Polityka

Moczar dawał nadzieję, że tych „starych dziadów z KPP” w końcu się wyrzuci cz.1/5

 

 


W II Rzeczpospolitej formacja komunistyczna była zdominowana przez działaczy pochodzenia żydowskiego. Po wojnie następowała jej stopniowa polonizacja. W 1956 r. pokolenie Związek Młodzieży Polskiej doświadczyło pierwszego awansu w ramach partyjnej hierarchii. Moczar z jego „narodowym komunizmem” dostarczał im atrakcyjnej opowieści w kontekście rywalizacji ze „starymi”. Po wydarzeniach marcowych doszło do kolejnej generacyjnej wymiany kadr, która dotyczyła ponad czterystu stanowisk, w tym dyrektorów departamentów, prezesów czy redaktorów naczelnych pism partyjnych. Jej drugi etap nastąpił już po usunięciu Gomułki. W 1971 r. wymieniono prawie wszystkich I sekretarzy komitetów wojewódzkich, nastąpiła także znaczna rotacja w składzie rządu, Biura Politycznego i Sekretariatu Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To była jedna z najgłębszych zmian w peerelowskim aparacie władzy w całej historii Polski Ludowej.

W trakcie obchodów wydarzeń Marca ’68 jednym z kluczowych wątków dyskusji pozostaje niezmiennie kwestia walk frakcyjnych w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Tymczasem w myśl ideologii marksizmu działalność frakcyjna w partii komunistycznej była zakazana – PZPR miała stanowić ideowo-instytucjonalną jedność. Skąd więc te walki komunistycznych buldogów pod partyjnym dywanem?

Rzeczywiście, w PZPR działalność frakcyjna była oficjalnie zabroniona. Niemniej w partii władzy organizowały się różne nieformalne grupy, skupione wokół bardziej znaczących działaczy. W mojej ocenie powstawanie frakcji zazwyczaj nie miało charakteru programowego ani ideowego. Najczęściej chodziło o interes kadrowy. Niektórzy działacze partyjni po prostu dążyli do tego, by ich awans nastąpił szybciej, aniżeli w przypadku innych „towarzyszy”, co gwarantować mieli liderzy określonej frakcji.

Swego czasu próbowałem przyporządkować działaczy PZPR do jakiejś frakcji na podstawie ich poglądów, według ich wypowiedzi. To był błąd – niektórzy z nich potrafili zmieniać swoje zdanie o 180 stopni w bardzo niewielkim odstępie czasowym. Czy jednak w historii Polski Ludowej możemy zaobserwować momenty, gdy frakcje w PZPR wyodrębniały się ze względów programowo-ideowych?

W Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej zdarzało się, że w wyniku istotnych wydarzeń następowała polaryzacja opinii w partii. Wśród działaczy pojawiały się różnice poglądów. Ten podział był po raz pierwszy szczególnie widoczny w 1956 roku. Wyodrębniły się wówczas dwie grupy: natolińczycy i puławianie. Były one czymś więcej niż kliką czy koterią personalną. Co prawda, również dla nich ważna była chęć awansu i zrobienia kariery, jednak najistotniejszym czynnikiem, który poróżnił „towarzyszy”, była odmienna ocena sytuacji w Polsce. Mieli oni po prostu różne pomysły na wyjście z kryzysu.

Jednak z czasem, zwłaszcza w latach 70. i 80., PZPR stała się partią władzy. Zanikły w niej poważniejsze spory ideowe. Ideowi komuniści zostali zmarginalizowani i zdominowani przez technokratów władzy, dostosowujących swoje poglądy do aktualnej linii partyjnej.

Faktem jest, że w czasie „karnawału Solidarności” w PZPR ponownie pojawiły się istotne rozbieżności. W latach 1980-81, w kontekście relacji z „Solidarnością”, ujawniło się skrzydło ortodoksji leninowskiej, choćby Katowickie Forum Partyjne czy Klub Warszawa ‘80. Ponadto wyodrębniłbym z jednej strony – odłamy nacjonalistyczne, takie jak Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald”, a z drugiej – skrzydło liberalne, jak krakowska „Kuźnica” czy szerzej ruch tzw. struktur poziomych. Trzeba dodać, że artykułowanie poglądów przez te stowarzyszenia w ramach partii miało w latach 80. ograniczony zakres. Nie były to usystematyzowane projekty polityczne; nazwałbym to raczej ograniczonym pluralizmem – przemycano pewne sformułowania i oceny, ale nikt z działaczy PZPR nie ośmieliłby się powiedzieć: „jestem socjaldemokratą”. Większość działalności frakcyjnej zakończyła się po wprowadzeniu stanu wojennego. Jaruzelski dokonał tzw. cięcia po skrzydłach. Usunął z PZPR lub zmarginalizował działaczy o skrajnych poglądach.

W 1968 r. możemy wyróżnić trzy główne frakcje w PZPR: obóz polityczny I sekretarza Władysława Gomułki, grupę „partyzantów” na czele z szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Mieczysławem Moczarem, i „grupę śląską”, której liderem był Edward Gierek, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego w Katowicach, czyli największej organizacji partyjnej w kraju. Jaki charakter miała rywalizacja tych grup – pojawiały się jakieś poważniejsze spory ideowe czy chodziło po prostu o typową rywalizację o przywództwo?

Przede wszystkim była to walka o władzę. Występowały też pewne subtelne różnice, chociażby w retoryce poszczególnych działaczy. Możemy mieć jednak problem z klasyfikacją Edwarda Gierka, jako że do 1970 r. jego poglądy nie były ujawniane publicznie. Stało się to dopiero po przejęciu przez niego władzy.

Zdecydowanie mocniej swoje poglądy artykułował Mieczysław Moczar i jego najbliżsi współpracownicy. W ich wypowiedziach można było dostrzec sympatie nacjonalistyczne: akcentowano bohaterstwo narodu polskiego w czasie niemieckiej okupacji, potępiano przypisywanie Polakom negatywnych zachowań, jak kolaboracja z Niemcami czy szmalcownictwo. Celem ataków „partyzantów” były m.in. filmy, np. Eroica Andrzeja Munka, ale też przedstawienia teatralne, jak Śmierć porucznikaSławomira Mrożka. „Partyzanci” nie godzili się na twórczość ich zdaniem ironizującą i szydzącą z polskiej historii. To było proste przesłanie, które miało zmobilizować jak największą grupę odbiorców, bo „nasza historia jest święta i trzeba jej bronić od szyderców i prześmiewców”. Ważny element kampanii grupy Moczara stanowiła książka płk Zbigniewa Załuskiego Siedem polskich grzechów głównych. To była próba zbudowania pewnego pomostu między marksizmem a nacjonalizmem w oparciu o przesłanie tożsamościowe.

Przypomnę, że w pierwszej połowie lat 60. „partyzanci” nie walczyli ze środowiskami żydowskimi. Akcentowano jednak wrogość wobec „środowisk kosmopolitycznych”, wyzbytych – ich zdaniem – tożsamości narodowej. Walczono z literaturą Ireneusza Iredyńskiego i Andrzeja Bursy. Według „krytyków literackich” od Moczara, w ich utworach prezentowano postaci z abstrakcyjnymi poglądami, zajmowano się psychologizowaniem, więc były one rzekomo wyzbyte z głębszej idei obywatelskiej czy patriotycznej. Program środowiska Moczara był oparty głównie na przesłankach negatywnych, niemniej można wyróżnić pewne postulaty pozytywne tego środowiska.

Na przykład jakie?

cdn.juz jutro

Kategorie: Polityka

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.