Niesamowite losy będzinian: Alfred Rossner

Ratował niewinnych ludzi skazanych na śmierć w holokauście tak, jak potrafił. Nie nakręcono o nim filmów, nie napisano książek. Ale pozostały zeznania tych, którzy dzięki niemu przeżyli – pisze Grażyna Kuźnik

W maju 1942 r., 70 lat temu, po raz pierwszy ruszyły z Będzina deportacje ludności żydowskiej do Auschwitz. Zginęło prawie 29 tys. ludzi, uratowało się zaledwie kilkaset osób. Zginął też Niemiec Alfred Rossner, któremu przez jaki czas udawało się chronić grupę żydowskich pracowników. Otrzymał za to Medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, pośmiertnie, w 1995 r. Nazywano go „będzińskim Schindlerem”, ale Rossner nie może równać się z nim sławą. O Schindlerze słyszał cały świat, Rossnera nie zna nawet wikipedia.

Gestapo ma go na oku

Rossner był postacią kontrowersyjną. Zarzucano mu, że bronił Żydów z chęci zysku. Prowadził w Będzinie firmę tekstylną, która uzyskała status „kriegwichtig”, niezbędnej do prowadzenia wojny. Szył mundury dla armii. Jego pracownicy byli zwolnieni z deportacji. Sporo trzeba było jednak zapłacić, by dostać się do takiego azylu. Ale jedna z uratowanych przez Rossnera osób, nastoletnia wtedy Kitia Altman zaświadczyła po wojnie, że Rossner nie brał pieniędzy. Opłaty kasowali kierownicy. Inna ocalona Ilsa Kupferminc dodawała, że kierownicy nie dzielili się zyskiem z Rossnerem. W dniu urodzin dawali mu jednak bogaty prezent. Rossner wiele ryzykował udając, że potrzebuje wielu ludzi do pracy. Gestapo miało go na oku. Nie wstąpił do NSDAP, a konfidenci donosili, że jest antynazistą. Władze chciały wyrzucić go z Będzina, ale jego firmę przejęła Organizacja Schmelt.

Próbowali przeżyć

Organizacją Schmelt nazywano niemiecki urząd, który podlegał SS i zajmował się wykorzystaniem siły roboczej ludzi obcej narodowości na Górnym Śląsku. Pod jego władzą Rossner mógł rozwijać produkcję. Swoim żydowskim pracownikom stworzył dobre warunki i nieźle płacił, na terenie zakładu był punkt medyczny i kuchnia. Co więcej, Rossner wiedział, że grupa ruchu oporu kradnie mundury i buty, pomagał jej nawet finansowo, sprzyjał też budowaniu bunkrów, na wypadek wysiedleń. Nie zdołali jednak przetrwać. Niemcy wywieźli do obozów zagłady wszystkich Żydów z Będzina, bez względu na to, gdzie pracują.

ALFRED ROSSNER

Urodził się w Oelsnitz w Saksonii w 1906 roku. Wychował się w Falkenstein w Bawarii, gdzie zaprzyjaźnił się z Arie Ferleigerem. To Arie, który miał później w Będzinie zakład tekstylny poprosił go o to, by przejął jego fabrykę, gdy zakazano Żydom posiadania firm. Pracownicy uwielbiali Rossnera. Nie traktowali go jak wroga „Niemca”, ale jak przyjaciela. On sam uczył się jidysz, interesował się ich losem. Był od urodzenia ułomny, miał skrzywiony kręgosłup i jedną nogę krótszą. Nie mógł zapobiec ostatecznej akcji likwidacyjnej getta w Będzinie, choć próbował. Został aresztowany przez gestapo i powieszony w styczniu 1944 r. w Sosnowcu.

http://bedzin.naszemiasto.pl/artykul/niesamowite-losy-bedzinian-alfred-rossner,1433837,art,t,id,tm.html
Przyslal Pawel Jedrzejewski
pawel Jedrzejewski

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: