
Po 7. października 2023 nasiliła się nagonka na Izrael jak i Żydów w Diasporze. Amunicja do tej nagonki w jakimś stopniu pochodzi też i od respektowanych dziennikarzy, mających etniczne więzy z żydostwem, i którzy osiągnęli status eksperta w temacie Izrael. Myślę, że to ważny temat, szczególnie we wrześniu 2025, kiedy Zgromadzenie Ogólne ONZ jak wiele razy w przeszłości , znowu przyłoży pistolet do skroni żydowskiego państwa.
Gebert i Krasnik – żałosność niektórych ekspertów
Czytając opublikowany w REUNION, 15.08. ekspercki artykuł Konstantego Geberta „Wojna w Gazie. Czy dzięki niej powstanie niepodległa Palestyna?, poczułem niesmak. Jak to? Artykuł eksperta budzi niesmak? Dlaczego określam artykuł Geberta żałosnym?
Przemysław Wiszniewski to znany w Polsce dziennikarz i aktywista m. i. na polu z walki z antysemityzmem. Z jego artykułami czytelnik REUNION 69 nieraz mógł się zapoznać. Wiszniewski jasno oświadcza, że Gebert jest dla niego ekspertem co do sytuacji w samym Izraelu jak i wokół żydowskiego państwa. Słyszałem też głosy: WOW, przyjeżdża do nas K. Gebert. Będzie mówił o aktualnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Świetnie, Gebert to ekspert.
Na przykładzie wymienionego artykułu Geberta jak i na przykładzie duńskiego znanego dziennikarza Marcina Krasnika, również uważanego za eksperta od sytuacji Izraela, chcę przedstawić żałosność tej części ekspertów na temat Izraela, którzy są etnicznie powiązani z żydostwem. W Danii jest kilku takich ekspertów. Na całym świecie, w sumie, zbyt dużo.
Trzeba klapnąć
Ekspert zarabia swoją ekspertyzą co jest oczywiste w nowoczesnym społeczeństwie. Kiedy zaostrza się jakiś krajowy czy międzynarodowy konflikt, czy jest poważne zagrożenie jak pandemia, lub ważny dla opinii publicznej problem, czy też ciekawa tendencja w społeczeństwie, środki masowego przekazu przywołują ekspertów, aby oprócz politycznych przekazów, przedstawić stan rzeczy w jak najbardziej obiektywny sposób, mający coś wspólnego z naukową analizą. Nie jest to łatwe. Socjolog Z. Bauman mówił: „Nie proście mnie, abym w ciągu kilku minut przed kamerą wyjaśnił zjawisko, które jest Waszym gorącym tematem. Tego nie da się zrobić”.
Dziennikarze i ludzie, którzy dobrze władają słowem z czasem mogą osiągnąć status eksperta. Taki ekspert czytał, obserwował i pisał na bieżąco co się dzieje w temacie w którym się specjalizował. Ekspertyza nie jest w tym wypadku rezultatem ściśle pojętej akademickiej pracy, a więc badań. Jest to przede wszystkim efekt obserwowania i obeznania się z masą faktów, wałkowania ich w niezliczonych komentarzach/artykułach. Taki ekspert zostaje zatrudniony w środkach masowego przekazu. Staje się kreatorem opinii publicznej. Ma wpływ na polityków. Ma autorytet: No jakże, pisze P.Wiszniewski, ekspert Gebert stwierdził, że……!
Ekspert imponuje szermowaniem szczegółów w odniesieniu do aktualnych wydarzeń i nowych wypowiedzi politycznych w danym temacie. Co tydzień, czy też częściej lub rzadziej, powstaje eksperckie dziełko. Jest to obrazek sytuacji tu i teraz. Tworzenie takich eksperckich obrazków jest w większości wypadków źródłem dochodu. Trzeba zarobić, trzeba coś klapnąć. Trzeba namalować. Trzeba żyć. I tak ekspert może przerodzić się w „eksperta”, gdzie cudzysłów = pseudo-ekspert.
Chcę podkreślić, że nie chcę tu w żaden sposób dewaluować funkcję eksperta w sferze tworzenia opinii publicznej. Ta funkcja jest nieodzowna. Są jednak okoliczności, które mogą przerodzić tę funkcję w coś żałosnego.
Ekspert w temacie Izrael z żydowskim etnicznym pochodzeniem
Dobre pióro / dobry język i relewantne wykształcenie jak dziennikarstwo, historia, lub inne humanistyczne i społeczne nauki, to najczęściej główne podstawy kariery eksperta w temacie Izrael. Lecz odgrywać tu może jeszcze inny znaczący czynnik: Fakt bycia socjalizowanym w rodzinie, gdzie oboje rodziców lub tylko jeden z nich jest Żydem/Żydówką, lub kiedy partner/partnerka ma korzenie żydowskie, znaczy, że samemu ma się, lub najbliższa osoba ma większą lub mniejszą styczność z żydowską tematyką. Może to przyczynić się do mocnej chęci poznania danego tematu życia Żydów w aktualnej i/lub historycznej perspektywie. Etniczne powiązanie z żydostwem może dlatego być dla eksperta od Izraela, pracującego w Diasporze, dużym plusem – niestety, też i wielkim minusem.
Żaden ekspert nie jest wolnym ptakiem, żywionym atmosferą bezinteresownych niebios. Szczególnie pracodawcy ekspertów w tematach, które są mocno upolitycznione a takim, niestety, stała się historia Izraela i aktualna sytuacja żydowskiego państwa, uprawiają określoną upolitycznioną perspektywę postrzegania danego tematu. Czy np. Gazeta Wyborcza mogłaby mieć w swoim stadle ekspertów człowieka dla którego Netanyahu to odpowiedni i respektowany polityk i przywódca? Oczywiście, aby dać swoim czytelnikom płachtę na byka, a więc prowokację wzniecającą emocje czytelników, naczelny może czasem zamieścić artykuł pióra zagorzałego sympatyka Likudu. Lecz normalnie to Gebert będzie na łamach Wyborczej uważany za eksperta od Izraela.
Żałosność kiedy obrazek „eksperta” pretenduje do bycia obrazem i jest odbierany jako taki
Gebert w swoim stosunkowo krótkim artykule, Dziś Miś, 15.08., kreśli sytuację Izraela w odniesieniu do tzw. Deklaracji Nowojorskiej z 30. lipca 2025, podpisanej przez UE, Ligę Arabską i 17 innych państw. Gebert interpretuje tę Deklarację jako polityczną porażkę Izraela. Gebert ma rację, że polityczna walka Izraela nie odnosi takich sukcesów jak izraelskie wojsko. Od października 2023 efektywnie militarnie walczył na pięciu frontach: z Hamasem w Gazie, z Hizbollah w południowym Libanie, z reżimem w Iranie jak i z ruchem Huti w Jemenie, i ostatnio z syryjskimi jihadistami, którzy zaczęli mordować druzyjską mniejszość w Syrii. Niestety racja Geberta, że Izrael potrafi zwyciężać militarnie ale nie politycznie, kończy się ostrym zakrętem.
„Ekspert” Gebert twierdzi, że ta świeża Deklaracja Nowojorska, której rezultatem między innymi jest obietnica Macrona uznania państwa palestyńskiego już teraz we wrześniu, to skutek porażki Izraela na własne życzenie. Gebert i mu podobni”eksperci”, jak i gros politycznego establishmentu państw NATO, oskarża Izrael o złe zachowanie, o zbrodnie wojenne, o czystkę etniczą a półgłosem też i o ludobójstwo.
Że tak się dzieje jest to między innymi wynik tego, że eksperci sprzedają obrazki, ogołocone z głębi analitycznej, bez wyważenia faktów i bez proporcji, a pełne błota rzucanego na przywódców Izraela, i w sumie prowadzące do stereotypowego zachowania się wobec tego co żydowskie: nie ma z tym wielkich problemów, kiedy Żyd/coś żydowskiego nie jest w konfliktowej sytuacji z kimś/czymś. Lecz kiedy powstaje sytuacja konfliktowa, to najczęściej, prawie zawsze Żyd winien/Żydzi winni. Od dwóch tysięcy lat to nic nowego. Oświecenie od XVII wieku nie mogło, a dziś w dobie społeczeństwa informacyjnego nie można tego zmienić. Ku temu jest wiele przyczyn. Jedną z nich jest fakt, że mamy za dużo ”ekspertów” a za mało ekspertów, i że kiedy mówimy o konflikcie Izrela ze swoim geopolitycznym światem, to wśród “ekspertów” znajdujemy też i ludzi powiązanych etnicznie z żydostwem.
Ekspert maluje OBRAZ, „ekspert” maluje obrazki
Trzymając się alegorii ekspertyza jak obraz, można zapytać: Jakiego koloru używa Gebert pisząc na wstępie swojego artykułu:
„Podpisana przez Unię Europejską, państwa Ligi Arabskiej i 17 innych państw „Deklaracja nowojorska” to dowód na głęboką – i poniesioną na własne życzenie – porażkę Izraela. I zwycięstwo Palestyńczyków. Świat opowiedział się za ich postulatem maksimum – powstaniem państwa opartego na granicach z 1967 roku.
Gebert maluje dalej:
”Izraelski premier, Benjamin Netanjahu, nazwał te zapowiedzi „nagrodą dla terroru”. Pozornie ma rację: do tej fali poparcia dla państwowości palestyńskiej by nie doszło, gdyby nie fala oburzenia na sposób, w jaki Izrael prowadzi wojnę w Gazie.”
„Trudno więc nie zgodzić się z przywódcą Hamasu, Ghazim Hamadem, który stwierdził, że „uznawanie przez świat państwa palestyńskiego to są owoce 7 października”. „Tyle tylko, że to Izrael wybrał sposób prowadzenia wojny, który wzbudził oburzenie.”
Gebert używa kolor „Netanjańskie błoto”. Ten kolor dominuje w „eksperckim” obrazku (artykule) Geberta. Doskonale pamiętam podobny kolor: „Begińskie błoto” użyty przez polityczne lewackie, ale i też inne wszelkiej maści antysyjonistyczne – czytaj antysemickie – siły w połowie lat 1970ych. „Eksperci artyści” malowali Menachema Begina błotem i pienili się i ryczeli: Syjonistyczny „terrorysta” dostał Nobla!
Gebert nie znosi politycznego koloru Netanyahu, Likudu. Oczywiście, Gebert też i prezydenta USA, D.Trumpa chętnie by przepędził tam, gdzie pieprz rośnie. Kolor „Netanjańskie błoto” służy Gebertowi do pokazania, że Izrael wybrał nieodpowiedni, zły, destruktywny i nieludzki sposób prowadzenia wojny. I to wywołało oburzenie świata. Trzeba dodać, że Gebert widzi świat bardzo egocentrycznie. Świat to ten obszar ziemi, gdzie prowadzi się politykę wobec Izraela, która jest słuszną w oczach Geberta.
Np. Takie państwo jak USA nie uważa, że Izrael walcząc przeciwko 30.000-40.000 armii terrorystów, prowadzących nieustanne akcje z obiektów cywilnych: wystrzeliwanie nieprecyzyjnych i dlatego śmiertelnie groźnych dla ludności cywilnej, walczy w niewłaściwy sposób mogący wzbudzić oburzenie. No ale Macron i reszta elity w Brukseli i Londynie, plus kraje Ligi Arabskiej są oburzeni. Gebert i Kraśnik też są najwyrazniej zbulserwowani.
Żałosny obrazek oburzenia
Czy Gebert, razem z plejadą przywódców krajów NATO, z małymi wyjątkami, też jest oburzony faktem, że od połowy lat zerowych 21. wieku, terroryści w Gazie – największa armia terrorystów w historii świata – mający swoje zaplecze zadekowane w setkach kilometrów tuneli jak i, co najstraszliwsze, w obiektach ludności cywilnej, nękali obywateli Izraela a celem było zabicie jak najwiekszej ilości Żydów? Robili to nie setki a tysiące razy. Przeprowadzali akcje terrorystyczne. Wystrzeliwali tysiące rakiet. Robili to do października 2023 przy przymkniętych oczach setek organizacji wszelkiego rodzaju, tych pod auspicjami ONZ, NGOców z całego świata, organizacji sponsorowanych przez petro-miliarderów arabskich jak i oficjalnie, a jakże, przez demokratyczne państwa uważające się za szerzące na całym świecie dobro i sprawiedliwość.
Sami terroryści, działający w duchu neo-nazistowskiej ideologii, twierdzą, że tunele i sposób walki z ukryć w obiektach cywilnych, to zasadna strategia na zniszczenie państwa żydowskiego.
Irański generał brygady Abdolfattah Ahvazian, doradca dowódcy Sił Al-Kuds, powiedział w listopadzie 2023 roku o roli Solejmaniego w budowie i rozbudowie sieci tuneli w Strefie Gazy:
„Po męczeńskiej śmierci Hadżdża Kasema [Soleimaniego], ludzie z Hamasu pokazali nam film. Obejrzałem film i według tamtejszych członków Hamasu, Hadżdż Kasem wszedł do Strefy Gazy. Zapytał ich: „Dlaczego siedzicie bezczynnie?”. Odpowiedzieli: „Hadżdż, nie ma mowy”. Wydał więc rozkaz podjęcia działań dżihadystycznych i wykopania setek tuneli, przekraczających granice Gazy. W ciągu trzech lat Palestyńczycy wykopali setki tuneli o długości około 800 km, używając kilofów i motyk. To nie są tunele, z których mogą korzystać tylko myszy. Tunele te umożliwiają przejazd samochodów, mułów z amunicją i motocykli.” Zródło: Abdolfattah Ahvazian, Advisor to IRGC Qods Force.
Według Geberta i jemu podobnych „ekspertów” , według Macrona, Tuska, itd., Izrael w obliczu największej w historii świata armii terrorystów, mających na zewnątrz Gazy poparcie ekonomicznie potężnych sił jak Iran, Katar itd., powinien działać inaczej jak to robi. Jak inaczej, szanowni malarze obrazków? Inaczej jak alianci w czasie 2. wojny światowej walczyli z nazistami?
Gebert w swoim artykule operuje wieloma faktami z historii konfliktu Izraela ze swoimi geopolitycznymi sąsiadami od 1948. Gebert stawia te fakty na huśtawce: Izrael zgodził się na to – strona arabska nie zgodziła się, strona arabska żąda tego – Izrael odrzucił, i tak w kółko Macieja.
Już z tego względu, że jest związanym z Żydostwem, nie mówiąc o tym, że jest uznawany za eksperta w sprawach Izraela, Gebert powinien – nazwę to kolokwialnie: to jest Geberta psi obowiązek – usiłować zrobienia choćby odrobinę analizy powstania i egzystencji żydowskiego państwa. W obrazku Geberta tkwi tylko jedna jedyna głębsza, ale jakże szalenie niesłuszna myśl: tak, co prawda to co Hamas zrobił 07.10.2023, było wielką zbrodnią. Lecz ta zbrodnia to mały wycinek w obrazku Geberta. Reszta jest na fali obrazków zalewających dziś świat. Mówią one: Jednakże tej zbrodni dokonali uciskani uchodźcy arabscy. Im skradziono ziemię i ojczyznę. Ileż to lat żyli oni w największym pod otwartym niebem więzieniu! Oni są jak ci bojownicy żydowscy w Getcie Warszawskim w kwietniu 1943! To desperacja doprowadziła tych ludzi do terroru. A co Begin nie był terrorystą? Kto jest winien tej desperacji? Dla ”ekspertów” jest to retoryczne pytanie. Jasne, że państwo żydowskie.
Należę do tych, dla których istnieje tylko jeden doskonały (poznawczo) wielki obraz: na tym obrazie widzę negowanie, od samego momentu powstania nowożytnego Izraela w 1948, żydowskiemu państwu prawa do życia w pokoju i dobrobycie, we współpracy ze swoimi sąsiadami. Widzę bezustanne negowanie Izraelowi – wbrew temu co jest jak najbardziej normalne we wszystkich wojennych i politycznych konfliktach – prawa do przerodzenia wielokrotnych militarnych zwycięstw w zwycięstwa polityczne a co za tym idzie jest to uniemożliwienie osiągnięcia stałego prawdziwego, nie tylko na papierze pokóju, oczywiście też i dla arabskiej ludności wmieszanej w ten 77 letni konflikt, pełen wojny, terroro a co za tym tragedii.
Obrazek Geberta kończy się siarczystym odcieniem koloru netanjańskie błoto:
„Terroryzm Hamasu nie unieważnia bowiem palestyńskiego prawa do samostanowienia. Z kolei to, że obecny rząd Izraela winien jest zbrodni, nie unieważnia izraelskiego prawa do istnienia.”
Jest tu znowu błoto i znowu huśtawka, gdzie kilkutysięczna etniczna historia Żydów to partner na huśtawce dla historii ludności arabskiej z terenów brytyjskiego Mandatu Palestyna, wciąż, od lat 1920ych karmionej jadowitą nienawiścią do Żydów. Ta ludność mówi arabskim językiem, który jest urzędowym językiem w 22 krajach arabskich. W 49 państwach muzułmanie stanowią większość populacji. Ludność Gazy to muzułmanie. Na razie, od dwóch lat, nikt nie słyszał o z pola walk uchodźcach w Gazie, którzy znalezliby choćby chwilowe schronienie w 49 muzułmańskich państwach.
Lecz mamy tu myślenie z czasów gomułkowskich: „rząd Izraela jest winien zbrodni”. Jeszcze brzmią mi w uszach słowa rzacane w eter pod koniec lat 1960ych w Polsce: militaryści, imperialiści, reakcjoniści, okupanci arabskiej ziemi.
Tak, możliwe, że polski rząd w latach 1960ych nie za bardzo reprezentował polskie społeczeństwo.
Lecz dziś w Izraelu, czy działania żydowskiego państwa to tylko wola i decyzja rządu Netanyahu, czy jest to wola i decyzja większości izraelskiego elektoratu, wynik demokracji? Jak Gebert ma się z pojęciem parlamentarnej demokracji? Uważa Gebert, że system w Izraelu jest demokratyczny czy też taki w jakim Gebert się urodził? Mglisto, mglisto na obrazku Geberta.
Krasnik, duński Gebert
Tak jak Konstanty Gebert, Martin Krasnik jest też respektowanym dziennikarzem, tyle że w Danii. Aktualnie jest redaktorem naczelnym poważnej gazety „Weekendavisen”. Gebert uważa się oczywiście za przyjaciela Izraela i Żydów. Krasnik może i jeszcze bardziej. Wcześniej nazywał siebie supersyjonistą i deklarował, że każdy powinien być syjonistą. W wielu artykułach Krasnik zawsze bronił racji Izraela, chociaż nie tak jak to robi połowa Knesetu na prawo i jej wyborcy.
W tegorocznym największym duńskim festiwalu muzyki rytmicznej w Roskilde uczestniczyło 130.000, w większości młodych ludzi. Niestety, oprócz muzyki, sexu i innych modnych przyjemności Festiwal w Roskilde był też sceną dla skandujących „From the river to the sea”. Ta forma „muzyki” nie przypadła w pierwszym rzędzie do gustu Krasnikowi. 3 lipca redaktor naczelny Weekendavisen nazwał propalestyńskie protesty na tegorocznym Festiwalu w Roskilde „przewidywalnym upadkiem intelektualnym wśród zachodnich artystów i intelektualistów”.
Lecz tydzień póżniej w swoim artykule z 10. lipca, Krasnik ostro skręca w ślepą uliczkę. W artykule pod tytułem „Czarne magiczne myślenie” Krasnik oświadcza, że polityka Izraela prowadzi do czystki etnicznej. Tym stwierdzeniem pomniejsza Krasnik siebie samego do pozbawionego talentu malarza obrazków, które tenże malarz sprzedaje na ulicy. Za to co sprzeda, kupuje alkohol potrzebny mu jako siła twórcza.
Obrazek Krasnika pozbawiony jest krzty refleksji nad rozwojem demograficznym na obszarach, które w 1948 stały się wolne od brytyjskich rządów. Na obrazku Krasnika nie widzimy choćby jednego uchodźcy z Gazy. Gaza to przecież zurbanizowany obszar na którym Izrael był i jest zmuszony do nie mającej swojego precedensu walki, jak już podkreśliłem, z wielotysięczną armią terrorystów. Nie, ani Krasnik ani Gebert, nie mają wyobrazni, aby namalować grozę sytuacji, kiedy z każdego domu może wyjść matka z dzieckiem lub bandyta z karabinem maszynowym i granatami. Piszą oni dlatego istne bzdury, które wszelkiej maści żydożercy pochłaniają łakomie.
Obrazek Krasnika nie daje najmniejszej iskierki, która zapaliłaby światełko w mózgach czytelników i kazała pytać: acha, czy to też jest czystka etniczna, kiedy ponad 7 milionów Ukraińców ucieka na Zachód od Bugu, a 4 milionów udaje się do Rosji, ponieważ obszar, który zamieszkują może być polem bitewnym? Mógłbym zaprosić Krasnika do Wrocławia, mojego rodzinnego miasta, a bliżej mówiąc do mieszkania, w którym spędziłem dokładnie pierwsze 20 lat mojego życia. Mieszkanie to mogłoby służyć jako muzelany obiekt inspirujący naczelnego redaktora poważnej duńskiej gazety do refleksji: co można nazwać czystką etniczną? W moim wrocławskim mieszkaniu niewiele lat wstecz przed moim przyjściem na świat, mieszkała niemiecka rodzina. Kraj/państwo tej rodziny doznało sromotnej klęski militarnej. To były Niemcy, które agresywnością równą żywiącego się krwią drapieznika rzuciło się na między innymi Polskę. Agresja państw arabskich na Izrael w 1948 była też żądna krwi i upodlenia napadniętych.
W 1969 musiałem opuścić moje mieszkanie. Psychiczny terror moczarowskiej szajki uczynił atmosferę dla Żydów w Polsce zabójczą.
Czy moje mieszkanie było miejscem podwójnej czystki etnicznej? Dobre pytanie.
Gebert i Krasnik: w 1939 żydowska ludność Europy liczyła 9,5 miliona. Dziś w Europie jest 1,4 miliona Żydów. Prawie siedmiokrotny spadek ludności żydowskiej. Czystka etniczna ludności żydowskiej w krajach arabskich po 1945 to 100 procent minus kilka promili. A teraz czcigodni malarze obrazków, Gebert i Krasnik, zadanie na poziomie siódmej klasy szkoły podstawowej: Jaki był rozwój demograficzny ludności arabskiej od 1948, na terenach byłego brytyjskiego Mandatu Palestyna?
Podsumowując
Na obrazku Geberta rząd Izraela popełnia zbrodnie. Na obrazku artysty Krasnika widzimy politykę Izraela prowadzącą do czystki etnicznej.
Ci respektowani „eksperci” malują obrazki, na których widać fragmenty zapożyczone u żydożerców. Kłamstwa i oskarżenia typu blood libel. Generalna postawa wobec żydowskiego państwa, wyrażone kolokwialnie: co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie.
Czy nie jest to wysyłanie żydożercom amunicji i wzmacnianie ich przeświadczenia, że ich nienawiść do Izraela jest umotywowana?
Aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie powiązani etnicznie z żydostwem, znani i respektowani w środkach masowego przekazu, cicho, półgłośno a i też nawet forte, śpiewają w żydożerczym chórze, należy wejść na grunt analizy społeczno-psychologicznej. To nie jest celem tego artykułu.
Kategorie: Uncategorized


Chcesz Ewo, więcej? Proszę bardzo: Judith Butler, Norman Finkelstein, Thomas Friedman, Arthur Koestler, George Soros, Victor Zinn, Naomi Klein, Jeffrey Katzenberg, Kenneth Roth, Masha Gessen, Michelle Goldberg, Peter Beinart… Ja ich nazywam ”Acidic Jews”…
#ml
Nie tylko Rosenberg: ten drugi tam wymieniony Zyd, Jan Scherman to rownie duze bydle. Byl kiedys szefem TV4, prywatnego kanalu telewizyjnego. Ich ”Wiadomosci” byly zawsze rownie antyizraelsko nakrecone jak te w panstwowej szwedzkiej telewizji Svt1 i Svt2. I tak jest po dzis dzien. Wszystkie te t.zw. ”wiadomosci” czyli odpowiednik dziennika telewizyjnego sa obecnie – moim zdaniem . glownym powodem rozprzestrzeniania sie antysemityzmu w Szwecji. Nie te olbrzymie demonstracje krzyczace ”from the river”, ktorych Szwedzi maja powyzej dziurek od nosa, tylko te odpowiednio spreparowane ”wiadomosci” docierajace do milionow widzow. Zwlaszcza, ze poziom znajomosci historii przecietnego Szweda jest bardzo niski (nie znaja czesto wlasnej historii) wiec ”kupuja” ten szajs i goraco wirza, ze wszystko jest wina Zydow. Czyli jak zwykle…
A.K., zauwazylem nazwisko ” Goran Rosenberg” w twoim linku.
To nie tylko nadworny Zyd, nazwisko pamietam z przeczytanej recenzji ksiazki kilkdziesiat lat temu.
W ksiazce autor pisal ze :
1. Jan Guillou to agent KGB
2. Goran Rosenberg ”rozpracowywywal” Lotnisko Lod z polecenia terrorystow z PFLP
Od tego czasu J.Guillou( autor powiesci historycznych i zaciekly krytyk Izraela) przyznal sie do bycia agentem KGB.
Rosenberg do niczgo sie nie przyznaje, zreszta dostalby tylko medal za wspolprace z terrorystami
Noah Harari bredzi dla podtrzymania swojej kariery. Koniecznie chce być „głęboki i oryginalny „ aby przedłużyć swoją sławę po napisaniu trzech książek z których tylko ta pierwsza ‚ Sapiens” była w miarę interesująca i nowatorska. Reszta to wysilone popłuczyny po różnych płytkich teoriach. A w tym wywiadzie przekroczył wszelkie granice etyki i lojalności, chyba z desperacji że już sie kończy jego krótka slawa.
Prawdziwy ekspert od spraw Izraelskich, Andrzej Koraszewski, rozprawil sie juz z tymi dwoma ”nadwornymi Zydami” https://www.listyznaszegosadu.pl/znasz-li-ten-kraj/uwagi-o-strategiach-przetrwania-w-antysemickim-swiecie . A i w Szwecji nie brakuje podobnych typow (artykul niestety tylko po szwedzku): https://www.msn.com/sv-se/nyheter/inrikes/journalistiska-veteraner-oeniga-om-gaduppropet/ar-AA1LnWQg?ocid=hpmsn&cvid=13da4007017343c8ca93ad3589455b83&ei=57 . Dwoch Szwedow i dwoch Zydow wypowiada sie na temty izraelskie. Zgadnijcie po ktorej stronie stoja Zydzi?
Jescze jedna perełka:
Yuval Noah Harari Interview – historic, philosopher na youtube
Pariyattim. rozmawia z jednym z najbardziej wpływowych współczesnych intelektualistów publicznych na świecie, Yuval’em.
Tytuł prezentacji:
Yuval Noah Harari: Czego tak naprawdę nauczył się Izrael po 2000 lat?
Wywiad jest po angielsku ale też jest transkrypcja. Można więc tłumaczyć Googlem wszystko to co mówi. A to co mówi bije na głowe co piszą tacy jak Gerbert i jemu podobni.
Wyśmienity artykuł. Dawno przestalem czytać Gerberta i pare innych. Dowiedziałem się, że jest z nimi dużo gorzej.
Bardzo trafna analiza.
Wielkie podziękowania za artykuł.
Świetny artykuł. Geberta nie cierpię, zadufany w sobie, wygadany narcyz o bardzo wątpliwej etyce i wiedzy. Kraśnika nie znam ale wierzę autorowi gdyż takich typów niestety nie brakuje w mediach.
Można by utworzyć całą listę zydowskich « eminentnych « antysemitów.
Będzie długa.
Gabor Mate, Shlomo Sand, Noam Chomski w czołówce. Kto da więcej ?