CZY ŻYDZI CIĄGLE MUSZĄ SIĘ KAJAĆ ZA WŁASNE PAŃSTWO?

Nadeslal Piotr Pazinski

piotr pazinski

fzp

Ojcowie założyciele wyobrażali sobie różne rzeczy i różne państwa i różne utopie.

Państwo żydowskie miało być utopią społeczną, kuźnią talentów, latarnią morską, arką Noego, Ziemią Obiecaną, nowo-starym Syjonem, wreszcie zwyczajnym krajem, który miał dać trochę wytchnienia po 2 tys. lat nienormalnej i niezbyt szczęśliwej historii w diasporze. I taki kraj powstał – ani lepszy, ani gorszy. Domaganie się od Izraela, by był zawsze lepszy niż inne kraje (w ostatnich tygodniach: by nie odpowiadał ogniem i inwazją lądową na nieustanny ostrzał z terytorium wroga) oznacza, że również od Żydów jako takich oczekuje się, że będą lepsi, wstrzemięźliwsi i szlachetniejsi niż inne ludy. Niby dlaczego? Bo w najnowszej historii bardziej niż inne ludy doświadczyli na sobie zabijania? Bo mają do spełnienia jakąś szczególną misję? Bo zawsze muszą być prymusami? Odbija się w nas czkawką żydowskie wychowanie i żydowskie szantaże moralne naszych dziadków. Musimy być najlepsi, bo przez stulecia dostawaliśmy w dupę. A może nie musimy? Może taki postulat, sformułowany dwa pokolenia po Zagładzie, jest przedwczesny i na wyrost? Można nie lubić osadników i premiera Netaniahu, można i trzeba wierzyć (choć to wiara złudna) w pokój z Arabami, można uważać, źe źle się stało, że twórcza energia dwóch pokoleń Izraelczyków została zużyta na utrzymywanie zbyt wielkiego terytorium, można sądzić, że wojsko bywa zbyt brutalne, wypada sądzić, za Ben Gurionem, że należało oddać Terytoria zaraz po czerwcu 67, ale doprawdy nie należy popadać w przesadę. Oni naprawdę życzą nam wyłącznie śmierci. Może nie od razu, może na raty, może z odroczeniem wyroku, ale ostatecznie tak. Od Islamabadu po Casablankę w tej sprawie panuje consensus: Izrael powinien zniknąć, bo znajduje się na „ziemi przynależnej Arabom”. Mamy się z tym pogodzić? Mamy – my, niedobitki wielkiej społeczności Żydow wschodniej Europy, którzy przypadkiem wymknęli się Hitlerowi – doradzać tym Żydom, ktorym udało sie odbudować życie, by teraz rzucili się do morza? By przepraszali za to, że w ogóle istnieją? By nieustannie kajali się za własne państwo nawet w chwilach egzystencjalnego zagrożenia? Żeby bardziej litowali się nad dziećmi swoich wrogów ńiż nad własnymi? Przecież w odpowiedzi na te nieszczęsne dzieci z Gazy można dać inne fotki i to wcale nie holocaustowe: przedszkolaków zamordowanych w Maalot przez komando Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny na rozkaz Jasera Arafata (Maalot znajduje się w północnej Galilei, w granicach sprzed 67 roku), dzieci z autobusów szkolnych zbombardowanych w Tel Awiwie, pasażerów samolotów porywanych przez George’a Habasza i Waddi Haddada itd itp. Za tamte ofiary też powinniśmy przepraszać? Może to też wina syjonistów, że oni zginęli? Może to wina Żydów, których nie zamordowano do końca w Europie i których wypędzono z Maroka, Iraku, Egiptu, Syrii? Może to wina Żydów, że pomimo Zagłady nie zostali w Europie i nie budowali nowego ładu na ruinach hitleryzmu, oni, weterani męczeństwa? Nie za dużo od siebie wymagamy?

Piotr Paziński

Sierpień 2014

http://www.fzp.net.pl/opinie/czy-zydzi-ciagle-musza-sie-kajac-za-wlasne-panstwo

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: