
Niebezpieczeństwo nie czai się już w ukryciu – jest tu, wyraźne i niezaprzeczalne. Ostatnie wydarzenia we Włoszech to kolejny alarmujący sygnał.
Właścicielka pizzerii, dumna ze swojego antyizraelskiego stanowiska, publicznie machała zdyskredytowaną książką Ilana Pappe, jednego z najbardziej znanych oszczerców Izraela. Zamiast zapoznać się z prawdziwymi konsekwencjami masowej nienawiści wobec Żydów w historii, postanowiła uczynić swój lokal centrum wrogości. Zamiast zostać ukarana, jej pizzeria stała się magnesem dla antyizraelskich aktywistów, otrzymując nawet milczącą aprobatę instytucji i osób publicznych, które odwiedziły ją w geście solidarności.
To prowadzi nas do niepokojącego pytania: jak zaczyna się nowe polowanie na Żydów, którego kulminacją była Zagłada? Historycznie rzecz biorąc, zastanawiamy się nad upadkiem Niemiec w barbarzyństwo. Ale dziś mówimy sobie, że to się nie może powtórzyć – ani we Włoszech, ani w Ameryce, ani we współczesnym świecie. Jednak oszukujemy samych siebie. Tłumy już zostały wyzwolone.
Śmiertelna nienawiść nie ogranicza się już do elit ideologicznych. Kiedy tłumy skandują „Śmierć Izraelowi”, nazywają Izrael „ludobójczym” i „rasistowskim”, a władze publiczne wydają się zgadzać lub milczeć, zagrożenie staje się namacalne. W swojej przełomowej książce „Hitler’s Willing Executioners” Daniel Goldhagen ujawnił skalę udziału w nazistowskich zbrodniach. Nie byli to tylko esesmani, ale także policja, urzędnicy państwowi, nauczyciele, biznesmeni, lekarze – miliony zwykłych obywateli. Gdyby taka fala pojawiła się ponownie dzisiaj, prawdopodobnie obejmowałaby część mediów, organizacje humanitarne i tak zwanych „aktywistów”.
Stoimy obecnie u progu globalnego ataku na Żydów, zamaskowanego jako słuszna walka o „prawa człowieka”. Goldhagen słusznie zauważył oszałamiającą liczbę osób współwinnych działań nazistowskich Niemiec lub świadomych Holokaustu. Dzisiaj miliony ludzi zostały oszukane, wierząc, że Żydzi są kolonialnymi okupantami swojej ojczyzny, ignorując ogromną liczbę międzynarodowych porozumień, w tym rezolucję ONZ z 1948 r. uznającą legalność państwa Izrael. Niewielu rozumie, że tak zwane „terytoria okupowane” są wynikiem wojen obronnych przeciwko agresji arabskiej lub że Izrael całkowicie wycofał się ze Strefy Gazy w 2005 roku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że radykalne grupy dążą do zniszczenia Izraela z powodów religijnych, a nie politycznych.
Opinia publiczna nie zastanawia się nad znaczeniem słów takich jak „ludobójstwo” czy „apartheid”, które są obecnie lekkomyślnie używane w dyskursie politycznym. Miliony ludzi są gotowe oczerniać Żydów pod pozorem sprzeciwu wobec syjonizmu, często wykorzystując polaryzującą postać izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, o którym nie wiedzą prawie nic.
Epizod z pizzerią miał trzy etapy: po pierwsze, właściciel wyrzucił izraelską parę tylko ze względu na ich tożsamość; po drugie, krótka reakcja instytucji uznała ten czyn za antysemicki; po trzecie, osoby publiczne, takie jak włoska polityk Laura Boldrini i inni, zmieniły zdanie i zaoferowały swoje wsparcie, wyczuwając podatny grunt polityczny.
Nie jest to nic nowego. W przeszłości Żydzi byli oskarżani o komunizm przez faszystów, o faszyzm przez komunistów, o żebractwo przez kapitalistów, a o kapitalizm przez marksistów. Dzisiaj są oczerniani jako syjonistyczni nacjonaliści tylko dlatego, że chcą mieć ojczyznę i prawo do obrony przed terroryzmem. Ludzie ośmielają się nawet kwestionować, czy ataki terrorystyczne przeprowadzone przez Hamas w południowym Izraelu 7 października 2023 r. rzeczywiście miały miejsce.
Tymczasem wrogowie Izraela kontynuują swoje zbrodnie: mordują osoby LGBTQ+, okaleczają kobiety i zamieniają Gazę w fortecę nienawiści. A jednak ta pizzeria stała się popularnym miejscem, podobnie jak program „Presa Diretta” stacji Rai 3, który niedawno wyemitował stronniczy i zniesławiający reportaż na temat Izraela. Tylko trzy odważne osoby odważyły się temu sprzeciwić, ale zostały szybko potępione przez USIGRAI, związek dziennikarzy we Włoszech, pod pretekstem ochrony „wolności informacji”.
Żydzi są dziś oblężeni na całym świecie. Nagrodę Pulitzera przyznano Mosabowi Abu Toha, palestyńskiemu poecie, który umniejsza znaczenie ofiar z 7 października i gloryfikuje terror. Ludzie na całym świecie domagają się pomocy humanitarnej, która często trafia w ręce tych, którzy przetrzymują zakładników w podziemnych więzieniach. Wezwania do „pokoju” stały się wezwaniami do kapitulacji Izraela.
W Mediolanie toczy się debata na temat oświetlenia Palazzo Marino kolorami Strefy Gazy, powołując się na wątpliwe dane Hamasu dotyczące 52 000 ofiar śmiertelnych, w tym 13 000 dzieci. W Ragusie i Katanii, na południu Sycylii, wprowadzono na rynek nowy napój bezalkoholowy o nazwie „Gaza Cola” – kolejny symbol komercjalizacji i normalizacji fali antysemickiej nienawiści.
Jesteśmy świadkami powstania ochotniczych katów naszych czasów, ośmielonych dezinformacją, kierowanych ideologiczną ślepotą i legitymizowanych przez instytucje publiczne. Scenariusz jest tragicznie znajomy, ale zakończenie zależy od tego, czy świat obudzi się na czas, aby to powstrzymać.
Kategorie: Uncategorized


@Ewa Korulska
”Tylko nie wiem czy bardziej zagrożeni są Żydzi w diasporze czy w Izraelu.”
To chyba łatwo rozstrzygnąć. Gołym okiem widać.
Diaspora: Sześć milionów Żydów poszło do gazu i do pieca (albo poumierało z głodu, na tyfus czy od niewolniczej pracy w gettach i obozach). Oprócz nielicznych Sprawiedliwych nikomu ich nie było szkoda. Raekcje: ”Ależ się te żydki smażą”. Reakcje zza oceanu: ”None is too many!”. Ponad sześć milionów (z czego prawie dwa miliony dzieci) w trzy i pół roku. Tak się opłaca diaspora.
Izrael: Przez 77 lat około trzydziestu tysięcy ofiar śmiertelnych (polegli we wszystkich kolejnych wojnach, cywile wymordowani w kolejnych zamachach terrorystycznych, policjanci, wszyscy razem wzięci). Żyją i oddychają, kolejne pokolenia, bo mają czym się bronić. Od Żydów w diasporze tym się różnią, że mają czym się bronić. Tak się opłaca istnienie własnego, suwerennego (??) kraju.
Co daje większą, a co mniejszą szansę przeżycia, gdzie ta szansa istnieje – każdy widzi.
Całkowicie się zgadzam z odczuciami autorki tego artykułu. Cos bardzo złego wisi w powietrzu. Tylko nie wiem czy bardziej zagrożeni są Żydzi w diasporze czy w Izraelu. Izraelczycy czują się chyba na codzień bardziej pewni siebie, gotowi do walki i mniej przygnębieni atmosfera antysemityzmu niż my tutaj.
Czy słusznie ?
Nie wiadomo z której strony coś wybuchnie ale wiadomo jak zareaguje na to reszta świata. Tak jak 7 octobre albo jeszcze gorzej.
@Krzys
”Jest tez „Palestine cola” w Szwecji”
Toteż szefowie Coca-Coli spać po nocach nie mogą, odkąd firmę dopisano do indeksu BDS. Dlatego ta Coca-Cola na ostatnich nogach, przychód brutto za rok ubiegły zaledwie 47 miliardów dolarów, akcje w tym roku zwyżkowały marne 15.9 procent. No czarna rozpacz. A ”Palestine Cola” w ofensywie.
Jest tez „Palestine cola” w Szwecji
Włodek S. Może i dziennikarka przesadza. Ale niewątpliwie czuje antysemityzm i ma prawo do troski.
Przypomnę tutaj , że to co powiedziałeś o nieszkodliwości działalności pizzerni można porównać z nie szkodliwością w słynnej pijalni i wspólnym śpiewaniu radosnych bawarskich piosenek, w Monachium. No to co, że trochę za dużo i pejoratywnie mówiono o Żydach ? Przecież o Żydach mówiła wtedy cała Europa.
To piwko i braterska więź nienawistników prowadziła w linii prostej do Zagłady.
@Teresa A Pollin
”Im mniej będziemy zwracać na nich uwagę tym mniej będą się nami zajmować.”
Chyba się nie zgodzę. Bagatelizowanie Adolfa jakoś nie spowodowało, że Adolf zaczął się zajmować czymś innym. Ignoruj naziolstwo dzisiaj – obudzisz się w bydlęcym wagonie w dniu jutrzejszym.
Epokę pieców przeżyli niemal wyłącznie ci, którzy myśleli perspektywicznie. Ci, którzy się przedostali do mandatowej Palestyny oraz ci, którzy zdążyli dać dyla na Wschód. Spośród pozostałych przeżyły nieliczne jednostki.
@Wlodek S.
Ilan Pappe to nie jest ”izraelski historyk”. Rzeczywiście urodził się w Izraelu, co go jako żywo nie czyni ”izraelskim historykiem”. Z tego samego powodu Menachem Begin to nie ”polski polityk” czy też ”polski mąż stanu, Gideon Hausner to nie ”polski prokurator”, a Golda Meir to nie ukraińska postać z dziedziny polityki. Dodać należy, że spec od fantastyki naukowo-etnicznej (”The Ethnic Cleansing of Palestine” etc) to może bajkopisarz, ale na pewno nie historyk.
Czemu niektórzy go bardzo lubią? Może dlatego:
”In 1999, Pappé ran in the Knesset elections as seventh on the Communist Party-led Hadash list”
Zgadzam się z Twoim zdaniem na temat uczuć świata na tematy żydowskie. Większość osób wygłaszających takie opinie wiedza bardzo mało lub nic na temat Żydów, Izraela, podejściu do terroru arabskiego i wojen nie wywołanych przez Izraelczyków. Im mniej będziemy zwracać na nich uwagę tym mniej będą się nami zajmować. Mam nadzieję.
Teresa Pollin, NJ, USA
Wiadomo, Wlodek S., ten z ”bombami na glowki dzieci w Gazie” kocha Ilana Pappe, izraelskiego sk.. a, robiacego kariere na nienawisci do Izraela.Zreszta juz nie robi, Zyd zrobil swoje, teraz nikt nie musi sie na niego powolywac, to zupelnie OK wsrod ” mas”.
Co za bzdury!
Niesamowity rozkrok od ksiazki izraelskiego historyka we wloskiej pizzeri do Zaglady. Ta patologia dzienikarska jest zalosna. Nawet nie da się tego skarykaturować, too much, too much…