Uncategorized

Opór wobec presji USA ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Izraela

Yoram Ettinger
YORAM ETTINGER

W deszczowy dzień Stany Zjednoczone wolą sojusznika kierującego się zasadami, który się nie wycofuje i nie chce poświęcić własnego, niezależnego bezpieczeństwa narodowego na dla wygody dyplomatycznej i ekonomicznej.

W 2021 amerykański sekretarz stanu Blinken naciskał na Izrael, aby powstrzymał się od jednostronnych działań wojskowych przeciwko nieuczciwemu reżimowi irańskiemu, wstrzymał budowę w Judei i Samarii (Zachodni Brzeg) oraz wschodniej Jerozolimie (przy jednoczesnym tolerowaniu i zachęcaniu rozszerzył arabskie budownictwo), ponownie podzieli Jerozolimę i wycofal się do linii rozejmu sprzed 1967 r. Linie, które gołębie izraelskiego ministra spraw zagranicznych Abba Ebana nazwały „liniami Auschwitz”.

Opór wobec amerykańskiej i globalnej presji był krytycznym atrybutem proamerykańskich ojców założycieli Izraela – od Davida Ben-Guriona w 1948 r. po Icchaka Szamira w 1992 r. Ten opór wywołał serię krótkoterminowych tarć między tymi dwoma krajami, ale zarobił długo- szacunek dla Izraela, zapewniając jednocześnie Stanom Zjednoczonym unikalny wzrost sił na Bliskim Wschodzie. W „deszczowy dzień” Stany Zjednoczone wolą sojusznika kierującego się zasadami, który nie cofa się w obliczu presji i nie chce poświęcić własnego, niezależnego bezpieczeństwa narodowego dla wygody dyplomatycznej i ekonomicznej.

W latach 1948/49 Stany Zjednoczone, Organizacja Narodów Zjednoczonych i Wielka Brytania zagroziły Izraelowi sankcjami gospodarczymi i dyplomatycznymi, chyba że nowo narodzone państwo żydowskie zakończy „okupację” obszarów Galilei, równiny przybrzeżnej, Negew i zachodniej Jerozolimy oraz wchłonie palestyńskich uchodźców . Premier Ben-Gurion odrzucił każde z tych żądań, stwierdzając (przy skromnej populacji 650 000 Żydów i nieznacznej infrastrukturze gospodarczej i wojskowej):

„O ile Izrael pragnął przyjaźni ze Stanami Zjednoczonymi i pełnej współpracy z nimi iz ONZ, istniały granice, poza które nie mógł wyjść. Izrael nie mógł ustąpić w żadnym momencie, który w jego ocenie zagroziłby jego niepodległości lub bezpieczeństwu. Sam fakt, że Izrael był małym państwem, czynił bardziej konieczną skrupulatną obronę własnych interesów; w przeciwnym razie zostałaby utracona’” („My Mission in Israel 1948-1951”, James McDonald, pierwszy ambasador USA w Izraelu, )

„’Stany Zjednoczone to potężny kraj; Izrael jest mały i słaby. Możemy zostać zmiażdżeni, ale samobójstwa nie popełnimy” (tamże, s. 182).

„Ben Gurion ostrzegł prezydenta Trumana i Departament Stanu przeze mnie [ambasadora USA McDonalda], że popełniliby poważny błąd, gdyby założyli, że groźba lub nawet zastosowanie sankcji ONZ zmusi Izrael do ustąpienia w kwestiach uważanych za istotne dla jego niezależności i bezpieczeństwo” (ibid, s. 55).

„Im więcej studiowałem i obserwowałem sposób, w jaki wywiązywał się z nałożonych na niego ciężarów, tym bardziej byłem przekonany, że był jednym z niewielu wielkich mężów stanu naszych czasów…. Porównanie [do Winstona Churchilla] nie przesadzało naturalnych cech przywódczych izraelskiego premiera…. Mały wzrost [5 stóp], był wielki duchem…. Miał niezachwianą wiarę w przyszłość Izraela…. Premier się nie bał” (tamże, s. 241, 242, 247).

To właśnie nieustępliwość Ben-Guriona przed naciskiem położyła podwaliny pod Izrael jako niezależny pomnażacz sił dla Stanów Zjednoczonych, a nie uległy sojusznik, którego przetrwanie zależy od obecności amerykańskich żołnierzy.

Niezależnie od nacisków ze strony USA, współpraca strategiczna amerykańsko-izraelska rozszerzyła się dramatycznie w wyniku unikalnych cech Izraela (technologicznie, naukowo, militarnie, rolniczo i medycznie), wyjątkowego wkładu Izraela w amerykańską gospodarkę i bezpieczeństwo narodowe oraz kierowanych przekonaniami premierów Izraela.

Proamerykańscy premierzy Izraela z przekonaniem pokazali, że ani Stany Zjednoczone, ani Organizacja Narodów Zjednoczonych, ani Europa nie mogą zmusić Izraela do wyciągnięcia ręki, jeśli chodzi o głębokie korzenie Izraela w Ziemi Izraela i krytyczne kwestie bezpieczeństwa narodowego.

Ci premierzy zdawali sobie sprawę z zasadniczej różnicy między łatwo osiąganą krótkoterminową popularnością a trudnym i kosztownym wyzwaniem zdobycia długoterminowego strategicznego szacunku.

Uznali, że presja USA jest integralną cechą stosunków dwustronnych między oboma krajami, sprawdzając determinację i wiarygodność Izraela jako sojusznika w obliczu wzajemnych zagrożeń. Wiedzieli, że nie ma „darmowych obiadów”; że uginanie się pod presją wywołałoby silniejszą presję, podważając postawę odstraszania i reputacji Izraela jako godnego sojusznika strategicznego, ośmielając wrogów Izraela i poważnie zaszkodzić jego bezpieczeństwu narodowemu.

Zdawali sobie sprawę, że jednocześnie z naciskami ze strony amerykańskiej władzy wykonawczej pojawiło się systematyczne (od 1948 r.) poparcie ze strony równoprawnego legislatury i większości narodu amerykańskiego (co trwa do dziś), a poddanie się naciskom podważa pozycję izraelskiego kibiców na Kapitolu i ogólnie w Stanach Zjednoczonych.

Doszli do wniosku, że opór wobec nacisków oparty na zasadach wzmocnił pozycję Izraela jako wiarygodnego i skutecznego sojusznika USA, wzmocnił postawę odstraszania Izraela na Bliskim Wschodzie w obliczu zbójeckich reżimów i islamskich terrorystów oraz wzmocnił bezpieczeństwo narodowe Izraela.

Ciśnienie w USA: osiągnięcia!

Dokumentacja amerykańskiej presji na Izrael z lat 1948-2017 pokazuje, że kierował nią światopogląd Departamentu Stanu, który systematycznie błędnie odczytuje Bliski Wschód (m.in. sprzeciwiając się ustanowieniu Izraela, a także akceptując ajatollaha Chomeiniego, Saddama Husajna, muzułmanina). Bractwa, Hamasu i Autonomii Palestyńskiej, jednocześnie wywierając presję na Arabię ​​Saudyjską, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Co więcej, zniszczenie przez Izrael reaktorów jądrowych w Iraku i Syrii w 1981 i 2007 roku – wbrew naciskom USA – oszczędziło Stanom Zjednoczonym i światu potencjalnej konfrontacji nuklearnej w 1991 roku i potencjalnej znuklearnej wojny domowej w Syrii.

W latach 1961-1969 premierzy Ben-Gurion, Levi Eshkol i Golda Meir odrzucili surową presję USA, aby zezwolić na inspekcję izraelskich instalacji nuklearnych. Nieugiętość Izraela dramatycznie wzmocniła jego postawę odstraszania, która odgrywa kluczową rolę w minimalizowaniu niestabilności regionalnej i łagodzeniu śmiertelnych zagrożeń dla każdego proamerykańskiego reżimu arabskiego.

W odpowiedzi na plan Reagana z września 1982 r., który zmusił Izrael do wycofania się z linii zawieszenia broni sprzed 1967 r. – co przekształciłoby Izrael w pas o długości od 9 do 15 mil wzdłuż Morza Śródziemnego, pozbawiając Stany Zjednoczone sprawdzonego sojusznika – premier Menachem Begin napisał do prezydenta USA:

„To, co niektórzy nazywają „Zachodnim Brzegiem”, panie prezydencie, to Judea i Samaria, a ta prosta historyczna prawda nigdy się nie zmieni…. Geografia i historia nakazały, aby Judea i Samaria były krajem górzystym, a 2/3 naszej populacji zamieszkuje równinę przybrzeżną, zdominowaną przez te góry…. W takim przypadku przyjaciel nie osłabia przyjaciela, sojusznik nie naraża sojusznika na niebezpieczeństwo. Byłaby to nieunikniona konsekwencja, gdyby [Plan Reagana] stał się rzeczywistością. Wierzę, że tak się nie stanie…”.

Jak dowodzą te i dodatkowe przykłady, sprzeciw Izraela wobec amerykańskiej presji rozwinął amerykańskie interesy bezpieczeństwa narodowego, wzmocnił postawę odstraszania Izraela, wzmocnił jego rolę jako unikalnego systemu zwiekszonych sił dla Stanów Zjednoczonych, ograniczył zdolności antyamerykańskich sunnitów i szyitów. skrócili oni zasięg wojny i terroryzmu na burzliwym Bliskim Wschodzie.

Yoram Ettinger jest byłym ambasadorem i szefem Second Thought: A amerykańsko-izraelska inicjatywa.

Opór wobec presji USA ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Izraela

Przetlumaczyl sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

4 odpowiedzi »

  1. Józku, spodziewałem się scenariusza gorszego. Spotkania Abbasa z Ganzem są zgrzytem dyplomatycznym, bo sprawy bieżącego bezpieczeństwa załatwia się na poziomie spotkań między oficerami, a wielką politykę robi się między przywódcami. A Ganz nie jest stroną do takiego spotkania, ale premier Bennett albo przynajmniej MSZ Lapid.

    W każdym wypadku Ganz musi usprawiedliwić tą gafę i wskazać na osiągnięcia. Jeśli takich nie będzie, Ganz straci wyborców. Ganz nie może spowodować wiele szkód, bo nie ma prawa decyzji politycznej.

    Gdyby Lapid zainicjował takie spotkanie, miałbym powód do troski. A Bennett, jako premier, nie zrobi żadnego ważnego kroku politycznego bez poparcia większości w Knesset. Dlatego Bennett jest dla mnie miłą niespodzianką.

  2. Wybryk Ganca (spotkanie i ustępstwa) z Abu Mazenem, mógłby świadczyć o czymś innym. To dla tych, którzy literalnie odebrali poprzedni komentarz. A Bennett afiszujacy się prawicowością, nie ma nic do powiedzenia. Jest marionetką. Dla niego najważniejsze, że został premierem. Jak dzieci w przedszkolu:”A ja chcę zostać rosz hamemszela!”. Coś mi się kojarzy z tym, co 2 tys. km. na półnoć. Ale my możemy stracić kraj.

  3. Tu można ostrożnie zapisać osiągnięcie premiera N. Bennetta, który dzielnie wytrzymał amerykański nacisk otwarcia od nowa konsulatu amerykańskiego we Wschodniej Jerozolimie. Do teraz trzymał się dzielnie, został mu jeszcze rok do amerykańskich wyborów midterm, gdy prawdopodobnie zmieni się skład obu Domów Ustawodawczych USA, na korzyść konserwatystów. Oby tak dalej, dzielny Naftali. Przy jego boku walczył mężnie, wiodąc z tyłu w bezpiecznej odległości, MSZ J. Lapid.

    Oboje zrobili mi przyjemną niespodziankę. Na szczęście Izraela, J. Lapid ma zostać premierem dopiero w połowie 2023 ,długo po spodziewanych zmianach w obu Domach.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.