Uncategorized

Był sobie raz wariat o imieniu Janek.


Alik Zimerman

Mieszkał w szarym szpitalu psychiatrycznym na uboczu miasta. Jego marzeniem od zawsze było być normalnym człowiekiem. Każdego dnia, kiedy obserwował innych ludzi przez okno swojej celi, marzył o tym, by móc żyć tak jak oni. Jednak każdego dnia przypominano mu, że w świecie normalnych dla wariatów nie ma miejsca.

Pewnego ranka, gdy siedział na łóżku w celi, przyszedł do niego kolega, Jarek. Jarek był starszy od Janka i długo mieszkał już w szpitalu.

Jarek: “Słuchaj, Janku, widzę, że chcesz być normalny, ale musisz zrozumieć, że to jest niemożliwe. Nasze miejsce jest tutaj, w szpitalu. Normalni ludzie nie będą cię nigdy akceptować.”

Janek: “Ale może spróbuję jeszcze raz? Może jest szansa, że zmienię się?”

Jarek: “Nie rób tego sobie. Próbowałem wielokrotnie i za każdym razem wracałem tu, gdzie jestem teraz. Lepiej jest zaakceptować to, że jesteśmy inni.”

“A za co ty tu siedzisz?” zaintrygował się Janek.

Jarek: “Przez całe życie próbowano mną manipulować, ale byłem zbyt zahartowany i nie dawałem się. Inaczej też byłbym normalnym.”

Janek nie chciał jednak słuchać rad Jarka. Całe dnie spędzał na czytaniu książek o psychologii, trenowaniu swoich umiejętności społecznych i marzeniach o normalnym życiu.

Po wielu próbach i błądzeniach po świecie “normalnych”, Janek w końcu poznał kobietę, Jasię, która była inna niż pozostali. Miała dla niego zrozumienie i akceptację. I nawet zakochała się w nim. Razem spędzali czas na długich spacerach i rozmowach. Janek czuł, że wreszcie znalazł swoje miejsce.

Jednak życie nie było takie łatwe. Matka Jasi z czasem zaczęła patrzeć na Janka i Jasię dziwnie. W głębi duszy uważała, że są “dziwną parą”, a ich przyjaźń była przez matkę Jasi postrzegana jako nieakceptowalna, tym bardziej że bardzo mocno kochała swoją córkę. Z czasem, Jasia zaczęła być przekonana przez swoją matkę z powodu związku z Jankiem.

Pewnego dnia, Jasia przyszła do Janka z łzami w oczach.

Jasia: “Janku, kocham cię, ale nie mogę dłużej znieść presji, jaka nas spotyka. Moja matka uważa, że jesteśmy nieudaną parą. Muszę odejść. Poza tym spotkałam innego chłopaka, który jest normalny.”

Janek: “Ależ Jasio, nie możesz tego zrobić! Przecież jesteśmy dla siebie wsparciem.”

Jasia: “Przepraszam, ale nie potrafię już tego znieść. Może kiedyś sytuacja się zmieni i wrócimy do siebie.”

I tak, Jasia odeszła, zostawiając Janka samotnego i jeszcze bardziej zrozpaczonego niż kiedykolwiek przedtem. Wrócił do szpitala psychiatrycznego, gdzie zrozumiał, że Jarek miał rację. Nie ma miejsca dla wariatów w świecie normalnych.

Janek pozostał w celi, patrząc przez okno na świat, marząc o tym, by go doświadczyć, ale który zawsze pozostanie poza jego zasięgiem. Smutek ogarnął go na dobre, a jego marzenia o normalności pozostały jedynie niemiłym wspomnieniem, które drążyło go do końca jego życia.

I tak skończyła się historia o wariacie, który pragnął być normalnym, ale przypomniano mu, że w świecie dla normalnych nie było dla takich jak on normalnego miejsca.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.