Con Coughlin
Administracja Trumpa musi zrozumieć, że gotowość Netanjahu do atakowania przywódców Hamasu – nawet jeśli są chronieni przez obce mocarstwo, takie jak Katar – świadczy o jego determinacji w „dokończeniu zadania”, o które poprosiły go Stany Zjednoczone. Jest to kluczowy czynnik, który administracja Trumpa powinna wziąć pod uwagę, zanim podejmie próbę negocjowania jakichkolwiek przyszłych porozumień o zawieszeniu broni w Strefie Gazy.

Zdjęcie: Dym unosi się po izraelskim nalocie na spotkanie przywódców Hamasu w stolicy Kataru, Doha, 9 września 2025 r. (Zdjęcie: Jacqueline Penney/AFPTV/AFP via Getty Images)
Determinizm Netanjahu
Decyzja izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu o zbombardowaniu przywódców Hamasu w Katarze jest wyraźnym sygnałem dla administracji Trumpa, że nie zamierza on zakończyć działań wojennych w Strefie Gazy, dopóki Hamas nie zostanie całkowicie zniszczony, a wszyscy izraelscy zakładnicy nie zostaną uwolnieni. Po wielokrotnych unikach ze strony Hamasu, Netanjahu najwyraźniej doszedł do wniosku, że czas na konstruktywne negocjacje minął.
Dlatego premier najprawdopodobniej zignoruje apele niektórych Izraelczyków o przedwczesne zawarcie porozumienia o zawieszeniu broni. Takie porozumienie pozwoliłoby Hamasowi nie tylko na zatrzymanie części zakładników, aby wykorzystać ich jako kartę przetargową w przyszłych negocjacjach, ale także na utrzymanie swojej obecności w Strefie Gazy, co organizacja uznałaby za wielkie zwycięstwo. Dopóki terroryści Hamasu nie wykażą chęci złożenia broni i opuszczenia Strefy Gazy, Netanjahu będzie musiał ich ścigać, niezależnie od tego, gdzie się ukrywają. Zapewnianie przywódcom terrorystycznym bezpiecznej przystani mija się z celem.
Netanjahu już wcześniej pokazał, że jest gotowy eliminować terrorystów szukających schronienia w innych krajach, o czym świadczy zamach na Ismaila Haniyeha w Iranie w lipcu 2024 roku.
Geneza konfliktu i negocjacji
Przed izraelskim atakiem na przywódców Hamasu w Dausze, prezydent USA Donald Trump naciskał na Netanjahu, by podpisał najnowszą wersję propozycji zawieszenia broni, opracowaną przez jego administrację. Zgodnie z warunkami umowy, wynegocjowanej przez specjalnego wysłannika Trumpa, Steve’a Witkoffa, wszyscy pozostali 48 zakładnicy mieli zostać uwolnieni w zamian za około 2500-3000 palestyńskich więźniów.
W Waszyngtonie panował ostrożny optymizm, a Trump stwierdził: „Pracujemy nad rozwiązaniem, które może być bardzo dobre. Wkrótce o tym usłyszysz. Staramy się zakończyć ten konflikt i odzyskać zakładników”. Izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Saar również wyraził gotowość do zaakceptowania porozumienia, pod warunkiem uwolnienia wszystkich zakładników i rozbrojenia Hamasu.
Mimo to, nadal istniały obawy co do gotowości Hamasu do zaakceptowania porozumienia. Organizacja wyraźnie zdaje sobie sprawę, że oddanie wszystkich zakładników pozbawiłoby ją jedynej karty przetargowej, jaką może szantażować Izrael.
Krytyka zachodnich liderów i opóźnienia Hamasu
Nieustępliwość terrorystów Hamasu wzmocniły ostatnie oświadczenia naiwnych zachodnich przywódców, takich jak prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, premier Kanady Mark Carney i premier Australii Anthony Albanese. Planują oni uznać państwo palestyńskie podczas corocznego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
Ogłoszenie to skłoniło przywódców Hamasu do nazwania tego posunięcia „zwycięstwem”. Ghazi Hamad, wysoki rangą funkcjonariusz Hamasu, oświadczył: „To właśnie owoce 7 października sprawiły, że cały świat otworzył oczy na kwestię palestyńską… Udowodniliśmy, że zwycięstwo nad Izraelem nie jest niemożliwe, a nasza broń jest symbolem honoru Palestyńczyków”.
Taktyka opóźniająca Hamasu skłoniła nawet Trumpa do wydania grupie „ostatniego ostrzeżenia” na portalu Truth Social: „Ostrzegłem Hamas przed konsekwencjami nieprzyjęcia [porozumienia]. To moje ostatnie ostrzeżenie. Nie będzie kolejnego”.
W odpowiedzi Hamas nie tylko zignorował ostrzeżenie, ale także przeprowadził kolejny atak terrorystyczny na izraelskich cywilów w Jerozolimie, zabijając sześć osób. Brygady Izz ad-Din al-Qassam, wojskowe skrzydło Hamasu, przyznały się do odpowiedzialności. W reakcji Netanjahu zaatakował osoby odpowiedzialne za zlecenie ataku, czyli przywódców Hamasu z siedzibą w Katarze, państwie od lat finansującym ich operacje.
Reakcja Izraela i Waszyngtonu
Hamas ogłosił, że pięciu jego terrorystów zginęło w nalocie w Dausze, twierdząc, że żaden z nich nie należał do najwyższego kierownictwa. Zginął również katarski ochroniarz. Chociaż atak wywołał międzynarodową krytykę, a Trump w gorącej rozmowie telefonicznej nazwał go „nierozsądnym”, podkreśla on determinację Netanjahu w kontynuowaniu działań wojennych do całkowitego zniszczenia Hamasu i uwolnienia zakładników.
Niezadowolenie administracji Trumpa wynikało z faktu, że Waszyngton nie został uprzednio poinformowany o ataku i dowiedział się o nim dopiero od amerykańskich agencji wywiadowczych. Trump skarżył się, że gdy dowiedział się o planach, było już „za późno, aby powstrzymać atak”, który jego zdaniem „nie przyczynia się do realizacji celów Izraela ani Ameryki”.
Mimo to, administracja Trumpa bez wątpienia rozumie, że gotowość Netanjahu do atakowania przywódców Hamasu, nawet chronionych przez obce mocarstwo, jest dowodem na jego determinację. Jest to kluczowy czynnik, który Waszyngton musi wziąć pod uwagę. Jeśli administracja Trumpa poważnie myśli o przywróceniu pokoju w Strefie Gazy i na Zachodzie, powinna nadal wspierać izraelskie próby zniszczenia infrastruktury terrorystycznej Hamasu, zamiast pracować nad planami zawieszenia broni, których Hamas i jego zwolennicy nie mają zamiaru zaakceptować.
Trump musi nadal wspierać kampanię Netanjahu, aby zniszczyć Hamas dla dobra Zachodu
Kategorie: Uncategorized


Wobec światowego przegłosowania
«państwa Palestyny » i twardej odmowy wszelkich negocjacji ze strony Hamasu, Netanyahu nie ma innego wyjścia jak zniszczyć Hamas doszczętnie własnymi siłami.
Nie może liczyć na nikogo – wokół sami wrogowie, ci z kałaszem i ci w garniturach. Mysle ze nadszedł czas aby Izrael ogłosił bojkot Zachodu w zakresie dostarczania produktów HiTech ze wszystkich branż i odmówił wywiadu antyterrorystycznego dla Europy. Tajne informacje z Izraela ustrzegly Europe przed wieloma planowanymi islamskimi zamachami. Mossad i Shin Beit maja dość pracy u siebie w kraju.
Kiedy terroryzm ogarnie Paryż i Brukselę to zaswieci nikła szansa że świat się obudzi , przegoni Arabów ze swoich krajów i zrozumie wagę pomocy Izraela.
Mieliśmy Odrodzenie, Oświecenie, czas teraz na Przebudzenie.
Na taki właśnie wokizm czekam z nadzieją.
Bo to ostatni dzwonek, żaba już na wpół ugotowana i rozmiękła calkiem.