Uncategorized

Rima Hassan i republika w stanie letargu


Anna Grabowska

Coraz czesciej są we Francji takie chwile, kiedy przecieram oczy, zastanawiając się, czy to jest jeszcze państwo prawa, czy już tylko groteska improwizowana przez tchórzy i oportunistów. Oto w Republice mamy dziś do czynienia z kobietą, która w normalnych okolicznościach dawno powinna była odpowiadać przed sądem: Rima Hassan. Postać, która jak mało kto symbolizuje kapitulację państwa wobec fanatyzmu, antysemityzmu i politycznego szantażu. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której parlamentarzystka Republiki występuje publicznie niczym rzeczniczka organizacji terrorystycznych, podważa decyzje sądów, wzywa do mobilizacji przeciwko Izraelowi, obraża ofiary 7 października, powiela narracje Hamasu, a prawo francuskie nie reaguje? Policja milczy. Prokuratura milczy. Sędziowie milczą, jakby wszyscy byli zahipnotyzowani jej statutem „ofiary”. A może to nie hipnoza. Może to strach. Ten charakterystyczny, europejski strach wytworzony przez lata ustępstw, że każda reakcja na jawny ekstremizm zostanie odczytana jako „stygmatyzacja mniejszości”. I tak właśnie dochodzimy do absurdu. W imię walki z dyskryminacją pozwala się jednej z najbardziej agresywnych postaci życia publicznego bezkarnie atakować Żydów, podważać laickość, szerzyć radykalną propagandę, a jej własna partia traktuje ją jak ikonę walki z rzekomą opresją. Najbardziej haniebne jest milczenie Senatu, który zamiast zareagować, pozwolił, aby jego ławy stały się platformą antysemickich insynuacji ze strony skrajnej lewicy. Wystąpienia, które w w innym kraju spowodowałyby natychmiastową interwencję marszałka i postępowanie dyscyplinarne, tutaj przechodzą bez echa. Podniesie się kilka głosów oburzenia, ale tylko z prawej lub centrum. Lewica siedzi cicho, bo to „ich ludzie”.

A gdzie w tym wszystkim republikańska laickość? Zasada, którą tak chętnie przywołuje się, gdy trzeba uciszyć katolików, a którą natychmiast odstawia się na bok, gdy chodzi o islamistów? Wobec Hassan laickość traci moc, jakby była fakultatywnym dodatkiem, a nie fundamentem państwa. Republika udaje, że nie widzi, z kim ma do czynienia: z aktywistką, która traktuje instytucje państwa jak trampolinę do antyizraelskiej agitacji i systematycznego podważania porządku publicznego. Na pytanie dlaczego ona może tyle – odpowiedź jest brutalna i prosta: bo jest produktem systemu, który od lat hoduje własną słabość. Bo to, co dziś widzimy w polityce, ma swoje korzenie gdzie indziej, w szkołach, liceach i na uniwersytetach, które od lat stają się laboratoriami nowego komunitaryzmu. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Sorbonne Paris Nord, uczelnia publiczna, która w teorii miała być bastionem laickiej Republiki, a dziś przemieniła się w jej własną karykaturę.

Korytarze zamienione w miejsca modlitwy. Dziesiątki, setki studentek w hidżabach. Stołówki, w których królują posiłki halal. Grupy religijne, które poruszają się po kampusie jak po terenie zdobytym. A wszystko to pod okiem administracji, która udaje, że nie widzi, albo nie ma odwagi, by zobaczyć. Kiedy deputowany oficjalnie poprosił o przeprowadzenie kontroli – uczelnia odmówiła.

Odmówiła kontroli państwowej w państwowej instytucji edukacyjnej.

Jeśli to nie jest definicja utraty kontroli przez Republikę, to co nią jest?

Bo jeśli uniwersytet publiczny zamienia się w enklawę religijną, to nie jest już problem Sorbony. To problem Francji. To problem państwa, które zrezygnowało z własnej tożsamości, oddając przestrzeń tym, którzy chcą ją zastąpić logiką wspólnoty, wyznania i presji politycznej. I właśnie z takich miejsc wyrastają później bohaterowie skrajnej lewicy, aktywiści w stylu Rimy Hassan – przekonani, że mogą bezkarnie przekształcać instytucje Republiki w tubę własnej ideologii. Nauczyli się tego tam, gdzie nikt już nie ma odwagi powiedzieć „stop”.

I tutaj warto przypomnieć, że to wszystko nie wzięło się znikąd, to było przewidziane. Już dawno temu filozofowie opisali mechanizm, który dziś dławi francuską demokrację. Raymond Aron przestrzegał, że demokracja może „zginąć z uprzejmości”, jeśli przestanie bronić własnych zasad. Mówił jasno: państwo, które wstydzi się własnej tożsamości, zostanie zdominowane przez tych, którzy wierzą w swoją – nawet jeśli jest ona oparta na presji religijnej czy ideologicznej. Z kolei Marcel Gauchet ostrzegał, że laickość nie jest dekoracją, ale systemem nerwowym Republiki. Jeśli państwo nie będzie jej bronić, jeśli ustąpi grupom religijnym w imię fałszywie pojętej tolerancji – laickość pęknie, a w przestrzeni publicznej pojawią się równoległe normy, równoległe prawa, równoległe lojalności. Czyż nie o tym świadczą korytarze Sorbony pełne modlących się studentów? Czyż nie tak wygląda początek równoległego porządku? To nie są „zderzenia kultur”, które spadły na Francję z nieba. To są procesy opisane, wytłumaczone i zignorowane. Demokracja ma prawo przyjmować ludzi z różnych stron świata. Ale ci ludzie mają obowiązek respektować zasady, które ta demokracja wywalczyła: laickość, równość, neutralność, prawo przed religią. Jeśli tego nie akceptują – to nie demokracja ma się zmienić, lecz oni muszą się dostosować.

Jeżeli młodzież dorasta w środowiskach, gdzie laickość jest fikcją, gdzie kulturowe i religijne presje dominują nad zasadami, gdzie Republika jest słowem, a nie strukturą, to nie należy się dziwić, że w polityce spotykamy później tych, którzy mają w pogardzie prawo, porządek i neutralność.

Francja płaci dziś cenę za własną słabość. Ale Żydzi, jak zawsze, płacą ją pierwsi.

Rima Hassan i republika w stanie letargu

Wszystkie wpisy Ani TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Rima Hassan nazwala masakre Hamasu 7/10 2023 zbrodnia wojenna ale uznala Hamas za usprawiedliwiony ruch oporu.
    Na co minister spraw wewnętrznych skierowal sprawę do sadu o « apologię terroryzmu » , Hassan byla przesluchana w kwietniu 2025, sprawa nadal trwa.
    Równiez frncuskie państwowe Biuro do Walki z Antysemityzmem dolaczylo się do tego pozwu.
    Rima Hassan urodzila się w obozie uchodzców w Syrii, przyjechala do Francji w wieku 10 lat, skończyla prawo międzynarodowe, jest deputowana europejska lewicowej LFI.
    Wiele razy miala zupelnie idiotyczne wypiwiedzi o IDF. Jej wplywy jak i samej LFI sa ograniczone, to jest pryszcz na d… francuskiej polityki, nie ma co się podniecać.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.