Uncategorized

Przemówienie prezydenta Herzoga podczas oficjalnej ceremonii upamiętniającej 7 października


„Stoję dziś przed wami, wiedząc, że żadne słowa nie mogą naprawić świata, który został zniszczony”, powiedział podczas oficjalnej ceremonii upamiętniającej w niedzielę na górze Herzl w Jerozolimie.

W tej chwili nasze serca są z dziesiątkami rannych i poszkodowanych w poważnym ataku terrorystycznym w pobliżu bazy Glilot. Modlimy się i mamy nadzieję na ich pełny i szybki powrót do zdrowia oraz przesyłamy siłę im i ich rodzinom.

Szanowni goście, minął cały rok, od kiedy nasze życie spowija nieustanna i ciężka żałoba po naszych synach i córkach, którzy polegli w bitwie – po twarzach, głosach i imionach; po całych światach, które zostały zniszczone. Rok, cały rok – od tego przeklętego dnia – 7 października – Simchat Tora, kiedy okrutny i morderczy wróg wystąpił przeciwko nam w ataku pełnym barbarzyńskich zbrodni przeciwko ludzkości. Ta bitwa pochłonęła i nadal pochłania setki istnień ludzkich, pozostawiając tysiące pogrążonych w żałobie rodzin. Czuję jednak, że każdy z nas nosi w sercu kilka głęboko niepokojących, a nawet miażdżących chwil, które nigdy nie wyblakną. Ja również mam swoje.

Wokół szpitalnego łóżka kapitana Roi Nahari – dowódcy plutonu w 202 Batalionie Spadochroniarzy, przystojnego młodego mężczyzny, zaledwie 23-letniego, z Moshav Ora – stali jego rodzice i rodzeństwo, otaczając go niczym aureola. Michal i ja przybyliśmy do szpitala Soroka tego dnia, zaledwie dwa dni po rozpoczęciu morderczego ataku Hamasu. W szoku bólu, gdy ich bohaterski i ukochany syn wahał się między życiem a śmiercią, drodzy Iris i Ronen, rodzice Roi, poprosili nas, abyśmy byli z nimi przy jego łóżku w ich najbardziej intymnej, najstraszniejszej chwili rodzinnej – chwili rozstania z ukochanym Roi. Powiedzieli nam, że kiedy 7 października rozpoczął się atak, Roi bez wahania rzucił się na południe wraz ze swoim zespołem. Uratowali wiele istnień w odważnej bitwie w Kibucu Kfar Aza, aż niestety Roi został ciężko ranny.

Dziwnie się czuję używając tego słowa, ale w pewnym sensie Michał i ja mieliśmy przywilej być tam z nimi, z rodziną Nahari, w tym strasznym i świętym momencie. Widzieliśmy rodziców w ich najbardziej bolesnych chwilach, stojących ze złamanym sercem i wyprostowanych. Widzieliśmy, jak Rotem i Omer podnoszą wzrok na swojego brata w niemożliwej mieszance smutku i dumy. Widzieliśmy Bara, brata bliźniaka Roi, jego drugą połowę, również oficera spadochroniarzy, leżącego na nim, trzymającego go, płaczącego niekontrolowanie, nie chcącego się rozstać; a nasze serca pękły razem z nim. Bo jak można naprawdę się pożegnać? Jak wy, drogie rodziny, możecie się pożegnać?

W minionym roku spotkaliśmy tysiące pogrążonych w żałobie członków rodzin, cywilów, funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa – z IDF, policji, Szin Bet, z różnych zespołów szybkiego reagowania i ze wszystkich oddziałów naszych sił bezpieczeństwa w całym kraju. To, czym podzieliłem się teraz o Roi i jego bohaterstwie – widzieliśmy to wielokrotnie, słyszeliśmy to wielokrotnie od was – drogie rodziny, w każdym miejscu, w którym byliśmy. O bohaterstwie i pięknie waszych bliskich – najbardziej poruszających twarzach izraelskiej mozaiki, Żydów i Druzów, chrześcijan i muzułmanów, z różnych perspektyw i sposobów życia – którzy starali się chronić państwo Izrael i jego obywateli, z oddaniem, determinacją i poczuciem niezrównanej misji; i którzy polegli, stojąc na straży tego strasznego dnia i podczas wojny, która nastąpiła później – na południu, północy, Judei i Samarii oraz w każdej części naszej ojczyzny.

Z całego serca pragnę mówić tutaj, w tym świętym miejscu, o każdym z nich. Ale jest ich boleśnie wielu, o wiele za wielu; i wszyscy są w moim sercu. W każdym poruszającym i bolesnym spotkaniu z wami, nawet w ciągu ostatnich kilku dni, czułem z całą mocą dumę zmieszaną z ogromnym bólem: dla moich braci, dla moich sióstr i dla tego wspaniałego narodu – naszego narodu.

Trzy tygodnie temu, 7 października, Michał i ja wyruszyliśmy w podróż po społecznościach i posterunkach zachodniego Negewu. W wielu miejscach, gdzie walczyli, gdzie zostali zamordowani, gdzie polegli tego strasznego dnia. W miejscach, których bronili i z których wyruszali na najtrudniejsze bitwy. Była to podróż jedności i żałoby. Podróż smutku i pamięci. A także – podróż nadziei. W każdym takim miejscu: w każdym miejscu, w którym zapalaliśmy świecę i jednoczyliśmy się w pamięci o poległych i zamordowanych; w każdym miejscu, w którym słyszeliśmy kolejną historię bohaterstwa; w każdym przypadku, gdy widzieliśmy nowe początki powstające z ruin; w każdym takim momencie, drogie rodziny, myślałem o was. Myślałem o tym, że jest to zasługa waszych bliskich. Z powodu najcięższej ceny, jaką wy wszyscy zapłaciliście.

Stoję dziś przed wami jako prezydent państwa Izrael, wiedząc, że żadne słowa nie mogą naprawić zniszczonego świata; a jednak patrzę w wasze smutne, przepełnione bólem oczy i w imieniu całego ludu i całego narodu chylę głowę i dziękuję wam z podziwem i szacunkiem za wasze cenne poświęcenie. Modlę się, abyście jeszcze zaznali uzdrowienia i pocieszenia, i aby nadeszły jeszcze chwile radości.

Szanowni goście, musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby być godnymi bohaterstwa, poświęcenia i straszliwej ceny; a co najważniejsze, musimy powrócić i mocno trzymać się naszych wartości, przede wszystkim wzajemnej odpowiedzialności: „Cały Izrael jest odpowiedzialny za siebie nawzajem”.

Widzimy w tej kampanii, nawet w tych dniach, przytłaczającą siłę izraelskiej wzajemnej odpowiedzialności. Widzimy niezwykłe, historyczne, kształtujące się pokolenie, o którym powiedziano: „Ludzie powstają jak lwica i podnoszą się jak lew”; naszych najlepszych synów i córki, w służbie czynnej i w rezerwie, ze wszystkich oddziałów naszych sił bezpieczeństwa, którzy walczą z męstwem i odwagą – razem – na bliskich i odległych frontach, osiągając ogromne osiągnięcia. Widzimy ludzi, którzy zostawili wszystko – wszystko – i poszli walczyć za cały nasz dom. Widzimy rodziny i społeczności na froncie wewnętrznym, zjednoczone i stawiające czoła ogromnym wyzwaniom, a także niezrównanego ducha wolontariatu w Izraelu. Ta wzajemna odpowiedzialność musi stać przed naszymi oczami.

Krytyczne, najwyższe zadanie wciąż stoi przed nami – pilne odbicie zakładników z rąk morderców. Wyeliminowanie arcyterrorysty Sinwara i innych wrogów, a także imponująca walka IDF i sił bezpieczeństwa, stworzyły okazję, której nie możemy przegapić. Musimy działać z całą naszą mocą – z całą naszą mocą i pod każdym względem – z determinacją, kreatywnością i odwagą, aby zapewnić powrót zakładników do domu. Wielu poległych uważało to za swoją najwyższą misję; tak wielu walczyło i nadal walczy z wizerunkami zakładników w swoich kamizelkach; tak wielu nadal to robi – w domu i na liniach frontu, na lądzie, w powietrzu i na morzu. Krew naszych braci woła do nas. Ich ratowanie jest najwyższym i wiążącym obowiązkiem, bez którego nie możemy być całością jako naród i państwo.

Siostry i Bracia, nawet ostatniej nocy, a później dzisiaj, na tej świętej górze odbędą się kolejne rozdzierające serce, miażdżące duszę pogrzeby. Ostatnie dni ponownie przypomniały nam o ciężkiej i bolesnej cenie wojny; tak wiele rodzin dołączyło do kręgu żałoby, dotkniętych żalem i smutkiem, a serce całego narodu pęka raz po raz. Ale nawet gdy kampania jest trudna i długotrwała, jedna rzecz jest jasna: jedynym sposobem na przetrwanie tych trudnych dni jest współpraca, z głęboką wiarą w słuszność naszej drogi.

Dotyczy to naszego zobowiązania do odbudowy i przywrócenia do domów – wszystkich wysiedlonych rodzin i społeczności – w pokoju i bezpieczeństwie. Odnosi się to do naszego obowiązku stania przy rannych fizycznie i emocjonalnie – z których wielu zostało rannych w ostatnich dniach – i wspierania ich pod każdym względem, gdy stawiają czoła złożonym i trudnym wyzwaniom. Odnosi się do konieczności wzmacniania, wspierania i wspierania żołnierzy IDF, policji, Shin Bet, Mossadu i wszystkich sił bezpieczeństwa oraz ich dowódców – w służbie czynnej i w rezerwie; ich rodzin; oraz członków organizacji ratowniczych i ratunkowych.

„Niech Pan strzeże ich, gdy wychodzą i gdy wracają – teraz i na zawsze”. Odnosi się to, dostojni goście, do ustanowienia izraelskiego braterstwa i partnerstwa. To jest wieczny dekret, który musi stać przed naszymi oczami, dla poległych – „którzy w życiu i w śmierci nie byli rozdzieleni” – i dla nas. Niech ich pamięć będzie błogosławiona i wyryta w sercach ludzi przez pokolenia”.

Przemówienie prezydenta Herzoga podczas oficjalnej ceremonii upamiętniającej 7 października

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.