Jarek Kosiaty

–Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…
Już za kilka dni, po raz kolejny, będziemy obchodzili rocznicę przyjścia ponad dwa tysiące lat temu na świat dziecka w pewnej żydowskiej rodzinie (choć niektórzy do dzisiaj uważają, że matka dziecka pochodziła z polskiej Częstochowy). Przełamiemy się opłatkiem, zaśpiewamy kolędy i wspólnie – po wielu dniach biegania po sklepach i pracochłonnych przygotowaniach – usiądziemy wreszcie spokojnie do wigilijnego stołu.
Dzień jeden w roku Czerwone Gitary Jest taki dzień Bardzo ciepły, choć grudniowy Dzień, zwykły dzień W którym gasną wszelkie spory Jest taki dzień W którym radość wita wszystkich Dzień, który już Każdy z nas zna od kołyski Niebo - Ziemi, Niebu - Ziemia Wszyscy wszystkim ślą życzenia Drzewa - ptakom, ptaki - drzewom Tchnienie wiatru - płatkom śniegu Jest taki dzień Tylko jeden raz do roku Dzień, zwykły dzień Który liczy się od zmroku Jest taki dzień Gdy jesteśmy wszyscy razem Dzień, piękny dzień Dziś nam rok go składa w darze Niebo - Ziemi, Niebu - Ziemia Wszyscy wszystkim ślą życzenia A gdy wszyscy usną wreszcie Noc igliwia zapach niesie Jest taki dzień (w języku esperanto) Estas tiu tago Jen estas tag’ La decembra, tamen varma. Dum tiu tag’ Repaciĝo regas ĉarma. En tiu temp’ Ĝojo nin salutas ĝua; Ni konas ĝin Ekde infanaĝ’ plej frua. La ĉielo al La tero Kaj la tero al Ĉielo, Arboj, birdoj ĉiuloke Bondeziras ĉiujn reciproke. Jen estas tag’ Unusola en la jaro, Nur de l’ krepusk’ Komenciĝas tiu tago. Nun, dum vesper’ Kune restas ni en paco; Tag’ bela plej, De la jaro jen donaco! La ĉielo al La tero Bondeziras kun espero. Kiam fine ni ekdormos, Nokt’ aromon koniferan portos. (Tłumaczenie na język esperanto Irena Łowińska) Korzystając ze świątecznej okazji chciałbym Wam przedstawić sylwetkę Lucyny Krzemienieckiej (1907-1955) – polskiej pisarki i poetki pochodzenia żydowskiego. Właściwie nazywała się Wiera Zeidenberg i była córką warszawskich dentystów Michała Zeidenberga i Balbiny z domu Harkavi. Ukończyła gimnazjum Instytutu Pedagogicznego Wolnej Wszechnicy Polskiej, a następnie studiowała polonistykę i romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutowała na łamach czasopisma „Głos Prawdy” w 1926 roku, publikując potem również m.in. w „Bluszczu”, „Głosie Literackim”, Czynie Młodzieży PCK”, „Dziecku i Matce”, „Płomyku”, „Płomyczku”, „Słonku”. W latach 1930–1939 wydała około dwudziestu tomików z utworami dla dzieci. Wieczór wigilijny Lucyna Krzemieniecka To właśnie tego wieczoru, gdy mróz lśni, jak gwiazda na dworze, przy stołach są miejsca dla obcych, bo nikt być samotny nie może. To właśnie tego wieczoru, gdy wiatr zimny śniegiem dmucha, w serca złamane i smutne po cichu wstępuje otucha. To właśnie tego wieczoru zło ze wstydu umiera, widząc, jak silna i piękna jest Miłość, gdy pięści rozwiera. To właśnie tego wieczoru, od bardzo wielu wieków, pod dachem tkliwej kolędy Bóg rodzi się w człowieku.
Zapraszam serdecznie do wspólnego kolędowania. Pod adresem: http://koledy.doktorzy.pl
przygotowałem teksty najpiękniejszych polskich kolęd i pastorałek oraz podkłady muzyczne w postaci plików midi. Są wśród nich m.in.: „Bóg się rodzi”, „Cicha noc, święta noc”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Jezus malusieńki”, „Lulajże, Jezuniu”, „Nie było miejsca dla Ciebie”, „Oj, maluśki, maluśki”, „Wśród nocnej ciszy” i wiele innych.
Życzę wszystkim Zdrowych, Pogodnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, wśród bliskich i przyjaciół.
Jarek Kosiaty
Listy z krainy snów… www.wiersze.co
Kategorie: Uncategorized

