Kacik poezji cz. 5 – Tamara Slawny

R O Z T A Ń C Z O N E   S Ł O W A


Starsze Panie

Młodzieniaszkowi w średnim wieku

Próbowałeś je jak jabłka ze straganu
Stępiałym wzrokiem obierałeś skórkę
I swoje zęby wgryzałeś ze smakiem
Aby do pestek dotrzeć i je zmiażdżyć

A kiedy korzonki w sokach się topiły
I pestki nagie na stołach już drgały
Ty je z pogardą do kosza wrzucałeś
Bo ty natępne jabłka w zębach miałeś

*

Urodzinowy Wiatr

Myśmy zjechali tu z całego świata
Żeby odpocząć, zapomnieć o troskach
I o dniach szarych
W miastach, miasteczkach i wioskach

Chcemy się pośmiać, popłakać, powzdychać
Ciepłem przyjaznej troski pooddychać

Chcemy porzucić cynizm i ironię
Bo świat już przecież
Od zgorzknienia tonie
I nic go a stanie nie jest uratować

Walczyć jest trudno
Więc się lepiej schować

I uczyć ludzi, że dobroć istnieje
Tylko to łatwiej dostrzec
Jak wiatr wieje

*
Wstyd

Nie moja to przecież wina
Że nie mogę powiedzieć
Jestem ze Szczecina

Ale przecież nie o to chodzi
Wstyd powiedzieć
Nie jestem też z Łodzi

A potem przerażenie mnie łapie
Bo Dzierżoniów widziałam
Tylko na mapie

Ale za to ogarnia mnie pycha
Bo czytać nauczyłam się
W centrum Wałbrzycha

Rzeczywistość przykra jest na jawie
Swoją młodość przeżyłam w Warszawie

I dlatego moj telefon drzemie ponury
Prawie nigdy nie unoszę go do góry

Nikogo przecież nie obchodzi
Osoba ani ze Szczecina ani z Łodzi


Wszystkie wpisy Tamary

TUTAJ

2 komentarze to “Kacik poezji cz. 5 – Tamara Slawny”

  1. Lena Szperling 19/11/2017 at 21:40

    No to masz tu Tamaro pozdrowienia od bylych Szczecinianek, z Melbourne… Lena i Dora.

  2. Niezłe tylko może by tak rozwinąć temat? Więcej co nieco. Pozdrawia facet z Dzierzoniowa, Wałbrzycha i Swidnicy.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: