Maspik

Przyslal Aleksander Moldauer

Jest w hebrajskim takie słowo – „maspik”. Dość. 
Ludzie nie mają już więcej siły.Nie mają siły wypuszczać z więzień zabójców, którzy idą ponownie ich zabijać. Nie mają siły patrzeć, jak bestie ze szczęśliwymi mordami wymachują krwawymi szczątkami rozerwanych na strzępy Izraelczyków. Nie mają siły patrzeć na święta narodowe z okazji zabójstwa trzech chłopaków. Powinny być granice czy nie?! Niektórzy uważają, że to „uciskany naród”. Nie, to nie naród. I narodem nigdy nie był. Był wymyślony, stworzony w ciągu jednej nocy dla jednego celu – zniszczenia Żydów.Tym i zajmuje się. To ludzie? Nie, to nieludzie. I żadne ludzkie czy boskie normy, prawa ich nie dotyczą, rozumiecie?! Żadne.Dość. Maspik. 


Do tego, co się dzieje nie można przywyknąć. Niemożliwe jest, z roku na rok, z dnia na dzień, jak papugi powtarzać to samo, zmieniając tylko dane o czasie i miejscu kolejnego zabójstwa niewinnych ludzi. Winnych tylko tego, że są Żydami. Nie zmienimy tego podłego świata w którym wyrodki, co dzień i co godzinę zabijają ludzi, a otłuszczona i tchórzliwa Europa, co dzień i co godzinę piętnuje ojców, matki, mężów zabitych, za „niewystarczająco humanitarne” postępowanie z zabójcami.

Długo mieszkałem w Izraelu. Za każdym razem chwytam za telefon, żeby przekonać się, że przyjaciele i ich dzieci żyją. Dlatego, że wiem jak strasznie bywa, kiedy w całym kraju wysiada łączność komórkowa – wszystkie linie zajęte. Dlatego, że ślepa wściekłość rodzi się na duszy, kiedy słyszysz słowa zachodnich „bojowników o pokój”, dla których kolejne zabójstwo – to abstrakcja, a nie skręcone ciała dzieci. Dlatego, że Jerozolima, to dla mnie nie miasto „trzech religii”, a białe cudo, pojawiające się w górze, kiedy wyjeżdżasz z jednego z zakrętów na drodze z Tel Awiwu…

Być może, jeśli codziennie mówić o tej niesprawiedliwości, o tej strasznej obrzydliwości, która panuje na świecie, to choć na troszkę, choć na ciut będzie to miało wpływ?! Nie? Ale nie mówić, też nie można.
Nie można nie mówić o tych amerykańskich degeneratach, o tych pseudo-inteligentach, którzy w tych dniach piętnują Izrael, zaczynając swoje zawodzenia od obowiązkowych słów: „Chociaż jestem Żydem…”
Ty nie jesteś Żydem. Ty jesteś kreaturą rodzaju ludzkiego, z tępym mózgiem, ignorantem z przewrotnymi, zniekształconymi pojęciami o humanizmie.

A najważniejsze – jesteś nawet w większym stopniu przestępcą, niż sami zabójcy, bo jesteś ich patronem, ich pożywką, ich ochroną. To przez ciebie rozmnożyli się oni jak szczury, stali się bezgranicznie bezczelni, uwierzyli w swoją prawość i bezkarność. Nawet nie rozumiesz, „humanisto” pieprzony, że już dawno sam jesteś rzeźnikiem. I krew dzieci jest na twoich rękach – pomocniku, obrońco, usprawiedliwaczu. I nie strugaj z siebie intelektualisty, stojącego ponad „poglądami tłumu” – żaden z ciebie intelektualista. Jesteś śmieciem i łajdakiem. Bądź przeklęty.

Któż nie chciałby być humanistą? Cierpliwym, dobrym, wszystko-rozumiejącym. Spoglądać na nasz straszny, okrutny, zepsuty świat z uśmiechem doskonałości i żalu. Objaśniać niemądrym Izraelczykom, że „przemoc rodzi tylko przemoc”, że sami są sobie winni, że ich zabijają. Jak wspaniale,uzbrojony w cytaty klasyków, przyłączając się do najwyższych dzieł ludzkiego ducha, rozmyślać o żałosnym losie świata. Rozwalony w miękkim fotelu słuchać Beethowena, przeglądać Tołstoja spoglądając na grzbiety pełnego wydania dzieł Jean-Paula Sartre’a. Szczęśliwy jest wysokoczoły humanista, dosiedziawszy w wygodnym fotelu do późnej starości: żegna się on z życiem z błogim wyrazem twarzy idioty i wzruszająco drgającymi rzęsami, a przy jego trumnie wygłaszane są serdeczne mowy o miłości, towarzyszącej zmarłemu przez całe życie.

Ale nie wszystkim się to udaje. Często leci do pieca mądra książka, leci na podłogę wspaniały zestaw stereo, i jeszcze kilka sekund wcześniej podobny do świetego Mikołaja człowiek przeistacza się w rozjuszonego tygrysa. Dlatego, że w autobusie jechało do szkoły nie JAKIEŚ dziecko, nie cudze dziecko, a jego własne. Dlatego, że to jego dziecko było na tej dyskotece. Dlatego, że to jego dziecko pojechało „na stopa”. I krew przestała być podobna do syropu żurawinowego, i nieczłowiek przestał być abstrakcją, i błyskawicznie zdechły, abstrakcyjna miłość i ogólne przebaczenie.

Podstępność i podłość, jak i nienawiść do Żydów są nieuleczalne, a oddanie „ideałom humanistycznym”, chęć objęcia w braterskim, wzruszającym porywie, wydaje się być tylko pożywką dla wściekłości i pragnienia zabijania.
Rozwścieczone zwierzę można wyleczyć tylko jednym lekarstwem – kulą. Ale nawet kula nie wydaje się być panaceum: arabscy kamikadze z radością wędrują do raju, zabierając ze sobą dziesiątki, setki ludzi. Straszny zamknięty krąg do którego trafił Izrael – z jednej strony codzienna walka z bestią, grożącą zniszczyć cały świat, z drugiej strony cały świat, krępujacy ręce w tej walce.

Dość sentymentów, karmienia, pojenia, uczenia, leczenia, ratowania. Dość wykonywania idiotycznych „punktowych” ataków. Dość strachu aż po drżenie kolan, że ucierpi meczet, z ukrytą tam wyrzutnią rakiet, że ucierpi „niewinny”..
Jaki niewinny?! Ten, który żarł cukierki i szlochał ze szczęścia, że zabili chłopaków? Czy ten, który rozszarpywał ludzi na strzępy? Dość zasłaniania swoja piersią ich dzieci w tym samym czasie , kiedy oni chowają się za ich plecami i stamtąd zabijają nasze. Dość. Maspik.

Teraz Izrael obwiniają o wszystkie śmiertelne grzechy. Kłamią. Kłamią bezpardonowo, bezczelnie, podle. Niech, w końcu to oszczerstwo zacznie choć trochę odpowiadać rzeczywistości. Tu, jak by nie patrzeć, jest tylko jeden wariant: niehumanitarnie, bez współczucia, bez patrzenia na osławioną opinię publiczną, wypalić do tła ich szczurze gniazda i na zawsze zapomnieć o idiotycznej idei powstania na żydowskiej ziemi bandyckiego państwa dla wymyślonego, nieistniejącego i nigdy nie istniejącego narodu. Maspik

Wiktor Topaller
Orginalnie zamieszczone w języku rosyjskim na stronie Nasha Canada. Tłumaczenie moje

4 komentarze to “Maspik”

  1. Święte słowa lecz nic nie zmienią gdyz bestie ich nie czytją bądź uznają za „mowę propagandowo-syjonistyczną”.

  2. To author and great translator…
    DITTO ,DITTO to dot
    Rabbi Meir Kahane was killed by fanatics
    he fought fiercely for Israel’s wellbeing .
    knew that ” world ” in general is indifferent
    and Jews are on their own (with some exceptions )

  3. Topaller nie pisze o prawicy czy lewicy. Raczej o wscieklicy. Wscieklicy na terrorystów i na świat. Świat który jest obojetny. I nic tu nie pomoże stawanie do poboru w Izraelu. Choć zawsze się przyda

  4. Do kogo zwraca się jest ten artykuł jeśli został napisany po rosyjsku? Z 60-70 tys wyalienowanych imigrantów z Rosji i Izraela, większość ma opinie prawicowe. Lewicujące opinie są raczej domeną poważnej części tej lepiej sytuowanej „starej” kanadyjskiej gminy żydowskiej.
    Problem w tym że ci o których pisze Wiktor Topaller nie czytają po rosyjsku.
    W duchu wzajemnej odpowiedzialności żydowskiej mam dobrą radę do gniewnych Żydów rosyjskich-izraelskich-kanadyjskich: Przekonać ich wyalienowane dzieci żeby stawiły się przed komisją poborową w Izraelu i ewentualnie w wojsku. Najlepsza metoda pomocy ich krewnym w Izraelu..

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: