Ksiegarnia polska w Tel-Aviwie

Napisal i nadeslal Moti Ofer

moti n

reunion68

W Tel-Aviwie, na ulicy Alenby 94, a dokladnie w pasazu, miescila sie do poczatku lat 2000 ksiegarnia/bibliotek polskimi ksiazkami do kupienia a takze do wypozyczania, i oczywiscie oni zamawiali i otrzymywali tez z Polski najwiecej czytane w Polsce gazety i czasopisma (tygodniowe czy miesieczniki). Ksiegarnie ta prowadzila parka Neuste.

Wspomnialem troche ta ksiegarnie (a wlasciwie ta pania ktora pracowala tam) w moich opowiesciach o otrzymaniu polskiego obywatelstwa a potem paszportu.

Ta dosyc znana (w okragu spolecznosci polskiej mieszkajacej w Izraelu) ksiegarnia miescila sie w rejonie Tel-Aviwu w ktorym byly jeszcze inne polskie agencje, jak np. biura Polskich Linii Lotniczych (LOT), Bank PKO i inne. Wszystkie takie agencje byly blisko jedna kolo drugiej i prawie wszystkie znajdowaly sie na ul. Alenby.

Klientkami tej ksiegarni byly przewaznie starsze pani w latach szescdziesiatki albo wiecej ktore nie chcialy zapomniec polskiego jezyka, kupowaly albo wypozyczaly ksiazki, kupowaly aktualne polskie gazety albo czasopisma i przy okazji gledzily troche po polsku ze sprzedawczyniami albo z innymi klientkami. Wlasciwie to byl taki klub czy miejsce spotkan dla spolecznosci polskiego pochodzenia.

Przychodzili tam takze panowie znajacy polski jezyk, ale, jak to w legendach, oni byli w miejszosci.

W skrocie, polska ksiegarnia Neusteinow byla takim kulturalnym miejscem spotkan ludzi pochodzenia polskiego (nie tylko Zydow) ktorzy mieszkali w Tel-Aviwie i okolicy.

Moja opowiesc dotycza cztery osobiste zdarzenia zwiazane z ta ksiegarnia.

Pierwszy z nich zdarzyl sie juz w pierwszym roku mojego pobytu w Izraelu. Kiedy zaczalem/kontynowalem sie uczyc elektroniki w szkole zawodowej AMAL w osiedlu gdzie mieszkalismy kolo Petach Tiqwy, bylismy, cala moja rodzina, tylko dwa miesiace w kraju po mojej krotkiej nauki jezyka hebrajskiego w Ulpanie w kibucu Naan. Wlasciwie to zamiast pol roku, uczeszczalem do Ulpanu tylko dwa miesiace bo ojciec chcial zebym dalej sie uczyl zawodu ktorego wybralem juz w Polsce i nie skonczylem z powodu naszego wyjazdu do Izraela.

Zaczalem sie uczyc w zawodowej szkole AMAL nie znajac jeszcze jezyka hebrajskiego ale mialem nadzieje ze lepiej i szybciej naucze sie w oficjalnej szkole niz na Ulpanie.

Poniewaz uczylem sie w szkole rozne przedmioty i nie skonczylem szkoly nauki jezyka hebrajskiego (ulpanu), jekalem sie troche z tym nowym dla mnie jezykiem. Ktos z nowych jak ja emigrantow (tzw. Ole chadasz) zaproponowal mi pojechac do Tel-Aviwu do tej slynnej wtedy polskiej ksiegarni Neustainow i kupic tzw. rozmowki polskie-hebrajskie zeby cwiczyc w ten sposob jezyk hebrajski. I tak zrobilem.

Przyjechalem do ksiegarni Neusteinow gdzie mnie przyjely, od razu na progu, dwie starsze dle mnie kobiety (bylem wtedy 17-letnim chlopcem) ze specjalna fryzura koloru blond.

Co pan szuka? Zapytaly mnie prawie chorem i obejrzyly mnie swoimi oczami z duzym zaciekawieniem i z  typusowym polskim wzrokiem.

Ja szukam jakies rozmowki polskie-hebrajskie. Macie takie? Zapytalem po polsku.

Oczywiscie za mamy, odpowiedzialy chorem.

To swietnie, prosze o jeden powiedzialem z radoscia, od razu zaplacilem i opuscilem ta ksiegarnie nie patrzac sie na lewo ani na prawo. Przytulilem do piersi moj nowy skarb i wyszedlem na ulice bez zainteresowania sie inna lektura w ksiegarni.

Ta mala ksiazeczka naprawde mi pomogla i miedzy zwyklym uczeniem w szkole cwiczylem na glos ten jeszcze obcy dla mnie jezyk a wlasciwie jego fonetyke.

Po roku, kiedy w ostatniej klasie szkoly jezyk angielski byl jeszcze dla mnie trudny, a zwlaszcza to co bylo w relacji do przedmiotow elektroniki ktore sie uczylem, doszedlem do wniosku ze jestem dosyc slaby w rozmowie po angielsku (pomimo ze musialem czytac obszerne profesjonalne ksiazki po angielsku) ale dlatego ze nie mialem zadnej podstawy w gramatyce angielskiego. Nie ma co robic: jak sie nie uczy obcego jezyka juz od najnizszej klasy (jak obecnie) to dosyc trudna jest ta nauka.

Dlatego postanowilem pojechac jeszcze raz do polskiej ksiegarni. I znow, jak przed rokiem przyjely mnie dwie starsze panie z polska blondynowa fryzura: Dzien dobry mlody czlowieku, w czym mozemy Panu pomoc? I znow obserwowaly mnie swoim ciekawym wzrokiem. Okazuje sie ze mnie poznaly, nawet jak minal rok od czasu jak bylem tam ostanim (i jedynym) razem.

Ja szukam teraz rozmowki polsko-angielskie, posiadacie to tutaj Tym razem zostalem troche dluzej w ksiegarni i troche sie zainteresowalem ksiazkami w roznych jezykach, niett tylko polskim. Ogladalem tez kilka tygodnikow czy miesiecznikow z Polski i nawet kupilem sobie kilka bo troche juz stesknile z a czytaniem w jezyku ktory jeszcze rok tem byl dla mnie jedynym do uzywania i co robic, znalem go lepiej niz hebrajski czy angielski.

Rozmowki te pomogly mi tez pozniej w nauce i nawet jak wyjechalem za granice byly niezbyteczne bo jednak byly tam czesto uzywane zdania i oczywiscie lzej bylo dla mnie tlumaczyc z polskiego na angielski niz z hebrajskiego.

Trzecie spotkanie z paniami z ksiegarni polskiej odbylo sie prawie rok pozniej.

Sluzylem juz w Marynarce Wojennej i mieli mnie wyslac na kilkumiesieczny pobyt do Francji a wlasciwie do Cherbourga gdzie budowali dla naszej Marynarki Wojennej statki rakietowe. Mialem tam sie uczyc jak instalowali wewnetrzny sprzet radiowy na nowych statkach bo bylem technikiem radiotechnicznym. Pisalem o tym w innej opowiesci.

Tym razem myslalem ze dobrze mi pomoga rozmowki polsko-francuskie bo jednak polski jezyk jeszcze byl przeze mnie swietnie mowiony w tych czasach (lepiej niz hebrajski) i nawet nie bylem pewien ze sa takie rozmowki hebrajskie-francuskie czy podobne.

 

I znow pojechalem do Tel-Aviwu do owej znanej ksiegarni polskiej, i znow spotkaly mnie na progu te dwie panie z ta sama fruzura i z usmiechem i znow zapytaly mnie te same pytanie: czego Pan szuka? Oczywiscie ze pamietaly mnie.

Wiec kupilem sobie rozmowki polskie-francuskie ktore pomogly mi kontaktowac sie z Francuzami na poczatku mojego pobytu we Francji bo po poltorarocznego pobytu tam juz moglem rozmawiac niezle po francusku nawet bez tych rozmowek.

Czwarte spotkanie a wedlug mnie nawet najciekawsze odbylo sie prawie dwa lata pozniej.

Blisko zakonczenia mojej sluzby wojskowej (w ktorej sluzylem tez dodatkowy rok zawodowej sluzby), postanowilismy – moja kolezanka i ja sie pobrac.

Podczas jednej z moich pierwszych wizyt u jej rodzicow w domu, slyszalem ze oni rozmawiaja miedzy soba po wegiersku bo juz bylem powiadomiony przez moja kolezanke ze oni pochodza z Wegier ale jak duze bylo moje zdumienie ze moja przyszla malzonka gledzi tez tym trudnym dla Polakow jezykiem!! Przeciez ona sie urodzila w Izraelu!! Okazalo sie, ze jak byla jeszcze malym dzieckiem, mieszkala u nich w domu jej babcia ktora nigdy sie nie nauczyla hebrajskiego i nie miala innej rady tylko rozmawiac z babcia po wegiersku i tak sie nauczyla tego jezyka. W dalszym ciagu ona “cwiczyla” ten jezyk na jej rodzicach, wujkach i ciociach i tak mowila prawie plynnie po wegiersku.

Postanowilem sie tez nauczyc wegierskiego zeby oni mnie nie mogli “sprzedac”.

Silnie zdecydowany, przyjechalem znow do znanej “mojej” ksiegarni, i znow spotkaly mnie te dwie starsze panie co wprawdzie juz mialy troche siwe wlosy…tylko teraz juz sie pytalem z niepewnym i troche hamujacym glosem bo nie bylem pewien czy te poszukiwane przeze mnie rozmowki sie znajduja tam:

“Macie moze przypadkowo rozmowki polsko-wegierskie?”

“Oczywiscie ze mamy” odpowiedzialy prawie chorem obydwie i od razu jedna z niej dodala pytanie: “Czy moge zapytac mlodega Pana po co Panu sie uczyc wegierskiego?”

“Ja planuje pobrac sie z Wegierka” odpowiedzialem niemal momentalnie.

“Oj, biedaczek jak wpadles!!!”

Odpowiedziala starsza sprzedawczynia.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: