Uncategorized

Grajmy, aby wygrać.


Steve Rosenberg


Przechytrzyć, Przetrwać, Pokonać: Żydowska Strategia na Dzisiejsze Czasy

Czas na nową strategię. Taką, która odpowiada aktualnej sytuacji i rzeczywistości.

Długoletni reality show „Survivor” opiera się na prostej, ale bezwzględnej zasadzie: przechytrz, przetrwaj, pokonaj. Ostatecznie wygrywa ten, kto potrafi się dostosować, opracować skuteczną strategię i ją zrealizować. Nie chodzi o to, kto najgłośniej narzeka, pisze najładniejsze listy czy prowadzi najbardziej uprzejme spotkania, lecz o to, kto ma wolę i umiejętności, by sięgnąć po nagrodę.

To nie jest tylko koncepcja telewizyjna. To formuła, którą naród żydowski musi teraz przyjąć.

Żyjemy w czasach, w których antysemityzm nie tylko się odradza, ale staje się powszechny w tempie, jakiego nie widzieliśmy od dziesięcioleci. Tłumy w mediach społecznościowych, radykalne grupy studenckie, wrogo nastawieni wykładowcy, a nawet członkowie Kongresu mówią o Izraelu i Żydach z otwartą pogardą. Co gorsza, nie mamy do czynienia z garstką marginalnych hejterów, ale z zorganizowanymi, dobrze finansowanymi i strategicznie myślącymi przeciwnikami. Zbyt często nasza reakcja jest nieśmiała i przestarzała.

Tradycyjne organizacje żydowskie, z imponującymi biurowcami i lśniącymi broszurami, nie są stworzone do tej walki. Działają powoli, są obsesyjnie skupione na procedurach i zbyt chętnie grają w „szanowaną” obronę, wydając mocno sformułowane listy, organizując ciche spotkania z wybranymi urzędnikami, a potem uznając dzień za zakończony. To nie jest przechytrzenie, przetrwanie ani pokonanie kogokolwiek. To gra w warcaby, podczas gdy przeciwnik gra w szachy.

Czas na nową strategię. Taką, która odpowiada rzeczywistości. Taką, która rozumie, że przetrwanie nie jest dane, ale trzeba na nie zapracować.

Nasi wrogowie nie są głupi. Opanowali sztukę manipulowania narracją, infiltrowania instytucji i kształtowania opinii publicznej. Jeśli chcemy wygrać, musimy być mądrzejsi i lepiej grać.

Oznacza to wzmocnienie oddolnych organizacji żydowskich, które wiedzą, jak działać szybko, dostosowywać się do zmieniających się warunków i działać tam, gdzie toczy się walka — w szkołach i radach miejskich, na ulicach i w mediach społecznościowych. Grupy te nie mają czasu na niekończące się posiedzenia komisji. Są zajęte walką i wygrywaniem małych bitew każdego dnia.

Oznacza to również budowanie od podstaw wiedzy o judaizmie i dumy z niego. Żydowskie szkoły dzienne powinny być potęgami nie tylko pod względem doskonałości akademickiej, ale także tożsamości i odporności. Nasze dzieci powinny kończyć szkołę, znając historię Żydów i Izraela oraz posiadając umiejętności pozwalające im bronić obu tych wartości w nieprzyjaznym otoczeniu.

Pomysł, że Żydzi powinni trzymać głowy nisko, unikać konfrontacji i mieć nadzieję, że wszystko się uspokoi, jest nie tylko naiwny, ale i niebezpieczny. Historia wielokrotnie pokazała nam, że milczenie jest odczytywane jako słabość, a słabość zachęca do ataku.

Musimy nauczyć nasze dzieci i siebie samych, jak się bronić. Nie metaforycznie. Nie w teorii. Potrzebujemy umiejętności przydatnych w prawdziwym życiu. Samoobrona powinna być w edukacji żydowskiej tak powszechna, jak czytanie Tory. Rękawice bokserskie i maty do krav magi powinny leżeć tuż obok siddurim, modlitewników. Powinniśmy wychować pokolenie Żydów, którzy bez wahania potrafią bronić się fizycznie, werbalnie i intelektualnie.

A „walka” nie ogranicza się do dojo czy sceny debat. Oznacza kandydowanie na urząd i zostanie członkiem rady szkolnej. Oznacza kandydowanie do rady miasta lub na przedstawiciela stanu, abyśmy nie błagali innych o ochronę, ale sami tworzyli prawa i ustalali zasady. Jeśli nie będziemy obecni w pokoju, zawsze będziemy na talerzu.

Naród żydowski przetrwał tysiące lat nie tylko dlatego, że byliśmy twardzi, ale także dlatego, że strategicznie zawieraliśmy sojusze. Jednak budowanie koalicji nie może być dziś tylko modnym hasłem. Musi być mądre, celowe i oparte na wspólnych celach, a nie na pustych pozach do zdjęć.

Oznacza to sojusz z czarnymi, latynoskimi, azjatyckimi, chrześcijańskimi, muzułmańskimi i świeckimi przywódcami, którzy dostrzegają wartość istnienia Izraela i niebezpieczeństwo rosnącego antysemityzmu. Oznacza to również zerwanie więzi z każdym, kto nie chce dostrzec antysemityzmu takim, jakim jest, bez względu na to, jak wygodny był kiedyś sojusz.

Nie potrzebujemy kolejnej komisji. Nie potrzebujemy kolejnego cyklu dotacji. Potrzebujemy bezpośredniego finansowania dla tych, którzy walczą — oddolnych organizacji non-profit, aktywistów-prawników, sieci rodziców, trenerów bezpieczeństwa — którzy już wykonują tę pracę. Potrzebujemy tego finansowania teraz, a nie po trzech latach studiów wykonalności.

Darczyńcy muszą przestać domagać się „raportów wpływu” dotyczących niewłaściwych kwestii. Jeśli nie potrafisz zmierzyć liczby żydowskich dzieci, które są dziś bezpieczniejsze niż wczoraj, ani liczby antysemickich wydarzeń, które udało się powstrzymać, zanim doszły do skutku, to twoje pieniądze trafiają w niewłaściwe miejsce.

Uczestnicy programu „Survivor” nie wygrywają, czekając na pozwolenie. Nie wygrywają, pisząc uprzejme listy do producentów. Wygrywają, dostosowując się, tworząc sojusze, podejmując ryzyko i grając, aby wygrać. Naród żydowski potrzebuje teraz takiego samego nastawienia.

Nie czas na załamywanie rąk i frazesy. To czas na odwagę, działanie i bezkompromisową siłę Żydów. Jeśli my tego nie zrobimy, nikt nie zrobi tego za nas. A jeśli nie zrobimy tego teraz, cena będzie nie do zniesienia.

Mamy historię. Mamy umysły. Mamy środki. Potrzebujemy tylko woli.

Gra się rozpoczęła. Grajmy, aby wygrać.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Mądrze i konkretnie. Prosto w sedno sprawy.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.