„Arabska wiosna” dekadę później

Kolaż „Arabska wiosna” wykonany przez Wikipedię. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, od góry po lewej: protesty w Egipcie, Tunezji, Jemenie, Syrii


Artykul przetlumaczyl sir Google Translate

STRESZCZENIE: 10 lat tzw. „Arabskiej wiosny” – z których ostatnim jest rok COVID-19 – doprowadziło wiele krajów arabskich na skraj przepaści. Najgorsze może dopiero nadejść, jeśli prezydent elekt Joe Biden podejmie oczekiwane kroki, które będą w interesie Islamskiej Republiki Iranu.

17 grudnia 2010 r. W małym prowincjonalnym miasteczku w Tunezji młody mężczyzna imieniem Muhammad Bouazizi podpalił się w proteście przeciwko policzkowi, który otrzymał od policjantki za prowadzenie nielegalnego stoiska warzywnego, aby zarobić na życie. Jego przyjaciele rozpoczęli demonstracje przeciwko skorumpowanemu rządowi prezydenta Zine Abidine Ben Alego i te protesty szybko rozprzestrzeniły się na stolicę Tunis. Aljazeera bez przerwy transmitował demonstracje na falach radiowych, co skłoniło coraz więcej Tunezyjczyków do przyłączenia się do nich w narastającej fali. Po około miesiącu masowych protestów prezydent wraz z żoną i dziećmi uciekł na emigrację polityczną do Arabii Saudyjskiej.

Od stycznia 2011 roku demonstracje rozprzestrzeniły się na Egipt, Jemen, Libię, Syrię, Bahrajn, Algierię, Jordanię, Maroko, Irak, Sudan, Kuwejt, Liban, Mauretanię, a nawet Arabię ​​Saudyjską i Oman. W większości tych państw ucichły lub zostały stłumione przez zagraniczną interwencję, taką jak Arabia Saudyjska w Bahrajnie. Jednak w Syrii, Libii i Jemenie krwawe konflikty wewnętrzne trwają do dziś, kiedy dochodzi do zbrojnej zagranicznej interwencji.

Egipt przeszedł poważne zmiany reżimowe – w tym rok rządów Bractwa Muzułmańskiego – i te zmiany jeszcze bardziej dotknęły i tak już schorowaną gospodarkę. Tunezja wahała się między przeciwstawnymi siłami obywatelskimi, od politycznego islamu po liberalizm w europejskim odcieniu.

Początkowo głównym celem demonstrantów było zlikwidowanie ucisku i korupcji panujących reżimów, bezrobocia, biedy, ignorancji, marginalizacji społecznej i ogólnej pogardy, jaką władze państwowe okazywały swoim obywatelom. Gorzka rzeczywistość w większości krajów arabskich ostro kontrastowała z sytuacją w monarchiach Zatoki Perskiej, Europie i Ameryce, na którą masy były teraz narażone dzięki mediom, kanałom satelitarnym i mediom społecznościowym, przede wszystkim Facebookowi.

Aljazeera, która została uruchomiona pod koniec 1996 roku, stała się medialnym dżihadem reprezentującym Bractwo Muzułmańskie i szerzyła z kraju żar demonstracji i buntu przeciwko władzom. Świat arabski pod koniec 2010 roku był jak beczka prochu otoczona iskrami zapalającymi Aljazeera. Bouazizi był iskrą, która rozpaliła masy.

Kraje, które przez wiele lat znajdowały się w czołówce panarabizmu – Syria, Libia i Irak (gdzie zamieszanie zaczęło się w 2003 r.) – pogrążyły się w wojnie domowej, a ich heterogeniczne populacje wciąż walczą o przetrwanie do dziś. Liga Arabska, organizacja, która kiedyś reprezentowała „naród arabski” na świecie, jednocześnie pełniąc rolę pojednawczą i mediacyjną w obrębie domeny arabskiej, popadła w całkowity paraliż.

Kiedy reżimy przestają być skuteczne i panuje anarchia, ktokolwiek jest w stanie uciec, robi to tak szybko, jak to możliwe. Miliony Arabów wyemigrowało do dowolnego kraju na świecie, do którego ich przyjmie. Osoby z wyższym wykształceniem, naukowcy, inżynierowie, lekarze i osoby wykonujące wolne zawody wyjechały za granicę, aby znaleźć ciche i bezpieczne środowisko dla siebie i swoich rodzin. Miliony emigrantów wyjechały do ​​Turcji, Europy i wielu innych krajów, pozostawiając swoje rodzime kraje bez możliwości odbudowy.

W tym samym czasie najniebezpieczniejsi aktorzy, ci, którzy byli ujarzmiani, ale czekali na okazję wyjścia na powierzchnię, teraz wyłonili się w pełnym widoku: mianowicie radykalne organizacje islamskie zrodzone przez medresy Bractwa Muzułmańskiego , zwłaszcza Al-Kaidę i jego odgałęzienia. Zyskali dla siebie legitymizację, bezlitośnie walcząc – to znaczy prowadząc dżihad przeciwko – okrutnym, skorumpowanym reżimom.

W 2014 roku osiągnęli główny cel, ustanawiając Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS). Stan ten zasiał strach na całym świecie przerażającymi formami morderstw i zapoczątkował międzynarodowy konsensus w sprawie potrzeby zagranicznej interwencji, zwłaszcza ze strony Rosji i USA. Zniszczenie ISIS nie wykorzeniło jednak radykalnej ideologii, na której się ono opierało; zamiast tego ta ideologia po prostu szukała nowych pastwisk. Teraz żyje i zabija na Synaju, w Algierii, Afryce, Europie i wszędzie tam, gdzie uciekli terroryści z ISIS. Od czasu do czasu organizuje ataki terrorystyczne. Niedawno widzieliśmy noże ISIS w akcji we Francji.

Wielkimi przegranymi „arabskiej wiosny” są nieszczęsne masy, które wyszły na ulice z całkowicie uzasadnionymi żądaniami, ale napotkały brutalną siłę i ogłuszającą ciszę międzynarodowej apatii wobec szalejącego rozlewu krwi. Naga hipokryzja Rady Praw Człowieka ONZ została ujawniona, gdy przyznała miejsca właśnie państwom oskarżonym o masowe łamanie praw człowieka.

Tragedie „arabskiej wiosny” sprawiły, że problem palestyński stał się kwestią marginalną. Wielu polityków arabskich rozumie, że ten problem nie zmierza w kierunku rozwiązania, głównie dlatego, że Izrael nie poddaje się narracji wymyślonej przez grupy terrorystyczne – od Fatahu i organizacji „Frontu” po Hamas i Islamski Dżihad. W Arabii Saudyjskiej twierdzono nawet, że meczet al-Aksa, o którym mowa w Koranie, znajdował się na Półwyspie Arabskim, a nie w Jerozolimie, w ten sposób podważając roszczenia religijne Palestyńczyków do własności trzeciego najświętszego sanktuarium islamu, a co za tym idzie, Jerozolimy i Palestyny.

Wielkimi zwycięzcami „arabskiej wiosny” są państwa Półwyspu Arabskiego (poza Jemenem), które uniknęły jej ciężaru. Kraje, które jeszcze dziesięć lat temu znajdowały się na marginesie świata arabskiego, z dala od regionalnego i międzynarodowego centrum politycznego, są teraz kluczowymi aktorami w międzynarodowej polityce na Bliskim Wschodzie.

Wstrząsy na Bliskim Wschodzie umożliwiły siłom niearabskim – zarówno peryferyjnym, jak i zagranicznym – dowolną penetrację regionu. Rosja uratowała reżim Assada w Syrii w zamian za przejęcie zachodniej części kraju i ogromne złoża gazu ziemnego na dnie Morza Śródziemnego należące do Syrii. Iran, poprzez swoich pełnomocników i siły ekspedycyjne, zdobył kontrolę nad Irakiem, środkową i wschodnią Syrią, Libanem, Jemenem i Gazą. Turcja Erdoğana przejmuje kontrolę nad częściami Syrii i Libii. Tymczasem Izrael – który w przeszłości był opisywany jako „nóż w sercu narodu arabskiego” – wciąż wydłuża listę państw arabskich, które zaakceptowały jego istnienie, uznały go i zawarły z nim pokój.

Etiopia czuje się na tyle silna w stosunku do Egiptu, że zbudowała tamę na Nilu, która może spowodować katastrofalne niedobory wody dla 100 milionów mieszkańców Egiptu. Sudan podzielił się na dwa kraje, Sudan Południowy i Sudan, i proces ten może trwać poza Sudanem w innych państwach arabskich.

Dziesięć lat „arabskiej wiosny” – z których ostatni to rok koronawirusa – doprowadziło wiele krajów arabskich na skraj przepaści. Niedobór żywności, niekończące się wojny w Libii, Syrii, Iraku i Jemenie, ekspansja Iranu i globalna apatia pogorszyły cierpienie na Bliskim Wschodzie.

W najbliższej przyszłości czai się najgorsze: nadchodząca administracja USA, której celem jest powrót do porozumienia nuklearnego z 2015 roku i zniesienie sankcji nałożonych na Iran. Te kroki zwiększą zdolność Teheranu do ingerowania w kraje arabskie i siejąc śmierć i zniszczenie. Jednym z rezultatów może być dalszy wzrost emigracji (lub, ściślej, ucieczki) milionów mieszkańców Bliskiego Wschodu do nowych krajów, gdzie mogą odbudować życie zniszczone przez „arabską wiosnę”.

Podsumowując, równie wielkie jak nadzieje, jakie wiązały się z „arabską wiosną” u jej początków, są rozczarowaniem, jakie pozostawiła po sobie.

Wyświetl PDF

To jest zredagowana wersja artykułu opublikowanego w Makor Rishon 11 grudnia 2020 r.

Podpułkownik (res.) Dr Mordechai Kedar jest starszym pracownikiem naukowym w Begin-Sadat Center for Strategic Studies. Przez 25 lat służył w wywiadzie wojskowym IDF, specjalizującym się w Syrii, arabskim dyskursie politycznym, arabskich środkach masowego przekazu, grupach islamskich i izraelskich Arabach, a także jest ekspertem w dziedzinie Bractwa Muzułmańskiego i innych ugrupowań islamistycznych.

4 komentarze to “„Arabska wiosna” dekadę później”

  1. Niemcy sa wlasciwie wlasnym wrogiem tez.
    Wez Covid :
    Szczepienia w calym EU zaczely sie 2a dni temu. W Izraelu do tego czasu zaszczepiono juz kilkaset tysiecy
    Ursula von der Leyen, EUs glowna biurokratka oswiadczyla z falszywym usmiechem : Chcemy by 27 December byl Vaccine Day, solidarnie w calej Europie.
    Wiec czekali.
    Za wyjatkiem Wegier, ktore zaczely szczepic jak tylko dostati szczepionki, ze 2a dni wczesniej.
    Co madrzejsi Niemcy wlasciwie sie tez wylamali, zaczeli szczepic w domach starcow dzien przed Vaccine Day.
    Pomijajac „solidarnosc”, dlaczego czekali ? Anglia zaczela szczepic z 10 dni przed nimi, ta sama Pfizer-Biontech szczepionka.
    Bo zatwierdzili szczepionke dlugo przed Europejska Agentura Lekarstw.
    I zamowili ,jak Izrael.
    Planowa gospodarka EU tego nie pozwolila, wszycy razem mieli zatwierdzic i zamowic
    A tak pozno bo czekali na francuska szczepionke.
    Francja sie nie wywiazala, nici ze szczepionki, wiec troche umrze w Euroolchozie w imie „solidarnosci”.
    Summa sumarum na Europe nie ma w czymkolwiek liczyc, otumaniona ludnosc nawet nie zapyta dlaczego mrzonki o francuskej szczepionce sa wazniejsze niz zamykanie calych krajow i ci umarli kazdego dnia opoznienia.

  2. Analizując fakty Niemcy są wrogiem Izraela najgroźniejszym, bo najbogatszym.
    A. Merkel dostała nagrodę Herzla, wbrew zdrowemu rozsądkowi, co upodabnia komisję tej nagrody do komisji nagrody Nobla, która przyznała nogradę Nobla B.Obamie, za to że jest czarny i przystojny.

  3. MEF, Europa to nie zrozumie. Zludzenia ze kontakty handlowe sprzyjaja porozumieniom sa moze regula wyjatkiem od ktorej jest wlasnie Europa.
    Taka zaciekle anty-izraelska Szwecja : Izrael jest 3m co do wielkosci exporterem broni do Szwecji. Tak,3m, tylko USA i Finlandia przewyzszaja go.
    Taka wydaloby sie przyjazna Izraelowi Holandia : Praktycznie wszystkie usilowania kupienia broni przez Izrael w Holandii sa odrzucane przez rzady holenderskie
    Francja, tez zaciekle antyizraelska-exportuje wiekszosc, 60%, broni sprzedawanej przez Europe Izraelowi.
    Hiszpania ,tez zaciekle antyizraelska, kupuje i sprzedaje bron Izraelowi.
    Nawiasem mowiac najbardziej wrogimi do Izraela sa politycy z Katalonii,wiec te gadanie ze Katalonia,gdyby byla niepodlegla bylaby przyjazna Izraelowi sa klamstwem.
    Anglia blokuje okolo 10% zadan exportu boni do Izraela, i to te najwazniejsze 10%
    Niemcy sa ciekawym przypadkiem : Dostarczyly lodzi podwodnych ,ale praktycznie blokuja zadania izraelskie o inna bron.
    Izrael sie odwdzieczyl odrzucajac offerte Kruppa-Maffai dostarczenia nowych 155 mm dzial samobieznych.
    Izrael zakupil ATMOS, wlasnej produkcii dziala, co wcale nie jest oczywiste, niemieckie moga byc tansze czy moze w czyms lepsze, ale Izrael nie chce byc zalezny od czesci zameinnych z Niemiec ktore realnie moga byc w kazdej chwili zablokowane.
    I to wlasnie Niemcy najbardziej wlasnie naciskaja na Bidena zeby odrzucil polityke Trumpa sprawie porozumienia atomowego z Iranem.
    .

  4. Państwa płw. arabskiego nie są zdolne do odbudowy infrastruktur i społeczeństw bez współpracy z Izraelem. Ingerencja obcych tylko ten proces zwolni.
    Niektórzy zaczynają to rozumieć.
    Interesujące kiedy zrozumie to Europa.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: