autor: Igal Hecht
Oryginał angielski: Crisis for Canadian Jewry
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Od 7 października 2023 r. na kampusach uniwersyteckich w całej Kanadzie pojawiły się obozowiska, w których żydowscy studenci i wykładowcy są nękani i utrudniani. „Montreal stał się stolicą antysemityzmu w Ameryce Północnej” — powiedział profesor Gad Saad z Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Miasto szybko staje się największym siedliskiem radykalnego islamu na kontynencie. Na zdjęciu: transparent wzywający do gwałtownej „intifady” w obozowisku protestów antyizraelskich na terenie kampusu Uniwersytetu McGill w Montrealu, 29 kwietnia 2024 r. (Zdjęcie: Graham Hughes/AFP via Getty Images)
Historia jest surowym nauczycielem. Zbyt często jej ostrzeżenia pozostają niezauważone. Dwadzieścia lat temu Francja pogrążyła się w szambo antysemickiej przemocy, która trwa do dziś. W 2006 roku, kiedy muzułmański gang przestępczy, znany jako „Gang Barbarzyńców” porwał młodego Żyda o imieniu Ilan Halimi, torturował go przez trzy tygodnie, a następnie brutalnie zamordował, społeczność międzynarodowa była zaszokowana. Powodem porwania, tortur i morderstwa był stary stereotyp, że rzekomo wszyscy Żydzi są bogaci. Rodziny Halimiego nie było stać na zapłacenie 450 tysięcy euro żądanych jako okup.
Jednak przestępstwa antysemickie we Francji nie zakończyły się na tym jednym wypadku. W 2012 r. muzułmański terrorysta zaatakował szkołę żydowską w Tuluzie i zamordował rabina i troje małych dzieci.
Przez stulecia społeczności żydowskie były, z różnych powodów, przedmiotem wrogości.
W Wielkiej Brytanii w 2015 r. radykalne zmiany zapoczątkował wybór na przywódcę Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna, parlamentarzysty głoszącego od dziesięcioleci wściekle antyizraelskie poglądy. Partia Pracy stała się wylęgarnią antysemickich teorii spiskowych, podium dla radykalnych aktywistów przejmujących język Hamasu i partią, w której żydowscy członkowie byli zastraszani, wykluczani i wydalani. W całym Zjednoczonym Królestwie wybuchły demonstracje z głośnymi okrzykami „Od rzeki do morza” — co jest wezwaniem do zniszczenia Izraela.
Wielu oskarża media, zwłaszcza BBC — finansowane przez brytyjskich podatników, w tym Żydów — o podsycanie tej nienawiści poprzez przeinaczanie i zniekształcanie faktów, demonizowanie głosów Żydów i głoszenie antysemityzmu przebranego za „anty-syjonizm”.
Maska spadła 7 października 2023 r., kiedy terroryści z Hamasu mordowali, gwałcili i palili izraelskie miasta, dokonując najgorszej jednodniowej masakry Żydów od czasów Holokaustu. W ciągu kilku godzin ulice Londynu wypełniły się tłumami ludzi machających palestyńskimi flagami, świętujących morderstwa, wzywających do intifady i wzywających do zagłady narodu żydowskiego. W sierpniu 2024 r. Community Security Trust, organizacja non-profit działająca na rzecz ochrony brytyjskich Żydów przed terroryzmem i antysemityzmem, zgłosiła „1978 przypadków nienawiści antyżydowskiej odnotowanych w Wielkiej Brytanii” w ciągu pierwszych sześciu miesięcy roku, „o 44% więcej niż poprzedni sześciomiesięczny rekord 1371 przypadków nienawiści antyżydowskiej w 2021 r.”
Żydowskich studentów na brytyjskich uniwersytetach nękano, uciszano i zastraszano fizycznie. Na Uniwersytecie w Leeds rabin otrzymał mrożące krew w żyłach groźby śmierci wobec swoich dzieci i żony. Przekaz był jednoznaczny: Żydzi nie są już mile widziani w Wielkiej Brytanii.
Dlaczego to takie ważne?
Ponieważ w tym właśnie kierunku zmierza Kanada. Historycznie Kanada była w kwestii antysemityzmu o pokolenie za Europą, ale teraz ją dogania. Te same siły, które działały we Francji i Wielkiej Brytanii, są dziś mocno zakorzenione w Kanadzie: zradykalizowane środowiska akademickie, media, które demonizują Izrael i bagatelizują antysemityzm, politycy poddawani presji, by ugłaskać ekstremistów, i społeczność żydowska, która, nawet gdy niepokoi się coraz bardziej, nadal nie chce stawić czoła coraz groźniejszej rzeczywistości.
W samym centrum burzy znajduje się Liberalna Partia Kanady i jej nowy lider, premier Mark Carney. Wielu twierdzi, że w ciągu ostatniej dekady rząd liberalny pod przywództwem byłego premiera Justina Trudeau coraz bardziej wzmacniał antysemickie elementy. W imię „różnorodności”, „równości” i „inkluzywności” zachęcał do skrajnie radykalnych ideologii i niekontrolowanego antysemityzmu. Nie podjął zdecydowanych działań przeciwko imamom, którzy wzywają do rozlewu żydowskiej krwi. Ignorował podżeganie na kampusach uniwersyteckich, tolerował rozprzestrzenianie się antyizraelskich i antyżydowskich oszczerstw i zniesławień za pośrednictwem publicznych nadawców, których finansuje. A wszystko to zachęcało do nasilenia się antysemickich opinii i ich legitymizacji.
Ekscesy w Wielkiej Brytanii i Francji nie zdarzyły się przypadkowo. Były konsekwencją wyborów politycznych. W Kanadzie te wybory już zostały dokonane.
W latach 2023-2025 przemoc antyżydowska w Montrealu nasiliła się. W 2023 r. uzbrojeni mężczyźni otworzyli ogień do dwóch szkół żydowskich. Synagoga Beth Tikvah została podpalona dwukrotnie w 2023 i 2024 r., powodując poważne szkody. W 2023 r. podpalono również żydowskie centrum kulturalne.
W Toronto w 2024 roku uzbrojeni mężczyźni przeprowadzili trzy oddzielne ataki na żydowską szkołę dla dziewcząt. Synagogi i kolejną szkołę żydowską zaatakowano bombami zapalającymi.
Żydowskie przedsiębiorstwa i instytucje są dewastowane, kukły palone, a na ulicach największych miast Kanady słychać antysemickie hasła i okrzyki w języku arabskim wzywające do mordowania Żydów. Podobnie jak w latach 30. XX wieku w Niemczech, napastnicy wybijają okna w synagogach.
Są ataki na żydowskich uczniów przed szkołami, a na budynkach żydowskich firm i na murach domów, w których mieszkają Żydzi pojawiają się swastyki. Na kampusach uniwersyteckich w całej Kanadzie pojawiły się obozowiska, gdzie nękano żydowskich studentów i wykładowców. Niektórzy przedstawiciele mediów, politycy i wykładowcy usprawiedliwiali lub tłumaczyli te czyny. Co by było, gdyby czarnym studentom uniemożliwiono swobodne poruszanie się po kampusie? Wybuchłoby piekło — albo powinno wybuchnąć. Jednak jeśli chodzi o Żydów, lub jak lubią mówić antysemici „syjonistów”, nikt, jak się wydaje, nie ma problemu.
Przemoc to tylko część historii. Kanadyjscy Żydzi spotykają się z nękaniem w pracy i brutalnymi atakami fizycznymi podczas protestów, a także są bezlitośnie nękani w Internecie. „Montreal stał się stolicą antysemityzmu w Ameryce Północnej” — powiedział profesor Gad Saad z Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Miasto szybko staje się największym siedliskiem radykalnego islamu na kontynencie. Tymczasem w Toronto, zamiast ścigać przestępstwa z nienawiści, departament policji był zajęty produkcją oficjalnego podcastu z udziałem muzułmańskich funkcjonariuszy policji chwalących atak z 7 października 2023 r. jako coś, co przyciągnęło więcej chętnych do nawrócenia na islam.
Wielu uważa, że burmistrz Toronto, Olivia Chow, okazuje nieustanną wrogość wobec społeczności żydowskiej. Zbojkotowała dwa największe wydarzenia żydowskie w roku — Marsz dla Izraela, który przyciągnął ponad 50 tysięcy uczestników, oraz obchody rocznicy 7 października. Później twierdziła, że „nie dostała informacji” o tych wydarzeniach. W audycji radiowej na żywo chwaliła się, że przez kilka minut stała na deszczu, potępiając jeden z ataków na szkołę dla dziewcząt żydowskich. To jest poziom współczucia, jaki społeczność żydowska otrzymuje zarówno od policji w Toronto, jak i pani burmistrz Toronto.
Nastroje antyżydowskie w Kanadzie wykraczają daleko poza politykę municypalną. Wielu uważa, że za czasów premiera Justina Trudeau Kanada wielokrotnie papugowała argumenty Hamasu. Wysoki rangą funkcjonariusz Hamasu Ghazi Hamad publicznie podziękował Kanadzie za poparcie zawieszenia broni w Strefie Gazy, chwaląc Kanadę, Australię i Nową Zelandię za ich „pozytywne stanowisko” w kwestii izolowania Izraela.
Po 7 października 2023 r. nastąpiła wyraźna zmiana w polityce zagranicznej Kanady. Rząd Trudeau po cichu zawiesił eksport broni do Izraela, formalizując później tę decyzję poprzez niewiążącą uchwałę parlamentarną w marcu 2024 r. W listopadzie 2023 r. Trudeau wezwał Izrael do zaprzestania „zabijania kobiet, dzieci, niemowląt” i do „zachowania maksymalnej powściągliwości”, co wywołało ostre potępienie ze strony premiera Izraela Benjamina Netanjahu.
Rok później Trudeau ogłosił, że Kanada zastosuje się do nakazu aresztowania izraelskich przywódców wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny, co potępił Izrael i jego sojusznicy. W maju 2024 r. rząd Trudeau nałożył również sankcje na Izraelczyków i organizacje w Judei i Samarii, co było bezprecedensowym krokiem w stosunkach kanadyjsko-izraelskich.
Hamas i działacze antyizraelscy z zadowoleniem przyjęli tę politykę, podczas gdy spotkała się z ostrą krytyką ze strony Izraela i jego zwolenników. Trudeau wprowadził również Kanadyjczyków w błąd co do kluczowych wydarzeń podczas wojny, takich jak bombardowanie szpitala Al Ahli — za które obwinił Izrael, ale które spowodowała rakieta wystrzelona przez Palestyński Islamski Dżihad — i nigdy nie przeprosił za to, co jest powszechnie uznawane za niepodważalne kłamstwo. Co więcej, Partia Liberalna kontynuowała wysyłanie pomocy wartej miliony dolarów do UNRWA, nawet po tym, jak przedstawiono jej dowody, że członkowie UNRWA brali udział w rzezi, torturach i porwaniach Izraelczyków 7 października.
Teraz, gdy Carney jest nowym premierem Kanady, rząd Kanady obiecał 100 milionów dolarów pomocy Palestyńczykom. Twierdzą, że jest to „cel humanitarny”. Jednak trzeba dołożyć wiele starań, żeby nie wiedzieć, że wszelka pomoc wysyłana do Gazy niezmiennie trafia prosto do Hamasu, organizacji terrorystycznej, którą Kanada oficjalnie uznaje za nielegalną. Odnosi się wrażenie, że Carney i liberałowie świadomie finansują grupę terrorystyczną.
28 kwietnia 2025 r. Kanadyjczycy pójdą do urn, aby wybrać nowy rząd federalny. W ciągu ostatnich dwóch lat, pod rządami Partii Liberalnej, w Kanadzie antysemityzm wzrósł alarmująco. Liberałowie, a teraz ich przywódca Carney, schlebiają rosnącej grupie skrajnych radykałów, którzy napędzają ten wzrost gwałtownej nienawiści. W Kanadzie Carneya przemoc, zastraszanie i niebezpieczna retoryka przeciwko Żydom, podobnie jak w przypadku sympatyków nazistów z lat 30. XX wieku, stają się teraz normą.
Smutną prawdą jest, że jeśli sytuacja nie ulegnie drastycznej zmianie, kanadyjscy Żydzi mogą wkrótce stanąć przed wyborem. Jedni wyjadą, tak jak dziesiątki tysięcy Żydów opuściło już Francję. Inni zostaną i będą walczyć. To, co widzimy dzisiaj, nie jest jednak przejściowym szczytem antysemityzmu. Wydaje się, że to początek czegoś o wiele gorszego.
Igal Hecht, kanadyjski filmowiec, wykładowca i dziennikarz, dyrektor Chutzpa Productions Inc., jego najnowszy film, The Killing Roads, można obejrzeć tutaj: thekillingroads.com
Sytuacja kryzysowa kanadyjskich Żydów
Kategorie: Uncategorized


@MEF
”TP Stąd…” (potem link)
No nie wiem. Chyba jednak się nie zgodzę. W wnioskach końcowych, strona 53, czytam, iż:
——-
”Na podstawie tych szacunków populacja hebrajska w 2065 r. będzie wynosić 15 milionów ludzi, Arabowie izraelscy będą liczyć około 3 750 000 ludzi, co stanowi 12,5% całkowitej populacji Ziemi Izraela, Arabowie Judei i Samarii – 6 250 000 ludzi, co stanowi 20,8%, a Arabowie Gazy – 5 000 000 ludzi, czyli 16,7%. Oznacza to, że w przeciwieństwie do poprzednich szacunków prof. Della-Pergoli, odsetek populacji żydowskiej może spaść do około połowy całkowitej populacji w zachodniej Palestynie… Jak widać na rysunku 23, który pokazuje, że odsetek Żydów zacznie nawet zbliżać się do co najmniej 55% całkowitej populacji w zachodniej Palestynie do 2065 r.”
——-
Jakoś tu nie widzę tych jakoby emigrujących ”milionów”, nic zresztą dziwnego, bo nikt raczej nie ”emigruje” od pełnej miski do skrajnej biedy. Prognoza jest widoczna powyżej. Nieco wcześniej rzeczywiście jakiś ”Dr. Mustafa Khawaja” twierdzi coś innego. Ja oczywiście wierzę bez zastrzeżeń w to, co taki Doktor Mustafa głosi, ale już zdarzały się pomyłki, jak na przykład z tym ”szpitalem” w Gazie, gdzie nader liczni doktorzy (o docentach nie wspominając) twierdzili, że Syjonistyczni Zbrodniarze zakatrupili pięćset Niewinnych Ofiar, potem zaś się okazało, że nie Paskudni Syjoniści, tylko waleczny Hamas źle trafił własną rakietą, nie szpital, tylko parking i nie pięćset, a pięćdziesiąt. To tak na marginesie, każdy jest omylny, nawet Doktor Mustafa.
Przy okazji wyłażą na jaw poglądy tych, co wypichcili ten zaklinowany raport. Wykres na str 52, legenda:
”Israel … plus Gada Mearavit…” (גדה מערבית)
Jak ktoś koniecznie chce określać Judeę i Samarię mianem ”Gada Mearavit” (Zachodni Brzeg), to jego sprawa. Ale z jakiej paki należy takiego ktosia traktować poważnie oraz jako (hi-hi) Wiarygodne Źródło? Podoba mi się także ta ”populacja hebrajska” (האוכלוסייה העברית). Temu ktosiowi/ktosiom słowo ”Żydzi” jakoś przez gardło przejść nie chce.
TP
👍👌 !
TP:
Stąd
https://www.inss.org.il/he/wp-content/uploads/sites/2/2024/06/%D7%99%D7%A2%D7%A7%D7%91-%D7%A4%D7%99%D7%99%D7%98%D7%9C%D7%A1%D7%95%D7%9F.pdf
ÄŹródła na prawicy izraelskiej jak Feitelson albo Ettinger upierają się że Palestyńczycy cierpią od 30 lat na ujemny bilans demograficzny, od powstania PA. Ä
Aha. A skąd oni (Feitelson, Ettinger) to wiedzą?
”To mogą być liczby rzędu milionów”
… a nawet kwadrylionów. A skąd te liczby?
” Izrael jest państwem wyznaniowym i narodowym.”
Jakieś dziwne ”państwo narodowe”, w którym mniejszości narodowe to co najmniej jedna czwarta obywateli, cieszą się pełnią praw obywatelskich, nikt ich jakoś na żaden Madagaskar nie wygania, nikt im nie urządza jakiegoś getta ławkowego, nawet nie urządza się im ”bojkotu gospodarczego”, żeby ich zgnoić i wypędzić głodem i nędzą.
Jakieś dziwne ”państwo wyznaniowe”, jeśli w pejzażu ulicznym może jeden mężczyzna na pięćdziesięciu nosi jarmułkę, plaże pełne dziewuch i kobitek w bikini, z samego Sojuza przyjechało jakieś półtora miliona sowieciarzy płci obojga. Pełno knajpek z pysznymi owocami morza, pełno ludzi w tych knajpkach, krewetki i skorupiaki chyba koszerne nie są? Dodać należy, że niektórzy innowiercy (Druzowie) służą w wojsku i dzielnie walczą, a hiperpobożni i ultrahiperpobożni (Haredim) od wojska się migają.
”Jeśli ktoś myśli że Izrael powinien być państwem obywatelskim, uniknie wiele przepychanek i płonnych dyskusji osiedlając się w Europie i USA, albo po prostu nie ruszając się z miejsca.”
No to jest problem, bo Izrael zbudowali ludzie, którzy specjalnie pobożni nie byli. W Europie się nie osiedlali, bo się na ogół w Europie urodzili, ale zdążyli z tej Europy dać nogę, zanim puszczono gaz. Ci, którzy dołączyli już po wojnie, też rzadko kiedy byli przesadnie pobożni. I chyba całe szczęście, bo jakby chcieli ”studiować Torę” zamiast walczyć, to Izrael nigdy by w ogóle nie powstał.
Między morzem i rzeką plus na Golanie ( na lewo od rzeki) może zamieszkać i żyć doskonale 15 -20 mln Żydów. Ale to pod dwoma warunkami:
1. Że procent muzułmanów w Izraelu spadnie do 10% albo poniżej. Dzisiaj żyje między morzem i rzeką około 5 mln muzułmanów, tak że Izrael musi pomóc części z nich, 3.3-3.4 mln wyemigrować z Izraela. Co wcale nie jest skomplikowane: Źródła na prawicy izraelskiej jak Feitelson albo Ettinger upierają się że Palestyńczycy cierpią od 30 lat na ujemny bilans demograficzny, od powstania PA. To mogą być liczby rzędu milionów i większość z tych co zostali woli wyemigrować
2. Liberalnym uciekinierom żydowskim w bramach ziemi obiecanej warto przypomnieć że Izrael jest państwem wyznaniowym i narodowym. Pojęcie ”ziemia obiecana” pochodzi z Tanachu i ma charakter wyznaniowy i narodowy. Jeśli ktoś myśli że Izrael powinien być państwem obywatelskim, uniknie wiele przepychanek i płonnych dyskusji osiedlając się w Europie i USA, albo po prostu nie ruszając się z miejsca.