Uncategorized

Na co pozwalają sobie Żydzi?


Henryk M. Broder

Lider grupy parlamentarnej SPD w Bundestagu, Rolf Mützenich, wezwał minister spraw zagranicznych Annalenę Baerbock (Zieloni) aby wezwala ambasadora Izraela w Berlinie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z powodu izraelskich ataków na siły pokojowe ONZ Unifil. To więcej niż gest.

Jak poinformowano wczoraj, lider grupy parlamentarnej SPD w Bundestagu, Rolf Mützenich, wezwał minister spraw zagranicznych Annalenę Baerbock (Zieloni) do wezwania izraelskiego ambasadora Rona Prosora do Berlina z powodu izraelskich ataków na siły pokojowe ONZ Unifil w Libanie. „Oczekuję, że niemiecki rząd poinformuje izraelskiego ambasadora o naszym stanowisku”, powiedział przed spotkaniem grupy parlamentarnej SPD. „Dlatego mogę sobie wyobrazić, że niemiecki rząd wezwie izraelskiego ambasadora do Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby omówić tę kwestię”.

W świecie dyplomacji nie jest to gest. Rząd, który „wzywa” ambasadora zaprzyjaźnionego kraju, nie chce z nim rozmawiać, chce go poinformować o swoim niezadowoleniu z powodu czegoś, co napina stosunki między dwoma krajami. Zwyczaj ten pochodzi z czasów, gdy nie było poczty elektronicznej i faksów, a deklaracje wojenne były przekazywane ręcznie w formie analogowej. Wysłanie ambasadora do Ministerstwa Spraw Zagranicznych było zarówno ostrzeżeniem, jak i groźbą. Tak daleko i nie dalej!

To nie pierwszy raz, kiedy szef grupy parlamentarnej SPD w Bundestagu wzywa Ministra Spraw Zagranicznych do wezwania ambasadora jakiegoś kraju w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Pełny gaz na biegu jałowym

Chciał, aby ambasador Federacji Rosyjskiej został ostrzeżony, ponieważ Rosja popełnia zbrodnie wojenne na Ukrainie; ambasador Chińskiej Republiki Ludowej powinien zająć stanowisko w sprawie agresywnego zachowania swojego kraju wobec Tajwanu, a ambasador Hiszpanii powinien wyjaśnić, dlaczego jego kraj odmawia przyjęcia dwupaństwowego rozwiązania z Katalonią.

W tym kontekście należy postrzegać prośbę skierowaną do Baerbocka o wezwanie ambasadora Izraela do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

. Taka jest rzeczywistość, prawda?

Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Po prostu to wymyśliłem. Pan Mützenich nie domagał się również wezwania ambasadorów Białorusi i Islamskiej Republiki Iranu do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, choć było ku temu wiele okazji. Towarzysz Mützenich wykazał się tutaj maksymalną powściągliwością. Ale jeśli chodzi o Izrael, idzie na całość.

Jak nazwać takie zachowanie? Co to za obraza, gdy do Żydów stosuje się inne standardy niż do nie-Żydów? Czy może to być słowo na A?

Wcale nie, nie w Niemczech, nie w 2024 roku, a już na pewno nie w SPD.

Henryk M. Broder jest jednym z redaktorów Axis of Good

Na co pozwalają sobie Żydzi?

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.