Uncategorized

Pogrom w Amsterdamie i antysemityzm w Ameryce Bidena


Ruthie Blum

Izraelska dziennikarka informująca o światowych przywódcach, którzy potępili pogrom w Amsterdamie, zatrzymała się po zacytowaniu tweetów prezydenta USA Joe Bidena i sekretarza stanu Antony’ego Blinkena, by zadać szydercze pytanie retoryczne.

„I zgadnijcie, kto nie zareagował na antysemickie ataki w Holandii?” – powiedziała, szydząc z niekłamaną schadenfreude.

„Donald Trump”, odpowiedziała, wymawiając każdą sylabę dla efektu, dodając sarkastycznie, że »musi być zajęty innymi sprawami«.

W przeciwieństwie do tej postaci medialnej i wielu jej kolegów z branży, większość Izraelczyków, którzy odetchnęli z ulgą po czystym zwycięstwie Trumpa 5 listopada, wierzy, że prezydent elekt jest obecnie bardzo zajęty – no wiesz, zbieraniem załogi, która w żaden sposób nie przypomina obecnej.

Prawdą jest jednak, że Biden i Blinken dość szybko i słusznie zareagowali na zasadzkę w czwartek wieczorem.

„Antysemickie ataki na izraelskich kibiców piłki nożnej w Amsterdamie są nikczemne i odzwierciedlają mroczne momenty w historii, kiedy Żydzi byli prześladowani” – napisał Biden na Twitterze w piątek. „Byliśmy w kontakcie z izraelskimi i holenderskimi urzędnikami i doceniamy zaangażowanie holenderskich władz w pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności. Musimy nieustannie zwalczać antysemityzm, gdziekolwiek się pojawi”.

Blinken napisał: „W naszym świecie nie ma miejsca na antysemickie ataki, takie jak te wymierzone we wczorajszych izraelskich kibiców piłki nożnej w Amsterdamie. Stany Zjednoczone stoją po stronie rządów Holandii i Izraela, zdecydowanie potępiając te okropne akty przemocy i antysemityzmu we wszystkich jego formach”.

Wszystko pięknie. Ale Team Biden ma tupet, by podkreślać nienawiść do Żydów w Holandii, milcząc na temat zjawiska, które wybuchało w całych Stanach Zjednoczonych przez prawie cztery lata jego kadencji, zwłaszcza od 7 października 2023 roku.

Bezpośrednio po inwazji tysięcy terrorystów Hamasu na Izrael – którzy zamordowali 1200 mężczyzn, kobiet i dzieci w ich łóżkach i na festiwalu muzycznym; dopuścili się gwałtów i dekapitacji; podpalili domy i ludzi; i uprowadzili około 250 osób, żywych i martwych, do tuneli terrorystycznych w Strefie Gazy – nastąpiła bezprecedensowa eksplozja antysemityzmu w całej Ameryce.

Kampusy w całym kraju zostały opanowane przez tłumy kibicujące unicestwieniu Izraela (ze skandowaniem: „Od rzeki do morza, Palestyna musi być wolna”) i wzywające do „globalizacji intifady”. Choć kampania była dobrze przygotowana i sowicie finansowana ze środków spoza środowiska akademickiego, studenci i wykładowcy z radością dołączyli do akcji.

Protesty te nie były wymierzone „jedynie” w Izrael. Wręcz przeciwnie, aktywiści pro-palestyńskiego terroryzmu nawet nie zadali sobie trudu, by ukryć, że ich prawdziwa wrogość skierowana jest przeciwko Żydom. Podobnie jest z codzienną przemocą wobec członków tego społeczeństwa spacerujących do synagogi, zabierających dzieci do szkoły, jedzących w koszernych restauracjach lub po prostu oddychających w miejscach publicznych.

Jedynym powodem, dla którego przerażające liczby nie są wyższe, jest to, że nie wszyscy Żydzi są zewnętrznie rozpoznawalni jako tacy. Dlatego też większość przypadków nękania, zastraszania i zabijania prawie zawsze dotyczy ortodoksyjnych Żydów, których strój i inne symbole sprawiają, że są bardziej widoczni dla antysemitów.

Co Biden (który chwali się, że w głębi serca jest „syjonistą”), Blinken (który sam jest Żydem) lub wiceprezydent Kamala Harris (która jest żoną Żyda) zrobili, aby stłumić antysemityzm w „kraju wolnych i odważnych”?

Mniej niż zero. Jeśli już, to okazali milczącą akceptację.

Jedną z metod jest niejasny język o „przestępstwach z nienawiści”. Nie chodzi też o to, że zajęli się jakąkolwiek formą przestępczości. Zachowują się jak właściciele sieci sklepów, zamykając Tylenol i pastę do zębów, a nie złodziei sklepowych, którzy bezczelnie kradną wszystko, co nie jest przykute łańcuchem.

Władze w Waszyngtonie nie podjęły też najmniejszego wysiłku, by zażądać od stanowych i miejskich organów ścigania lub sądów rozprawienia się ze złoczyńcami rujnującymi życie ciężko pracujących, płacących podatki obywateli.

W międzyczasie nadal wytykają Izrael palcami za wyimaginowane „zbrodnie” w Strefie Gazy, posuwając się nawet do wstrzymania dostaw broni i grożąc dodatkowymi sankcjami wojskowymi. Tak więc ich „potępienie” okrucieństwa w Amsterdamie – w przeddzień 86. rocznicy Nocy Kryształowej – jest puste, jeśli nie całkowicie bezwartościowe.

Trump może nie wypowiadał się na temat islamskich chuliganów-imigrantów w Holandii, ale jednoznacznie obiecał, że w przyszłości zapobiegnie podobnym nieszczęściom w kraju.

Podczas zeszłomiesięcznego wydarzenia na Florydzie upamiętniającego masakrę z 7 października oświadczył: „Będę bronił naszej amerykańsko-żydowskiej populacji. Będę chronił wasze społeczności, wasze szkoły, wasze miejsca kultu i wasze wartości. Usuniemy sympatyków dżihadu i nienawidzących Żydów. Usuniemy nienawidzących Żydów, którzy nie robią nic, by pomóc naszemu krajowi; chcą go tylko zniszczyć”.

Uwagi takie jak te nie są jednak odpowiedzialne za szerokie poparcie, jakim cieszy się w Izraelu. Nie, to coś, na co zasłużył za politykę, którą wdrożył w Gabinecie Owalnym, zanim został zastąpiony przez Bidena 20 stycznia 2017 roku.

Poniżej znajduje się częściowa lista osiągnięć jego administracji, które w państwie żydowskim są jedynie odrzucane, jeśli nie przeciwstawiane, przez kurczącą się elitarną echokomorę klas paplających:

Uznał Jerozolimę za stolicę Izraela, a następnie zawetował rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającą ten ruch i przeniósł tam ambasadę USA z Tel Awiwu. Anulował porozumienie nuklearne z Iranem z 2015 roku. Zablokował oświadczenie Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywające do niezależnego śledztwa w sprawie śmierci Palestyńczyków wzdłuż granicy Izraela z Gazą, spowodowanej gwałtownymi cotygodniowymi protestami stymulowanymi i finansowanymi przez Hamas. Stało się tak dlatego, że zaakceptowała nalegania Izraela, że zabójstwa zostały dokonane w samoobronie.

Zawetowała rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywającą do „międzynarodowej ochrony” palestyńskich cywilów – z powodu zrozumienia, że jedynymi palestyńskimi „cywilami” w niebezpieczeństwie byli ci, którzy atakowali Izraelczyków bombami zapalającymi, nożami, kamieniami i rakietami.

Potwierdziła, że zaprzestanie finansowania UNRWA z powodu antyizraelskich działań tej organizacji i utrwalania fałszywego problemu uchodźców. Zamknęła misję Organizacji Wyzwolenia Palestyny w Waszyngtonie, a następnie cofnęła wizy wysłannika OWP i członków jego rodziny, zmuszając ich do opuszczenia Stanów Zjednoczonych. Obcięła fundusze w wysokości 10 milionów dolarów na fałszywe programy „rozwiązywania konfliktów”, mające na celu doprowadzenie do pojednania między Fatahem na Zachodnim Brzegu Jordanu i Hamasem w Strefie Gazy oraz Żydami i Arabami w Izraelu.

W swoim corocznym globalnym raporcie na temat praw człowieka Departament Stanu zastąpił słowo „okupowane” słowem „kontrolowane przez Izrael” w odniesieniu do Wzgórz Golan (i Zachodniego Brzegu). Znaczenie tej zmiany w języku stało się oczywiste, gdy Trump podpisał prezydencką proklamację uznającą izraelską suwerenność nad Golanem i opublikował oficjalną mapę odzwierciedlającą nową rzeczywistość.

Zespół Trumpa uznał również irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za zagraniczną organizację terrorystyczną. Ze względu na wszystkie powyższe i nie tylko, większość izraelskich Żydów, w przeciwieństwie do swoich amerykańskich odpowiedników, wierzy w przysięgę prezydenta elekta, że będzie zwalczał antysemityzm – a nie tylko wypowiadał puste słowa na jego temat.

Pogrom w Amsterdamie i antysemityzm w Ameryce Bidena

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.