniczych dostarczonych przez Stany Zjednoczone wojsko wydaje się dążyć do zniszczenia każdej pozostałej struktury i przejęcia kontroli nad pozostałymi trzema czwartymi terytorium.

Jest to również realizowane za pomocą planu przewidującego — okresowo — ograniczoną pomoc humanitarną w kilku punktach dystrybucyjnych, chronionych przez izraelskie wojsko, co przyciąga ludzi na południe. Wielu Palestyńczyków ginie w desperackich próbach zdobycia żywności, a kryzys głodu się pogłębia. 7 lipca minister obrony Izrael Kac ogłosił, że IDF zbuduje „miasto humanitarne” na gruzach Rafah, aby początkowo pomieścić 600 000 Palestyńczyków z rejonu Mawasi, którzy będą zaopatrywani przez organizacje międzynarodowe i nie będą mogli opuszczać tego obszaru.

Niektórzy mogliby określić tę kampanię mianem czystek etnicznych, a nie ludobójstwa. Jednak istnieje związek między tymi zbrodniami. Gdy grupa etniczna nie ma dokąd się udać, jest nieustannie przesiedlana z jednej tak zwanej strefy bezpiecznej do drugiej, nieustannie bombardowana i głodzona, czystki etniczne mogą przekształcić się w ludobójstwo.

Tak było w przypadku kilku znanych ludobójstw XX wieku, takich jak ludobójstwo Herero i Nama w niemieckiej południowo-zachodniej Afryce (obecnie Namibia), które rozpoczęło się w 1904 roku; ludobójstwo Ormian podczas I wojny światowej; a także, rzecz jasna, Holokaust, który zaczął się od próby wysiedlenia Żydów przez Niemców, a skończył ich masowym mordem.

Do dziś jedynie niewielu badaczy Holokaustu, i żadna instytucja zajmująca się jego badaniem i upamiętnianiem, nie wydała ostrzeżenia, że Izrael mógłby zostać oskarżony o popełnianie zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, czystek etnicznych czy ludobójstwa. Ta cisza ośmiesza hasło „Nigdy więcej”, przekształcając jego znaczenie z deklaracji sprzeciwu wobec nieludzkości, gdziekolwiek by się ona nie wydarzyła, w wymówkę, usprawiedliwienie, a wręcz wolną rękę do niszczenia innych, powołując się na własną przeszłą bycia ofiarą.

  • Komentarz: Końcówka zdania jest nieco długa i zawiła. Można ją uprościć.
  • Poprawka: …w wymówkę, usprawiedliwienie, a wręcz wolną rękę do niszczenia innych, powołując się na swoją przeszłą rolę ofiary.

To kolejny z wielu niepoliczalnych kosztów obecnej katastrofy. Izrael dosłownie próbuje wymazać istnienie Palestyńczyków w Gazie i stosuje coraz większą przemoc wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, a moralny i historyczny kredyt, który państwo żydowskie wykorzystywało do tej pory, powoli się wyczerpuje.

Izrael, powstały po Holokauście jako odpowiedź na nazistowskie ludobójstwo Żydów, zawsze podkreślał, że każde zagrożenie dla jego bezpieczeństwa może doprowadzić do kolejnego Auschwitz. Daje to Izraelowi prawo do przedstawiania tych, których uważa za wrogów, jako nazistów — określenie to jest wielokrotnie używane przez izraelskie media do opisu Hamasu, a przez rozszerzenie — wszystkich mieszkańców Gazy, na podstawie popularnego twierdzenia, że nikt z nich nie jest „niezaangażowany”, nawet niemowlęta, które mają dorastać jako bojownicy.

To nie jest nowe zjawisko. Już podczas inwazji Izraela na Liban w 1982 roku premier Menachem Begin porównał Jasira Arafata, który wtedy ukrywał się w Bejrucie, do Adolfa Hitlera w jego berlińskim bunkrze. Tym razem analogia ta jest używana w związku z polityką mającą na celu wykorzenienie i usunięcie całej ludności Gazy.

Codzienne sceny grozy w Gazie, które izraelska opinia publiczna postrzega przez pryzmat autocenzury mediów, obnażają kłamstwa izraelskiej propagandy, że jest to wojna obronna przeciwko wrogowi na wzór nazistów. Przeraża, gdy izraelscy rzecznicy bezwstydnie powtarzają puste hasło, że IDF jest „najbardziej moralną armią na świecie”.

Niektóre kraje europejskie, takie jak Francja, Wielka Brytania i Niemcy, a także Kanada, słabo protestowały przeciwko działaniom Izraela, szczególnie po złamaniu zawieszenia broni w marcu. Jednak nie wstrzymały dostaw broni ani nie podjęły wielu konkretnych i znaczących kroków politycznych czy gospodarczych, które mogłyby powstrzymać rząd Netanjahu.

Przez pewien czas administracja USA zdawała się tracić zainteresowanie Gazą, a prezydent Trump w lutym ogłosił, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad Gazą, obiecując przemienić ją w „Riwierę Bliskiego Wschodu”, a potem pozwolił Izraelowi kontynuować niszczenie Strefy i zwrócił uwagę na Iran. Obecnie można tylko mieć nadzieję, że Trump ponownie wywrze presję na niechętnego Netanjahu, aby przynajmniej osiągnąć nowe zawieszenie broni i zakończyć nieustanne zabijanie.

Jak przyszłość Izraela zostanie dotknięta nieuchronnym zniszczeniem jego niezaprzeczalnej moralności, wynikającej z jego narodzin w popiołach Holokaustu?

  • Komentarz: „Niezaprzeczalnej moralności” brzmi nieco nienaturalnie. Można to przeformułować.
  • Poprawka: Jak przyszłość Izraela zostanie dotknięta nieuchronnym zniszczeniem jego moralnego autorytetu, wynikającego z jego narodzin w popiołach Holokaustu?

Decyzję będą musiały podjąć izraelskie przywództwo polityczne i społeczeństwo. Wydaje się, że w kraju panuje niewielka presja na pilną zmianę paradygmatu — uznanie, że nie ma innego rozwiązania tego konfliktu niż izraelsko-palestyńskie porozumienie o podziale ziemi według dowolnych warunków uzgodnionych przez obie strony, czy to w formie dwóch państw, jednego państwa czy konfederacji. Wygląda też na to, że nie należy się spodziewać silnej presji ze strony sojuszników Izraela. Obawiam się głęboko, że Izrael będzie trwał na swojej katastrofalnej drodze, przekształcając się — być może nieodwracalnie — w pełnoprawne autorytarne państwo apartheidu.

Historia uczy nas, że takie państwa nie przetrwają.

Pojawia się też kolejne pytanie: Jakie konsekwencje dla kultury upamiętniania Holokaustu oraz polityki pamięci, edukacji i badań naukowych przyniesie moralny przewrót Izraela, skoro tak wielu jego intelektualnych i administracyjnych przywódców dotąd odmawiało wzięcia na siebie odpowiedzialności za potępienie nieludzkości i ludobójstwa, gdziekolwiek by się one nie wydarzyły?

  • Komentarz: „Moralny przewrót Izraela” brzmi nieco nieprecyzyjnie. Można doprecyzować, że chodzi o utratę wiarygodności moralnej.
  • Poprawka: Jakie konsekwencje dla kultury upamiętniania Holokaustu oraz polityki pamięci, edukacji i badań naukowych przyniesie moralne upadek Izraela, skoro tak wielu jego intelektualnych i administracyjnych przywódców dotąd odmawiało wzięcia na siebie odpowiedzialności za potępienie nieludzkości i ludobójstwa, gdziekolwiek by się one nie wydarzyły?

Ci, którzy angażują się w światową kulturę upamiętniania Holokaustu, będą musieli zmierzyć się z moralnym rachunkiem sumienia. Szeroka społeczność badaczy ludobójstwa — zajmująca się badaniami porównawczymi lub badaniami innych ludobójstw w historii — coraz bardziej zbliża się do konsensusu, że wydarzenia w Gazie można określić mianem ludobójstwa.

W listopadzie, nieco ponad rok po rozpoczęciu wojny, izraelski badacz ludobójstwa Shmuel Lederman dołączył do rosnącego grona głosów, że Izrael prowadzi działania ludobójcze. Kanadyjski prawnik międzynarodowy William Schabas doszedł do tego samego wniosku w zeszłym roku i niedawno opisał izraelską kampanię wojskową w Gazie jako „absolutnie” ludobójstwo.

Inni eksperci, tacy jak Melanie O’Brien, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa, czy brytyjski specjalista Martin Shaw (który również uważa, że atak Hamasu był ludobójczy), podzielają tę opinię, podczas gdy australijski uczony A. Dirk Moses z City University of New York określił te wydarzenia w holenderskim NRC jako „mieszankę logiki ludobójczej i wojskowej”. W tym samym artykule Uğur Ümit Üngör, profesor z amsterdamskiego Instytutu NIOD ds. badań nad wojną, Holokaustem i ludobójstwem, stwierdził, że być może istnieją jeszcze badacze, którzy nie uważają tego za ludobójstwo, „ale ich nie znam”.

Większość znanych mi badaczy Holokaustu nie podziela tej opinii, przynajmniej nie publicznie. Z nielicznymi wyjątkami, takimi jak izraelski Raz Segal, dyrektor programowy studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Stockton University w New Jersey oraz historycy Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie Amos Goldberg i Daniel Blatman, większość akademików zajmujących się historią nazistowskiego ludobójstwa Żydów pozostaje zaskakująco milcząca.

Niektórzy z kolei otwarcie zaprzeczają zbrodniom Izraela w Gazie lub oskarżają swoich krytycznych kolegów o podsycanie nienawiści, przesadę, oczernianie i antysemityzm.

W grudniu badacz Holokaustu Norman J.W. Goda wyraził opinię, że „oskarżenia o ludobójstwo od dawna są używane jako pretekst do szerszych wyzwań wobec legitymacji Izraela”, obawiając się, że „zubażyły one powagę samego słowa ludobójstwo”. Ten „oskarżający o ludobójstwo fałszywy zarzut”, jak określił go dr Goda w eseju, „wykorzystuje szereg antysemickich stereotypów”, w tym „łączenie oskarżenia o ludobójstwo z celowym zabijaniem dzieci, których wizerunki są powszechne na platformach NGO, mediach społecznościowych i innych, które oskarżają Izrael o ludobójstwo”.

Innymi słowy, według tego poglądu pokazywanie zdjęć palestyńskich dzieci rozerwanych przez amerykańskie bomby zrzucane przez izraelskich pilotów jest aktem antysemityzmu.

Niedawno dr Goda wraz z uznanym historykiem Europy, Jeffreyem Herfem, napisali w „The Washington Post”, że „oskarżenie Izraela o ludobójstwo korzysta z głębokich pokładów strachu i nienawiści” obecnych w „radykalnych interpretacjach zarówno chrześcijaństwa, jak i islamu”. „Przeniosło ono potępienie z Żydów jako grupy religijno-etnicznej na Państwo Izrael, które przedstawia jako z natury złe.”

Jakie będą konsekwencje tego rozłamu między badaczami ludobójstwa a historykami Holokaustu? To nie jest tylko spór akademicki. Kultura pamięci stworzona wokół Holokaustu w ostatnich dekadach obejmuje znacznie więcej niż samo ludobójstwo Żydów. Odegrała ona kluczową rolę w polityce, edukacji i tożsamości.

Muzea poświęcone Holokaustowi stały się wzorcem dla prezentacji innych ludobójstw na świecie. Nacisk, że lekcje Holokaustu wymagają promowania tolerancji, różnorodności, antyrasizmu, wsparcia dla migrantów i uchodźców, a także praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego, opiera się na zrozumieniu uniwersalnych implikacji tej zbrodni, która wydarzyła się w sercu cywilizacji zachodniej na szczycie nowoczesności.

Dyskredytowanie badaczy ludobójstwa, którzy nazywają wydarzenia w Gazie ludobójstwem i oskarżanie ich o antysemityzm, zagraża fundamentom badań nad ludobójstwem: konieczności ciągłego definiowania, zapobiegania, karania i rekonstruowania historii ludobójstwa. Sugestia, że ten wysiłek jest motywowany złymi intencjami i nienawiścią, która była u podstaw Holokaustu, jest nie tylko moralnie skandaliczna, ale także otwiera drzwi dla polityki zaprzeczania i bezkarności.

Podobnie, gdy osoby, które poświęciły swoje kariery naukowe na nauczanie i upamiętnianie Holokaustu, uporczywie ignorują lub zaprzeczają ludobójczym działaniom Izraela w Gazie, zagrażają wszystkiemu, co prace nad Holokaustem i jego upamiętnianie budowały przez ostatnie dekady. Mowa tu o godności każdego człowieka, szacunku dla rządów prawa i pilnej potrzebie, by nigdy nie dopuścić, aby nieludzkość przejęła serca ludzi i kierowała działaniami narodów w imię bezpieczeństwa, interesów narodowych i zemsty.

Obawiam się, że po ludobójstwie w Gazie nie będzie już można kontynuować nauczania i badań nad Holokaustem w taki sam sposób jak dawniej. Ponieważ Holokaust był tak bezwzględnie wykorzystywany przez państwo Izrael i jego obrońców jako zasłona dla zbrodni IDF, studia i pamięć o Holokauście mogą utracić swoją uniwersalną wartość i cofnąć się do etnicznego getta, w którym zaczęły swoje życie pod koniec II wojny światowej — jako marginalne zajęcie pozostawione resztkom marginalizowanego narodu, jako etnicznie specyficzne wydarzenie, zanim, dekady później, stały się lekcją i ostrzeżeniem dla całej ludzkości.

Równie niepokojąca jest perspektywa, że badania nad ludobójstwem jako całością nie przetrwają zarzutów antysemityzmu, pozostawiając nas bez kluczowej społeczności naukowców i międzynarodowych prawników, którzy mogliby stanąć na straży w czasie, gdy wzrost nietolerancji, nienawiści rasowej, populizmu i autorytaryzmu zagraża wartościom, które były fundamentem tych naukowych, kulturalnych i politycznych działań XX wieku.

Być może jedynym światłem na końcu tego bardzo ciemnego tunelu jest możliwość, że nowe pokolenie Izraelczyków zmierzy się z przyszłością bez ukrywania się w cieniu Holocaustu, nawet jeśli będzie musiało nosić ciężar ludobójstwa w Gazie dokonanego w ich imieniu. Izrael będzie musiał nauczyć się żyć bez uciekania się do Holocaustu jako usprawiedliwienia dla nieludzkości.

  • Komentarz: Spójność w pisowni „Holokaustu” (przez „k”).
  • Poprawka: …w cieniu Holokaustu… bez uciekania się do Holokaustu

To, pomimo całego strasznego cierpienia, które obecnie obserwujemy, jest wartością i może w dłuższej perspektywie pomóc Izraelowi spojrzeć w przyszłość w sposób zdrowszy, bardziej racjonalny oraz mniej pełen lęku i przemocy.

Nie zrekompensuje to ogromnej ilości śmierci i cierpienia Palestyńczyków. Jednak Izrael uwolniony od przytłaczającego ciężaru Holocaustu może w końcu pogodzić się z nieuniknioną potrzebą, aby jego siedem milionów żydowskich obywateli dzieliło ziemię z siedmioma milionami Palestyńczyków mieszkających w Izraelu, Gazie i na Zachodnim Brzegu, w pokoju, równości i godności. To będzie jedyne sprawiedliwe rozliczenie.

Omer Bartov jest profesorem studiów nad Holocaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna.

  • Komentarz: Spójność w pisowni „Holokaustu” (przez „k”).
  • Poprawka: …studiów nad Holokaustem

Poprawiony tekst w całości

15 lipca 2025

The New York Times

Autor: Omer Bartov

Dr Bartov jest profesorem studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Browna.


Miesiąc po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku uważałem, że istnieją dowody na to, iż izraelskie siły zbrojne popełniły zbrodnie wojenne, a być może także zbrodnie przeciwko ludzkości w swojej odpowiedzi na Gazę. Jednak wbrew okrzykom najzagorzalszych krytyków Izraela, dowody te nie wydawały mi się wówczas wystarczające, by mówić o ludobójstwie.

Do maja 2024 roku Siły Obronne Izraela (IDF) nakazały około milionowi Palestyńczyków, którzy schronili się w Rafah – najbardziej wysuniętym na południe i ostatnim stosunkowo nietkniętym mieście w Strefie Gazy – przeniesienie się na obszar plażowy Mawasi, gdzie prawie nie było żadnego schronienia. Armia następnie przystąpiła do niszczenia znacznej części Rafah, co w dużej mierze zakończono do sierpnia.

W tym momencie nie sposób już było zaprzeczać, że schemat działań IDF był zgodny z wypowiedziami izraelskich przywódców wskazującymi na ludobójcze intencje, które padły w dniach po ataku Hamasu. Premier Benjamin Netanjahu obiecał, że wróg „zapłaci ogromną cenę” za ten atak i że IDF zamieni części Gazy, w których operuje Hamas, „w gruz”. Wezwał też „mieszkańców Gazy” do „natychmiastowego opuszczenia” tych terenów, ponieważ „będziemy działać z pełną siłą wszędzie”.

Netanjahu zachęcał swoich obywateli do pamięci o tym, „co zrobił wam Amalek” – cytat, który wielu interpretowało jako odniesienie do biblijnego wezwania do „zabicia mężczyzn, kobiet, niemowląt i dzieci” starożytnego wroga Izraelitów.

Przedstawiciele rządu i wojska mówili, że walczą z „ludzkimi zwierzętami”, a później wzywali do „całkowitej anihilacji”. Nissim Vaturi, wiceprzewodniczący parlamentu, napisał na platformie X, że zadaniem Izraela musi być „zmazanie Strefy Gazy z powierzchni ziemi”.

Działania Izraela można zrozumieć jedynie jako realizację jasno wyrażonego zamiaru uczynienia Strefy Gazy niezdatną do zamieszkania przez jej palestyńską ludność. Uważam, że celem było — i nadal jest — zmuszenie ludności do całkowitego opuszczenia Strefy lub, biorąc pod uwagę, że nie ma dokąd się udać, wyniszczenie enklawy poprzez bombardowania i skrajne pozbawienie dostępu do żywności, czystej wody, kanalizacji i pomocy medycznej do tego stopnia, że utrzymanie lub odbudowanie życia społecznego przez Palestyńczyków w Gazie staje się niemożliwe.

Moim nieuchronnym wnioskiem jest to, że Izrael popełnia ludobójstwo wobec narodu palestyńskiego. Dorastałem w domu syjonistycznym, pierwszą połowę życia spędziłem w Izraelu, służyłem w Siłach Obronnych Izraela jako żołnierz i oficer, a większość swojej kariery zawodowej poświęciłem badaniu i pisaniu o zbrodniach wojennych oraz Holokauście. Był to bolesny wniosek, do którego dochodziłem z oporem tak długo, jak tylko mogłem. Ale od ćwierćwiecza prowadzę zajęcia na temat ludobójstwa. Potrafię je rozpoznać, gdy je widzę.

I nie jestem w tym osamotniony. Coraz więcej ekspertów w dziedzinie studiów nad ludobójstwem i prawa międzynarodowego doszło do wniosku, że działania Izraela w Gazie można określić wyłącznie jako ludobójstwo. Taką opinię wyraziła również Francesca Albanese, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, oraz Amnesty International. Również RPA wniosła sprawę ludobójstwa przeciwko Izraelowi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Dalsze odrzucanie tej kwalifikacji przez państwa, organizacje międzynarodowe oraz ekspertów prawnych i akademickich wyrządzi niepowetowane szkody nie tylko ludności Gazy i Izraela, ale także systemowi prawa międzynarodowego, ustanowionemu w odpowiedzi na okropności Holokaustu i zaprojektowanemu tak, by zapobiec ponownemu wystąpieniu takich zbrodni. To zagrożenie dla samych fundamentów porządku moralnego, na którym wszyscy polegamy.


Definicja ludobójstwa i jej zastosowanie

Zbrodnia ludobójstwa została zdefiniowana w 1948 roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako „zamiar zniszczenia w całości lub w części grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej jako takiej”. Dlatego, aby ustalić, czy mamy do czynienia z ludobójstwem, musimy zarówno wykazać istnienie zamiaru, jak i pokazać, że jest on realizowany. W przypadku Izraela ten zamiar był publicznie wyrażany przez wielu urzędników i przywódców. Ale zamiar ten można również wywnioskować z wzorca działań prowadzonych w terenie — i ten wzorzec stał się jasny do maja 2024 roku, a od tego czasu jeszcze wyraźniejszy — gdy Siły Obronne Izraela systematycznie niszczyły Strefę Gazy.

Większość badaczy ludobójstwa zachowuje ostrożność w stosowaniu tego pojęcia do współczesnych wydarzeń, właśnie z powodu tendencji, obserwowanej od momentu ukucia terminu przez żydowsko-polskiego prawnika Rafała Lemkina w 1944 roku, do przypisywania go niemal każdemu przypadkowi masakry czy nieludzkiego traktowania. Rzeczywiście, niektórzy uważają, że sama kategoria powinna zostać całkowicie porzucona, ponieważ częściej służy wyrażaniu oburzenia niż identyfikacji konkretnego przestępstwa.

Jednak, jak zauważył Lemkin, i jak później uznała ONZ, kluczowe jest rozróżnienie między próbą zniszczenia konkretnej grupy ludzi a innymi przestępstwami prawa międzynarodowego, takimi jak zbrodnie wojenne czy zbrodnie przeciwko ludzkości. Dzieje się tak, ponieważ o ile inne zbrodnie obejmują zabijanie cywilów jako jednostek — celowo lub przypadkowo — o tyle ludobójstwo oznacza zabijanie ludzi jako członków określonej grupy, w celu jej nieodwracalnego unicestwienia, by nie mogła się już odrodzić jako wspólnota polityczna, społeczna czy kulturowa. I, jak wyraziła społeczność międzynarodowa poprzez przyjęcie konwencji, obowiązkiem wszystkich państw będących jej stronami jest zapobieganiu takim próbom, podjęcie wszelkich możliwych działań, by je powstrzymać, gdy się dzieją, oraz ukaranie winnych tej zbrodni zbrodni — nawet jeśli miała ona miejsce w granicach suwerennego państwa.

Nadanie takiej kwalifikacji ma ogromne konsekwencje polityczne, prawne i moralne. Państwa, politycy i wojskowi podejrzani o ludobójstwo, oskarżeni o nie lub uznani za winnych, są postrzegani jako stojący poza wspólnotą ludzką i mogą utracić prawo do członkostwa w społeczności międzynarodowej. Orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości stwierdzające, że dane państwo dopuszcza się ludobójstwa — zwłaszcza jeśli zostanie poparte przez Radę Bezpieczeństwa ONZ — może skutkować nałożeniem dotkliwych sankcji.

Politycy lub generałowie oskarżeni lub uznani za winnych ludobójstwa bądź innych naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego przez Międzynarodowy Trybunał Karny mogą zostać aresztowani poza granicami swojego kraju. A społeczeństwo, które akceptuje lub współuczestniczy w ludobójstwie — niezależnie od stanowiska poszczególnych jego obywateli — na długo po tym, jak ogień nienawiści i przemocy zostanie wygaszony, będzie nosić to piętno Kaina.


Działania Izraela a zarzuty ludobójstwa

Izrael odrzuca wszystkie oskarżenia o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo. Siły Obronne Izraela (IDF) twierdzą, że prowadzą dochodzenia w sprawie zgłaszanych przestępstw, choć rzadko upubliczniają ich wyniki, a gdy przyznają się do naruszeń dyscypliny lub procedur, zwykle kończy się to łagodnymi upomnieniami dla personelu. Izraelscy przywódcy wojskowi i polityczni wielokrotnie opisują działania IDF jako zgodne z prawem, podkreślają, że ostrzegają ludność cywilną o planowanych atakach, i obarczają Hamas odpowiedzialnością za używanie cywilów jako żywych tarcz.

W rzeczywistości systematyczne niszczenie w Gazie nie tylko mieszkań, ale również innej infrastruktury — budynków rządowych, szpitali, uniwersytetów, szkół, meczetów, zabytków kultury, zakładów uzdatniania wody, terenów rolniczych i parków — odzwierciedla politykę mającą na celu uniemożliwienie odrodzenia się życia palestyńskiego na tym obszarze.

Zgodnie z niedawnym śledztwem dziennika Haaretz, szacuje się, że zniszczonych lub uszkodzonych zostało około 174 000 budynków, co stanowi nawet 70% wszystkich obiektów w Strefie Gazy. Według władz zdrowotnych w Gazie zginęło już ponad 58 000 osób, w tym ponad 17 000 dzieci, co stanowi niemal jedną trzecią wszystkich ofiar śmiertelnych. Ponad 870 z tych dzieci miało mniej niż rok.

Według tych samych źródeł ponad 2 000 rodzin zostało całkowicie zgładzonych, a 5 600 rodzin ma dziś tylko jednego ocalałego członka. Szacuje się, że co najmniej 10 000 osób wciąż znajduje się pod gruzami swoich domów. Ponad 138 000 zostało rannych lub okaleczonych.

Gaza ma dziś najwięcej dzieci po amputacjach na jednego mieszkańca na świecie. Całe pokolenie dzieci, które przeżyło nieustanne ataki militarne, straciło rodziców i cierpi na chroniczne niedożywienie, będzie do końca życia odczuwać poważne skutki fizyczne i psychiczne. Tysiące osób przewlekle chorych niemal nie ma dostępu do opieki szpitalnej.

To, co dzieje się w Gazie, większość obserwatorów nadal określa mianem wojny. Ale to błędne określenie. W ciągu ostatniego roku IDF nie walczyła z regularną siłą zbrojną. Hamas w formie, która zaplanowała i przeprowadziła ataki 7 października, został zniszczony — choć osłabiona grupa wciąż walczy z izraelskimi siłami i zachowuje kontrolę nad częścią ludności w obszarach niekontrolowanych przez armię izraelską.

Obecnie IDF prowadzi przede wszystkim operację wyburzeń i czystki etnicznej. Tak właśnie opisał to w listopadzie były szef sztabu i minister obrony Izraela, twardogłowy Mosze Ja’alon, w wywiadzie dla izraelskiej stacji Democrat TV oraz w kolejnych artykułach i wypowiedziach — jako próbę usunięcia ludności z północnej Gazy.

19 stycznia, pod presją Donalda Trumpa, który miał następnego dnia ponownie objąć urząd prezydenta, weszło w życie zawieszenie broni, umożliwiające wymianę zakładników z Gazy na palestyńskich więźniów w Izraelu. 18 marca Izrael złamał zawieszenie broni, po czym IDF rozpoczęła realizację głośno zapowiadanego planu koncentracji całej ludności Gazy w jednej czwartej terytorium — w trzech strefach: Gaza City, centralnych obozach dla uchodźców oraz na wybrzeżu Mawasi w południowo-zachodniej części Strefy.

Przy użyciu dużej liczby buldożerów i potężnych bomb lotniczych dostarczonych przez Stany Zjednoczone wojsko wydaje się dążyć do zniszczenia każdej pozostałej struktury i przejęcia kontroli nad pozostałymi trzema czwartymi terytorium.

Jest to również realizowane za pomocą planu przewidującego — okresowo — ograniczoną pomoc humanitarną w kilku punktach dystrybucyjnych, chronionych przez izraelskie wojsko, co przyciąga ludzi na południe. Wielu Palestyńczyków ginie w desperackich próbach zdobycia żywności, a kryzys głodu się pogłębia. 7 lipca minister obrony Izrael Kac ogłosił, że IDF zbuduje „miasto humanitarne” na gruzach Rafah, aby początkowo pomieścić 600 000 Palestyńczyków z rejonu Mawasi, którzy będą zaopatrywani przez organizacje międzynarodowe i nie będą mogli opuszczać tego obszaru.


Czystki etniczne a ludobójstwo

Niektórzy mogliby określić tę kampanię mianem czystek etnicznych, a nie ludobójstwa. Jednak istnieje związek między tymi zbrodniami. Gdy grupa etniczna nie ma dokąd się udać, jest nieustannie przesiedlana z jednej tak zwanej strefy bezpiecznej do drugiej, nieustannie bombardowana i głodzona, czystki etniczne mogą przekształcić się w ludobójstwo.

Tak było w przypadku kilku znanych ludobójstw XX wieku, takich jak ludobójstwo Herero i Nama w niemieckiej południowo-zachodniej Afryce (obecnie Namibia), które rozpoczęło się w 1904 roku; ludobójstwo Ormian podczas I wojny światowej; a także, rzecz jasna, Holokaust, który zaczął się od próby wysiedlenia Żydów przez Niemców, a skończył ich masowym mordem.

Do dziś jedynie niewielu badaczy Holokaustu, i żadna instytucja zajmująca się jego badaniem i upamiętnianiem, nie wydała ostrzeżenia, że Izrael mógłby zostać oskarżony o popełnianie zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości, czystek etnicznych czy ludobójstwa. Ta cisza ośmiesza hasło „Nigdy więcej”, przekształcając jego znaczenie z deklaracji sprzeciwu wobec nieludzkości, gdziekolwiek by się ona nie wydarzyła, w wymówkę, usprawiedliwienie, a wręcz wolną rękę do niszczenia innych, powołując się na swoją przeszłą rolę ofiary.


Koszty katastrofy i kontekst historyczny

To kolejny z wielu niepoliczalnych kosztów obecnej katastrofy. Izrael dosłownie próbuje wymazać istnienie Palestyńczyków w Gazie i stosuje coraz większą przemoc wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, a moralny i historyczny kredyt, który państwo żydowskie wykorzystywało do tej pory, powoli się wyczerpuje.

Izrael, powstały po Holokauście jako odpowiedź na nazistowskie ludobójstwo Żydów, zawsze podkreślał, że każde zagrożenie dla jego bezpieczeństwa może doprowadzić do kolejnego Auschwitz. Daje to Izraelowi prawo do przedstawiania tych, których uważa za wrogów, jako nazistów — określenie to jest wielokrotnie używane przez izraelskie media do opisu Hamasu, a przez rozszerzenie — wszystkich mieszkańców Gazy, na podstawie popularnego twierdzenia, że nikt z nich nie jest „niezaangażowany”, nawet niemowlęta, które mają dorastać jako bojownicy.

To nie jest nowe zjawisko. Już podczas inwazji Izraela na Liban w 1982 roku premier Menachem Begin porównał Jasira Arafata, który wtedy ukrywał się w Bejrucie, do Adolfa Hitlera w jego berlińskim bunkrze. Tym razem analogia ta jest używana w związku z polityką mającą na celu wykorzenienie i usunięcie całej ludności Gazy.

Codzienne sceny grozy w Gazie, które izraelska opinia publiczna postrzega przez pryzmat autocenzury mediów, obnażają kłamstwa izraelskiej propagandy, że jest to wojna obronna przeciwko wrogowi na wzór nazistów. Przeraża, gdy izraelscy rzecznicy bezwstydnie powtarzają puste hasło, że IDF jest „najbardziej moralną armią na świecie”.

Niektóre kraje europejskie, takie jak Francja, Wielka Brytania i Niemcy, a także Kanada, słabo protestowały przeciwko działaniom Izraela, szczególnie po złamaniu zawieszenia broni w marcu. Jednak nie wstrzymały dostaw broni ani nie podjęły wielu konkretnych i znaczących kroków politycznych czy gospodarczych, które mogłyby powstrzymać rząd Netanjahu.

Przez pewien czas administracja USA zdawała się tracić zainteresowanie Gazą, a prezydent Trump w lutym ogłosił, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad Gazą, obiecując przemienić ją w „Riwierę Bliskiego Wschodu”, a potem pozwolił Izraelowi kontynuować niszczenie Strefy i zwrócił uwagę na Iran. Obecnie można tylko mieć nadzieję, że Trump ponownie wywrze presję na niechętnego Netanjahu, aby przynajmniej osiągnąć nowe zawieszenie broni i zakończyć nieustanne zabijanie.


Moralne dylematy i przyszłość badań

Jak przyszłość Izraela zostanie dotknięta nieuchronnym zniszczeniem jego moralnego autorytetu, wynikającego z jego narodzin w popiołach Holokaustu?

Decyzję będą musiały podjąć izraelskie przywództwo polityczne i społeczeństwo. Wydaje się, że w kraju panuje niewielka presja na pilną zmianę paradygmatu — uznanie, że nie ma innego rozwiązania tego konfliktu niż izraelsko-palestyńskie porozumienie o podziale ziemi według dowolnych warunków uzgodnionych przez obie strony, czy to w formie dwóch państw, jednego państwa czy konfederacji. Wygląda też na to, że nie należy się spodziewać silnej presji ze strony sojuszników Izraela. Obawiam się głęboko, że Izrael będzie trwał na swojej katastrofalnej drodze, przekształcając się — być może nieodwracalnie — w pełnoprawne autorytarne państwo apartheidu.

Historia uczy nas, że takie państwa nie przetrwają.

Pojawia się też kolejne pytanie: Jakie konsekwencje dla kultury upamiętniania Holokaustu oraz polityki pamięci, edukacji i badań naukowych przyniesie moralny upadek Izraela, skoro tak wielu jego intelektualnych i administracyjnych przywódców dotąd odmawiało wzięcia na siebie odpowiedzialności za potępienie nieludzkości i ludobójstwa, gdziekolwiek by się one nie wydarzyły?

Ci, którzy angażują się w światową kulturę upamiętniania Holokaustu, będą musieli zmierzyć się z moralnym rachunkiem sumienia. Szeroka społeczność badaczy ludobójstwa — zajmująca się badaniami porównawczymi lub badaniami innych ludobójstw w historii — coraz bardziej zbliża się do konsensusu, że wydarzenia w Gazie można określić mianem ludobójstwa.

W listopadzie, nieco ponad rok po rozpoczęciu wojny, izraelski badacz ludobójstwa Shmuel Lederman dołączył do rosnącego grona głosów, że Izrael prowadzi działania ludobójcze. Kanadyjski prawnik międzynarodowy William Schabas doszedł do tego samego wniosku w zeszłym roku i niedawno opisał izraelską kampanię wojskową w Gazie jako „absolutnie” ludobójstwo.

Inni eksperci, tacy jak Melanie O’Brien, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa, czy brytyjski specjalista Martin Shaw (który również uważa, że atak Hamasu był ludobójczy), podzielają tę opinię, podczas gdy australijski uczony A. Dirk Moses z City University of New York określił te wydarzenia w holenderskim NRC jako „mieszankę logiki ludobójczej i wojskowej”. W tym samym artykule Uğur Ümit Üngör, profesor z amsterdamskiego Instytutu NIOD ds. badań nad wojną, Holokaustem i ludobójstwem, stwierdził, że być może istnieją jeszcze badacze, którzy nie uważają tego za ludobójstwo, „ale ich nie znam”.

Większość znanych mi badaczy Holokaustu nie podziela tej opinii, przynajmniej nie publicznie. Z nielicznymi wyjątkami, takimi jak izraelski Raz Segal, dyrektor programowy studiów nad Holokaustem i ludobójstwem na Stockton University w New Jersey oraz historycy Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie Amos Goldberg i Daniel Blatman, większość akademików zajmujących się historią nazistowskiego ludobójstwa Żydów pozostaje zaskakująco milcząca.

Niektórzy z kolei otwarcie zaprzeczają zbrodniom Izraela w Gazie lub oskarżają swoich krytycznych kolegów o podsycanie nienawiści, przesadę, oczernianie i antysemityzm.

W grudniu badacz Holokaustu Norman J.W. Goda wyraził opinię, że „oskarżenia o ludobójstwo od dawna są używane jako pretekst do szerszych wyzwań wobec legitymacji Izraela”, obawiając się, że „zubażyły one powagę samego słowa ludobójstwo”. Ten „oskarżający o ludobójstwo fałszywy zarzut”, jak określił go dr Goda w eseju, „wykorzystuje szereg antysemickich stereotypów”, w tym „łączenie oskarżenia o ludobójstwo z celowym zabijaniem dzieci, których wizerunki są powszechne na platformach NGO, mediach społecznościowych i innych, które oskarżają Izrael o ludobójstwo”.

Innymi słowy, według tego poglądu pokazywanie zdjęć palestyńskich dzieci rozerwanych przez amerykańskie bomby zrzucane przez izraelskich pilotów jest aktem antysemityzmu.

Niedawno dr Goda wraz z uznanym historykiem Europy, Jeffreyem Herfem, napisali w „The Washington Post”, że „oskarżenie Izraela o ludobójstwo korzysta z głębokich pokładów strachu i nienawiści” obecnych w „radykalnych interpretacjach zarówno chrześcijaństwa, jak i islamu”. „Przeniosło ono potępienie z Żydów jako grupy religijno-etnicznej na Państwo Izrael, które przedstawia jako z natury złe.”

Jakie będą konsekwencje tego rozłamu między badaczami ludobójstwa a historykami Holokaustu? To nie jest tylko spór akademicki. Kultura pamięci stworzona wokół Holokaustu w ostatnich dekadach obejmuje znacznie więcej niż samo ludobójstwo Żydów. Odegrała ona kluczową rolę w polityce, edukacji i tożsamości.

Muzea poświęcone Holokaustowi stały się wzorcem dla prezentacji innych ludobójstw na świecie. Nacisk, że lekcje Holokaustu wymagają promowania tolerancji, różnorodności, antyrasizmu, wsparcia dla migrantów i uchodźców, a także praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego, opiera się na zrozumieniu uniwersalnych implikacji tej zbrodni, która wydarzyła się w sercu cywilizacji zachodniej na szczycie nowoczesności.

Dyskredytowanie badaczy ludobójstwa, którzy nazywają wydarzenia w Gazie ludobójstwem i oskarżanie ich o antysemityzm, zagraża fundamentom badań nad ludobójstwem: konieczności ciągłego definiowania, zapobiegania, karania i rekonstruowania historii ludobójstwa. Sugestia, że ten wysiłek jest motywowany złymi intencjami i nienawiścią, która była u podstaw Holokaustu, jest nie tylko moralnie skandaliczna, ale także otwiera drzwi dla polityki zaprzeczania i bezkarności.

Podobnie, gdy osoby, które poświęciły swoje kariery naukowe na nauczanie i upamiętnianie Holokaustu, uporczywie ignorują lub zaprzeczają ludobójczym działaniom Izraela w Gazie, zagrażają wszystkiemu, co prace nad Holokaustem i jego upamiętnianie budowały przez ostatnie dekady. Mowa tu o godności każdego człowieka, szacunku dla rządów prawa i pilnej potrzebie, by nigdy nie dopuścić, aby nieludzkość przejęła serca ludzi i kierowała działaniami narodów w imię bezpieczeństwa, interesów narodowych i zemsty.

Obawiam się, że po ludobójstwie w Gazie nie będzie już można kontynuować nauczania i badań nad Holokaustem w taki sam sposób jak dawniej. Ponieważ Holokaust był tak bezwzględnie wykorzystywany przez państwo Izrael i jego obrońców jako zasłona dla zbrodni IDF, studia i pamięć o Holokauście mogą utracić swoją uniwersalną wartość i cofnąć się do etnicznego getta, w którym zaczęły swoje życie pod koniec II wojny światowej — jako marginalne zajęcie pozostawione resztkom marginalizowanego narodu, jako etnicznie specyficzne wydarzenie, zanim, dekady później, stały się lekcją i ostrzeżeniem dla całej ludzkości.

Równie niepokojąca jest perspektywa, że badania nad ludobójstwem jako całością nie przetrwają zarzutów antysemityzmu, pozostawiając nas bez kluczowej społeczności naukowców i międzynarodowych prawników, którzy mogliby stanąć na straży w czasie, gdy wzrost nietolerancji, nienawiści rasowej, populizmu i autorytaryzmu zagraża wartościom, które były fundamentem tych naukowych, kulturalnych i politycznych działań XX wieku.

Być może jedynym światłem na końcu tego bardzo ciemnego tunelu jest możliwość, że nowe pokolenie Izraelczyków zmierzy się z przyszłością bez ukrywania się w cieniu Holokaustu, nawet jeśli będzie musiało nosić ciężar ludobójstwa w Gazie dokonanego w ich imieniu. Izrael będzie musiał nauczyć się żyć bez uciekania się do Holokaustu jako usprawiedliwienia dla nieludzkości.

To, pomimo całego strasznego cierpienia, które obecnie obserwujemy, jest wartością i może w dłuższej perspektywie pomóc Izraelowi spojrzeć w przyszłość w sposób zdrowszy, bardziej racjonalny oraz mniej pełen lęku i przemocy.

Nie zrekompensuje to ogromnej ilości śmierci i cierpienia Palestyńczyków. Jednak Izrael uwolniony od przytłaczającego ciężaru Holokaustu może w końcu pogodzić się z nieuniknioną potrzebą, aby jego siedem milionów żydowskich obywateli dzieliło ziemię z siedmioma milionami Palestyńczyków mieszkających w Izraelu, Gazie i na Zachodnim Brzegu, w pokoju, równości i godności. To będzie jedyne sprawiedliwe rozliczenie.


Kategorie: Uncategorized

7 odpowiedzi »

  1. TP
    Lapid był korespondentem wydawanego przez Cahal tygodnika Ba-Machane. Czyli był tzw jobnikiem…

  2. @WłodekG

    ”Nie muszę chyba dodawać, że w tym momencie zaprzestałem lektury tego lewackiego bełkotu”

    Szkoda, trzeba było choć przejrzeć do końca. A na końcu taki kwiatek:

    ”Jednak Izrael uwolniony od przytłaczającego ciężaru Holokaustu może w końcu pogodzić się z nieuniknioną potrzebą, aby jego siedem milionów żydowskich obywateli dzieliło ziemię z siedmioma milionami Palestyńczyków mieszkających w Izraelu, Gazie i na Zachodnim Brzegu, w pokoju, równości i godności. To będzie jedyne sprawiedliwe rozliczenie.”

    Facet najspokojniej w świecie postuluje likwidację Izraela, celem stworzenia wspólnego państwa z Arabami. Co by się wtedy stało z Żydami – chyba wiadomo, jak kto nie wiedział, to już definitywnie się dowiedział 7-go października. To chyba oczywiste dla każdego – z wyjątkiem paru, przepraszam za wulgaryzm, _profesorów_. Skąd u takich (CENZURA) taka wariacka, zajadła nienawiść do własnego (??) kraju i narodu?

  3. Autopromocja w tytule. Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy artykuł w angielskim oryginale ma taki właśnie tytuł i okazało się, że tak (I’m a Genocide Scholar. I Know It When I See It.). Pierwszą reakcją na graniczącą z arogancją zarozumiałość autora jakiej dał wyraz w tytule, była chęć jego właśnie skomentowania. Aby jednak nie spotkać się z oskarżeniem o uprzedzenia i ocenianie tekstu tylko na podstawie tytułu, postanowiłem go przeczytać. I oto co znalazłem już w pierwszej części, cytuję:
    “Ale od ćwierćwiecza prowadzę zajęcia na temat ludobójstwa. Potrafię je rozpoznać, gdy je widzę.
    I nie jestem w tym osamotniony. Coraz więcej ekspertów w dziedzinie studiów nad ludobójstwem i prawa międzynarodowego doszło do wniosku, że działania Izraela w Gazie można określić wyłącznie jako ludobójstwo. Taką opinię wyraziła również Francesca Albanese, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. praw człowieka na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, oraz Amnesty International. Również RPA wniosła sprawę ludobójstwa przeciwko Izraelowi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.”.
    KURTYNA
    No cóż, autor powołuje się na niewątpliwe międzynarodowe autorytety w zakresie Israel-bashing.
    P.S. Nie muszę chyba dodawać, że w tym momencie zaprzestałem lektury tego lewackiego bełkotu.

  4. @gimel777

    ”Co ma Lapid (oprócz tego że jest nieudolnym politykiem) do artykułu Bar Towa?”

    Ewentualny związek (nie wiem, czy zachodzi, dlatego stawiam pytanie) dotyczy oświadczeń na temat rzekomych czy prawdziwych dokonań w izraelskim mundurze. Bar Tow podkreśla swoją przeszłość, pisze o swoim udziale w wojnie Jom Kippur (był jakoby dowódcą kompanii). Postawiłem pytanie – czy można to zweryfikować. Osoba Lapida ma o tyle związek z tematem, że Lapid podawał różne, wzajemnie się wykluczające wersje swoich dokonań w mundurze Cahalu.

  5. „Smiejaca sie Smierc”, czyli Kuru w jednym z jezykow Nowej Guineji, to nazwa nieuleczalnej virusowej choroby mozgu( cos jak Kreutzfeldt-Jacobs) , wykryty na wyspie tam jakies 80 lat temu.
    Amerykanski lekarz ktory potwierdzil virusowe zrodlo tego i rozpowszechnianie poprzez jedzenie mozgu ofiar przez ludozercow dostal Nobla za to -i wydaloby sie ze nie istnieje to wlasciwie po zamarciu ludozerstwa na tej wyspie.
    Ale nie, smiejaca sie twarz entuzjasty powyzszego NYT artykulu, to tak jak grymas przypominajacy usmiech tych w ostatnich fazach tej choroby.
    Z tym ze pierwszymi ofiarami jego entuzjazmu nie beda Francuzi, a Izraelczycy, jak ci ktorzy swiecie wierzyli w Jedno Panstwo, Braterstwo, itp, w przygranicznych kibucach, wymordowani 7 Oct.
    I na Francuzow przyjdzie kolej, juz teraz podpowiadaja Macrnowi zeby jak najszybciej ” uznal Palestyne”, bo inaczej powstane Muzulmanow we Francji gwaranowane.
    Rzucenie tego usmiechajacego sie w drgawkach Kuru nie pomoze, nawet z balkonu tez nie( jak zdarzylo sie juz w Paryzu).
    To jego problem.

  6. Co ma Lapid (oprócz tego że jest nieudolnym politykiem) do artykułu Bar Towa?
    Sam Bar Tow dał się poznać jako mocno lewicowy humanista rodem z kibucu, który poucza Izrael żyjąc sam bezpiecznie w USA.

  7. ” służyłem w Siłach Obronnych Izraela jako żołnierz i oficer,”

    Ciekaw jestem, czy i w jaki sposób można to zweryfikować.

    Yair Lapid zasłynął m in z tego, że ma kilka różnych życiorysów, każdy na inną okazję i każdy z inną wersją przewag i dokonać rzeczonego Lapida w izraelskim mundurze. Nawet Wikipedia odnotowała fakt, iż w zakresie rzeczonych przewag i dokonań Lapid dość często nie zgadza się z Lapidem, różne wersje są tak jakby sprzeczne i nie bardzo dają się ze sobą pogodzić.

    Zetknęlem się już z tym, że ludzie, jak im tak wygodnie, bezczelnie kłamią na temat rzekomej służby w izraelskim wojsku. Czasem z bardzo prozaicznych powodów – na przykład, żeby dziewuchę na taki bajer poderwać.

    Z drugiej strony – wszystko się zdarza, nawet bohaterowie popełniają czasem tragiczne błedy. Strefę Gazy podarował Arabom nie kto inny tylko właśnie Ariel Sharon, niekwestionowany bohater i słynny dowódca podczas kolejnych wojen.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.