
Naród żydowski musi ponownie nauczyć się bolesnej i niezbędnej lekcji – że są odpowiedzialni za swoją własną ochronę.
Oszałamiający atak Ukrainy na Rosję w ostatnią niedzielę, w którym 117 dronów wystartowało z pojazdów zaparkowanych w pobliżu rosyjskich baz lotniczych, aby zniszczyć jedną trzecią strategicznych pocisków manewrujących tego kraju, wywołał powszechne zdumienie i podziw.
Ta zuchwała operacja natychmiast przywodzi na myśl niektóre z najbardziej spektakularnych akcji izraelskiego Mossadu, takie jak zeszłoroczna eksplozja pagerów Hezbollahu i brawurowa kradzież 100 000 dokumentów z irańskiego archiwum nuklearnego w Teheranie w 2018 roku.
Atak dronów Ukrainy wykazał się podobną błyskotliwością, werwą i czystą bezczelnością. Miał też jeszcze jedną ważną cechę wspólną z Izraelem.
Kijów został zmuszony do tego desperackiego i śmiałego czynu, ponieważ rozumie, że jest sam. Europa może dostarczyć mu broń, ale nie zapewni mu tego, czego Ukraina potrzebuje, aby wygrać wojnę.
Jeśli chodzi o Amerykę, prezydent Donald Trump nie tylko odmawia dostarczenia środków niezbędnych do pokonania Rosji, ale także skutecznie zastrasza Ukrainę, aby się poddała, i uparcie zbliża się do prezydenta Rosji Władimira Putina.
Nawet teraz, po ogłoszeniu irytacji z powodu ciągłej agresji Putina i po otrzymaniu od rosyjskiego przywódcy informacji, że ten ostro odpowie na atak dronów, Trump traktuje Putina jak cennego sojusznika, który pomoże wynegocjować porozumienie z Iranem.
Myśl, że cyniczny tyran, dążący do rozszerzenia swojej władzy na cały świat, negocjuje porozumienie z fanatykami ludobójczymi, którzy prowadzą wojnę z Zachodem i dążą do unicestwienia Izraela, powinna mrozić serce.
Najważniejsze pytanie brzmi: jak zareaguje Trump, gdy zda sobie sprawę, że ma do czynienia z dwoma całkowicie nieugiętymi wrogami w Moskwie i Teheranie? Izrael wstrzymuje oddech, licząc, że Trump pomoże mu całkowicie zniszczyć irański program jądrowy.
Stwierdzono, że bez Stanów Zjednoczonych Izrael może wyrządzić znaczne szkody temu programowi, ale nie jest w stanie go całkowicie zniszczyć. Niemniej jednak, jeśli Trump się wycofa, Izrael twierdzi, że sam podejmie działania przeciwko Iranowi.
W dłuższej perspektywie Izrael przygotowuje się obecnie do uniezależnienia się od pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych. Zdał sobie sprawę z błędu, jakim było niebezpieczne zadowolenie się wsparciem Ameryki. Ponownie uczy się starej lekcji, którą naród żydowski musi sobie wpoić – że śmiertelnym złudzeniem jest wyobrażanie sobie, że można polegać na kimkolwiek innym.
Ze swojej strony Żydzi z diaspory zaczynają teraz rozumieć, że ich akceptacja w krajach zachodnich, którą przez dziesięciolecia uważali za coś oczywistego, jest również mirażem.
Znaleźli się w wirze, w którym są nieustannie atakowani jako Żydzi, ponieważ cała klasa polityczna, społeczeństwo obywatelskie, a nawet niektórzy z ich przyjaciół i członków rodziny ostro zwracają się przeciwko Izraelowi.
A to dlatego, że dajecie się nabrać na seryjne kłamstwa przedstawiane jako niepodważalne prawdy.
W tym tygodniu przez trzy kolejne dni pojawiały się doniesienia, że izraelskie siły zbrojne „masakrują” mieszkańców Gazy stojących w kolejkach po żywność dostarczaną przez Gaza Humanitarian Foundation, nowe centrum dystrybucji pomocy humanitarnej prowadzone przez Stany Zjednoczone i wspierane przez Izrael.
Te doniesienia, które zostały obalone przez dostępne dowody, są w rzeczywistości oszczerstwami przeciwko Izraelowi. To Hamas zabija cywilów w Strefie Gazy i próbuje uniemożliwić im otrzymanie pomocy żywnościowej, a w rezultacie to bojownicy Hamasu giną z rąk Izraela.
Hamas desperacko stara się uniemożliwić mieszkańcom Strefy Gazy uzyskanie nowo zorganizowanej pomocy, ponieważ może ona zniszczyć jego władzę nad ludnością. W związku z tym prowokuje walkę zbrojną z Siłami Obrony Izraela, a następnie twierdzi, że są to masakry dokonywane przez Izrael na ludziach stojących w kolejkach po żywność.
Zostało to bezkrytycznie powtórzone przez zachodnie media, które od czasu okrucieństw w Izraelu 7 października 2023 r. rozpowszechniają propagandę Hamasu.
W rezultacie niezliczone rzesze ludzi wierzą obecnie, że Izrael bezlitośnie zabija cywilów w Strefie Gazy, głodzi niemowlęta, a nawet dopuszcza się ludobójstwa. Wszystkie te zarzuty są sprzeczne z prawdą i wymykają się wszelkiej logice.
W rezultacie powstała atmosfera histerii i podżegania, w której hasła „Wolna Palestyna” i „Koniec z syjonistami” – wykrzykiwane przez islamistę, który w ostatnią niedzielę próbował spalić Żydów żywcem, podpalając cotygodniową demonstrację w Boulder w stanie Kolorado, wspierającą izraelskich zakładników – doprowadziły bezpośrednio do morderczych ataków na Żydów w Ameryce.
Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiej napaści. A to szaleństwo ogarnia obecnie różne rządy zachodnie, które wcześniej uważano za sojuszników Izraela.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaszokował w tym tygodniu niemiecką społeczność żydowską, gdy wycofał się z niemal świętego poparcia dla Izraela, potępiając jego działania w Strefie Gazy.
„Muszę szczerze stwierdzić, że nie rozumiem już celu działań izraelskiej armii w Strefie Gazy” – powiedział. Cierpienia zadawane cywilom są tak ogromne, że „nie można ich już uzasadniać walką z terroryzmem Hamasu”.
Dlaczego Merzowi tak trudno zrozumieć, że celem pozostaje zniszczenie Hamasu i uwolnienie zakładników? Mieszkańcy Gazy obwiniają Hamas za swoje cierpienia, kradzież żywności i niszczenie domów w wyniku kontynuowania wojny. Dlaczego więc Merz obwinia Izrael? I dlaczego w tak obrzydliwy sposób sugeruje, że prawdziwym celem Izraelczyków jest zadawanie cierpień cywilom?
W tym tygodniu Stany Zjednoczone zawetowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ dorzucenie do rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ wezwania do „natychmiastowego, bezwarunkowego i trwałego zawieszenia broni” między Izraelem a Hamasem.
Dorothy Shea, pełniąca obowiązki ambasadora USA przy ONZ, powiedziała Radzie, że Ameryka nie poprze żadnego środka, który nie potępia Hamasu i nie wzywa go do rozbrojenia i opuszczenia Strefy Gazy. Stwierdziła, że rezolucja podważyłaby wysiłki dyplomatyczne na rzecz zawieszenia broni i wzmocniłaby Hamas.
To prawda. Jednak wraz z pozostałymi członkami Rady Wielka Brytania zagłosowała za przyjęciem rezolucji. Ambasador Wielkiej Brytanii Barbara Woodward potępiła działania Izraela w tej wojnie jako „nieuzasadnione, nieproporcjonalne i przynoszące skutki odwrotne do zamierzonych”.
„Palestyńczycy, desperacko próbujący wyżywić swoje rodziny, giną, próbując dotrzeć do nielicznych punktów pomocy humanitarnej, do których Izrael zezwolił. To nieludzkie” – stwierdziła.
Jednak jej twierdzenia były nieprawdziwe. Gorzej było podczas debaty w brytyjskiej Izbie Gmin, gdzie kłamliwa nienawiść wobec Izraela osiągnęła poziom nie do pomyślenia.
Premier Sir Keir Starmer nazwał postępowanie Izraela „przerażającym” i „nie do przyjęcia”.. Wiceminister spraw zagranicznych Hamish Falconer stwierdził, że rząd jest „zbulwersowany powtarzającymi się doniesieniami o masowych ofiarach śmiertelnych wśród Palestyńczyków próbujących dotrzeć do punktów pomocy humanitarnej w Strefie Gazy”.
Jeden z posłów Partii Pracy mówił histerycznie o aneksji, ludobójstwie, głodzie i czystkach etnicznych. Inny oskarżył Gazę Humanitarian Foundation o to, że jest „grupą prywatnych ochroniarzy z łatwością sięgających po broń”. Konserwatywny poseł Kit Malthouse nazwał to centrum pomocy „strzelnicą – rzeźnią, gdzie głodujących ludzi wywabia się z stref walk, aby ich zastrzelić”.
O czym oni wszyscy mówią? Dzięki nowemu mechanizmowi pomocy amerykańskiej Izrael umożliwia obecnie wielu mieszkańcom Gazy po raz pierwszy zdobycie żywności, zamiast kradzieży przez Hamas. „Incydenty z wieloma ofiarami” wśród cywilów rzekomo zabitych przez izraelskie siły zbrojne istnieją tylko w scenariuszu Hamasu, powtarzanym przez złośliwych lub leniwych dziennikarzy.
Wielka Brytania w znacznym stopniu polega na izraelskiej broni i wywiadzie w zakresie własnej obrony. Izrael walczy z islamskimi dżihadystami – tymi samymi siłami wroga, które coraz bardziej zacieśniają swoją kontrolę nad Wielką Brytanią, infiltrując jej społeczeństwo obywatelskie. Jednak Wielka Brytania decyduje się na ustępstwa wobec własnych islamistów, traktując jako wroga kraj, który nie tylko walczy z tym samym egzystencjalnym wrogiem, ale ma również kluczowe znaczenie dla obrony Wielkiej Brytanii przed nim.
Demonizując Izrael w tak podły sposób, brytyjski i inne zachodnie rządy narażają również swoje własne społeczności żydowskie na znacznie większe ryzyko.
To wszystko jest koszmarem dla Żydów z diaspory. Izrael, który przed 7 października nierozsądnie pozwolił sobie na rozkoszowanie się rosnącą potęgą, teraz boleśnie nauczył się lekcji, z którą muszą się zmierzyć Żydzi z diaspory. Jedynymi ludźmi, którzy będą chronić i bronić narodu żydowskiego, są sami Żydzi.
Kategorie: Uncategorized


”Dlaczego więc Merz obwinia Izrael? I dlaczego w tak obrzydliwy sposób sugeruje, że prawdziwym celem Izraelczyków jest zadawanie cierpień cywilom?”
Ręce opadają….
Dlatego, że to jest Niemiec.
A Niemiec to Niemiec to Niemiec.
Rajchsdojcze chyba ”obwiniały” Żydów na długo przed powstaniem Izraela? I chyba te rajchsdojcze-herrenvolki nie ograniczały się do werbalnych polemik?
A żę w komentarzu mowa o ”komunistach” i o ”Wszechmogącej Wyższej Sile”, to warto po raz kolejny przypomnieć, kto rajchsdojczom-herrenvolkom skopał ***ska i kto wyłączył z obiegu Oświęcim i Majdanek. A już zwłaszcza należy to przypomnieć takim, co przyjechali ”z Leningradu”.
Co do tytułu. Co to za roznica: wschód zachód północ czy południe…przecież możemy polegać tylko na Wszechmogącej Wyższej Siłę…która nas prowadzi przez ostatnie 3000 lat (argument nie dla ateistow, komunistów itp)