OKAZUJE SIĘ, ŻE MY JESTEŚMY

 

 

Ludwik Lewin


Kilka lat temu głośna była historia Csanada Szegediego. Ten ledwie trzydziestolatek był już numerem dwa w skrajnie prawicowej węgierskiej partii Jobbik, otwarcie antysemickiej. Wybrany eurodeputowanym w roku 2009, z trybuny w Strasburgu – gdzie występował w czarnym mundurze, zdelegalizowanej od tego czasu Gwardii Węgierskiej – głosił te same rasistowskie i ksenofobiczne hasła, co w Budapeszcie. Program tej paramilitarnej organizacji uznany został za sprzeczny z konstytucją.

W 2012 r. dowiedział się o swej smutnej, tragicznej, żydowskiej historii. Jego dziadek Imre Meisels, którego cała rodzina zginęła zamordowana w Auschwitz, ożenił się po wojnie z uratowaną z hitlerowskiego obozu Magdolną Klein. Po religijnym ślubie para odeszła od żydostwa i żydowskiego nazwiska. Dopiero gdy skończyła 14 lat, rodzice opowiedzieli córce, że są Żydami, ale w sekrecie, w sekrecie przede wszystkim przed jej przyszłymi dziećmi.
Nie pamiętam, czy to matka nie utrzymała tajemnicy, czy też któryś z towarzyszy partyjnych dogryzł się do semickości Csanada i wykorzystał do zastopowania jego kariery.

Szegedi przyznał, że sporo czasu zajęło mu przetrawienie swego żydostwa, że na początku bał się, że wpadnie w schizofrenię. Nie wpadł. Odrzucił głoszoną wcześniej, ideologię bliską faszyzmu. Więcej. Zaczął jeść koszernie, studiować Torę i przestrzegać szabatu. Według żydowskiej prasy, w roku 2016 zapowiedział, że wyjeżdża do Izraela.

Pomyślałem, że ten człowiek dobrym byłby materiałem dla pewnego rabina, który opowiadał mi, jak wielkie odczuwa przejęcie i egzaltację, gdy wraz z kolegami przeprowadza konwersje, szczególnie, gdy natrafia na trudne przypadki i gdy dzięki obopólnym wysiłkom udaje się osiągnąć cel. Czasem ogarniają go wątpliwości, no bo jak można mieć stuprocentową pewność, że stojący przed nim kandydat naprawdę może zostać Żydem? Oczywiście, pisemne i ustne egzaminy ukazują wiadomości uczestników, ale być Żydem to przecież o wiele więcej niż znać odpowiedzi na kwestie koszerności.
Czasem waha się, ale są też dni, gdy ma poczucie pewności, że decyzja opada nań z góry, że to sam Pan wskazuje mu czy ma zaakceptować, czy odrzucić kandydata.
Najbardziej podoba mu się w tej pracy bogactwo i różnorodność spotkań. Każda z osób, z którą miał do czynienia, była siłą rzeczy nosicielką interesującej, pasjonującej historii. Największą radość sprawia mu przecież moment, w którym przekazuje sekretarce dokładnie wypełnione akta, po to by włożyła je do swego komputera i poświadczyła w ten sposób oficjalnie, że ta osoba weszła do narodu Izraela.

Pomyślałem sobie, że zazdroszczę rabinowi, nie tylko telegramów z nieba, ale przede wszystkim prostoty i jednoznaczności zadania. Polega ono bowiem na sprawdzeniu, jak wyuczone są zasady i jak podkreślał egzaminator, na weryfikacji mentalnego przygotowania kandydata do nowej dla niego wiary. Nawet jeśli trudno dotykalne, są to kryteria dość proste.

W moim środowisku jest wiele osób, które będąc halachicznymi Żydami, oblałoby najłatwiejszy egzamin z judaizmu. Przez co – przynajmniej w moich, ale nie tylko moich oczach – nie przestają być ani trochę Żydami. Podobnie jest z ludźmi, którzy nie mają dobrej odpowiedzi na wieczne pytanie mi hu yehudi (kto jest Żydem).
Wśród tych dwóch kategorii znam Izraelczyków o różnych poglądach, pracowników instytucji żydowskich i takich, którzy choć twierdzą, że w nic wierzą, głęboko, bez najmniejszych wahań wierzą w żydostwo.

Paweł, którego siostrę niegdyś dobrze znałem, siedział naprzeciw mnie w pociągu i jakoś tak „pan wie, a ja rozumiem” rzucał szmoncesowymi w moim odbiorze odzywkami. Czułem w tym antysemityzm, ale przede wszystkim raziła mnie forma wypowiedzi i mimika tego inteligentnego człowieka.
Aż w pewnym momencie mój towarzysz tej podjętej w celu degustowania wina Cahors podróży, szepnął zbliżając swoją twarz do mojej: wiesz, okazuje się, że my jesteśmy. – Kto jest i czym? – odpowiedziałem pytaniem.
– No, no – Pawłowi nie bardzo przechodziło przez gardło, ale zmusił się i przeszło – nasza rodzina, my, jesteśmy Żydami.
Próbowałem się dowiedzieć czegoś więcej, ale poza tym, że jego siostra znalazła jakieś papiery, jego wiedza o rodzinnym żydostwie okazywała się naprawdę bardzo skromna.
Pozbawiony informacji o drzewie genealogicznym rodziny, zrozumiałem przecież w tej chwili coś innego. Przekonany o swym żydostwie Paweł, próbował rozmawiać ze mną jak Żyd z Żydem. A ponieważ jedynego kontaktu z taką konwersacją dostarczały mu jak dotąd szmoncesowe historie, czy wręcz antysemickie dowcipy, to stąd ten ton, który jemu wydawał się naturalnym, a dla mnie był drażniący.

Kiedy spotkałem Anielę, siostrę Pawła, okazało się, że „podejrzenia” wzbudziły w niej sprzeczności w opowiadaniach babci o dziejach rodziny. Lubiła bowiem wspominać własność swego taty, „Czarnego Osła”, jedną z najpopularniejszych krakowskich knajp, w której pod koniec XIX i w początkach XX w., spotykały się elity podwawelskiego grodu.
Bardzo to piękna i zaszczytna przeszłość – zachwycała się babcia, a Aniela podzielała tę dumę. Aż do mementu, w którym przeczytała, że stali bywalcy – od Henryka Sienkiewicza do Andrzeja Struga – nie mówili, że idą do „Czarnego Osła”. Umawiali się u Abrahamera, jak nazywał się właściciel. I to z powodu jego żydostwa karczmę zamknięto w czasie okupacji.

Druga część rodziny zamieszkała przy powstałej na dawnych mokradłach, ulicy Zielonej w Krakowie (obecnie Józefa Sarego), gdzie wprowadziło się wielu świeżo zasymilowanych Żydów. Dochodziły do tego jakieś fragmenty rozmów o II wojnie, wspomnienia taty, który zapamiętał, jak jego ojciec powiedział kiedyś z niepokojem, że chyba wiedzą.
O wiele później Aniela zdała sobie sprawę, że wspaniałe przysmaki przygotowywane przez babcię, bardzo często wywodziły się z kuchni żydowskiej. Był więc karp po żydowsku (na którego nie mówiło się gefilte fisz), był kugiel i ciasteczka miodowe.

Na pytanie jaki wpływ miało na nią odkrycie żydowskich korzeni, Aniela, wybuchając śmiechem, najpierw odpowiada, że podporządkowując się polskiej sztampie Żyda, zaczęła robić biznesy. A po natychmiastowym zdementowaniu tej ewolucji, przyznaje, że zbliżyła się do kultury żydowskiej, zaczęła czytać książki o Żydach i ich historii, chodzić na wykłady. Stara się nie przegapić żadnego krakowskiego festiwalu żydowskiego.
A religia, a święta? – Delikatnie mówiąc, to w ogóle jestem bardzo mało religijna i nie zmieniają tego ślady judaizmu we mnie. Choć może dziś bliższa mi jest jakoś radość w synagodze niż smutek kościelny.

W Polsce zdarza mi się spotykać ludzi, którzy zdają sobie sprawę z dawnych i dalekich powiązań z żydostwem. Niektórzy mówią o sobie, że są też Żydami. Też. Bo mówiąc to nie odrzucają ani swej polskości, ani katolicyzmu.
Nigdy nie pociągało mnie misjonarstwo, ale nie tylko dlatego akceptuję taka postawę. Powód jest chyba ważniejszy. W Polsce, gdzie od zarania dziejów żyli Żydzi, gdzie wychrzczeni adoptowani byli przez szlacheckie rodziny i gdzie tysiące adeptów Jakuba Franka przeszło na katolicyzm, mało kto może o sobie powiedzieć, że nie miał żadnych żydowskich przodków. Ale na ogół to odrzuca. Gdy ludzie zdają sobie sprawę z tego dziedzictwa, są szanse, że zmniejszy się antysemityzm.


Wszystkie historyjki Ludwika

TUTAJ


Pierwodruk ukazal sie w pazdziernikowym wydaniu Słowa Żydowskiego.

 

One Response to “OKAZUJE SIĘ, ŻE MY JESTEŚMY”

  1. Dziś, w mieście Dżenin w Szomronie, znaczny odsetek ludności, to „Arabowie” kultywujący niejednokrotnie tradycje żydowskie, choćby w szczątkowej postaci i po kryjomu. Badania DNA wskazują na pochodzenie tych ludzi z… Polski – są Żydami aszkenazyjskimi. Jak to się stało? Przypuszczam, że są to potomkowie uchodźców z Ukrainy w czasach wielkich pogromów w XVIII i XIX wieku. Turcy obawiając się napływu ludności żydowskiej i jej dominacji demograficznej (to było wtedy pustkowie), wymusili na nowo-przybyłych przejście na islam.
    Adam Mickiewicz w połowie dziewiętnastego wieku chyba przebywał na tym terenie. Nie jestem znawcą literatury, ale chyba o jego śmierci niewiele wiadomo.

    To niby nie na temat, ale skojarzenia są.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: