W oparach absurdu

Nadeslal Robert Mielcarek

robert Mielczarekjpg

 

 

„Sędzia stała, nic nie robiła, a momentami mogło jej tam w ogóle nie być, bo światło było zgaszone.” – niestety Drogi Czytelniku, nie jest to fragment satyrycznego tekstu a cytat z autentycznej notatki ważnych służb. Rzekłbym „Ni pies ni wydra albo osobliwości życia palestry”.

„Gdzież się podziały tamte prywatki”…tak, Drodzy Państwo! Przedwojenne spotkania dwóch Mistrzów Słowa –Antoniego Słonimskiego i Juliana Tuwima, którzy wespół w zespół pisali purnonsensowe teksty to czas przeszły. Czas miniony najczystszej formy bzdury i absurdu. Stop! Drodzy Czytelnicy. Bzdura panuje nam na co dzień ! Tu idzie wszak o formę Drodzy Państwo.

1146659_491478774255797_2116170540_n

Korzystając z konwencji ogłoszeń prasowych, kartek z kalendarza, zagadek, reklam, recenzji czy wielu innych form , Tuwim i Słonimski starali się śmieszyć zarówno siebie, jak i czytelników próbując udowodnić, że  ten sam tekst może „pewnego dnia oszaleć i głosić oczywiste brednie”. Były to swoiste lekcje społeczno-wychowawcze. Obaj panowie w 1920 roku wpadli na pomysł, aby swoje teksty wydawać jako dodatek do różnych gazet, m.in. .Kuriera Porannego. Nie jest przypadkiem, że drukowano je pierwszego kwietnia. Teksty zamieszczone w niniejszym wydaniu pochodzą z lat 1920-1936 a wydane zostały w formie książkowej przedmową Antoniego Słonimskiego w 1958 roku. Słonimski pisał, że pisanie nonsensów było „stałą potrzebą i dawało radość”. Obydwaj rozumieli konwencję absurdu, do którego próbowali bezowocnie zaprosić Lechonia czy Stanisława Ignacego Witkiewicza. Dowcip Lechonia „zawodził w dziedzinie czystego absurdu”, a u „Witkacego absurd był jednym z elementów świadomie rozprowadzonych w jego pisarstwie.”

Drogi Czytelniku i Czytelniczko! Pozwól poprowadzić się poprzez meandry absurdalnego dowcipu dwóm literatom chociażby po to by stać się bardziej krytycznym w ocenie i przyjmowaniu rzeczywistości. Baw się słowem, myślą i uczynkiem bohaterów anonsów i poradników. W literackim krzywym zwierciadle ujrzymy naszą współczesność i siebie zadając pytanie czy coś się zmieniło przez ostatnie 90 lat?

„Jestem na urzędzie państwowym i poszukuję zajęcia — choćby bezpłatnego — w

godzinach biurowych. Oferty sub. „Pilne” — Kurier.”

„Zmieniam skarpetki raz na tydzień. Witold Sandorski, Krucza 13.”

Byłbym zapomniał. Obecne wydanie opatrzono przedmową profesora Jerzego Bralczyka.

Polecam ! Nikt już nie napisze niczego lepszego.

Nie czytać w miejscach publicznych! Książki rzecz jasna! Nie każdy zrozumie uśmiech na twarzy czytającego.

Robert Mielcarek

One Response to “W oparach absurdu”

  1. A stad można sobie ściągnąć…

    http://chomikuj.pl/osaka.sensei/Inne+ksi*c4*85*c5*bcki/Slonimski+Antoni+-+W+oparach+absurdu,1228898937.pdf

    Pozatym, „Wypycham zwierzęta i ptaki za drzwi. Oferty sub. J. Gadok, Nowy Świat 39.”

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: