Uncategorized

A moze bysmy tak na Ukraine ochotniczo…przymusowo- czesc 4

Bogumila Gruggel

Jedziemy do Lwowa-miasta odznaczonego krzyzem Virtuti Militari przez marszalka J. Pilsudskiego

Powròce teraz do podròzy odbytej z  uczestnikami, ktòrzy wykupili wycieczke zorganizowana przez Wytwòrnie wypraw.

Byli tam ludzie  w  ròznym wieku od studentòw do emerytòw, ludzie ktòrzy nie stawiali na  luksus czy wielki konfort wycieczki a stawiali na poznanie.

 Przewodnikiem byl mlody Ukrainiec Andrej, ktòry  poinformowal nas, ze zlozyl papiery o przyznanie mu polskiego obywatelstwa. Zdaje sie, ze mial polskie korzenie.

  Byl to porzadny i sumienny  czlowiek, ktòremu wszyscy dobrze zyczylismy. 

Inni przewodnicy to byli lokalni przewaznie ludzie po filologii polskiej, i tu pierwszy zgrzyt – Ukraincy zmuszaja organizatoròw wycieczek by je oprowadzali wylacznie Ukraincy z danego terenu. Stad nawet jak mielismy naszego przewodnika Andreja, przygotowanego pod kazdym wzgledem, musielismy dodatkowo placic innym ochotniczo- przymusowo.   

  Wyjechalismy pociagiem  z Warszawy do Przemysla , gdzie czekal juz na nas autokar, zaden luksus, stary i  rozklekotany.  Wieczorem dojechalismy do Lwowa. i tam nas zakwaterowano w hotelu.

 Hotel byl czysty, byla tez ciepla woda….ale polozony na piatym pietrze bez windy Sic! 

To piate pietro nie bylo wcale ostatnim, ale co miescilo sie na pietrach wyzszych tego  nie wiem. 

W moich podròzach po swiecie widzialam juz wiele – nawet Wloszki w szpilkach i to wysokich udajace sie do parku Amboselli w Kenii, wiec i tym razem mnie  nie dziwilo , ze   ktos ciagnie  ciezkie torby czy walizki. Tylko po co?

 Przeciez na Krymie mielismy mieszkac w bungalowach, gdzie byla mozliwosc przepierek… no, ale pewnie nie spodziewal sie, ze sam bedzie je ciagnal az na piate pietro tam i z powrotem. 

 Dla mnie to byl ogromny wysilek wejscie  na V pietro choc walizka byla mini.

Ten hotel na V pietrze bez windy strasznie nas zdziwil, ale nie byl jedyna rzecza, ktòra mnie  na Ukrainie  zdziwila. 

 Lwòw to duze miasto i robi wrazenie, ale nie zawsze jest ono pozytywne….dworzec kolejowy jest   piekny, stjuki, marmury, nieskazitelna biel, odnosi sie wrazenie  jakby sie bylo w operze, / a ta jest we Lwowie piekna/ ale choc rozgladasz sie czlowieku tu i tam i bladzisz wzrokiem po pietrach nie widzisz krzesel…ani czegos w rodzaju poczekalni…no bo po co siadac jak  nie mozna dostac biletòw…..jak mi wyjasniono bilety na pociag wykupuje sie z wyprzedzeniem i chocbys chcial po Ukrainie sobie pojezdzic to bez odpowiedniej lapòwki  nie sprzedadza ci biletu…zawsze ci powiedza , ze juz ich nie ma….podobnie z biletami na dalekobiezne autobusy.. precyzuje, ze moje spostrzezenia odnosza  sie do Ukrainy sprzed  paru lat, w miedzyczasie pojawily sie bilety sprzedawane przez internet, wiec moze cos pod tym wzgledem sie zmienilo na lepsze. 

 Samo miasto  Lwòw – ciekawe, ale bardzo wiele domòw potrzebuje odnowienia, to co dziwilo w calej Ukrainie to tanczace pary na placach, w sròdmiesciu. Wystarczyl uliczny grajek i juz ludzie tanczyli.

 Przypominam, ze bylo to trzecie co do wielkosci miasto II-ej Rzeczypospolitej 

     Lwòw to miasto czekolady, kawy i dobrych nalewek. Nam proponowano nawet spròbowac czekolade ze slonina, ale to juz bylo zbyt smiale polaczenie. doskonale jest z ziarnami slonecznika, z mieta, z orzechami,  ale ze slonina?

 A same nalewki sa ròzne -te popularne z owocami, ale ròwniez i warzywami  jak i dziwne ….piolunowa / powinna byc bardzo gorzka, z rabarbaru, z glogu, na chrzanie…. 

Ponadto siec lokali -Pyzata baba – istniejaca – niestety sadzac po ogromie zniszczenia jaki w tym kraju sie dokonuje na skutek putinowskiej inwazji nie wiem  w jakim czasie  mam uzywac czasowniki  istniejaca w terazniejszym, czy ktòra istniala-  tu prosze czytelnika o wyrozumialosc jak i przepraszam za bledy spowodowane brakiem polskiej klawiatury. 

Otòz Pyzata baba – to siec bardzo przyjemnych  i niedrogich restauracji, gdzie dania sa w duzym wyborze, lokale swietnie udekorowane, panie z obslugi ubrane w pieknie haftowane bluzki. W pyzatej babie jedlismy obiady, kolacje i pili doskonale lokalne piwo.

 Nie umie powiedziec jak w pyzatej wygladaja sanitariaty bo   z zasady na bylych terenach ZSRR  trzeba bylo  robic wszystko na stojaco – sedesòw nie bylo.

         Podobnie sytuacja wygladala na Litwie. I to jest nastepna rzecz, ktòra nas tam zaskoczyla.

    Lwòw mial  klopotliwego pisarza- dla dodania pikanterii kazdy przewodnik pokaze jego pomnik i wskaze kawiarnie, gdzie mozna spodziewac sie paru specjalnych emocji; wejscia z zawiazanymi oczyma, siedzenia w podziemnym bunkrze, a jak ktos sobie zazyczy to opròcz drinka  czy kawy  otrzyma kilka batòw po grzbiecie.

 Przy kawiarni jest hotel  Masoch sie nazywa w ktòrym lòzko king size kosztowalo w normalnych, przedwojennych czasach ze sniadaniem 94 euro, obecnie widze, ze ceny znacznie spadly i podawane sa w polskich zlotych dla niewtajemniczonych  to w przyblizeniu  cztery razy mniej.

        Ten pisarz o ktòrym wspomnialam to Leopold von Sacher- Masoch od ktòrego wzielo nazwe  zaburzenie  seksualne masochizm.

 Urodzil sie we Lwowie w roku 1836- poròwnywano go niekiedy z Turgieniewem / z duza przesada/.

 Z jego utworòw literackich najbardziej znanym jest „Czarna caryca”- dotyczy meza carycy Katarzyny II- Piotra III -go o  dewjaciach seksualnych tej pary krazyly i nadal kraza legendy, jak wiadomo nie zyl z caryca, a z kochanka i na rozkaz swej zony zostal zamordowany. 

Druga nowela, ktòra doczekala sie az 6-u adaptacji filmowych  w tym jednej rezyserowanej przez R. Polanskiego  jest Wenus w  futrze. 

Obecnie utwory tego austriackiego pisarza przezywaja prawdziwy renesans szczegòlnie w Grazu, gdzie studiowal, ale takze   we Francji, Brazylii, Stanach.  

Spotkalismy tez przed Kaplica Boimòw starszych Polakòw sprzedajacych biuletyny informujace miedzy innymi  na temat b. trudnej  sytuacji materialnej Poloni na Ukrainie oraz babcie, ktòre sprzedawaly cieple pierogi.

 Ten zwyczaj jest powszechny na Ukrainie.

Jestem pod wrazeniem wiadomosci przed chwila przeczytanej  w e- bankierze,- rosyjski zolnierz zalil sie  telefonicznie swojej dziewczynie, ze na Ukrainie – nie maja nic do zarcia- zachowuje oryginalne slownictwo- ostatnio zwedzilismy kaczke, a jak juz niczego nie ma napadamy na sklepy bierzemy zarcie i papierosy.

 A ostatnio zaprosila nas do domu starsza pani dziekujac,  ze przyszlismy ich wyzwolic. Podala nam paszteciki  …….po tych pasztecikach 8-u z nas wròcilo do Rosji  w cynowej trumnie. Dziewczyna pytala zolnierza co tam bylo w tych pasztecikach  bo tu telewizja podaje, ze Ukraincy witaja ich z kwiatami  i dziekuja za wyzwolenie – trucizna! Odpowiedzial. 

Wszystkie wpisy Bogumily Gruggel TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.