Kryzys wokół Polin bliski rozwiązania?

Przyslala Rimma Kaul

 


Założyciele Polin zaproponowali resortowi kultury rozwiązanie, które pozwala wszystkim wyjść z twarzą z tego sporu, niebezpiecznego i destrukcyjnego dla muzeum i wizerunku naszego kraju.

Wśrodę w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin odbyło się wyjątkowe posiedzenie. Piotr Wiślicki, przewodniczący Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny, jednej z trzech równorzędnych instytucji-założycieli muzeum (obok rządu, reprezentowanego przez ministra kultury, oraz m. st. Warszawy), zaprosił na spotkanie przedstawicieli niemal wszystkich środowisk żydowskich (świeckich i religijnych), a także Sprawiedliwych wśród Narodów Świata oraz naukowców zajmujących się problematyką żydowską.

Przybyli również przedstawiciele prezydenta Trzaskowskiego oraz darczyńcy muzeum. Celem spotkania było przyjęcie oświadczenia, w którym wyrażono dezaprobatę dla postępowania ministra Piotra Glińskiego, który odmawia mianowania na stanowisko dyrektora muzeum prof. Dariusza Stoli – mimo wygranego przez niego konkursu – a jednocześnie wskazano drogę dla polubownego zakończenia sporu.

Jak wyjść z twarzą ze sporu o Polin

Zdaniem kilkudziesięciu sygnatariuszy oświadczenia (jego treść zamieszczamy na końcu artykułu) wobec niespełnienia przez ministra Glińskiego danej obietnicy, że będzie honorował wyniki konkursu (rozpisanego na jego prośbę nie bez świadomości, iż dużą szansę na zwycięstwo ma prof. Stola), dyrektorem powinna zostać osoba wskazana zgodnie przez Stowarzyszenie oraz prezydenta Warszawy. Jest to honorowe wyjście z patowej sytuacji, w jakiej znalazło się muzeum w przededniu zakończenia dopuszczalnego mocą statutu rocznego okresu pełnienia swej funkcji przez p.o. dyrektora, którym jest obecnie Zygmunt Stępiński.

Gdyby do końca lutego prof. Gliński nie powołał nowego dyrektora, na którego zgodziliby się (zgodnie ze statutem) wszyscy założyciele, powstałaby sytuacja nieprzewidziana przez statut, a z punktu widzenia przepisów prawa zapewne wymagająca ustanowienia przez ministra zarządu komisarycznego. Gdyby do czegoś takiego doszło, muzeum utraciłoby w oczach międzynarodowej opinii publicznej reputację niezależnej instytucji, a darczyńcy z pewnością wstrzymaliby dotacje. Polin stałoby się kolejną instytucją kultury przejętą przez PiS i – zapewne – poddaną odpowiednim modyfikacjom, zgodnym z panującą ideologią.

Jako że Zygmunt Stępiński (dawny wicedyrektor Polin) w roli pełniącego obowiązki dyrektora zyskał uznanie i zaufanie Rady Muzeum, prezydenta Warszawy i Stowarzyszenia ŻIH, uczestnicy posiedzenia włączyli do swojego oświadczenia rekomendację dla niego jako „naturalnego kandydata” na stanowisko dyrektora. Jego mianowanie rozładowałoby kryzys – minister postawiłby na swoim i dyrektorem nie zostałby Dariusz Stola, a jednocześnie zachowana byłaby niezależność muzeum jako instytucji, której kształt i działalność nie jest w żadnej mierze podporządkowana woli i potrzebom rządzącego w danym okresie obozu politycznego. Oświadczenie pozwala wszystkim wyjść z twarzą z tego niebezpiecznego i destrukcyjnego dla muzeum i dla wizerunku naszego kraju sporu.

Spektakularna działalność prof. Stoli

Wszyscy mają nadzieję, że za kilka dni Zygmunt Stępiński zostanie pełnoprawnym dyrektorem. Przyjęcie takiego rozwiązania stało się możliwe w dużej mierze dzięki wspaniałomyślnej i roztropnej postawie prof. Stoli, który publicznie ogłosił, że dla dobra muzeum zrzeka się swych praw zwycięzcy konkursu, jeśli tylko wszyscy założyciele dojdą do porozumienia. Postawa ta wzbudziła powszechne uznanie w środowisku, podobnie jak cała jego spektakularna działalność jako dyrektora. Dzięki prof. Stoli Polin stało się jednym z najczęściej odwiedzanych i najsławniejszych w świecie polskich muzeów, a zarazem jednym z najważniejszych muzeów żydowskich – placówką niezmiernie prestiżową i nagradzaną.

Nic dziwnego, że przyjąwszy swoje oświadczenie, zebrani poprosili do siebie prof. Stolę, by złożyć mu podziękowania w imieniu reprezentowanych przez siebie instytucji i organizacji. Był to gest bardzo szczery i spontaniczny, a dodatkowo wymowny w kontekście kampanii oszczerstw, jaką w ostatnich miesiącach prowadziły przeciw Stoli związane z rządem prawicowe media. Kłamstw tych nie będziemy tu powtarzać, niemniej jakąś ich sumą wydaje się opinia Glińskiego, który uzasadniał złamanie danego słowa rzekomym upolitycznianiem muzeum przez Stolę. To mętne pomówienie nic nie znaczy – obowiązkiem ministra było uznać wynik konkursu bez względu na własną opinię o jego zwycięzcy, wskazanym przez niezależną i autorytatywną komisję. Tak umówili się ludzie honoru. Nieskutecznie, jak się okazało.

Duże ryzyko politycznych ingerencji

Muzeum Historii Żydów Polskich to placówka tyleż prestiżowa, co szczególnie narażona na polityczne wpływy. Można było się spodziewać nacisków, aby wystawa jak najmniej pokazywała antysemityzm i pogromy, a za to jak najwięcej przypadków udzielania przez Polaków pomocy Żydom w okresie Zagłady. Sprawy te pokazane są w muzeum z dużą delikatnością i wyczuciem, lecz z pewnością nie tak, jak życzyłaby sobie władza wyznająca doktrynę o powszechnej życzliwości Polaków w stosunku do Żydów, z rzadka jedynie zakłócanej przez zdeprawowane jednostki.

Obawiając się politycznych ingerencji ze strony rządu, twórcy muzeum chcieli finansować je wyłącznie ze źródeł prywatnych i zagranicznych. Uważano, że tylko wtedy zagwarantowana będzie jego niezależność. Stało się inaczej – dzięki Lechowi Kaczyńskiemu, który nalegał, aby państwo polskie mogło partycypować w budowie. Ostatecznie zwyciężyły argumenty patriotyczne i postąpiono tak, jak życzył sobie prezydent. Tylko czy mógł przewidzieć, kto będzie rządził naszym krajem kilkanaście lat później?

Gliński mówi: nie, bo nie

Polubowne, lecz honorowe oświadczenie kilkudziesięciu liczących się w dziedzinie relacji polsko-żydowskich postaci, a w tej liczbie takich autorytetów jak Marian Turski, prof. Adam Rotfeld, prof. Andrzej Friedman, prof. Stanisław Krajewski czy rabin Michael Schudrich, było poprzedzone wieloma próbami porozumienia z ministrem Glińskim. Nic jednak nie dały listy prezydenta Trzaskowskiego, publiczne oświadczenia ani spotkanie w Ministerstwie Kultury. Nic nie dały listy poparcia dla prof. Stoli ze strony wybitnych osobistości z wielu krajów. Stanowisko Glińskiego pozostaje niewzruszone: nie, bo nie. Trudno. Mają tu zastosowanie różne powiedzonka: o kopaniu się z koniem, o klasztorze i przeorze, „na władzę nie poradzę” i jeszcze inne, które zmilczę.

Piszę te słowa we własnym imieniu – nie uczestniczę w całej dyplomacji wokół Polin. Nie uczestniczą w niej również prominentne postacie międzynarodowej polityki i publiczne autorytety, dla których muzeum było dowodem powagi i dostojeństwa Polski, tak jak niehonorowanie wyników konkursu przez wicepremiera jest dowodem czegoś przeciwnego. Nie zmusimy ich, żeby myśleli „dyplomatycznie”. Jeśli prestiż i honor Polski w oczach elit Zachodu (bynajmniej nie tylko żydowskich) ma nie ucierpieć, powinniśmy dziś podać sobie ręce. Ten spór trzeba zakończyć!

Treść oświadczenia przyjaciół Polin

W imieniu przyjaciół Muzeum Historii Żydów Polskich, organizacji społecznych, środowisk żydowskich oraz darczyńców, reprezentowanych przez nas, zwracamy się do założycieli muzeum Polin z apelem o polne zażegnanie kryzysu wywołanego brakiem powołania jego dyrektora.

Muzeum Polin nie może pozostawać w stanie zawieszenia, bez dyrektora powołanego na wieloletnią kadencję, który z powodzeniem będzie kontynuować misję instytucji tak dobrze służącej dialogowi i porozumieniu polsko-żydowskiemu oraz obrazowi Polski w świecie.

Najlepszym kandydatem na stanowisko dyrektora był prof. Dariusz Stola, który w maju 2019 r. zdecydowanie wygrał ogłoszony decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego konkurs. Dziś jednak stoimy w obliczu patowej sytuacji, ponieważ kandydatura prof. Stoli nie uzyskała akceptacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zostało to zakomunikowane oficjalnie przez pana Premiera prof. Piotra Glińskiego na spotkaniu z przedstawicielami Stowarzyszenia ŻIH w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego 7 lutego 2020 r.

Trudno zrozumieć i zaakceptować powody, dla których tak się stało. Brak powołania prof. Stoli musi zostać odebrany jako porażka przez każdego, komu na sercu leży dobro muzeum.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację Pan Profesor wyraził gotowość poparcia innego rozstrzygnięcia, które zyskałoby akceptację wszystkich założycieli muzeum Polin, czyli MKiDN oraz Stowarzyszenia ŻIH i Prezydenta miasta st. Warszawy. Przyjmujemy to z najwyższym uznaniem.

W krytycznej dla losów muzeum sytuacji jedynym rozwiązaniem może okazać się powołanie innego kandydata. W naszej zgodnej opinii bezwzględnie powinna to być jednak osoba wskazana przez Stowarzyszenie ŻIH w pełnym porozumieniu z Prezydentem miasta st. Warszawy, co stanowiłoby gwarancję, że działalność tak ważnej dla nas wszystkich instytucji będzie kontynuowana bez przeszkód i równie owocnie jak dotychczas pod kierownictwem prof. Dariusza Stoli.

Oczekujemy, że tak wskazany kandydat uzyska również akceptację MKiDN i zakończy się kryzys związany z obsadą stanowiska dyrektora muzeum. Naszym zdaniem naturalnym kandydatem jest dotychczasowy p.o. dyrektora Zygmunt Stępiński.

Jan Hartman

 

 

 

 

 

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1942184,1,kryzys-wokol-polin-bliski-rozwiazania.read?src=mt

 

4 komentarze to “Kryzys wokół Polin bliski rozwiązania?”

  1. Walerian Domanski 17/02/2020 at 02:11

    Należy wywieźć zbiory do Izraela a budynek sprzedać.

  2. Jasne że Żydzi powinni odkupić to muzeum od państwa. Jeśli o tym nie myśleli to znaczy że do dzisiaj myślą jak za komuny.

  3. Najwazniejszy wniosek jaki powinny przyszle powstajace instytucje w Polsce wyciagnac – to nie branie pieniedzy od panstwa. Jest to zazwyczaj strona, ktora ma wymagania i srodki aby dopiac swego.

  4. aleksander 15/02/2020 at 09:04

    Zacznę od tego,że minister Gliński w oczach wielu Polaków a także opinii międzynarodowej cieszy się kiepską reputacją jako wyjątkowo sprawny dewastator polskiej kultury ze szczególnym uwzględnieniem muzealnictwa.Jest to człowiek pozbawiony godności honorowej,tępy aparatczyk z bolszewickim zamiłowaniem do samowładztwa.
    Rozumiem racje zarówno Żydowskiego Instytutu Historycznego jak i władz Warszawy ale ubolewam,że ustąpiły przed butą ciemnoty i podłości.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: