Filmy i ksiazki

NIC ZWYCZAJNEGO. O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ

 

Był remedium na “sztokholmską tragedię”. Dzięki temu, że ona dostała Nobla, on dostał pracę. Michał Rusinek przez kilkanaście lat pełnił funkcję “Pierwszego Sekretarza” Wisławy Szymborskiej – “Pierwszej Damy Polskiej Poezji”. Teraz napisał o niej książkę.

Bardziej z wyczuciem niż poczuciem humoru. Eleganckim przymróżeniem oka. Dyskretnie. “Wieczny Sekretarz” też ma klasę.

Uwielbiała purnonsens, strzegła swojej prywatności, była wycofana, chwilami depresyjna, skromna. Życzliwa światu i cierpliwie go tłumacząca. Nawet poetyckim laikom i ignorantom. Kluczem do Szymborskiej są jej wiersze.

„Moje znaki szczególne to zachwyt i rozpacz…”* Umiejętnie zbalansowane. Tak w życiu, jak i poezji, “która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.**

Poświatowska “całowała źródła szyi”, Szymborska – obojczyki. Przy dębie Miłosza wyrastała sosną, “(…) nawet na piasku, (…) powyginana, wczepiając się w ziemię korzeniami”. I była, jaka była, bo… spod znaku Raka.

Cenię sobie wrażliwość poetki. Dla mnie po mistrzowsku oddanej w dwóch wierszach: “Kot w pustym mieszkaniu” (o śmierci) i “Jeszcze” (o Holokauście). “(…) Nie skacz w biegu, imię Dawida. Tyś jest imię skazujące na klęskę, nie dawane nikomu, bez domu, do noszenia w tym kraju zbyt ciężkie…” Tłumacz Rafi Weichert przygotował dwadzieścia osiem wersji przekładu tego wiersza na język hebrajski. Przed równie trudnym zadaniem stanął Rusinek, próbując odpowiedzieć na pytanie: jaka była jego autorka?

Wojująca Prawica, oprócz wytykania socrealistycznych błędów młodości chętnie wmawiała Szymborskiej żydowskość. W liście do Roberta Stillera poetka stwierdza: “(…) Pogłoski o żydowskim pochodzeniu mojej Mamy nie mają potwierdzenia w żadnych faktach. Nazwisko Rottermund należało do osiadłej w Krakowie niemieckiej rodziny kupieckiej, już chyba w XVI wieku spolonizowanej (…) A tak na marginesie – czasami sobie myślę, że dobrze by było narodzić się z małą bodaj domieszką krwi tego niezmiernie utalentowanego narodu. Może bym była zdolniejsza, pisała więcej, lepiej i z mniejszym trudem…”

Wspomnienia Rusinka czyta się jednym tchem i z wielką przyjemnością; to wzruszając się, to znowu wybuchając śmiechem. Poetka w swojej skromności, introwertyzmie, pasjach i słabostkach mieni się tyloma barwami, że można o niej mówić arcyciekawie, bez uciekania się do sensacji.

Zastanawiam się, jaki był Rusinek “przed” Szymborską? Pewnie już wtedy bardzo “w jej tonie”, skoro tak długo dla niej pracował, a teraz tak zgrabnie o niej napisał. A może dopiero w trakcie sekretarzowania poczuł, że bierze udział w czymś więcej niż tylko codziennym “szuraniu papierami”?

Kto wie.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.

  • fr. wiersza “Niebo” W.Szymborskiej

** werdykt Szwedzkiej Akademii uzasadniający przyznanie Nagrody Nobla

http://fzp.net.pl/ksiazki/nic-zwyczajnego-o-wislawie-szymborskiej

Kategorie: Filmy i ksiazki

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.