Uncategorized

Ożeniony ze szlachcianką (35)

Marian Marzynski

Po przetłumaczeniu 34 ręcznie pisanych stron w aktach wojskowych Bartłomieja Jankowskiego, wyszperanych w Moskwie przez kuzyna Grażyny, Jacka Jankowskiego, dowiadujemy się o życiu pradziadka Grażyny i pra-stryjka Jacka.

Bartłomiej Jankowski, syn Tomasza. Urodzony w roku 1811. Ze szlachty w prowincji mińskiej. Chodził do szkoły prywatnej. Religia rzymsko-katolicka. Zna polski i francuski.

21 października 1832 roku wstępuje do służby jako szeregowiec w Orenburskim Pułku Ułanów. 30 kwietnia 1834 roku – podoficer. 25 lutego 1836 – przeniesiony do Pułku Husarów Jego Królewskiej Wysokości Wielkiego Herzoga Sachsen – Weimarskiego. 23 kwietnia 1837 roku – porucznik. 6 lipca 1837 roku – adiutant pułkownika. 20 lipca 1841 roku – kapitan.

15 grudnia 1842 roku nagrodzony orderem Św. Stanisława 3 stopnia. 24 października 1846 roku nagrodzony orderem Św. Anny 3 stopnia.28. października 1847 roku nagrodzony orderem Św. Anny 2 stopnia.

15 czerwca 1849 roku w wieku lat 38, w czasie starcia zbrojnego z Węgrami otrzymał kulę w klatkę piersiową. Kontuzja spowodowała odnowę choroby płuc. Ciągły ból po prawej stronie klatki piersiowej. Przekrwienie przewodu pokarmowego, silny kaszel i wymioty.

Otrzymał 336 rubli i 60 kopiejek w srebrze.

1850 – major Elizawetgradzkiego Pułku Ułanów, dowódca trzeciego szwadronu. 28 maja 1851 nagrodzony srebrnym medalem za udział w kampaniach węgierskiej i transylwańskiej. 2 grudnia 1851 nagrodzony orderem Św. Anny 2 stopnia. 14 lipca 1852 nagrodzony pierścieniem brylantowym i przeniesiony w stan spoczynku w stopniu podpułkownika.

Oficerem carskim został Bartłomiej Jankowski dzięki swojemu pochodzeniu szlacheckiemu. Innych Polaków nie przyjmowano. Nauka w szkołach oficerskich była bezpłatna, a kariera oficera zapewniała w miarę dostatnie życie. W XIX wieku wzrastała liczebność carskiej armii, na początku lat dwudziestych XIX wieku korpus oficerski liczył około 30 000 osób, a tuż przed I wojną światową (1914) osiągnął prawie 49 000. Przez szeregi armii rosyjskiej przewinęło się w około 20 tys. polskich oficerów, z tego 60%, wywodziło się z Ziem Zabranych, 30% z Królestwa Polskiego, a 10% z guberni wewnętrznych Cesarstwa Rosyjskiego. Tak wyglądała chorągiew cesarska:

W pamiętniku Polak w carskim mundurze generał Tomasz Skolimowski opisuje swoje życie kadeta w St. Petersburgu:

Często pozwalano nam spacerować po carskim parku, pełnym zadziwiających rzadkości starych fontann. Jednego razu ugoszczono4nas w tym parku obiadem wydanym z polecenia cara. Po przybyciu imperatora z rodziną i świtą, była parada. Cesarz prowadził kadetów w ceremonialnym marszu, oddając honory imperatorowej, następnie zasiadano do stołów. Imperator i jego świta spożywali obiad na podwyższeniu. Na sygnał dwutysięczny chór kadetów śpiewał, a podczas śpiewu rozdawano pyszne dania. Na każdego kadeta przypadała butelka miodu, po pierogach z różnym nadzieniem rozdawano po pół funta cukierków. Cesarz i cesarzowa oraz wielkie księżne – Maria i Olga Nikołajewne – spacerowali pomiędzy naszymi stołami, rozmawiając z nami. Po obiedzie kadeci odmawiali modlitwę, a następnie udawali się na spacer po parku. Taki dzień na długo urozmaicał jednostajne życie kadeta.

[…] Służba żołnierska trwała 25 lat i jeśli pododdział składał się w większości ze „starych” stażem i wiekiem żołnierzy, to należało znaleźć z nim wspólny język, pozyskać sobie ich zaufanie i szacunek. Armia była źródłem nieformalnych dochodów dowódców na różnych szczeblach zarządzania, poza oczywiście wynagrodzeniem wypłacanym z góry na pół roku.

[…] Przed wymarszem kompanii przybywający ze sztabu kapitan Narmus, zjawiwszy się przede mną, przyniósł jakieś pieniądze. Zapytałem, co to za pieniądze i otrzymałem odpowiedź, że są one moje. Dowiedziałem się, że w sztabie otrzymał on pieniądze na dziesięć dni marszu. Oprócz tego sprzedał część prowiantu należącego się kompanii. Przydział prowiantu na żołnierza wynosił trzydzieści dwa i pół funta mąki i półtora garnca kaszy, Nie mogłem zrozumieć, dlaczego sprzedano dziesięciodniowy prowiant, jeśli jeszcze nie wiadomo było, czy mieszkańcy będą nas żywić, ale on wyjaśnił, że kompanie na kwaterach strawy nie gotują, chleba nie pieką, a żywią się chłopskim jadłem, a otrzymana od rządu mąka, po pudzie na człowieka, należy do komendanta kompanii, bo chłopi zawsze dobrze karmią żołnierzy i rzadko domagają się zapłaty za jedzenie czy gorzałkę.

[…] Ostatecznie prawie wszystkie otrzymane pieniądze zostawały u mnie w kieszeni. Za pieniądze te często ugaszczałem kompanię gorzałką, szczególnie w nieprzyjemną i zimną pogodę. Za to kompania prowadziła się bardzo rzetelnie, a na moje życie zostawało jeszcze trochę pieniędzy. Gospodarstwo moje powiększało się. Kupiłem sobie do bryczki niezłe koniki, kilka dobrych dywanów, żelazne składane łóżko, dodające w tamtym czasie niemałego szyku. Uszyłem płaszcz z bobrowym jasnoszarosinym kołnierzem i modnym kapturem. Płaszcz był moją dumą i wzbudzał zazdrość młodszych oficerów.

Skolimowski opisuje przyjęcia w domach lokalnych dygnitarzy, bogatych kupców posiadających córki na wydaniu, okolicznych ziemian. Liczyły się walory towarzyskie, umiejętności taneczne, prowadzenia flirtu, zabawiania dam etc.

[…] Z pierwszą wizytą byłem u Bezobrazowów cztery dni. Uprzejmość gospodyni oczarowała mnie. Na Boże Narodzenie odbył się u nich wspaniały bal. Polecili mi zaprosić oficerów i całą gromadą udaliśmy się na biesiadę. Cała ciżba śpiewała, piła i wygodnie gościła się przez trzy dni ze swoją liczną służbą i końmi..

[…] Wybór partnerki życiowej był dziełem przypadku, nie działały tu bowiem tradycyjne mechanizmy doboru jak w środowisku drobnej szlachty. Jako kandydat na męża nie dysponowałem majątkiem, a jedynie tytułem szlacheckim oraz uposażeniem niższego rangą oficera. Liczyły się walory osobiste, oszczędność, umiejętność pozyskiwania dodatkowych dochodów, uzyskanie awansu na pierwszy stopień generalski wraz z poborami, które przysługiwały również w stanie spoczynku.

Komentarz recenzenta książki Polak w mundurze carskiego oficera:

Skolimowski odbywał służbę w odległych prowincjach rosyjskich, najpierw w centrum Rosji, a ostatni etap służby – na froncie, na linii orenburskiej. Nie stacjonował w Królestwie ani na Ziemiach Zabranych, co uchroniło go od potencjalnych dylematów wyboru politycznego, lojalności wobec monarchy, któremu składał przysięgę na wierność, czy wobec narodu walczącego o niepodległość. Musiałby wybrać, kto byłby w tej sytuacji swoim, a kto wrogiem lub w najlepszym wypadku przeciwnikiem. Jego przypadek był podobny do tysięcy oficerów polskiego pochodzenia nieuwikłanych w dylemat wyboru w warunkach konfliktu politycznego. Nasuwa się pytanie, czy brak konieczności dokonania wyboru politycznego zwalniał od niego. Pozostawię tę kwestię bez odpowiedzi.

Bartłomiej Jankowski dokona wyboru 13 lat po zwolnieniu go z carskiego wojska.

Dzienniku Poznańskim z 20.12.1867 ukaże się lista uczestników/ sympatyków Powstania Styczniowego lat 1863-1865. Jest na niej Bartłomiej Jankowski ukazem dnia 10.12.1865 skazany na zamieszkanie w Rosji, jego majątek Porzecze, pow. bobrujski, będzie przymusowo sprzedany.

Zródło : Gorbaczowa O. V. Zesłania 1863-1865. Lista przygotowana na podstawie materiałów w Narodowym Archiwum Historycznym Białorusi):

Янковский Варфоломей Фомин – помещик Бобруйского у.; был выслан в Костромскую губJankowski Bartłomiej syn Tomasza – ziemianin powiatu bobrujskiego został zesłany do guberni Kostromskiej.

Notatka z Archiwum w Mińsku dotyczy śledztwa nr 118 z roku 1886 przeciwko pewnemu porucznikowi korpusu leśników w Wilnie Mokrzeckim oskarżonemu o przynależność do petersburskiej organizacji rewolucyjnej “w celu podtrzymania polskiego buntu”. W notatce tej wymienia się sympatyków tej organizacji, braci Juliana i Bartłomieja Jankowskich.

Akta wojskowe przenoszą nas do Odessy. Jest rok 1870. Podpułkownik Bartłomiej Jankowski ma 59 lat. Oficerom wolno było się żenić dopiero po skończeniu służby. Jego żona, szlachcianka Ewelina z domu Okołów ma 35 lat. Ich pierwsze sześcioro z dwanaściorga dzieci urodziło się w majątku „Porzecze” w powiecie bobrujskim, gubernia mińska: Emilia, ur. 1854,16 lat, Leopold-Bartłomiej-Antoni, ur. 1855, 15 lat, Ewelina, ur. 1856, 14 lat, Adolf-Cyprian, ur. 1857, 14 lat, Maria, ur. 1858, 13 lat, Czesław-Władysław, ur 1863, 7 lat.

1865 roku, po utracie majątku Jankowscy wyjechali w głąb Rosji. Tam się rodziły następne dzieci: Antoni-Witold, ur. w 1865, 6 lat. Leonia- Bronisława, ur. w 1867, 4 lata, Witalis, dziadek Grażyny, ur. 1871. Nie wiemy, kiedy rodziły się inne dzieci Jankowskich (Bohdan, Władysław i Robert), ale ponieważ Witalis był ich najmłodszym, prababcia Ewelina musiała je urodzić w latach 1866-1867.

W liście do Ministerstwa Wojny z 23 października 1870 roku, pradziadek Grażyny pisze, że jego rodzina jest w skrajnej biedzie i przedstawia wydane mu zaświadczenie o jego sytuacji wojskowej i materialnej.

Wydane zwolnionemu ze służby z powodu ran, pozostającemu pod opieką Komitetu do Spraw Rannych, podpułkownikowi Bartłomiejowi Jankowskiemu zgodnie z jego prośbą dla przedstawienia w Głównym Sztabie o tym, że on (lat 59) i jego żona Ewelina (lat 35), żyją w skrajnej biedzie i majątku żadnego nie mają. Dzieci ich mieszkają z rodzicami i nie są kształcone na koszt państwa. Córki Maria i Ewelina kształcone są Mariańskim Odeskim Publicznym Żeńskim Gimnazjum na koszt Jankowskiego. Maria zdała egzaminy do 4 klasy, a Ewelina do 2 klasy.

Główny Sztab odpowiada, że dla rozpatrzenia wniosku potrzeba zaświadczenie o tym, w jakim wieku jest każde z 5 dzieci, gdzie się znajdują obecnie, czy starszy syn pracuje, czy córki nie są zamężne, a również czy Bartłomiej i jego żona nie posiadają majątku.

15 marca 1871r. Bartłomiej Jankowski pisze do Sztabu Głównego Ministerstwa Wojny:

W uzupełnieniu mojego wniosku z 14 października 1870r. złożonego do Waszej Ekscelencji oraz odpowiedzi Głównego Sztabu z 30 października 1870 r. Nr 10799 dostarczonego mi przez Odesską Miejską Policję 11 lutego 1871 r., przedstawiam odpowiedź na moją prośbę złożoną Naczelnikowi Elizabetgorodzkiej Miejskiej Komendy nr 515 o pieniądzach potrącanych w okresie 1844 do 1851 z mojego żołdu na oficerski fundusz pomocowy, jak również zaświadczenie burmistrza Odessy Nr 1470 o tym, że ani ja, ani moja żona nie posiadamy żadnego majątku, że piątka moich dzieci mieszka ze mną i nie są utrzymywane na koszt skarbu. Mam zaszczyt prosić Waszą Ekscelencję o wyznaczeniu zasiłku pieniężnego na wychowanie moich dzieci.

Minister Wojny wyznaczył mu roczny zasiłek w wysokości 91 rubli i 8 kopiejek.

Wśród dzieci Bartłomieja i Eweliny znalazł się ich pierworodny syn, Adrian Cyprian Jankowski, który w roku 1878 wstąpił do carskiej armii.

We wspólnej z ojcem teczce archiwalnej, znajduje się korespondencja Adriana:

26.07.1906. Dowódca 5 kompanii Lubelskiego Pułku Piechoty, Kapitan Adolf Cyprian Jankowski, syn Bartłomieja, do Najświętszego Cesarza Nikołaja Aleksandrowicza, Wielkiego Suwerena, Wszechrosyjskiego Autokraty i Władcy:

Proszę o odznaczenie mnie Orderem św. Włodzimierza IV stopnia z napisem „25 lat”. Urodzony 1 sierpnia 1857 r. ze szlachty w guberni mińskiej. Służyłem w szeregach oficerskich i brałem udział w bitwach przeciwko Japończykom w Mandżurii. Przebieg służby: 16 sierpnia 1878 roku – wysłany do Odeskiej Młodzieżowej Szkoły Piechoty. 19 sierpnia. 24 czerwca 1880 roku – chorąży. 27 lutego 1881 – rozkazem nr 15 Dywizji Piechoty przeniesiony do 59 Pułku Lubelskiego. Wynagrodzenie 900 rubli plus w kantynie 360 rubli i na mieszkanie 544 rubli, razem 1804 rubli rocznie.

W archiwum fotograficznym Grażyny jest zdjęcie żony Adolfa, która była Greczynką. W drzewie genealogicznym sporządzonym przez ojca Grażyny, Alfreda, występuje jako “ Maria z Greków”

.

Mamy też zdjęcie rodziny Adolfa i Marii z ich trojgiem dzieci: StanisławJankowski, Helena Jenni i Zofia Marszewska.

Inne zdjęcie pochodzi z początku XX wieku i zostało zrobione w Kazaniu, gdzie najmłodszy syn Bartłomieja, dziadek Grażyny Witalis Jankowski był carskim nadleśniczym. Pierwsza z prawej prababcia Ewelina jest już w bardzo zaawansowanym wieku. Brakuje na tym zdjęciu pradziadka Bartłomieja, który miałby conajmniej sto lat, a wtedy tak długo się nie żyło. W otoczeniu ojca Witalisa i jego drugiej żony Aleksandry Jawszyc są ich dzieci. Z lewej do prawej: Maria Jankowska (późniejsza Gruszczyńska), carski oficer Jan Czesłąw Jankowski ( Jadwiga Kańska), najmłodszy Henryk Jankowski (Adela Cybulską), Stanisław Jankowski, o którym nic nie wiemy i Alfred Jankowski, pożniej ożeniony ze szlachcianką Zofią Mackiewicz, matką Grażyny.


Ożeniony ze szlachcianką (35)

Wszystkie wpisy Mariana TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.