Przerwa na wydarzenia

.

 

Marian Marzynski


„Słucham wystąpień Dudy z Opola i tak się zastanawiam” pisze do mnie przyjaciel z Wrocławia,

czy my aby w tym samym kraju żyjemy? Nagle okazuje się, że tradycyjne polskie rodziny są zagrożone, bo oto jakieś LGBT usilnie z nimi walczy. Parę dni wcześniej od wiceministra Kowalskiego dowiaduję się, że właściwie bardzo dobrze się stało, iż nie wpuściliśmy do Polski uchodźców, bo musieliby dostać jakieś lokum, a dlaczego mielibyśmy pozbawiać swych mieszkań kobiety w ciąży, matki z dziećmi czy niepełnosprawnych. Aż nie chce się wierzyć, że są jeszcze ludzie, do których taki przekaz trafia, którzy takie poglądy podzielają. Nad ich głowami unosi się duch głębokiej wiary, katolicyzmu i związanego z nim umiłowania bliźniego swego, w myśl którego katolicy biorący udział w procesjach to nie ludzie, a ideologia. Czy muszą aż tak obnosić się wszędzie z tą swoją wiarą w Boga?

Drogi Dawidzie, moje USA też się takie robi. Gdy to piszę, w Seattle, gdzie mieszka nasz syn Bartek, młodzi ludzie okupują miejski park, nazywając go „autonomiczną republiką”. Mój prezydent — troglodyta (wyczerpały mi się już wszystkie pomyje, jakie w naszym domu wylewa się na jego głowę), uprzedza gubernatora stanu Washington i burmistrza Seattle, że jeżeli tego świństwa nie zlikwidują, to on sam się tym zajmie. Na szczęście — z wyjątkiem wojny domowej — władzy federalnej nie udało się nigdy stłumienie samorządu stanowego. Trump dobrze o tym wie, a piszczy o tym w Internecie tylko po to, żeby zadowolić swoich wyborców w listopadzie.

Gdy ogląda się młode twarze, okupujące ten park w Seattle i czyta ich transparenty przeciwko brutalności policji, rasizmowi prezydenta, niekontrolowanemu bogaceniu się górnego procenta Amerykanów, domagające się powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, bezpłatnej nauki na uniwersytetach stanowych, drogi do obywatelstwa dla młodych ludzi, którzy jako małe dzieci z rodzicami przekroczyli nielegalnie granice — potwierdza się, że Trump nie wie, w jakim żyje kraju. Amerykański oszołom nie jest sam na świecie: wtórują mu prezydent Brazylii, a w Europie dwóch dyktatorków, Orban i Kaczyński. Na tle tej czwórki Putin, a nawet pewien ajatollah, prezentują się zupełnie nieźle.

Jesteśmy w dołku amerykańskiej demokracji: zaraza, która wepchnęła kraj w bezrobocie, kryzys polityczny, w którym, obie partie tylko w jednym się zgadzają: ratować ekonomię. Demokraci wyciągają z budżetu miliardy dla pracowników, a Trump, przełykając tę gorzką pigułkę (głosy na demokratów), ciągnie miliardy dla pracodawców, którzy znów obrosną szmalcem. Obie strony mają nadzieję, że bezgraniczne dojenie z chińskich pożyczek dla skarbu państwa, ze stopą procentową bliską zeru, nie doprowadzi do katastrofy finansowej.

Znasz powiedzenie „im gorzej, tym lepiej”. Na tej zasadzie zakopany po uszy we wspomnieniach Nadieżdy Mandelsztam „Nadzieja w beznadziei”, których nowy fragment (moja adaptacja na scenę) przeczytasz w następnym blogu — podtrzymuję swój optymizm,


Przerwa na wydarzenia

5 komentarzy to “Przerwa na wydarzenia”

  1. Tak Trump nie bardzo jest realistycznym. Puste podia w Tulsie to jego przekleństwo których on wybiera nie widzieć albo ignorować. Biedny Trump, kto go ocali z samego siebie?

  2. Jarosław Kosiaty 24/06/2020 at 00:36

    „Drogi Dawidzie, moje USA też się takie robi. Gdy to piszę, w Seattle, gdzie mieszka nasz syn Bartek, młodzi ludzie okupują miejski park…” A ja zapraszam na Żółtańce koło Chełma. Cicha, spokojna wieś przycupnięta przy małym miasteczku. Kilka lat temu kupiłem tu działkę, wcześniej jakiś rolnik wybudował na niej domek z pustaków, który udało się uratować, odnowić, otynkowyć, wymienić dach. Obok pasą się ciekawskie konie sąsiada z małym źrebakiem. Częstym gościem są bociany, a nocą widać takie niebo z gwiazdami, że człowiekowi dech zapiera i czuje się taki mały i zagubiony we wszechświecie… Ptaki koncertują w dzień i w nocy (skąd one mają tyle siły w małych płuckach). W pobliskim Chełmie zostali głównie starsi, młodzi wyjechali za pracą do Anglii, Niemiec, Holandii… Na tagowiskach smaczne, świeże warzywa i owoce. Do pobliskiego Lublina jest tylko 60 kilometrów, czyli 40 minut jazdy samochodem do miejsca ciekawych festiwali, wystaw i przedstawień. Właśnie dowiedziałem się, że wieś, w której znalazłem ostoję, przed wojną należała do gminy żydowskiej… Wieczorami patrzę na kwitnące łąki i pola ciągnące się aż po horyzont i myślę o tych, którzy byli, a których już nie ma… Jedynym śladem po nich jest niewielki cmentarz, nieśmiało przycupnięty na ulicy Kolejowej obok stacji paliw BP. Na nim kilkadziesiąt starych nagrobków, a przecież przed wojną było Ich dziesiątki tysięcy. Dlatego szukam śladów na Żółtańcach w promieniach zachodzącego słońca, szumie liści, śpiewie ptaków, zapachu kwiatów na łąkach. Odrzucam błoto polityki i złe wiadomości z mediów, próbuję cofnąć czas, połączyć niewidzialną nicią dwa słowa „kiedyś” i „teraz”. A może jest nas więcej i razem nam się to uda…

  3. Trump nie jest przyczyną ale skutkiem. Mały przedsiębiorca z miasteczka w Middle West patrzy z przerażeniem na wyczyny skrajnej lewicy na obu wybrzeżach i ma różne zdanie na wszystko w co wierzy autor.

    Trump jest skutkiem i z łatwością może takim pozostać do 2024.

  4. Obserwator 22/06/2020 at 21:18

    Może nie będę aż tak złośliwy i sarkastyczny jak „ml” niemniej muszę przyznać , że jestem zszokowany sformułowaniem „Na tle tej czwórki Putin, a nawet pewien AJATOLLAH (moje uwypuklenie ), prezentują się zupełnie nieźle.”
    No tak….nie wszyscy , którzy wyjechali z tych samych powodów co szanowny dziennikarz wylądowali w dalekiej Ameryce , niektórzy mieszkają w Izraelu i ten „zupełnie nieźle prezentujący się ajatollah” niestrudzennie, razem ze swoimi współtowarzyszami planuje nowy Holokost na mieszkańcach Izraela , nie tylko tego nie ukrywając ale wręcz nieustannie to deklarując. Na razie „trenuje” mordowanie na własnych obywatelach , wsród krytyków , dziennikarzy (!) opozycjonistów , gejach, ale też na Syryjczykach , Libanczykach , nie zapomnijmy też o mordzie argentyńskich Żydów swego czasu udowodnionych Iranowi .
    Mam pytanie do Ciebie , kto z nazistowskich przywódców „prezentuje sie całkiem nieźle” na tle Trumpa?
    Tak , USA to doprawdy wielka demokracja gdzie każdy obywatel może bez obawy krytykować prezydenta , szkoda tylko , że to prawo wykorzystywane jest w ten oto sposób …

  5. Po zaprowadzeniu Amerykanskiej Republiki Ludowej mlody Bartek razem z reszta Czerwonej Gwardii zabierze sie za Prywatna Inicjatywe, czyli burzuja majacego Bread and Breakfast , jego ojca. Na Prezydentowa tej Republiki wedrze sie wpaniala Ilhan Omar
    pena doswiadczenia rewolucyjnego z ulic Mogadishu.
    Wtedy I Bartek Junior I Bartek Senior odbeda podroz na Alaske w rozpaczliwej nadziei ze uda sie im przedostac przez Ciesnine Beringa do Matuszki Rasiji scigani jako Dirty Jews przez People of Colour, ktorzy jak wiadomo zawsze maja racje

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: