Szlachetny rasizm,

Z portalu

listy z naszego sadu

 

Reakcja mediów na morderstwa w Jerozolimie zdradza szeroko przyjęte założenie: że Palestyńczycy są „szlachetnymi dzikusami”, którzy nie są odpowiedzialni za swoje czyny

Reakcja mediów na morderstwa w Jerozolimie zdradza szeroko przyjęte założenie: że Palestyńczycy są „szlachetnymi dzikusami”, którzy nie są odpowiedzialni za swoje czyny
Widzieliśmy wiele dziwnych reakcji mediów zachodnich na zamordowanie przez dwóch zamachowców palestyńskich w Jerozolimie czterech modlących się Żydów i Zidana Saifa,bohaterskiego Druza izraelskiego, który pierwszy przybył na miejsce i próbował ich uratować.

• Canadian Broadcast Company tweetowała “Policja jerozolimska postrzeliła śmiertelnie 2 po domniemanym ataku na synagogę http://ift.tt/1AaVAdn

 • Nagłówek CNN brzmiał “4 Izraelczyków, 2 Palestyńczyków martwych w Jerozolimie”, bez napisania, że tych dwóch Palestyńczyków było terrorystami. (CNN później przeprosiła. Patrz tutaj.)

• “Guardian” zmienił depeszę Reutersa o masakrze w Jerozolimie, żeby usunąć wszelkie wzmianki o Palestyńczykach.

• W lewicowej gazecie izraelskiej “Haaretz” dziennikarka Amira Hass napisałao „rozpaczy i gniewie, które pchnęły Abu Dżamalów do zaatakowania Żydów w synagodze” (podkreślenie moje).

Oczywiście, nie wszystkie doniesienia miały taki charakter. Niemniej pojawia się pytanie , skąd ten, tak rozpowszechniony (także w mediach społecznościowych), impuls uniewinniania zbrodniarzy?

 

Częściowym wyjaśnieniem jest głęboki wpływ, jaki wywiera obecnie w naszej kulturze ideologia antysyjonistyczna (system demonizujących pojęć i prezentacji Izraela oraz Żydów). U sedna tej ideologii leży głęboko zagrzebane, często nieuświadamiane założenie o dychotomicznej naturze Izraelczyków i Palestyńczyków, które wypacza zrozumienie konfliktu. Oto ono: Palestyńczycy (i Arabowie ogólnie) nie mają podmiotowości i wyboru, a więc nie można pociągać ich do odpowiedzialności i wymagać od nich odpowiedzialności. Izraelczycy mają, można więc zawsze pociągać ich do odpowiedzialności – wyłącznie ich.

Palestyńczyków odbiera się jako istoty prowokowane, zdominowane przez niezależną od nich sytuację i emocje, nie mające wyboru, nie ponoszące odpowiedzialności. Izraelczycy są przeciwieństwem tego obrazu: są panami wszystkich okoliczności, racjonalni i kalkulujący, są zawsze sprawcami i są zawsze odpowiedzialni za wszystko.

Jest to ewidentnie orientalistyczne spojrzenie na Palestyńczyków jako na Innego, tylko tym razem są oni  uznani za szlachetnych dzikusów. Uczciwie mówiąc, jest to trochę rasistowskie. Na przykład, brytyjski poseł z ramienia partii liberalno-demokratycznej, David Ward, napisał na Twitterze, że palestyńscy mordercy z synagogi byli “doprowadzeni do szaleństwa” – co nie tylko odbiera im podmiotowość, ale także poczytalność.

To myślenie grupowe jest przyczyną, że część mediów unika krytykowania palestyńskiego ruchu narodowego, kiedy jest on winien terroryzmu, autorytaryzmu, korupcji i propagowania plugawej kultury podżegania, demonizacji i antysemityzmu. W końcu, te rzeczy nie są tylko „wiadomościami z Izraela„, prawda? Jak tweetował niedawno Matt Seaton, redaktor działu opinii w “New York Times”, że jego autorzy będą pisać o rasizmie Palestyńczyków, dopiero, kiedy “będą mieli suwerenne państwo, by dyskryminować”.

Tego rodzaju poglądy szerzone są przez wielu niesłychanie wpływowych intelektualistów. To oni nadają ton większości debat w Wielkiej Brytanii, ponieważ ich idee nie pozostają w uniwersyteckich salach seminaryjnych, ale są „przekładane” i popularyzowane przez zdeterminowanych aktywistów o wysokim statusie i autorytecie na uniwersytetach, w kościołach, związkach zawodowych, NGO, partiach politycznych i w kulturze popularnej.

Nauczycielka akademicka i pisarka, Jacqueline Rose, mówi, że Izrael jest “czynnikiem ” odpowiedzialnym za palestyński terroryzm samobójców-zamachowców. Bezkrytycznie przekazuje swoim czytelnikom obronę działania zamachowcy-samobójcy podaną przez przywódcę Hamasu, Abdula Aziza al-Ratansiego (“Jeśli chce on poświęcić swoją duszę w celu pokonania wroga i na rzecz Boga – no cóż, wtedy jest męczennikiem”).

• Izraelski pisarz (i założyciel organizacji “Peace Now”) Amos Oz skarży się, że podżeganie przez ekstremistycznych intelektualistów palestyńskich powoduje, iż niektórzy Palestyńczycy są “duszeni i zatruci przez ślepą nienawiść”. Antysyjonistyczny autor, Icchak Laor, jest oburzony i potępia Oza za… „podżeganie” przeciwko Palestyńczykom.

Shlomo Sand – którego książki znajdują się w księgarniach Waterstones w całej Wielkiej Brytanii – wyraża odrazę wobec żydowskich intelektualistów izraelskich, którzy przeciwstawiali się Saddamowi Husajnowi podczas pierwszej wojny w Zatoce. W tym czasie Saddam ostrzeliwał pociskami scud izraelskie miasta, jak więc Sand uzasadniał swoje stanowisko? Palestyńczycy czuli „radość” z „arabskiego pokazu siły”, napisał, i to powinno było być rozstrzygające.

• Niedawna książka Ilana Pappe The Idea of Israel (w której stwierdza, że powstanie Izraela to był bardzo Zły Pomysł i powinien być teraz Poprawiony) prezentuje obronę pronazistowskiego przywódcy Palestyńczyków z czasów II wojny światowej, Al-Husseiniego. Al-Husseini był tak wielkim zwolennikiem Hitlera, że stworzył muzułmański oddział SS, ale Pappe redukuje to do “epizodu” w “złożonym” życiu tego nacjonalisty; “niemądrego flirtu”, który powinien interesować czytelnika tylko dlatego, że jest wykorzystywany przez syjonistów, by “demonizować” Palestyńczyków. Pappe twierdzi, że Al-Husseini – jakże to charakterystyczne! – był “zmuszony” do sojuszu z Hitlerem.

Idea, że dobrzy/niewinni/autentyczni Palestyńczycy znajdują się w manichejskiej walce przeciwko złym/winnym/nieautentycznym Izraelczykom jest częścią stanu umysłu – rodzajem “teorii” – która zdominowała dużą część lewicy po latach 1960. Nazwijmy to reakcyjnym antyimperializmem.  Dzieli on świat i wszystko, co się w nim znajduje, na dwa przeciwstawne “obozy”: Imperializm kontra Anty-Imperializm. Każdy, kto mierzy w Imperializm (USA, Wielką Brytanię, Izrael, „Zachód”, „Globalną Północ” lub po prostu w „Mężczyznę”) jest teraz częścią postępowego, antyimperialistycznego „oporu” wobec imperializmu. Zniewolone tą „teorią” duże grupy lewicy stały się (niezbyt) krytycznymi zwolennikami, a co najmniej apologetami, sił reakcyjnych, które walczą z „imperializmem”,  włącznie z radykalnymi islamistami.

Oto teoretyk Socjalistycznej Partii Robotników, John Molyneux, wyjaśniający członkom  subtelności reakcyjnego antyimperializmu:

„Ujmując sprawę tak wyraźnie, jak to możliwe: z punktu widzenia marksizmu i międzynarodowego socjalizmu, niepiśmienny, konserwatywny, zabobonny muzułmański wieśniak palestyński, który popiera Hamas, jest bardziej postępowy niż wykształcony, liberalny ateista izraelski, który popiera syjonizm (także krytycznie)”.

A tutaj Judith Butler – profesor uniwersytetu z Berkeley jedna z najbardziej wpływowych postaci intelektualnego świata – wyciąga wniosek polityczny: “[Hamas oraz Hezbollah są] ruchami społecznymi, które są postępowe, które są na lewicy, które są częścią globalnej lewicy”. (Patrz wypowiedź począwszy od 16:24 minuty w tym wideo.)

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się (raz jeszcze), że ideologia antysyjonistyczna, bazująca na absurdalnie uproszczonych założeniach, jakie czyni o Palestyńczykach i Izraelczykach, oraz tworząca ramy demonizujące/uniewinniające, dzięki którym może wypaczać nasze zrozumienie konfliktu, przeciekła z akademickich wież z kości słoniowej do wzorów uczuć i reakcji, które kształtują naszą arenę publiczną. Obawiam się jednak, że to dopiero początek.

Blaming Israelfor Palestinian violenceis racist it denies that Arabs are moral agents

Telegraph, 20 listopada 2014

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Alan Johnson

Redaktor magazynu Fathom, poświęconego problemom Izraela i innych krajów Bliskiego Wschodu, analityk w   BICOM (Britain Israel Communications and Research Centre), wykładowca teorii i praktyki demokracji, współpracuje również z magazynem Dissent oraz  z Foreign Policy Centre.

 

Od redakcji
Młody amerykański reżyser, Ami Horowitz, postanowił przeprowadzić eksperyment, o którym pisze:

„Zawsze podejrzewałem, że  nie ma związku między inteligencją i mądrością.  Postanowiłem poddać tę teorię testowi i wybrałem się do campusu University of California w Berkeley.
Jest to jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w Stanach i nie przyjmują tu byle kogo. Tu studenci są bez wątpienia bardzo inteligentni. A czy mądrzy? Udałem się w to sielankowe miejsce uzbrojony w flagę reprezentującą największe znane dziś zło, flagę ISIS. Jeśli to są nasi najlepsi i najbardziej inteligentni młodzi ludzie, to powinniśmy się bać, bardzo bać.”

Nie musisz znać angielskiego, żeby zobaczyć reakcje. Ani flaga ani hasła ISIS nie wywołały żadnych emocji. Studenci mijali machającego flagą i wykrzykującego hasła ISIS Horowitza obojętnie, niektórzy patrzyli życzliwie. Kiedy jednak pojawił się w tym samym miejscu z flagą Izraela reakcje były zupełnie inne.
http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/szlachetny-rasizm

One Response to “Szlachetny rasizm,”

  1. Ewa Korulska 25/11/2014 at 01:25

    Bardzo dobra analiza. Niestety wielu z tych „useful idiots” jest wlasnie Zydami. Niestety. Niby wykształconymi, pozornie inteligentnymi , a jednak niebezpiecznymi „useful idiots ” ogromnie szkodliwymi dla Izraela i narodu. I to jest chyba podstawowy problem Żydów. Jak go rozwiązać ?

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: