Dziewczeta z pokoju 28 – recenzja ksiazki

Nadeslala

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

fzp

DZIEWCZĘTA Z POKOJU 28 Hannelore Brenner

“Znam pewne małe miasteczko,

czyściutkie, błyszczą w nim szyby,

nie powiem, jak się nazywa,

ja o nim mówię “na niby”*

Getto Theresienstadt (Terezin) było inne od wszystkich i pod wieloma względami wyjątkowe. Nie tak straszne, jak getta w Polsce, ale i nie tak cudowne, jak próbowali je pokazać światu nazistowscy propagandziści. Czy to w filmie dokumentalnym “Führer daje Żydom miasto w prezencie”, czy podczas wizyty przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Sklepy, kawiarnia, teatr, synagoga, wyremontowane baraki z pachnącymi nowością meblami, wygrzewający się na słońcu staruszkowie i kapryszące na widok czekolady, lub sardynek dzieci… To oczywiście farsa. W rzeczywistości w getcie panował głód, szerzyły się choroby, dokuczało robactwo, a regularnie organizowane transporty wywoziły więźniów do obozów zagłady.

 Terezin służył Himmlerowi i Eichmannowi do mydlenia oczu zagranicznym instytucjom. – My mordujemy Żydów?! Spójrzcie na Terezin! Ta “pokazowa wizytówka” była jednym z wielu perfidnych kłamstw nazistów i miała swój ciąg dalszy w Auschwitz. Na wypadek, gdyby i tam zawitała Komisja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, stworzono “wzorcowy” obóz rodzinny, oraz prowadzony przez Frediego Hirscha blok dziecięcy. Gdy do inspekcji nie doszło, obóz został zlikwidowany.

 Wróćmy do Terezina. O jego wyjątkowości świadczą ludzie i ich działania. Z nakazu nazistów kwiat inteligencji żydowskiej: muzycy, malarze, pisarze, pedagodzy byli odpowiedzialni za zorganizowanie życia kulturalnego w getcie. I życie to – rzec można śmiało – kwitło.Terezin przeczy teorii Maslowa.** W tym niezwykłym getcie niezaspokojone potrzeby bazowe, wynikające z funkcji życiowych, oraz zburzone poczucie bezpieczeństwa nie zablokowały rozwoju potrzeb wyższych. Gdy nie było chleba – karmiono się muzyką, gdy nie można było ratować życia – hartowano ducha. Bardzo dbano o dzieci. Do historii przeszły lekcje rysunku pod kierunkiem Friedl Dicker-Brandeis, teatr lalkowy Waltera Freunda, czy dziecięca opera “Brundibár” Hansa Krásy. Kilkunastoletni więźniowie przebywali w Ośrodku dla Chłopców, kilkunastoletnie więźniarki w Ośrodku dla Dziewcząt. Losy wielu z nich połączył tytułowy pokój nr 28. Te, które przeżyły, po latach spotkały się i postanowiły opowiedzieć o Terezinie, zaś Hannelore Brenner – urodzona po wojnie Niemka, podjęła się spisania ich opowieści.

 I tak dochodzimy do sedna – książki “Dziewczęta z pokoju 28”, która pozwala spojrzeć na historię getta Theresienstadt przez pryzmat indywidualnych życiorysów. Okiem dziecka z tamtych dni (fr. pamiętników, listów, wpisów do sztambucha), jak i dojrzałej kobiety z bagażem kilkudziesięciu lat powojennych doświadczeń.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.

* w oryginale “jak gdyby”, wiersz Else Krásy

** mowa o Piramidzie Potrzeb Abrahama Maslowa

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: