Ludzie, Nie Liczby cz.3

 

„..Nazywam się Nathan Form urodziłem się w Krościenku 28.02.1922. Chodziłem do polskiej i hebrajskiej szkoły do 13 roku życia. Mając lat 11 zmarł mój ojciec Szaja i musiałem pracować by pomóc mojej rodzinie. Byłem jedynym mężczyzną w domu. Mama i cztery siostry dwie starsze i dwie młodsze. Nadal chodziłem do polskiej szkoły ale często po dwóch trzech godzinach musiałem wracać do domu by pomagać. Mieliśmy zakład garbarski oraz prowadziliśmy gospodarstwo rolne…”. Na fotografii Nathan stoi przed zakładem garbarskim w Krościenku.

Fromowie mieszkali na Jagielońskiej 149 (brat Szaji) a Nathan, mama Salomea oraz 4 siostry Amalia, Chana, Mesche, Gizela pod adresem Stara Rzeka 102. Natham w swoim zeznaniu zwraca uwagę na zapomniany epizod jakim było wkroczenie wojsk polskich w 1938 roku na teren Czechosłowacji i zajęcie części terytorium. Oddziały polskie przechodzące przez miasteczko utkwiły mu w pamięci. Do widoku żołnierzy musiał się przyzwyczaić wojna zbliżała się wielkimi krokami. „..W piątek rano pamiętam jak dzisiaj pracowałem w zakładzie kiedy szef policji z Krościenka który mieszkał nie daleko nas przybiegł do nas i powiedział byśmy uciekali, że Niemcy będą tu w ciągu kilku godzin.

Miałem konia wóz zapakowaliśmy co się dało na wóz zabrałem (brata taty) wujka jego bliskich, rodzinę i ruszyliśmy. Uciekaliśmy w kierunku wschodnim przez 3 tygodnie klucząc między postępującymi oddziałami niemieckimi. Dotarliśmy pod Lwów…” Postępujące oddziały szybko przemieszczały się odcinając drogi ucieczki. Postanowili wrócić do miasteczka. „…W tym czasie Niemcy już okupowali tą część Polski zajęło nam tygodnie by wrócić do Krościenka. Po powrocie wszystko prawie w naszym domu było rozkradzione. Musieliśmy zaczynać wszystko od nowa. W moim zakładzie Niemcy skonfiskowali wszystkie skóry. Musieliśmy dla nich wykonywać zlecenia. O skórę było ciężko doszło do tego że żaden rolnik w okolicy nie mógł zabić swojej krowy i użyć jej skóry dla swoich celów. Groziła za to kara śmierci. Z racji dostępu do skór handlowałem z okolicznymi rolnikami nie za pieniądze bo te nie miały wartości tylko za żywność. Niemcy nie byli w stanie się doliczyć bowiem była możliwość oszukiwania na materiale z której korzystaliśmy. Dzięki temu mogliśmy nawet pomagać innym Żydom bowiem sytuacja w miasteczku była bardzo ciężka. Z racji że mieliśmy na te wymiany wysyłaliśmy jedzenie do getta w Krakowie gdzie była moja rodzina moja babcia, ciotki…” Zaradny Nathan w 1941 roku staje przed poważnym wyzwaniem. „..W 1941 wszystko się skończyło Niemcy wpadli pewnego dnia zabrali wszystko i zamknęli nasz zakład. Mieliśmy piwnice pod domem z racji że mieszkaliśmy przy rzece za każdym razem kiedy jej stan się zwiększał piwnica była zalewana. Więc często po kolana w wodzie przy świeczce z marnym powietrzem pracowałem.

Zazwyczaj od 22 do 4 rano. Zrobiłem specjalny kamuflaż za dnia był to kurnik a nocą sprzątałem odchody kurze podnosiłem wyżej deski i przez kurnik wchodziłem do mojego tajnego zakładu i pracowałem. Miałem wtedy 19 lat. W nocy kiedy pracowałem mama albo siostry stały na straży jeśli tylko słychać było kroki ostrzegały mnie…” Nathan cudem przeżyje nalot z donosu na swoją fabryczkę w piwnicy. Jego kamuflaż zrobiony z sąsiadem stolarzem okazał się zbawienny Niemcy nie znaleźli skór. „Nusiek” bo tak nazywali go miejscowi nieżydowscy mieszkańcy musiał zgłosić się na Gestapo był przesłuchiwany. Po powrocie postanowił zlikwidować zakład nie chciał narażać mamy i sióstr. Wszystko wrzucił w nocy do rzeki. Kilka dni po tym „…z racji że byłem młody i silny często wybierano mnie do pracy.

Pracowników często musiał wskazywać szef Judenratu. Około czerwca 1942 zostałem zabrany do pracy z naszego miasteczka. Najpierw przy torach kolejowych ( prawdopodobie Nowy Targ), następnie do obozu w Rabce gdzie ponad 200 młodych osób niewolniczo pracowało. Była to szkoła ss w Rabce…” Tam przeżył horror kopiąc grób dla rodziny która miała być po chwili rozstrzelana. Rodzina została wyłapana z donosu już po akcjach likwidacyjnych. Koszmar i widok śpiewającej dziewczynki która idąc na śmierć śpiewała będzie z nim do końca życia. Na pytanie Niemca „..dlaczego się cieszysz przecież zaraz zginiesz…” Nastolatka odpowiedziała „..Patrz jak Polka, Żydówka idzie na swoją śmierć..” Nathan w obozie dowiedział się o losie swoich bliskich „..Moja matka zginęła podczas marszu do Nowego Targu z opowieści mojego kolegi który przeżył a był mechanikiem u Niemców, widział ten marsz na własne oczy. Widział swoją żonę z dziećmi maszerujące i nie mógł nic zrobić. Moja mama zginęła na drodze jak większość starszych. Moje siostry zabrane zostały do dużego miasta (Nowy Targ) i wysłane do obozu śmierci (Bełżec)…”. koniec cz I

P.S W cz.II Nusiek opowie nam o oboazach w Rabce, Płaszowie, Gross Rosen, Wüstegiersdorf pod Wrocławiem, Madchausen, Ebensee, o pracach w sztolniach, przyjaźni która przetrwała w piekle oraz o wyzwoleniu smaku czekolady i wolności smutnej a zarazem radosnej. Jak zeznanie Nathana pomogło skazać kata z Rabki.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: