Uncategorized

Anty-Żydzi


Alex Wieseltier

W maju, kiedy Izraelczycy zostali zaatakowani przez pociski Hamasu z Gazy, niektóre krytyczne głosy w amerykańskiej społeczności żydowskiej wydawały się być nie tylko bardziej intensywne, ale i kategoryczne, bardzo szybko zmieniając temat z tego, co Izrael zrobił, do tego, czym Izrael jest. W wielu niebieskich (demokraci) organach państwowych nie bylo już wystarczające dla krytyków nazywać siebie „proizraelskimi” i „propokojowymi” lub potwierdzać swoje syjonistyczne preferencje, jednocześnie oskarżając Izrael o rzeczywiste lub rzekome występki.

Odwołując się do dyskusji o sprawiedliwości społecznej, dziesiątki żydowskich i izraelskich badaczy określiło syjonizm jako „zróżnicowany zestaw powiązanych etnonacjonalistycznych ideologii … ukształtowanych przez kolonialne paradygmaty osadnicze … które zakładały hierarchię między cywilizacjami” i „przyczyniły się do niesprawiedliwych, trwałych i nierównoważnych systemów żydowskiej supremacji”, podczas gdy Żydowskie Stowarzyszenie Studentów Prawa w Nowym Jorku bardziej dosadnie domagało się „palestyńskiego prawa do powrotu, wolnej i sprawiedliwej Palestyny ​​od rzeki do morza i zakończenia trwającej Nakby”. Ten język skutecznie zaprzeczał potrzebie istnienia państwa żydowskiego, wypowiadając w ten sposób wojnę nie tylko przeciwko istnieniu Izraela, ale przeciwko współczesnemu judaizmowi, jaki znamy.


W obrębie amerykańskiego żydostwa ten wzrost antysyjonizmu jest otwarcie wymierzony w szeroki konsensus syjonistyczny, który świat żydowski przyjął po Holokauście i założeniu państwa Izrael – jak również w powstały w latach dziewięćdziesiątych konsensus dotyczący prawa pierworodztwa, przyjmujący Izrael i izraelskie doświadczenia jako centralne narzędzie do budowania żydowskiej tożsamości. Trzeba przyznać, że antysyjonistyczni Żydzi to niewielka część amerykańskiego żydostwa. Według sondaży 70% do 80% amerykańskiej społeczności żydowskiej popiera istnienie Izraela jako państwa żydowskiego.

Ale w czasie, kiedy 85% amerykańskich Żydów mówi również, że „ważne” lub „bardzo ważne” jest dla nich „stawanie w obronie marginalizowanych lub uciskanych”, nie dziwi, że dla wielu amerykańskich Żydów, zwłaszcza tych w przestrzeni publicznej, Izrael stał się kulą u nogi, która zagraża ich pozycji jako dobrych postępowców. Nie jest również niespodzianką, że to zagrożenie dla ich ukochanej tożsamości jako „postępowców” łączy się z odpowiednią furią, która nie pozostawia miejsca na rozsądną dyskusję na temat konkretnej izraelskiej polityki lub działań.


Antysyjoniści dokładnie wiedzą, co robią i co zmieniają. Oni próbują wyplątać judaizm z żydowskiego nacjonalizmu, jako poczucie żydowskości, niwecząc jednocześnie dziesięciolecia budowania tej tożsamości. Odrzucając Izrael i syjonizm, setki żydowskich pracowników Google odrzuciło to, co nazywają „łączeniem Izraela z narodem żydowskim”. Głosy rozgorączkowanych żydowskich przeciwników Izraela i syjonizmu są z kolei wzmacniane przez wojującą postępową nadbudówkę, która obecnie ideologicznie zablokowała dyskusje w amerykańskich uniwersytetach, wydawnictwach, mediach i zawodach, gdzie poprzednio szanowano syjonistyczne akcenty amerykańskiego żydostwa, jako narodowo skierowane konstrukcje tożsamości żydowskiej.


My nazywamy tych krytyków „anty-Żydami”, ponieważ oni wierzą, że jedynym sposobem na wypełnienie żydowskiej misji ratowania świata za pomocą żydowskich wartości jest zniweczenie dróg, jakimi większość obecnych Żydów dochodzi do żydowskości. Nie są oni eks-Żydami ani nie-Żydami, ponieważ wielu z nich, pomimo ich wielkiego buntu, jest i pozostaje głęboko zaangażowanych w sprawy żydowskie. Wielu anty-Żydów działa w formach żydowskiego kierownictwa, prowadzi żydowskie wydziały studiów, przemawia z rabinicznych ambon i jest gospodarzami szabatowych posiłków. Dla wielu z tych anty-Żydów publiczna i komunalna inscenizacja ich antyizraelskich i antysyjonistycznych przekonań wydaje się być odznaką wyższej formy judaizmu, pozbawionej niesmacznego i nieetycznego „etnocentrycznego” i „kolonialistycznego” bagażu.


Podejmując tę ​​próbę, ci antysyjoniści dołączają do długiej historii takich anty-Żydów, którzy wśliznęli się głęboko w tradycję i próbowali ideologicznie osłabić tożsamość żydowską od wewnątrz poprzez likwidowanie centralnego filaru współczesnej tożsamości żydowskiej, jako część tego, co oni wyobrażają sobie, ma być bardziej wielostronnym zobowiązaniem w kierunku oswobodzenia świata. Fenomen anty-Żydów pojawia się najbardziej dramatycznie, kiedy Żydzi próbują połączyć się z nie-Żydami w rozwijaniu typowo żydowskich idei braterskiej miłości, równości i sprawiedliwości społecznej, w oderwaniu od ich żydowskiego kontekstu i ich żydowskich systemów wykonawczych (historycznie najbardziej sukcesem tych anty-żydowskich ruchów jest chrześcijaństwo).


Sto lat temu, kiedy syjonizm był jeszcze ruchem marginalnym i nie było Izraela, Żydzi mieli jednak silne poczucie żydowskiej solidarności, narodowości. Bazą tego, co pamiętamy jako sztetl, był kahał, bogata, wielowymiarowa, żydowska infrastruktura komunalna.


Ci Żydzi, którzy chcieli przyłączyć się do globalnej rewolucji komunistycznej, by zmienić świat, czuli, że muszą się wykazać poprzez potępianie swoich pobratymców, wciąż żyjących w swoich sztetlach, w ich małych, wyizolowanych społecznościach żydowskich. Jednym z archetypów takich żydowskich radykałów była niemiecka marksistka Róża Luksemburg. Poniesiona tym, co my moglibyśmy nazwać krytyczną teorią klasowości jej czasów, widząc cały świat przez marksistowską soczewkę walki klas w nadziei na uzyskanie równości dla wszystkich, Luksemburg, podobnie jak wielu Żydów jej czasów, radośnie odrzuciła swój żydowski prowincjonalizm, dla spełnienia jej uniwersalnej wizji.


W 1917 jej przyjaciółka Matylda Wurm ubolewała nad pogromami grożącymi jej żydowskim rodakom. „Nie mam w sercu miejsca na żydowskie cierpienie” – zawrzała Luksemburg. „Dlaczego męczysz mnie żydowskimi kłopotami? Czuję się bliższa nieszczęsnym ofiarom na plantacjach kauczuku w Putumayo czy Murzynom w Afryce… Nie mam w sercu osobnego kąta dla żydowskiego getta”. Niektórzy radykałowie uważali nawet, że pogromy i inne wrogie Żydom ekscesy są niezbędnymi rozdziałami „walki klasowej” – gwałtownymi narodzinami nowego i lepszego świata.


Ci Żydzi podążali za wskazówkami samego Karola Marksa. W swoim niesławnym eseju „O kwestii żydowskiej” z 1843 r. Marks, wnuk rabina, napisał: „Jaka jest religia Żyda na tym świecie? Handlowanie. Jaki jest jego Bóg na tym świecie? Pieniądze… W ostatecznym rozrachunku emancypacja Żydów jest wyzwoleniem ludzkości od judaizmu”.


Zastrzelona przez niemieckich antykomunistów w 1919 roku Luksemburg nie doczekała się tego, co się nastąpiło, kiedy jej szlachetne idee równości zostały brutalnie rozpowszechnione, bez ideałów równości, przez dyktatorów i państwa policyjne. Kiedy sowiecki komunizm stał się bardziej represyjny po rewolucji bolszewickiej, rekrutował naturalnie anty-Żydów do dręczenia swoich byłych współwyznawców. Jewriejskaja Sekcja – żydowska sekcja partii komunistycznej – ze szczególną radością uwalniała Żydów z kajdan religii, narodowości, wspólnoty i tradycji. Wierząc, że ich tradycyjna społeczność jest dla nich tak samo uciążliwa, jak dla obecnych Żydów jest dzisiaj uciążliwy Izrael, ci żydowscy komuniści zniszczyli synagogi i chedery, w których zostali wychowani do promowania żydowskiej idei sprawiedliwości społecznej, z którą sie spotkali tam pierwszy raz spotkali.


Ostatecznie, ogień rewolucji pochłonął także tych anty-Żydów: Józef Stalin zabił wielu z nich po tym, jak wykonali za niego brudną robotę. Niektórzy z ocalałych żyli wystarczająco długo, by widzieć, jak ich ideały rozpadają się w dyktatorskich represjach, w tym nienawiści do Żydów, która popchnęła wiele ich dzieci i wnuków z powrotem w kierunku poczucia przynależności do żydowskiego narodu, które to poczucie, ci twórcy starali się zniszczyć dla budowy swojego lepszego świata.
Sowieccy rewolucjoniści nie byli pierwszymi anty-Żydami, którzy oddali się mesjanistycznemu samo okaleczaniu – wycinając istotną część istniejącej żydowskiej tożsamości dla przyłączenia się do aktualnego ruchu przebudowy ludzkość na bardziej sprawiedliwych i sprawiedliwych podstawach.


Przez całe średniowiecze Żydzi, którzy pragnęli zbawić świat przez szerzenie nauki Jezusa o pokoju i braterskiej miłości, często tyranizowali swoich współbraci, aby porzucili oni swoje egoistyczne przesądy i przyłączyli się do nich w tej krucjacie miłości. To prawda, że ​​urodzeni jako Żydzi prześladowcy swoich współbraci, tacy jak Pablo Christiani z dysputy w Barcelonie z 1263 roku i Geronimo de Santa Fe z dysputy w Tortozie w latach 1413-14, byli przechrztami. Ale ich dogłębna znajomość teologii żydowskiej i Talmudu oraz gorliwość, z jaką obrócili tę wiedzę przeciwko innym Żydom, sugerowały, że ciężko pracowali, aby pokazać to swojej nowej wspólnocie wyznaniowej, a także to, że nie udało im się całkowicie odciąć więzi do swoich przodków.


Podobnie jak komuniści, ci średniowieczni fanatycy rzeczywiście przyswoili podstawowe nauki żydowskie, jednocześnie odrzucając pozorne sprzeczności, które w rzeczywistości dawały siłę ich starym wierzeniom.
Fanatycy miłości, równości, sprawiedliwości społecznej potrzebują ideologicznych przeciwników dla złagodzenia ich ekstremizmu. Dwoistości judaizmu, jego pozorne paradoksy równoważące uniwersalizm i partykularyzm, wolność i tożsamość, czy też, w dzisiejszych terminach, liberalizm i nacjonalizm, często funkcjonowały jako hamulce ideologiczne, uniemożliwiające purystom posuwanie się za daleko z jedną ideą, bez względu na to, jak szlachetnie ona brzmiała. Umysł totalitarny nie może znieść napięć – i może zabić ludzi, którzy wydają się stać na drodze marszu dyktatora ku miłości, równości lub sprawiedliwości; umysł demokratyczny – i tradycyjny umysł żydowski – uwielbiają rozwiązywać dylematy, nie obejmując w pełni ani nie odrzucając żadnego bieguna.


Starcie między fanatykami postępu – lub tego, co niektórzy uznali za postęp – a żydowskim tradycjonalizmem sięga również czasów starożytnych.


W czasach greckich i rzymskich było wielu Żydów, którzy chcieli rozwijać te atrakcyjne cywilizacje, które wydawały się rodzić jaśniejszą przyszłość. Rzymski panteon bogów wydawał się o wiele bardziej majestatyczny, bardziej światowy niż jedyny zazdrosny Bóg Żydów. Ci buntownicy czuliby się szczęśliwi, gdyby mogli zachować Jerozolimę i inne żydowskie miejsca kultu jako relikty, maszerując drogą ku lepszemu jutrze – wspierani przez imperialną potęgę rzymskich legionów.
Jeden z rzymskich generałów, którzy pomogli zburzyć Jerozolimę i zniszczyć Drugą Świątynię, mógł być pierwszym anty-Żydem. Tyberiusz Juliusz Aleksander, bratanek czołowego filozofa żydowskiego Filona, ​​”nie pozostał w zwyczajach swoich przodków”, jak powiedział starożytny historyk Józef Flawiusz, żydowski generał, który sam przyłączył się do Rzymian. Już wtedy, tak jak teraz, ci irytujący Żydzi nalegali na utrzymanie swojego getta, lub jak wolisz swojego etnonacjonalistycznego państwa i odrzucili symbole bardziej światowego wielokulturowego imperium Rzymu.


Historycy w końcu niewiele wiedzą o Tyberiuszu. Wiemy, że pomimo swoich żydowskich korzeni, pragnął on pomóc światu ucywilizować się na rzymską modłę – i wysłał rzymskie legiony przeciwko aleksandryjskim Żydom, kiedy był prefektem Egiptu w latach 66-69 n.e. Wszystko to bylo tylko rozgrzewką do jego największej zbrodni przeciwko swojemu ludowi. Będąc w 70 roku n.e. namiestnikiem Tytusa przy oblężeniu Jerozolimy, naraził on swój lud na tułaczkę na prawie 2000 lat.
Dzisiejsi anty-Żydzi pozostają tak samo zaangażowani w część swojego żydowskiego dziedzictwa, tka samo przerażeni swoimi innymi częściami i tak samo pragnący akceptacji, jak ich poprzednicy. Ich zgubny projekt nie obejmuje podboju Świątyni w imię cywilizacji ani nawracania Żydów na chrześcijaństwo. Zamiast tego odcinają się oni od demokratycznego państwa Izrael w imię demokracji i sprawiedliwości społecznej. Dzisiejsi wojownicy o sprawiedliwość społeczną toczą wojnę z Izraelem w taki sam sposób, w jaki sowieccy komuniści toczyli wojnę z narodem żydowskim i jego organizacjami.


Ten atak wykracza daleko poza „uścisk i zapasy” lub „odwagę do zadawania trudnych pytań” lub okazywania Izraelowi „trudnej miłości”. Nasze zarzuty wobec tych nowych ataków nie są próbą uniknięcia trudnych dylematów, które musimy przedyskutować, a które dotyczą pokoju i wojny, proporcjonalności i moralności, wartości żydowskich i demokratycznych – albo okupacji, kolizji prawnych i dających się obronić granic. Wiemy doskonale o wielu wysiłkach, jakie izraelski establishment polityczny i wojsko podejmuje, by utrzymać swój moralny kompas. Żałujemy, że nie ma więcej forów – takich jak Globalny Parlament Żydowski – gdzie Izraelczycy mogliby omawiać te i inne dylematy ze światowym żydostwem.


Ale możemy prowadzić te debaty tylko wtedy, gdy żywimy dla siebie empatię i jesteśmy gotowi wzajemnie o siebie dbać. Ostatecznie ważny jest szeroki, przyjazny dialog. Ale ci, którzy zaprzeczają istocie narodowości żydowskiej, rzadko są zainteresowani tego rodzaju pełną szacunku, wzajemną wymianą, która nas wszystkich podbudowuje. Oni są raczej nastawieni na zniszczenie najpotężniejszej siły, która trzymała nas razem jako naród przez wieki – i bez której oni, paradoksalnie, również znikną

Natan Sharansky

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://www.tabletmag.com/sections/news/articles/the-un-jews-natan-sharansky


Wszystkie wpisy Aleksa TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Wnikliwa i bardzo mądra analiza.
    Autor obnaża historyczne korzenie dzisiejszej ślepoty tak zwanych „progresywnych Żydów”, inaczej mówiąc przydatnych idiotów o wielkiej sile niszczenia własnego narodu. Okazuje się ze nie wymyślili nic nowego…
    Mimo wielkich starań Zydow-antysemitów, nasz narod nie zginął w najgorszych czasach, wiec jest nadzieja ze przeżyje i teraz.
    Ale ile walk, zniszczeń i cierpień fundują
    własnym braciom ci „żydowscy progresiści walczący o pokoj”
    A na marginesie, doszły mnie słuchy ze w Zamościu zdjęto pamiątkowa tablice z domu Róży Luksemburg, co wywołała wielka wrzawę protestacyjna. Osobiście nie widze w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Po co przedstawiać ludziom zle wzorce, w dodatku żydowskie ?
    Dopóki nie zdejmują tablicy z domu Bolesława Lesmiana, i dbają o piękna, odnowiona Synagogę, Zamosc jest w porządku i jest wart odwiedzenia.
    To piękne i bardzo ciekawe miasto, jedyne polskie miasto o sefaradyjskiej przeszlosci.

  2. Czytajac o Zydach przez Zydow dostaje sie depresje. Lepiej czytac o Zydach przez antysemiow, o tych poteznych, madrych i rzadzacych Swiatem.
    A tak narazie lepiej sie zastanowic jak zaszkodzic Ben & Jerry, z ich Hinduska CEO , entuzjastycznie popierana przez zydowskich zalozycieli w bojkocie ” Okupowanych”, a wlasciwie Izraela

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.