Uncategorized

Rewizjonistyczna „ Ziemia obiecana ” Obamy

W swoich nowych wspomnieniach były prezydent USA wprowadza czytelników w błąd w sposób, który na zawsze ukształtuje ich negatywną perspektywę państwa żydowskiego.


Artykul przetlumaczyl Sir Google Translate

 Nigdy nie krytykowałem publicznie byłego prezydenta USA Baracka Obamy – ani podczas mojego pobytu w Knesecie, ani nigdzie indziej – mimo że nie zgadzałem się z wieloma jego politykami. Jestem głęboko przekonany, że Izraelczycy nie powinni angażować się w politykę amerykańską ani w nią ingerować, i regularnie dziękuję wszystkim prezydentom Stanów Zjednoczonych, w tym Obamie, za ich gospodarcze i militarne wsparcie dla Izraela.

Jednak jego pamiętnik „Ziemia obiecana” jest pełen historycznych nieścisłości, którymi czuję potrzebę się zająć. Jego opowiadanie o historii Izraela (na początku rozdziału 25) nie tylko pokazuje błędne rozumienie regionu – co wyraźnie wpłynęło na jego politykę jako prezydenta – ale wprowadza czytelników w błąd w sposób, który na zawsze ukształtuje ich negatywną perspektywę państwa żydowskiego.

Obama opowiada na przykład, jak Brytyjczycy „okupowali Palestynę”, kiedy wydali Deklarację Balfoura wzywającą do utworzenia państwa żydowskiego. Ale etykietowanie Wielkiej Brytanii jako „okupanta” wyraźnie podaje w wątpliwość jej legitymację do decydowania o przyszłości Ziemi Świętej, a tak nie było.

Chociaż prawdą jest, że Anglia nie miała żadnych praw w Palestynie, kiedy Deklaracja Balfoura została wydana w 1917 roku, zmieniło się to zaledwie pięć lat później. Liga Narodów, prekursor Organizacji Narodów Zjednoczonych, przyznała Brytyjczykom prawa do Palestyny ​​w swoim „Mandacie dla Palestyny” z 1922 r., Który wyraźnie wspomina o „ustanowieniu w Palestynie narodowego domu dla narodu żydowskiego”.Zasubskrybuj The JNS Daily Syndicate przez e-mail i nigdy nie przegap naszych najważniejszych artykułów

Liga stwierdziła również, że „w ten sposób uznano historyczne powiązania narodu żydowskiego z Palestyną i podstawy do przywrócenia ich narodowego domu w tym kraju”.

Odnotowane przez byłego prezydenta pominięcie uzgodnionego na arenie międzynarodowej mandatu dla Brytyjczyków na stworzenie domu dla Żydów w Palestynie dezinformuje czytelnika, który dojdzie do wniosku, że ruch na rzecz państwa żydowskiego w Palestynie nie miał legitymacji ani międzynarodowej zgody.

„W ciągu następnych 20 lat przywódcy syjonistyczni zmobilizowali przypływ żydowskiej migracji do Palestyny” – pisze Obama, tworząc obraz, że kiedy Brytyjczycy nielegalnie rozpoczęli proces tworzenia państwa żydowskiego w Palestynie, Żydzi nagle zaczęli się tam gromadzić.

Prawda jest taka, że ​​Żydzi, którzy utrzymywali stałą obecność przez 2000 lat, kiedy większość została wygnana z kraju, już wcześniej masowo przeprowadzali się do Palestyny; znacznie ponad 100 000 imigrantów przybyło pod koniec XIX i na początku XX wieku. Następnie, w latach dwudziestych XX wieku, wielu uciekających przed antysemityzmem w Europie mogło znaleźć bezpieczną przystań w Palestynie tylko dzięki temu, że Stany Zjednoczone wprowadziły w 1924 r. Kwoty na liczbę Żydów, którzy mogli wjechać do Ameryki.

Liczba imigrantów wzrosła jeszcze bardziej w latach trzydziestych XX wieku, kiedy Adolf Hitler doszedł do władzy i rozpoczął podbój Europy, podczas gdy świat milczał.

Kontekst historyczny jest ważny, a kiedy Obama zdecydował się pisać o historii, powinien był podać pełny kontekst i przedstawić Żydów takimi, jakimi byli: prześladowanym i zdesperowanym ludem szukającym bezpieczeństwa, a nie, jak sugeruje, silnymi zdobywcami napływającymi do Palestyna.

Jego twierdzenie, że nowi imigranci „zorganizowali wysoko wyszkolone siły zbrojne, aby bronić swoich osad”, również jest mylące. Bardziej dokładnym sposobem opisania tego byłoby: „Ponieważ Arabowie w regionie bezlitośnie zaatakowali tereny żydowskie, żydowscy uchodźcy nie mieli innego wyboru, jak tylko chwycić za broń, by się bronić”.

Uznanie, że Arabowie atakowali Żydów jeszcze zanim powstało państwo Izrael, jest ważnym kontekstem historycznym dla zrozumienia konfliktu izraelsko-arabskiego.

Ziemia obiecana opowiada również o tym, jak ONZ uchwaliła plan podziału Palestyny ​​w listopadzie 1947 r., Dzieląc kraj na państwo żydowskie i arabskie, co „przywódcy syjonistyczni”, jak ich nazywa, zaakceptowali, ale do którego „Arabscy ​​Palestyńczycy, a także otaczające je narody arabskie, które dopiero co wychodziły spod rządów kolonialnych, stanowczo sprzeciwiali się”.

Użycie przez Obamę „przywódców syjonistycznych” zamiast „przywódców żydowskich” wpisuje się w obecny klimat międzynarodowy, w którym politycznie poprawne jest bycie „antysyjonistą”, podczas gdy nie do przyjęcia jest bycie antyżydowskim. (W rzeczywistości syjonizm jest ruchem pozwalającym Żydom żyć w ich biblijnej i historycznej ojczyźnie, więc bycie przeciw temu faktycznie jest antysemityzmem, ale to na inną dyskusję).

Opis „narodów arabskich, które dopiero co wyszły spod rządów kolonialnych” jest wyraźną próbą usprawiedliwienia arabskiej odmowy planu podziału ONZ. Te biedne „narody arabskie”, które cierpiały z powodu obcych kolonizujących ich „narody”, po prostu nie mogły zaakceptować innego „kolonialnego” podmiotu, Żydów, wkraczającego w ten region.

Ale prawda jest taka, że ​​z wyjątkiem Egiptu, który nie był skolonizowany, żadne z sąsiednich krajów, które odrzuciły plan rozbioru, nie zostało ustanowione przed I wojną światową. Tak, powojenne mandaty Ligi Narodów oddały kontrolę w region do Brytyjczyków i Francuzów przez kilka dziesięcioleci, ale stało się to w miejsce Imperium Osmańskiego, które kontrolowało region przez wieki. Zatem obraz krajów wychodzących z wieloletnich rządów kolonialnych jako subtelna próba uzasadnienia ich sprzeciwu wobec planu podziału jest po prostu fałszywy.

Obama opowiada historię powstania państwa Izrael w dwóch zdaniach, które są niczym innym jak jawną rewizjonistyczną historią: „Kiedy Wielka Brytania się wycofała, obie strony szybko popadły w wojnę. A kiedy żydowskie bojówki odniosły zwycięstwo w 1948 roku, oficjalnie narodziło się państwo Izrael ”.

Nie wiem nawet, od czego zacząć. Obie strony nie „popadły w wojnę”, kiedy Wielka Brytania się wycofała; obie strony walczyły od dziesięcioleci, a Arabowie – którzy odrzucili ponad półwiecze wysiłki na rzecz ustanowienia żydowskiego państwa w regionie – atakowali Żydów i Żydów broniących się. Kiedy Brytyjczycy opuścili ten obszar w maju 1948 r., Żydzi podjęli bardzo trudną decyzję o ogłoszeniu niepodległości w oparciu o plan podziału ONZ, który dawał prawo do państwa żydowskiego obok państwa arabskiego.

Nie było „żydowskich milicji żądających zwycięstwa”. Istniała zjednoczona armia żydowska, która utworzyła Izraelskie Siły Obronne, które wiedziały, że sąsiednie kraje arabskie rozpoczną totalny atak, aby zniszczyć Izrael w momencie, gdy jego żydowscy przywódcy ogłosili niezależne raczkujące państwo żydowskie. I to jest dokładnie to, co zrobiły armie arabskie. Nowe państwo Izrael przez wiele miesięcy odpierało ten atak, pojawiając się w 1949 roku jako osłabione i kruche.

Spojrzenie Obamy na powstanie państwa Izrael niewątpliwie wpłynęło na jego politykę zagraniczną wobec państwa żydowskiego. Jeśli ktoś postrzega Izrael jako siłę kolonialną okupującą ten kraj w wyniku uzbrojonych milicji, będzie traktowany jako osoba z zewnątrz, która skrzywdziła innych, aby ustanowić się jako państwo. Były prezydent też w to zwierza innych.

Najbardziej nieszczerym zdaniem Obamy z historii Izraela jest opis tego, co wydarzyło się w ciągu 30 lat po ustanowieniu Izraela: „Przez następne trzy dekady Izrael będzie angażował się w szereg konfliktów ze swoimi arabskimi sąsiadami…”.

Co? Wielokrotnie musiałem czytać to zdanie, bo nie mogłem uwierzyć, że prezydent Stanów Zjednoczonych może napisać tak zwodnicze, zwodnicze i szkodliwe słowa o bliskim sojuszniku swojego kraju.

Izrael nie „angażował się” w żaden konflikt z sąsiednimi krajami arabskimi. Armie arabskie i ich terroryści wielokrotnie atakowali Izrael, a Izraelczycy walczyli, by się bronić.

Prosta historia wojen na Bliskim Wschodzie z udziałem Izraela dostarcza tej podstawowej prawdy. Fakty są faktami, a błędne przedstawianie Izraela przez byłego prezydenta jako kraju, który szukał konfliktu zamiast pokoju – takiego, który dobrowolnie angażował się w wojny z Arabami – jest niesprawiedliwe wobec dążącego do pokoju Izraelem i wzbudza antyizraelskie nastroje.

Opis Sześciodniowej Drogi z 1967 r. Obamy kontynuuje ten rewizjonizm: „Znacznie przewyższona liczebnie armia izraelska rozgromiła połączone armie Egiptu, Jordanii i Syrii. W trakcie tego procesu Izrael przejął kontrolę nad Zachodnim Brzegiem i Wschodnią Jerozolimą od Jordanii, Strefą Gazy i Półwyspem Synaj z Egiptu oraz Wzgórzami Golan z Syrii ”.

Tutaj nie odnosi się do tego, co doprowadziło do wojny, kiedy wszystkie te armie arabskie zgromadziły się wzdłuż granic Izraela i zadeklarowały zamiar wymazania go z mapy. Nie opisuje, jak Izrael błagał Jordanię, by nie przystępował do wojny, ani że Jordania w ogóle nie miała żadnych praw do Zachodniego Brzegu, który zajął w 1948 roku i zaanektował wbrew prawu międzynarodowemu w 1950 roku.

Co najważniejsze, Obama nie wspomina o gotowości Izraela do wycofania się natychmiast po wojnie ze wszystkich obszarów, które wygrał w walce obronnej w zamian za pokój; a co za tym idzie, nie wspomina również o „trzech nie” Ligi Arabskiej w odpowiedzi na tę ofertę: żadnego pokoju z Izraelem, żadnego uznania Izraela i żadnych negocjacji z Izraelem.

To zaniedbanie ponownie służy przedstawieniu Izraela jako agresywnego okupanta, który szuka konfliktu, a nie pokoju.

Były prezydent kontynuuje z kolejnym jawnym fałszem, który pomaga zrozumieć jego politykę dotyczącą osadnictwa izraelskiego na Zachodnim Brzegu.

„Powstanie OWP (Organizacji Wyzwolenia Palestyny)” było „wynikiem” wojny sześciodniowej, jak pisze. To sprawia, że ​​wydaje się, że ruch wyzwolenia Palestyny, w tym jego brutalne i mordercze ataki na Izraelczyków, był jedynie wynikiem przejęcia przez Izrael kontroli nad Zachodnim Brzegiem, wschodnią Jerozolimą i Strefą Gazy.

Wzmacnia przesłanie, że gdyby tylko Izrael opuścił te obszary, zapanowałby pokój między Izraelem a Palestyńczykami. To właśnie skłania przywódców na całym świecie do sugerowania, że ​​izraelskie osady na tych obszarach są przeszkodą dla pokoju w regionie.

Ale jest jedna wada w tej historii i logice. To nie prawda. OWP powstała w 1964 roku – trzy lata przed tym, jak Izrael przejął kontrolę nad którymkolwiek z tych „okupowanych” obszarów i trzy lata przed powstaniem jakichkolwiek osad.

Co dokładnie wyzwalała wtedy ta palestyńska organizacja? Czy jest jakikolwiek inny wniosek niż całkowite wyzwolenie państwa żydowskiego? Jaka mogłaby być inna opcja?

Dlatego ruch „Wolna Palestyna” skanduje: „Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna”. Sprzeciwiają się istnieniu Izraela gdziekolwiek pomiędzy rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym. Postrzegają takie państwo jako przedsięwzięcie kolonialne, w którym uzbrojone milicje przejmują ziemię innych, tak jak Obama przekonuje czytelników, opisując powstanie państwa.

Fałszywy opis powstania OWP po ​​1967 r. Służy narracji, że „okupacja” i osadnictwo są przyczyną konfliktu, a to niewątpliwie miało bezpośredni wpływ na politykę „nie jednej cegły” Obamy, w tym zamrażanie budowy osiedli. , w celu zaprowadzenia pokoju między Izraelem a Palestyńczykami.

Obama opisuje nieudane porozumienia z Camp David z 2000 roku, w których były premier Izraela Ehud Barak zaoferował Palestyńczykom ponad 90 procent tego, o co prosili. „Arafat zażądał jednak dalszych ustępstw i rozmowy załamały się w wyniku oskarżenia” – pisze. Ale rozmowy nie „załamały się”. Sześćdziesiąt sześć dni później Arafat rozpętał drugą intifadę, w której zamordowano 1137 izraelskich cywilów, a 8341 zostało okaleczonych przez finansowanych przez Jasera Arafata terrorystów, którzy wysadzili się w izraelskich autobusach i kawiarniach.

Nie ufaj mojemu słowu w tej sprawie. Mamduh Nofal, były dowódca wojskowy Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny, ujawnił, że po Camp David „Arafat powiedział nam:„ Teraz będziemy walczyć, więc musimy być gotowi ”.

Ponadto przywódca Hamasu Mahmoud al-Zahar powiedział we wrześniu 2010 r., Że latem 2000 r., Gdy tylko Arafat zrozumiał, że wszystkie jego żądania nie zostaną spełnione, poinstruował Hamas, Fatah i Brygady Męczenników Al-Aksa, aby rozpoczęły atak. Izrael. A Mosab Hassan Yousef, syn założyciela Hamasu, szejka Hassana Yousefa, potwierdził, że druga intifada została zaplanowana przez Arafata.

Obamie nie tylko nie udaje się dokładnie połączyć Drugiej Intifady z tym, że Arafat nie otrzymał wszystkiego, o co Palestyńczycy prosili w Camp David – żądań, które uniemożliwiłyby Izraelowi obronę przed terroryzmem palestyńskim – ale wydaje się, że obwinia intifadę w Izraelu.

Opisuje wizytę przywódcy izraelskiej opozycji, a następnie premiera Ariela Szarona we wrześniu 2000 r. Na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, jako „prowokacyjną” i „chwytliwą”, która „rozwścieczyła Arabów z bliska i daleka”.

Ale Obama nie wspomina, że ​​Sharon odwiedził to miejsce dopiero po tym, jak izraelskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych otrzymało zapewnienie od szefa bezpieczeństwa Autonomii Palestyńskiej, że w wyniku wizyty nie powstanie zamieszanie.

W rzeczywistości Jibril Rajoub, szef Prewencyjnego Bezpieczeństwa na Zachodnim Brzegu, potwierdził, że Sharon może odwiedzać wrażliwy obszar, o ile nie wejdzie do meczetu i nie modli się publicznie, zgodnie z zasadami, których Sharon przestrzegała.

Co jeszcze bardziej niewiarygodne, Obama opisuje Wzgórze Świątynne jako „jedno z najświętszych miejsc islamu”, nie wspominając, że jest to najświętsze miejsce w judaizmie.

Czyta to niewinny czytelnik, który nie jest zaznajomiony z regionem i jego historią, i dochodzi do wniosku, że żydowski przywódca nie miał nic przeciwko wchodzeniu na muzułmańskie miejsce kultu religijnego. Z drugiej strony, gdyby wiedział, że jest to najświętsze miejsce dla Żydów, to prawdopodobnie zastanawialiby się, dlaczego było coś złego w tym, że Sharon tam pojechała – z wyjątkiem tego, że Obama pomija tę część, co prowadzi do wniosku, że źle.

To zaniedbanie, wraz z wykluczeniem planów Arafata dotyczących intifady zaraz po niepowodzeniu negocjacji w Camp David, może tylko doprowadzić do wniosku, że Izrael był odpowiedzialny za pięć lat rozlewu krwi podczas Drugiej Intifady.

Lekcja historii Obamy jest kontynuacją napięć między Izraelem a Gazą. Co ciekawe, nie wspomina o wycofaniu się Izraela ze Strefy Gazy w 2005 roku, kiedy Izrael wycofał wszystkie swoje wojska ze strefy, zmuszając jednocześnie 9 000 żydowskich obywateli do opuszczenia swoich domów.

Każdy, kto czyta prezydencki opis wojen między Izraelem a Hamasem, nigdy się nie dowie, że Izrael już nie „okupuje” Strefy Gazy i że Palestyńczycy mogą budować tam cudowne „wolne od Izraela” państwo palestyńskie przez ostatnie 15 lat. To zaniedbanie jest rażące.

Wreszcie, wprowadzające w błąd słowa Obamy, opisujące reakcję Izraela na ostrzał rakietowy Hamasu skierowany na jego ludność cywilną, służą jedynie zaognieniu i wzbudzeniu nastrojów antyizraelskich na całym świecie. Ta odpowiedź, pisze, obejmowała „izraelskie helikoptery Apache niwelujące całe sąsiedztwa” w Gazie – helikoptery Apache, które on identyfikuje jako pochodzące ze Stanów Zjednoczonych, subtelne lub niezbyt subtelne pytanie, czy Stany Zjednoczone powinny zapewniać Izraelowi wojsko. pomoc, jeśli jest używana w ten sposób.

Co ważniejsze, co ma na myśli, mówiąc „zrównywanie z ziemią całych dzielnic”, jeśli nie sugeruje, że Izrael bezkrytycznie bombarduje dzielnice Gazan, umyślnie mordując niewinnych ludzi? A jaki człowiek na Ziemi nie byłby wściekły, by potępić Izrael za tak nieludzką działalność?

Problem w tym, że jest fałszywy. Izrael celuje w przywódców terrorystów i rakiety, które wystrzeliwują w izraelskie miasta. Niestety, przywódcy Hamasu wykorzystują niewinnych Palestyńczyków jako ludzkie tarcze, chowając się za nimi w cywilnych dzielnicach i wystrzeliwując rakiety do Izraela stamtąd oraz ze szpitali i meczetów.

Izrael robi wszystko, co w jego mocy, aby nie zabijać niewinnych ludzi, nawet rozrzucając ulotki ogłaszające nieuchronny nalot i odwołuje misje niszczenia wyrzutni rakiet lub zabijania przywódców terrorystów, gdy w okolicy jest zbyt wielu cywilów. Izrael z pewnością nie przeprowadza odwetowych ataków, które bezcelowo „niszczą” całe dzielnice.

Nie mam problemu z krytyką Izraela. Możemy debatować nad tymi kwestiami w intelektualnie uczciwych dyskusjach, a na koniec być może będziemy musieli zgodzić się na nie zgadzanie się z polityką Izraela. Ale nikt nie powinien akceptować książki pełnej historycznych nieścisłości, które niezmiennie prowadzą niewinnych i nieświadomych czytelników do wyciągania fałszywych wniosków. Taka druzgocąca książka ma realne konsekwencje i konsekwencje.

To strasznie rozczarowujące. Z pewnością oczekiwałbym prawdy, dokładności i uczciwości od Baracka Obamy, 44. prezydenta Ameryki. Ale fałsz i nieścisłości w tym pamiętniku tylko podsycają teorię, że Obama był w rzeczywistości antyizraelski. Teraz, poprzez Ziemię obiecaną , stara się przekonać innych, aby do niego dołączyli.

Dov Lipman był członkiem 19. Knesetu.


Ziemia obiecana

Kategorie: Uncategorized

8 odpowiedzi »

  1. Szaleństwo jest zakaźne jak wirus i już dzisiaj całę dyscypliny nauk, zwane jeszcze niedawno „ścisłymi”, angażują się w zmagania ideologiczne.

    Nie trzeba być wieszczem aby wyrazić obawę że fizyka i medycyna też mogą stać się ” naukami zaangażowanymi”, jeśli obecne tendencje społeczne nie zmienią się.

  2. teresapollin-w100% zgadzam się z Tobą.Gdybys to nie napisała, mam nadziej ze byłbym w stanie wyrazić swoją opinje z tak precyzyjnie i jasno. Po hebrajsku mówi się: כל הכבוד czyli: brawo

  3. Akurat z opinią , że „Szwedom też należy sie zaszczyt dzielenia nagród według kryterium odpowiedniego odcieniakoloru skóry.” pozwolę sobie się nie zgodzić , biarąc pod uwagę ilość (jak na razie zawsze białych) Żydów i procentowo i w liczbach absolutnych , i w naukowych i w literackich nagrodach Nobla , które z norweską „pokojową” nagrodą Nobla niewiele oprócz nazwy wspólnego nie mają.

  4. O:
    Jasne że Bidenowi nagroda nie nalezy się. Bo jest biały i ze starej rodziny, czyli łowców i handlarzy niewolników.

    Ale moze kapnie coś jego zastępczyni. Bo ona podpada pod każde kryterium intersekcjonalne i pod odpowiednią gamę kolorów.

    Może Nobel z fizyki albo medycyny, tym razem z na podstawie decyzji komisji szwedzkiej.

    Szwedom też należy sie zaszczyt dzielenia nagród według kryterium odpowiedniego odcieniakoloru skóry.

  5. Każdy trzeźwy człowiek zrozumiał kim jest Obama już w czasie jego kampanii wyborczej i według jego ekipy.
    Mimo to Amerykanie dali mu drugą kadencję. Z czego wniosek że amerykański system republikański wykoleił się.

    Obama jest symbolem schyłku idei republikańskich, nie tylko w USA ale w całym świecie zachodnim.

    Są w Izraelu politycy którzy to rozumieją.
    Izrael musi szybko znaleźć nowych sojuszników i nowych przyjaciół,

    Kultura zachodnia nie jest już sojusznikiem Izraela.

  6. Jak możecie tak mowić o laureacie pokojowej nagrody Nobla , za …nic!
    Dostał ją praktycznie zaraz po wygranych wyborach , nic wogole jescze nie dokonawszy . Było to nie lada dyskredytacją „postępowych” w (norweskim a nie jak się powszechnie uważa szwedzkim) komitecie przyznawania tej nagrody. Wygląda na to , że coś sie jednak nauczyli , mają nadzieję , że świat zapomniał o tym skandalu i jak na razie, pomimo nieskrywanej radości „postępowych” z wygranej Bidena (jak na razie….) jeszcze mu tej nagrody nie przyznali.

  7. Obama byl okropny i oczywiscie jadowicie antyizraelski, ale poczekajmy tylko, Biden ze swoja panienka, czerwona feministka (Harris) bedzie jeszcze 100x gorszy…

  8. „To strasznie rozczarowujące. Z pewnością oczekiwałbym prawdy, dokładności i uczciwości od Baracka Obamy, 44. prezydenta Ameryki. Ale fałsz i nieścisłości w tym pamiętniku tylko podsycają teorię, że Obama był w rzeczywistości antyizraelski. Teraz, poprzez Ziemię obiecaną , stara się przekonać innych, aby do niego dołączyli.”
    Dov Lipman pisze, ze sie rozczarowal – czyli zanim sie rozczarowal, byl zakochany. Obama ma caly tlum ludzi zakochanych w nim, ale pierwszym jest sam Obama. Ciezko sobie wyobrazic czlowieka, ktory nie ma zadnych wyrzutow sumienia, ale Obama jest wlasnie takim czlowiekiem. Jemu nic nie przeszkadza w obrazie, ktory stworzyl na wlasny uzytek ale rowniez na uzytek swoich wielbicieli. Byl okropnym prezydentem, ktory sprowadzil swoich wspol-obywateli do relatywnej lub calkowitej biedy. Jego wielkie osiagniecie to niby darmowe ubezpieczenie medyczne. Znam ludzi, ktorzy dali sie nabrac na ten urojony sprawiedliwy system i nie ma duzej roznicy pomiedzy nimi a naszymi rodzicami, ktorzy mieli boga w Stalinie. Zanim zaczeli dostawac „darmowa” opieke lekarska musieli zaplacic $5,000 – $6,000 . Na zakonczenie – nie moge zrozumiec „rozczarowania” Dov Lipman’a, bo gdyby byl socjalista, nie bylby rozczarowany; a jesli nie byl socjalista – moglby zobaczyc kim jest Obama zanim ten zostal prezydentem.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.