Uncategorized

WARSZAWA – MIASTO DWÓCH POWSTAŃ


Przemyslaw Wiszniewski

Tych parę słów postanowiłem napisać w przededniu rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Uważam, że będąc warszawiakiem trudno jest spędzać wakacje całkiem beztrosko. Udaje się przełamywać pewien stereotyp, mówiący o jednym jedynym powstaniu, przy czym za granicą do niedawna uważano, że owszem było jedno, ale w Getcie, podczas gdy w Polsce przeciwnie, że było jedno, ale poza Gettem. Ktoś wpadł na znakomity pomysł, by nazwać Warszawę miastem dwóch powstań.

To w Getcie wybuchło na rok i kilka miesięcy przed Powstaniem Warszawskim. Za murami bojownicy żydowscy toczyli nierówną walkę z hitlerowcami. Aryjska strona nie dołączyła do tamtego powstania, nie widziała powodu i sensu. Przyszło jej jednak stoczyć równie heroiczny bój rok później. Ostatnim przywódcą Powstania w Getcie był Marek Edelman, który ocalał i potem zaangażował się także w walkę w Powstaniu Warszawskim.

Po Powstaniu w Getcie w pejzażu Warszawy pojawiła się ogromna czeluść, gdyż hitlerowcy wszystkie budynki spalili tamże i zburzyli. Powstał ocean ruin, o których znakomicie napisał prof. Jacek Leociak w „Podziemnym Muranowie”. Trzecia część stolicy, którą mieszkańcy aryjskiej strony mogli obserwować z okien. Hitlerowcy nawet chcieli ten teren zniwelować i założyć ogromny park chwały. Triumfu nad Żydami. Co jednakże nie doszło do skutku.

Polaków ten rozległy, sięgający po horyzont teren prześladował. Był monstrualny. Okazało się, że przyjdzie i do nich, że jest zapowiedzią przesuniętą o rok w czasie. Po Powstaniu Warszawskim podobny los spotkał pozostałą część miasta. Hitlerowcy zburzyli wówczas już całą niemal Warszawę poza nielicznymi ostańcami i ulicami, gdzie sami mieszkali.

Bardem Powstania Warszawskiego był Krzysztof Kamil Baczyński, młodociany poeta ze zasymilowanej rodziny żydowskiej, który zginął w pierwszych dniach tego drugiego powstania. Swój wiersz „Niebo złote ci otworzę” wyśpiewany przez Ewę Demarczyk do muzyki Zygmunta Koniecznego, poeta napisał w połowie kwietnia 43 roku, choć dziś jest wierszem sztandarowym Powstania Warszawskiego.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne – obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

Profesorka Magdalena Środa, etyczka, zaprotestowała przeciwko udziałowi w obchodach Powstania faszystowskich band, ugrupowań skrajnych Bąkiewicza i Konfederacji, twierdząc, że wprawdzie co do samej decyzji o wybuchu tego Powstania ma zastrzeżenia, bo heroizm pochłonął wiele niepotrzebnych ofiar, to jednak celebrowanie tej rocznicy przez polskich faszystów jest plugawieniem pamięci i jej zawłaszczaniem.

Tu warto dodać, że kontrowersyjne środowiska są prorosyjskie, więc tym bardziej ich obecność nie jest na miejscu, gdy przypomnimy sobie bierną rolę w Powstaniu Armii Czerwonej.

Wspomniany wcześniej Marek Edelman mawiał: „Najważniejsze jest życie, a jak jest życie, to najważniejsza jest wolność. Ale potem oddaje się życie za wolność i wtedy nie wiadomo, co jest najważniejsze.” Cytat ten pojawił się w książce Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetko zatytułowanej „Bóg śpi”. To przytaczam tytułem polemiki z prof. Magdaleną Środą.

Żydzi przywykli do burzenia ich świętości na przestrzeni dziejów. Oto 3 sierpnia w tym roku będzie obchodzone żałobne święto Tisza be-Aw, na pamiątkę zburzenia Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej.

Jestem warszawiakiem od urodzenia, z dziada pradziada, choć moja rodzina się przemieszczała i nie zawsze mieszkała tutaj. Uciekała a to do Krakowa, a to do Gdańska, lecz ostatecznie powróciła na stare śmieci. Mój ojciec urodził się tuż przed wojną przy ulicy Ceglanej, która dziś nosi nazwę Pereca. Icchok Lejbusz Perec był poetą i publicystą. Pisał w języku hebrajskim, jidysz i po polsku. Urodzony w Zamościu, osiadł w Warszawie.

Kiedy stąpam po warszawskim bruku, mam świadomość, jak obficie został skąpany we krwi. Żydowskiej i polskiej. Echa dziejów zawsze mi towarzyszą, mimo zmiany topografii ulic, ich wystroju i infrastruktury. Z cienia bram przedwojennych kamienic można niekiedy usłyszeć szepty, a czasem odległą muzykę.

Warszawo ma, o Warszawo ma
Wciąż płaczę, gdy Ciebie zobaczę
Warszawo, Warszawo ma!
Tam w getcie głód i nędza i chłód
I gorsza od głodu, od chłodu
Tęsknota, Warszawo ma!

Polscy faszyści niejednokrotnie maszerowali po ulicach warszawskich, by je brukać. Jeśli coś jest świętokradztwem, to właśnie ich podła obecność w tym miejscu.

Monika Brodka ostatnio przypomniała piosenkę Ireny Santor „Spotkanie z Warszawą” z 1964 roku.

Widziałam już tyle miast
Do twoich dzwonię bram pierwszy raz
Warszawo, wiem, że ten dzień
To piękny jest sen
Nad tobą lśni tyle gwiazd
I promień twoich lamp rzuca blask
Twe światła wciąż w oczach mam
Choć krótko cię znam
Z dalekich stron, zza gór i rzek
W szumie twoich starych drzew słyszę śpiew
Spotkania dzień to piękny dzień
Warszawo, weź moją pieśń

Warszawiacy nigdy nie pozwolą na faszyzm w tym legendarnym i ukochanym naszym mieście. Warszawa pozostanie wolna od faszyzmu! Jeśli jest jakikolwiek sens naszego tutaj życia, to właśnie taki, byśmy stali na straży pamięci i dawali świadectwo historii, niczym muzealnicy, ale też, byśmy niezależnie od ceny nie pozwolili na gwałt na naszym mieście, małej wielkiej ojczyźnie.

Przemysław Wiszniewski

FB

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.