Powrót

Zenon Rogala

 


         Dwa tygodnie to dużo. Wystarczająco dużo, żeby poznać wszystkie za i przeciw, jakie mogą być udziałem wczasowiczów spędzających wakacje. Można być świadkami wydarzeń jakie  mogą mieć miejsce w czasie czternastu dni pobytu w nadmorskiej miejscowości. Zresztą bez względu na wielkość i popularność, oraz gęstość turystycznego zaludnienia, głębokość tych doznań jest wszędzie taka sama.

         Ale dziś jest dzień szczególny. Dzisiaj jest ostatni dzień pobytu w tym eleganckim ośrodku wypoczynkowym, a w tym dniu Iwona dokonuje sztuki szczególnej. Zawsze patrzę, a właściwie podglądam jak ona to robi. Bowiem pakowanie to szczególnie odpowiedzialna czynność, po której można poznać poziom poczucia potrzeby porządku u osoby pakującej.

         Na początek, do odpowiedniego pakowania musisz sobie zapewnić co najmniej cztery metry kwadratowe powierzchni poziomej. Na niej będziesz bowiem układał rzeczy według odpowiednich cech poszczególnego towaru. I tak oddzielnie takie ubiory jak, koszule, swetry, bluzeczki, podkoszulki, muślinowe szaliki, skarpetki, chustki i chusteczki, słowem wszystko to, co nie było używane w czasie pobytu, a więc jako nienaruszone wraca do domu. Po drugiej stronie owych czterech metrów jest miejsce na ubiory które, były używane w czasie pobytu, i nawet te, które choć wyprane straciły swoją przywiezioną z domu cnotę czystości. Więc spodnie, spodenki, majtki, majteczki, skarpetki i noszone na wieczorowe spacery kurtki, swetry, podkoszulki.

         Poza obrębem czterometrowego lotniskowca, leżą tylko te elementy odzieży, które po wnikliwej obserwacji i starannej selekcji wygrały konkurs i zostały przeznaczone do ubrania na czas jutrzejszego, rannego startu w drogę powrotną. One nie będą, pakowane, one jako wyróżnione, pozostaną przez noc na miejscu dla wyróżnionych. Reszta, starannie ułożona i pokładana w mniej więcej jednakowej wielkości kosteczki, pójdzie do dwóch średniej wielkości walizek i już dzisiejszą noc przemęczy się razem z innymi skazanymi na podobny los ciuchami.

         Zapobiegliwa Iwona zapewniła również stosowne miejsce dla wszelkiego asortymentu plażowo wczasowego. I tak, ręczniki, te największe plażowe i te nieco mniejsze, ale i tak pośród nie sezonowych ręcznikowych koleżków, uchodzące za wielkowymiarowe, pójdą do obszernej torby wraz z pozostałymi, zapakowanymi w foliowe torebki, butami, klapkami plażowymi, kapciami domowymi, tenisówkami, adidasami, oraz tą częścią drobnych prezentów, które znajdą bezpieczne schronienie w fałdach i zakamarkach frotowych krajobrazów.

         Stoję na balkonie i udaję, że to przemyślane pakowanie nie robi na mnie żadnego wrażenia, a przecież wiem, że jest ono wyrazem i dowodem na stan poczucia porządku  osoby pakującej, więc nieco wychylony w prawo, poza balkonową balustradę, staram się dostrzec zanikające między sosnowych pniami słońce. Kiedy znikną jego ostatnie, dzisiejsze błyski pomyślę:

         – Siedemdziesiąt lat to dużo. Wystarczająco dużo, żeby zacząć się pakować zwłaszcza, że poznało się wszystkie za i przeciw i kiedy wiadomo, że wyjazd jest nieuchronny….


Wszystkie opowiadania Zenona Rogala

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: