JJ Gross

Europa popełnia samobójstwo. Jej dni jako kwitnącego koszyka kultur, wartości, kreatywności i postępu są policzone i szybko znikają w lusterku wstecznym historii.
W ostatnich latach byliśmy świadkami masowego, nielegalnego napływu do krajów Europy Zachodniej mężczyzn w wieku poborowym, pochodzących z najbardziej brutalnych i zacofanych społeczeństw muzułmańskich. Początkowo te rzesze młodych mężczyzn były przyjmowane bez żadnej weryfikacji. Pomimo niewielkiego zainteresowania wkładem w społeczeństwa, które ich przyjęły, zostali przyjęci z otwartymi ramionami przez liberalny „zeitgeist”, pielęgnowany i wzmacniany przez Open Society George’a Sorosa i jego nieograniczone fundusze.
Surowa rzeczywistość jest szokująca. Europejskie stolice są zaśmiecone obozowiskami niespokojnych i agresywnych imigrantów. Hooliganizm i niszczenie mienia są powszechne. Brutalne przestępstwa, molestowanie seksualne, gwałty, morderstwa i zabójstwa z użyciem pojazdów stały się codziennością. A teraz najbardziej powszechne są wściekłe, hałaśliwe demonstracje wzywające do zniszczenia Izraela. Rzeczywiście, jedyną flagą, jaką obecnie można zobaczyć w Europie, od Wielkiej Brytanii po Hiszpanię, jest flaga narodu, który jeszcze nie istnieje, a który ma powstać na zgliszczach państwa Izrael.
Oto najciekawszy element. Można by przypuszczać, że te wrzeszczące tłumy przerażają Europejczyków. Jednak paradoksalnie, powszechne rozprzestrzenianie się zamaskowanych tłumów ubranych w stroje kojarzące się z zabójcami z ISIS jest nie tylko tolerowane, ale coraz częściej naśladowane przez samych Europejczyków. Zamiast pozbywać się i repatriować te rzesze nieasymilowalnych intruzów, wielu Europejczyków przebiera się teraz za terrorystów i dołącza do tłumów. Ostatnio to zachowanie rozprzestrzeniło się na festiwale muzyczne i koncerty rockowe, które zamieniają się w szalone tłumy wykrzykujące hasła o śmierci Izraela i „wolnej Palestynie”.
Antysemityzm jako katalizator samozniszczenia?
Nic z tego nie ma logicznego sensu. Nigdy w historii, a już na pewno nie w historii współczesnej, najeźdźcze, propagujące przemoc grupy nie były traktowane z takim szacunkiem. Gościnność wobec nich jest sprzeczna z intuicją, podobnie jak postawa właścicieli domów z klasy średniej wobec zbiegłych skazańców, o których wiedzą, że spowodują poważne szkody.
Jak więc wyjaśnić takie bezprecedensowe szaleństwo? Aby zacząć rozumieć tę dynamikę, proponuję proste ćwiczenie: wyobraźmy sobie, że państwo Izrael nie istnieje. Czy w takim przypadku muzułmańskie tłumy znalazłyby inny pretekst, aby dać upust swojej skłonności do hałasu i przemocy? To pytanie retoryczne, ponieważ jest to kwestia kulturowa.
Ale jest drugie, nie mniej retoryczne pytanie: gdyby muzułmańskie tłumy zachowywały się tak samo, a państwo Izrael nie istniało, czy Europejczycy nadal byliby tak tolerancyjni, żeby nie powiedzieć współwinni? Gdyby groźni muzułmanie, z głowami owiniętymi kefijami i zamaskowanymi twarzami, maszerowali i blokowali ruch uliczny, domagając się np. legalizacji zabójstw honorowych, małżeństw dzieci lub poligamii, czy Europejczycy dołączyliby do ich szeregów? Czy zespoły rockowe powtarzałyby ich hasła?
Gdyby tak było, reakcja rdzennych Europejczyków byłaby z pewnością szybka, brutalna i jednoznaczna. Nie byłoby żadnej tolerancji. Wszystkie miliardy Sorosa nie pomogłyby w powstrzymaniu słusznego oburzenia rdzennych Niemców, Francuzów, Brytyjczyków czy Holendrów.
W ostatnim czasie wiele napisano o naturze antysemityzmu – o tym, że zawsze istnieje, czai się pod powierzchnią, czekając na pretekst, by się ujawnić. Każdy, kto sądził, że Europejczycy stali się mniej antysemiccy, ponieważ Hitler przegrał wojnę, był w błędzie. Faktem jest, że Holokaust, w którym zbyt wielu Europejczyków miało swój udział, nie zakończył się wraz z klęską państw Osi. Była to jedynie chwilowa remisja.
Być może najdoskonalszym tego przykładem jest Holandia. Ilu z nas uważało Holandię za piękny, tolerancyjny kraj rowerzystów? Dziś jednak wszyscy widzimy, że łagodna fasada Holandii była tylko fasadą. Holandia jest przykładem odrodzenia nienawiści do Żydów, dorównując swoim historycznym doświadczeniom jako kraj o najwyższym odsetku zamordowanych Żydów w Europie Zachodniej podczas Holokaustu.
Oczywiście Holandia nie jest jedyna. Belgia może być nawet gorsza. Francja, Niemcy, Szwecja, Słowenia, Włochy i Grecja szybko nadrabiają zaległości. Wielka Brytania wydaje się przekroczyć punkt, z którego nie ma już powrotu.
Tak, Izrael jest nieświadomym katalizatorem samozniszczenia Europy. Samo istnienie Izraela zaślepia masy nienawidzących Żydów Europejczyków na egzystencjalne zagrożenie, jakie stanowi obecność milionów radykalnych muzułmanów. Europejczycy zawiesili zdrowy rozsądek, sprzymierzając się z radykalnym islamem, aby „dopaść Żydów”. Za to Europa zapłaci najwyższą cenę.
Czy istnienie Izraela przyspiesza upadek Europy?
Kategorie: Uncategorized


Leon Ungier, terazniejsza Polska jest przykladem ze liczba muzulmanow nie musi odgrywac roli tutaj.
Tak jak w czasie Powstania Warszawskiego powstancy urzadzali sobie polowania na ” zydowskich szpiegow” z naychmiastowa ezekucja zlapanych Zydow, zadne faktyczne zagrozenie nie wymaze wpojonej z mlekiem matki nienawisci.
Holandia jest ciekawym przykladem, teraz najwieksza partia tam jest anty-muslimska partia Wildersa-i niezaleznie od tego i Wildersa stosunku do Izraela, Holandia przywodzi w miedzynarodowej nagonce na Izrael.
Norwegia Quislinga odkwitla tez, przy calym halasie o zboczencach w rodzinie krolewskiej tam , wrzask o ” zbrodniach” Zydow jest glosniejszy.
Link pod artykulem
Mam pytanie: czy igdzie moge znaleźć ten artykuł po angielsku?
Tak jest. Europa popełnia samobójstwo. Może jednak się wygrzebie?
Coś w tym jest w retorycznym pytaniu:
“… Ale jest drugie, nie mniej retoryczne pytanie: gdyby muzułmańskie tłumy zachowywały się tak samo, a państwo Izrael nie istniało, czy Europejczycy nadal byliby tak tolerancyjni, żeby nie powiedzieć współwinni? Gdyby groźni muzułmanie, z głowami owiniętymi kefijami i zamaskowanymi twarzami, maszerowali i blokowali ruch uliczny, domagając się np. legalizacji zabójstw honorowych, małżeństw dzieci lub poligamii, czy Europejczycy dołączyliby do ich szeregów? Czy zespoły rockowe powtarzałyby ich hasła?”
Ja też mam retoryczne pytanie. Może Europejczycy z róznych (i niemądrych) względów przyjmowali jak leci, wyznawców islamu). A teraz w Europie jest tak dużo islamskich emigrantów, że lokalne wladze a także i rządy nie panują nad sytuacją. To może tearz jest prawdą, bo bardzo po cichu bez rozgłosu nie tyko nie przymują nowych imigrantów ale pozbywają się innych, już obecnych. Czytałem o tym w kilku artykułach.