Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 65

Jarek

Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


Dziś zamiast wiersza będą cytaty z książek…

Kiedy na świecie zwycięża zło? Wtedy, gdy przestajemy szanować pewnych wartości, tracimy wrażliwość, nie zastanawiamy się nad naszym postępowaniem, nie czerpiemy z bogatego doświadczenia i wiedzy pokoleń, które były przed nami…

Do takich przemyśleń skłoniła mnie lektura poniższego tekstu Sławomira Dąbka:


„Widzę świat, w którym niegodziwość jest wartością, a cwaniactwo współczesną religią. Dostrzegam ogromne wysypiska śmieci, które zawiadują korporacje szubrawców. Każdego dnia, już od rana walczą ze sobą o puszkę z logo, o torbę ze ścierwem dla kierownika, o niedopitą butelkę po raucie. Cały czas walczą. Walczą z zajadłością szczurów, walczą jak zawzięte wrony. Walczą o przychylny grymas bossa i o najlepsze miejsce przy nogach prezesa. Konformizm jest dziś inteligencją. Tylko o siebie nie walczą, ponieważ ich już nie ma. Dawno zardzewieli fałszem i wyrachowaniem. W takich chwilach słyszę słowa Ryszarda Kapuścińskiego – „Boję się świata bez wartości, bez wrażliwości, bez myślenia. Świata, w którym wszystko jest możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło”.
(Sławomir Dąbek „Z rozdartego zeszytu”)

A oto inne fragmenty:

„Trzeba wierzyć że gdzieś jest inaczej. Tam gdzie świat jest wolny od blichtru i chłamu. Świat bez szaleńców, chorych idei i pustych słów rzuconych dla poklasku. Z nich się już nic nie zbuduje, one jutro niewiele będą znaczyć. Idę! Szukam świata bez zatroskanych dłoni i pogubionych spojrzeń. Szukam ludzi którzy chodzą do przodu, nie użalając się na zeszłoroczny śnieg. Idę tam gdzie człowiek nie zabija słowem, a byt nie określa… świadomości.”

„Dziś nie piszemy na glinianych tabliczkach. Człowiek uwierzył w swoją siłę. Ba, stał się panem wszystkiego w każdej skali. Wyciąć lasy deszczowe? Proszę bardzo. Zamordować psa na metrowym łańcuchu? Jaki problem. Osuszyć dorzecze Amazonki na potrzeby korporacji? Dlaczego nie. To koszt nowoczesności. Bieg po wynik. Gdzie pracujesz? Zabijam ludzi, przecież muszę żyć i mieć święta… w owczym pędzie, choćby w Galerii, nie patrząc gdzie i z kim. Na raty, bez spłaty. Trzeba mieć, bo przecież inni mają. Panteon zszedł pod strzechy. Uniwersalizm i pospolitość. Pojawiła się globalna „arystokracja” spod strzech! Ze słomą w głowach i silikonem na twarzach. Człowiek triumfuje. Lecz wiatr zawieje i ziemia obsuwa się spod nóg. Wiatr zawieje i zalane są setki miast. Wiatr zawieje i płonie pół kontynentu. Gdzie jest człowiek? Gdzie jego cywilizacja? Czy tam, gdzie ten dym i gruz? Czy istniejemy gdzieś… lepsi od siebie?”

Poszukując informacji o twórczości Sławomira Dąbka trafiłem na jego niezwykłą powieść historyczną „Pamięć”. Z recenzji tej godnej polecenia lektury:

„Autor jest wielkim miłośnikiem świata antycznego oraz orędownikiem dziedzictwa kulturowego tamtych czasów. Od kilkudziesięciu lat zajmuje się historią starożytnej Palestyny. W swoich licznych podróżach do Egiptu, Izraela, Grecji, Turcji oraz innych krajów śródziemnomorskich docierał do miejsc związanych z wydarzeniami biblijnymi. Powieść jest historią przemiany duchowej młodego Żyda na tle rodzącego się chrystianizmu. Daje obraz wewnętrznej walki człowieka wychowanego w tradycji judaizmu z porywającym go nauczaniem Jezusa z Nazaretu. Zawarte w powieści detale z życia codziennego Palestyny w I w. n.e. pozwalają łatwiej zrozumieć i przyjąć ponadczasowe wartości moralne Nazarejczyka.”

Fragment książki:

„– Ale tu masz piękny porządek, drogi dziadku! Wszystkie naczynia pozasychane, a ile śmieci. Brudne szmaty i kawałki papirusu można znaleźć wszędzie. Jak można się w tym połapać?
– Przysłowie mówi, że gość na chwilę widzi na milę – usprawiedliwiałem się. – Może lepiej byłoby, droga Salimo, abyś usiadła i porozmawiała, a tamto się posprząta.
– Nie umiem prowadzić rozmów, kiedy wkoło jest tyle do zrobienia. A w ogóle, drogi dziadku, uważam, że przydałaby ci się jakaś kobieta na stałe. Tak, jak to jest w innych rodzinach. A nie tak samemu i w dodatku na uboczu, z dala od ludzi.
– Jeszcze tego brakowało, wtedy dopiero byłby tu ład i porządek. Widziałem już takie domy, w których było uroczo. Za to martwo i bezdusznie. Już Seneka mówił, że piękna kobieta jest jak rzeka, w której toną mędrcy.
– Tak się tylko mówi, ale Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, aby byli razem na dobre i na złe, aż do śmierci.
– Masz rację, droga Salimo. Małżeństwo to niezwykły zamysł Boży, często przekraczający ludzkie wyobrażenie na temat miłości i więzi między dwojgiem. Jest to zamysł, który inspiruje poetów i zdumiewa filozofów, a wszystkich nas fascynuje swoim pięknem. Ale na szczęście Stwórca powołał każdego do tego, co zbieżne jest z jego najgłębszymi pragnieniami, choć one mogą być mu początkowo do końca nieznane.
– Już ja o filozofii wypowiadać się nie będę…”

A oto inny tekst, pochodzący z książki Sławomira Dąbka „Święci z Qumran”:

„… boję się, że w przyszłości dojdzie do tragedii chrystusowych wspólnot – z goryczą wycedził Zachariasz.
– Jakich znowuż tragedii? – wtrąciłem bez szczególnego zainteresowania.
– Boję się, że wspólnoty w uznaniu swej wyłączności na wiedzę o nauce Nazarejczyka, stracą bezpośredni związek z Jego żywą nauką. Stracą go na rzecz ślepej wiary w stworzone przez siebie różnego rodzaju dogmaty i niby święte pisma. Istnieje ogromna pokusa do usidlenia wiernych nie przez wiarę a rytuał oraz chęć podporządkowania ich ze względu na rosnące znaczenie elity kapłanów.
– Czy może stać się, że ślepi będą przewodnikami ślepych?
– O tak, właśnie tego się obawiam. Martwię się, drogi Mennepherze, że kiedyś prawdziwego ducha nauki Nazarejczyka może zastąpić księga napisana przez arcykapłanów, a utworzona przez nich wielka instytucja pochłonie Jego nauczanie. Obawiam się także, że może powstać Wielka Wspólnota w Chrystusie, która okiełzna pomniejsze wspólnoty. Ponadto jako triumfująca, otworzy szeroko bramy nie dla nauki Mesjasza Jezusa, ale dla swojej politycznej gry.”
(Sławomir Dąbek, „Święci z Qumran”)

Mam już listę kilkuset książek, które muszę przeczytać… I co z tego, że dzięki zakupowi Kindle’a nie muszę targać ze sobą tych wszystkich wydrukowanych kilogramów (nota bene powstałych z wyciętych, pięknych drzew). Wszystko przez ten ciągły brak czasu i pogoń… No właśnie pogoń za czym, do jakiego celu?

Miłych snów… 😊

Jarosław Kosiaty

Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

„Listy z krainy snów” – www.wiersze.co

One Response to “Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 65”

  1. Wielkie dzieki autorowi powyzszego artykulu (wpisu), jak zawsze, ale tym razem…dla mnie bomba. Do milego…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: