PURIM

Alex Wieseltier

 


Co mi to przypomina? Ano wczesne lata dzieciństwa, kiedy rodzice jeszcze trzymali żydowskie święta. Pesach był świętem, które przetrwało najdłużej. Razem z zapraszaniem najbliższych przyjaciół i znajomych.

Rosz-HaSzana i Jom Kipur to wizyty w synagodze. Przeważnie matki, bo ojciec, pomimo dużej znajomości Talmudu, jakoś do tego nie miał serca. Może z powodu tego, co spotkało cala jego rodzinę i większość polskich Żydów?

Dla mnie, małego chłopca, ciekawszymi świętami była Chanuka i Purim. Szczególnie to ostatnie. Niewiele pamiętam z tego okresu, ale przebieraniec schodzący do Laufgasów, mieszkających piętro niżej tkwi w jakiś dziwny sposób w mojej pamięci. I nawet część wyliczanki, zaczynającej się od „A gite pirym małech, wie ich gaj fałech…”, a kończącej się słowami „giw mi a groszen und warf mich arojs”.

Dla mnie ważne były te cukierki i ciasteczka (hamentaszen?), którymi byłem częstowany. Co oznaczało samo święto, nie wiedziałem; i tak naprawdę to nie byłem tym za bardzo zainteresowany.
Co wiem dzisiaj na temat Purim i jaki mam do tego stosunek?
Ano radosne święto żydowskie, upamiętniające ocalenie Żydów od losu, który chciał im sprawić ten okrutny Haman. Detaliczną historię z księgi Estery też znam, ale daleki jestem od piania peanów pochwalnych.

Jeden przemyślny Żyd, imieniem Mordechaj, wykombinował podstawienie władcy kraju, który był łasy na wdzięki niewieście, fertycznej Esterki, którą to tenże władca tak sobie upodobał, że podniósł ją do rangi królowej. To oczywiste, że głównym zamysłem było uzyskanie jakichś korzyści i przywilejów. Szczególnie że tenże Mordechaj uratował poprzednio władcę, ale nie został za to wynagrodzony.

Problem powstał, kiedy niejaki Haman, podniesiony na wysokie stanowisko, wkurzył się na wzmiankowanego Mordechaja za nie oddawanie należytej cześci i postanowił ukarać nie tylko tego Żyda, ale całe jego plemię mieszkające w królestwie. Strach padł na Mordechaja i jego pobratymców, bo nawet wyznaczono datę na ich wyniszczenie.

Co tu robić? Może Estera pomoże? Sam władca nie miał zielonego pojęcia, że jego ulubiona żona pochodzi z plemienia, które on właśnie zezwolił całkowicie wyplenić. Bo Esterka, zgodnie z poleceniem Mordechaja, o swoim pochodzeniu nic mu nie powiedziała. Na dodatek nie miała Estera dojścia do władcy, bo już od miesiąca nie była doń wzywana, a pojawienie się niewzywanym było traktowane jako przestępstwo i groziło nawet utratą głowy. Ale w tej sytuacji jedna głowa mniej czy więcej nie miała znaczenia. Więc ryzykując własną głowę, pojawia się Estera, niewołana, przed władcą. A władca, na szczęście, nie tylko się nie rozgniewał, ale nawet na jej widok ucieszył.

Od tego momentu scenariusz już był pisany przez Mordechaja. Haman popadł w niełaskę i stracił głowę. Jego stanowisko przypadło Mordechajowi, a izraelici dostali pozwolenie na rozliczenie się z plemieniem Hamana.

To, że ukarano śmiercią Hamana, który chciał unicestwić wszystkich Żydów w królestwie, doskonale rozumiem i akceptuję. Reszta historii, gdzie się wiesza wszystkich 10 synów Hamana, morduje 500 ludzi w jego posiadłości, a potem wyrzyna kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy rodaków Hamana, jest dla mnie mniej strawne. Ale czego można się spodziewać od ludzi tego czasu, którzy brali dosłownie prawo „oko za oko, ząb za ząb”?
A Wam wszystkim życzę pomyślnych i wesołych obchodów Purim.

Alex Wieseltier

Wszystkie wpisy Alexa TUTAJ


https://alexwieseltier2206.webnode.dk/l/purim/

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: