Uncategorized

Jeden cel, cztery opaski na oczy

Melanie Phillips

Nagła zmiana postawy Australii wobec Iranu nie jest w stanie naprawić szkód, jakie wyrządziła Izraelowi i całemu Zachodowi.

Od 1979 roku, gdy w Teheranie do władzy doszedł islamski reżim rewolucyjny, rządy zachodnie z niechęcią reagowały na agresję Iranu. Ta pasywność znacznie zwiększyła zagrożenie, jakie ten podmiot stanowi dla wolnego świata.

Iran dopuścił się niezliczonych aktów terroryzmu przeciwko interesom Zachodu i celom żydowskim. Islamska Republika stworzyła również sieć uśpionych komórek dżihadystycznych w krajach zachodnich. Co więcej, po okrucieństwach Hamasu w południowym Izraelu 7 października 2023 r., Iran koordynował marsze nienawiści popierające Hamas w miastach na Zachodzie.

Reżim irański próbował też mordować irańskich dysydentów i polityków w Wielkiej Brytanii i Ameryce, w tym spiskował w celu zabicia byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Johna Boltona, oraz byłego sekretarza stanu USA, Mike’a Pompeo.

W tym tygodniu australijski rząd, na czele z premierem Anthonym Albanese, nagle ogłosił, że Iran stał za dwoma atakami terrorystycznymi na cele żydowskie, do których doszło w zeszłym roku w Australii: podpaleniem synagogi Adass w Melbourne i koszernej restauracji Lewis’ Continental Kitchen w Sydney.

Według Australijskiej Organizacji Wywiadu Bezpieczeństwa (ASIO) prawdopodobne jest, że reżim irański był zaangażowany również w inne ataki.

W rezultacie australijski rząd wydalił ambasadora Iranu – po raz pierwszy od czasów II wojny światowej – i wycofał swoich dyplomatów z Islamskiej Republiki. Zamierza także zakazać działalności terrorystycznych oddziałów Teheranu, czyli Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Jest to, delikatnie mówiąc, zaskakujący obrót sytuacji. Rząd Albanese przyjął bowiem niezwykle wrogie stanowisko wobec Izraela w jego wojnie z Iranem. Ani premier, ani jego zaciekle antyizraelska minister spraw zagranicznych, Penny Wong, nigdy nie wykazali zrozumienia dla zagrożenia, jakie Iran stanowi zarówno dla Izraela, jak i dla Zachodu.

Zamiast tego konsekwentnie przymilali się fanatykom z Teheranu. Na początku sierpnia ambasador Iranu w Australii, Ahmad Sadeghi, wezwał do „wyeliminowania syjonistycznej plagi” do 2027 roku.

Była to tylko najnowsza z serii głęboko niepokojących wypowiedzi Sadeghiego, które nie spotkały się z odpowiednią reakcją ze strony ministerstwa. W zeszłym roku wychwalał on nieżyjącego już przywódcę Hezbollahu, Hassana Nasrallaha, nazywając go „wybitnym” i „sztandarowym przywódcą”, jednocześnie oczerniając Izrael jako „najbardziej znaną maszynę do zabijania w historii współczesnego świata”.

Nazywając jego uwagi o „syjonistycznej pladze” „odrażającymi”, „nienawistnymi” i „antysemickimi”, Albanese zasugerował, że Sadeghi został wezwany na rozmowę w celu udzielenia mu reprymendy. W rzeczywistości ponoć wezwano go wyłącznie w celu omówienia sposobów „deeskalacji” wojny w Strefie Gazy, aby doprowadzić do „trwałego zawieszenia broni”.

Zupełnie inaczej potraktowano ambasadora Izraela w Australii, Amira Maimona, którego administracja Albanese wezwała co najmniej trzy razy, by udzielić mu reprymendy za sposób, w jaki Izrael prowadzi swoje operacje wojskowe.

Rząd Albanese przyczynił się do wybuchu fali nienawiści do Żydów w Australii. Nie tylko jej nie ugasił, ale wręcz podsycił, powtarzając kłamstwa Hamasu, które przedstawiają Izraelczyków jako złych ludzi, celowo zabijających cywilów i głodzących dzieci.

Można powiedzieć, że Australia wykazała więcej wrogości wobec Izraelczyków niż jakikolwiek inny kraj. Na początku tego miesiąca odwołała wizytę Simchy Rothmana, przewodniczącego Komisji Konstytucji, Prawa i Sprawiedliwości Knesetu, tuż przed rozpoczęciem jego podróży solidarnościowej z australijską społecznością żydowską.

Wśród powodów rząd stwierdził, że wypowiedzi Rothmana, w tym „eliminacja Hamasu oraz ekspansja i suwerenność państwa izraelskiego, a także zaprzeczenie wszelkim nieprawidłowościom ze strony Izraela wobec Palestyńczyków i Strefy Gazy podczas obecnego konfliktu”, zostały uznane przez członków australijskiej społeczności za „podżegające i niepokojące”.

Rząd Albanese ma szokującą historię unieważniania wiz izraelskim gościom żydowskim, w tym byłej minister rządu, Ayelet Shaked, oraz wpływowemu działaczowi z branży zaawansowanych technologii, Hillelowi Fuldowi, którego brat, Ari Fuld, został zamordowany w 2018 r. przez terrorystów na skrzyżowaniu Gush Etzion.

Z radością natomiast wydano wizy sympatykom terrorystów, w tym tunezyjskiemu przedsiębiorcy medialnemu z Londynu, Sammiemu Hamdiemu, który zachęcał ludzi do „świętowania” 7 października, oraz kaznodziei Mohammedowi Ghuloomowi, który również chwalił Nasrallaha.

W związku z tym uwagi Albanese i Wong, gdy ogłaszali swoje działania przeciwko Teheranowi, brzmiały niezwykle obłudnie.

Wong powiedziała, że Iran próbował „podważyć spójność społeczną”, a Albanese stwierdził, że próbował „zasiać nienawiść i podziały w waszej społeczności”. Tymczasem to właśnie oni sami zasiali nienawiść i podziały wobec Żydów w Australii, powtarzając kłamstwa Hamasu i złośliwie dyskryminując Izraelczyków, aby przypodobać się muzułmanom w swoim kraju.

Co więcej, źródła rządowe ujawniły, że rząd Albanese od kilku miesięcy był świadomy możliwych powiązań Iranu z atakami na Żydów w Australii.

Dlaczego więc premier nagle zdecydował się podjąć działania przeciwko reżimowi? Powodem jest niemal na pewno to, że zaczął odczuwać presję z powodu przerażającego zachowania swojego rządu.

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, odłożył na bok dyplomatyczne uprzejmości, publicznie krytykując Albanese za zakaz wjazdu dla Rothmana, a Izrael cofnął wizy niektórym australijskim dyplomatom. Być może to skłoniło australijskiego premiera do skupienia się na fakcie, że wymiana informacji wywiadowczych z Izraelem pozostaje kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego Australii.

W 2017 r. Izrael poinformował ASIO o spisku mającym na celu wysadzenie samolotu linii Etihad Airways odlatującego z Sydney. W tym tygodniu Sky News ujawniło, że informacje od izraelskiego wywiadu pomogły ASIO w śledztwie, które ujawniło powiązania Iranu z atakami terrorystycznymi.

Co ważniejsze, prezydent USA, Donald Trump, wydaje się bardzo negatywnie oceniać antyizraelskie działania Australii. Nie spotkał się jeszcze z Albanese.

W tym tygodniu australijski minister obrony, Richard Marles, został upokorzony przez amerykańskich urzędników, którzy nie potrafili jednoznacznie stwierdzić, czy rozmowy z jego amerykańskim odpowiednikiem Petem Hegsethem w Waszyngtonie były „faktycznym spotkaniem”, czy „przypadkowym”.

Pomysł, że Albanese nagle przejrzał na oczy w sprawie Izraela, jest bardzo mało prawdopodobny.

W programie Sky News Australia Sharri Markson ujawniła, że w 1998 r. „rozmarzony” Albanese spotkał się z Jaserem Arafatem, szefem terrorystycznej Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która sponsorowała i sfinansowała jego podróż do Ramallah.

Dwa lata później, podczas drugiej intifady, kiedy palestyńscy Arabowie wysadzali Izraelczyków w autobusach i pizzeriach, Albanese stwierdził, że dołączył do protestów przeciwko Izraelowi, podczas których palono amerykańskie i izraelskie flagi.

W przemówieniu wygłoszonym przed australijskim parlamentem, podczas gdy Izrael walczył o powstrzymanie rzezi ponad 1300 swoich obywateli, Albanese potępił izraelskie blokady dróg i inne ograniczenia nakładane na Palestyńczyków jako naruszanie ich praw obywatelskich.

Albanese przyznał, że przez całe życie był zwolennikiem sprawy palestyńskiej i stwierdził, że jest zły na antyizraelskich protestujących – tylko dlatego, że ich ekstremizm podważa tę sprawę. Innymi słowy, w wielkiej bitwie toczącej się obecnie między cywilizacją a barbarzyństwem, Albanese postawił Australię po złej stronie.

Ma to znaczenie nie tylko dla Izraela, ale także dla Zachodu. Australia jest członkiem sojuszu bezpieczeństwa Five Eyes. Pozostałymi czterema członkami są Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada i Nowa Zelandia.

Swoją wrogością wobec Izraela – kluczowej linii obrony Zachodu na Bliskim Wschodzie – Australia podważa ten sojusz, a późny wybuch realizmu w sprawie Iranu nie jest w stanie naprawić tej szkody.

Niestety, nie jest w tym osamotniona. Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia również stały się wrogami państwa żydowskiego, demonizując je kłamstwami mającymi na celu jego delegitymizację i przygotowując się do uznania iluzorycznego „państwa palestyńskiego”, które ma powstać wyłącznie jako środek do zniszczenia Izraela.

Tylko Ameryka trzyma się mocno bezpieczeństwa i obrony Izraela. W ten sposób sojusz FJeden cel, cztery ślepe opaski na oczy

Nagła zmiana postawy Australii wobec Iranu nie jest w stanie naprawić szkód, jakie wyrządziła Izraelowi i całemu Zachodowi.

Od 1979 roku, gdy w Teheranie do władzy doszedł islamski reżim rewolucyjny, rządy zachodnie z niechęcią reagowały na agresję Iranu. Ta pasywność znacznie zwiększyła zagrożenie, jakie ten podmiot stanowi dla wolnego świata.

Iran dopuścił się niezliczonych aktów terroryzmu przeciwko interesom Zachodu i celom żydowskim. Islamska Republika stworzyła również sieć uśpionych komórek dżihadystycznych w krajach zachodnich. Co więcej, po okrucieństwach Hamasu w południowym Izraelu 7 października 2023 r., Iran koordynował marsze nienawiści popierające Hamas w miastach na Zachodzie.

Reżim irański próbował też mordować irańskich dysydentów i polityków w Wielkiej Brytanii i Ameryce, w tym spiskował w celu zabicia byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Johna Boltona, oraz byłego sekretarza stanu USA, Mike’a Pompeo.

W tym tygodniu australijski rząd, na czele z premierem Anthonym Albanese, nagle ogłosił, że Iran stał za dwoma atakami terrorystycznymi na cele żydowskie, do których doszło w zeszłym roku w Australii: podpaleniem synagogi Adass w Melbourne i koszernej restauracji Lewis’ Continental Kitchen w Sydney.

Według Australijskiej Organizacji Wywiadu Bezpieczeństwa (ASIO) prawdopodobne jest, że reżim irański był zaangażowany również w inne ataki.

W rezultacie australijski rząd wydalił ambasadora Iranu – po raz pierwszy od czasów II wojny światowej – i wycofał swoich dyplomatów z Islamskiej Republiki. Zamierza także zakazać działalności terrorystycznych oddziałów Teheranu, czyli Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Jest to, delikatnie mówiąc, zaskakujący obrót sytuacji. Rząd Albanese przyjął bowiem niezwykle wrogie stanowisko wobec Izraela w jego wojnie z Iranem. Ani premier, ani jego zaciekle antyizraelska minister spraw zagranicznych, Penny Wong, nigdy nie wykazali zrozumienia dla zagrożenia, jakie Iran stanowi zarówno dla Izraela, jak i dla Zachodu.

Zamiast tego konsekwentnie przymilali się fanatykom z Teheranu. Na początku sierpnia ambasador Iranu w Australii, Ahmad Sadeghi, wezwał do „wyeliminowania syjonistycznej plagi” do 2027 roku.

Była to tylko najnowsza z serii głęboko niepokojących wypowiedzi Sadeghiego, które nie spotkały się z odpowiednią reakcją ze strony ministerstwa. W zeszłym roku wychwalał on nieżyjącego już przywódcę Hezbollahu, Hassana Nasrallaha, nazywając go „wybitnym” i „sztandarowym przywódcą”, jednocześnie oczerniając Izrael jako „najbardziej znaną maszynę do zabijania w historii współczesnego świata”.

Nazywając jego uwagi o „syjonistycznej pladze” „odrażającymi”, „nienawistnymi” i „antysemickimi”, Albanese zasugerował, że Sadeghi został wezwany na rozmowę w celu udzielenia mu reprymendy. W rzeczywistości ponoć wezwano go wyłącznie w celu omówienia sposobów „deeskalacji” wojny w Strefie Gazy, aby doprowadzić do „trwałego zawieszenia broni”.

Zupełnie inaczej potraktowano ambasadora Izraela w Australii, Amira Maimona, którego administracja Albanese wezwała co najmniej trzy razy, by udzielić mu reprymendy za sposób, w jaki Izrael prowadzi swoje operacje wojskowe.

Rząd Albanese przyczynił się do wybuchu fali nienawiści do Żydów w Australii. Nie tylko jej nie ugasił, ale wręcz podsycił, powtarzając kłamstwa Hamasu, które przedstawiają Izraelczyków jako złych ludzi, celowo zabijających cywilów i głodzących dzieci.

Można powiedzieć, że Australia wykazała więcej wrogości wobec Izraelczyków niż jakikolwiek inny kraj. Na początku tego miesiąca odwołała wizytę Simchy Rothmana, przewodniczącego Komisji Konstytucji, Prawa i Sprawiedliwości Knesetu, tuż przed rozpoczęciem jego podróży solidarnościowej z australijską społecznością żydowską.

Wśród powodów rząd stwierdził, że wypowiedzi Rothmana, w tym „eliminacja Hamasu oraz ekspansja i suwerenność państwa izraelskiego, a także zaprzeczenie wszelkim nieprawidłowościom ze strony Izraela wobec Palestyńczyków i Strefy Gazy podczas obecnego konfliktu”, zostały uznane przez członków australijskiej społeczności za „podżegające i niepokojące”.

Rząd Albanese ma szokującą historię unieważniania wiz izraelskim gościom żydowskim, w tym byłej minister rządu, Ayelet Shaked, oraz wpływowemu działaczowi z branży zaawansowanych technologii, Hillelowi Fuldowi, którego brat, Ari Fuld, został zamordowany w 2018 r. przez terrorystów na skrzyżowaniu Gush Etzion.

Z radością natomiast wydano wizy sympatykom terrorystów, w tym tunezyjskiemu przedsiębiorcy medialnemu z Londynu, Sammiemu Hamdiemu, który zachęcał ludzi do „świętowania” 7 października, oraz kaznodziei Mohammedowi Ghuloomowi, który również chwalił Nasrallaha.

W związku z tym uwagi Albanese i Wong, gdy ogłaszali swoje działania przeciwko Teheranowi, brzmiały niezwykle obłudnie.

Wong powiedziała, że Iran próbował „podważyć spójność społeczną”, a Albanese stwierdził, że próbował „zasiać nienawiść i podziały w waszej społeczności”. Tymczasem to właśnie oni sami zasiali nienawiść i podziały wobec Żydów w Australii, powtarzając kłamstwa Hamasu i złośliwie dyskryminując Izraelczyków, aby przypodobać się muzułmanom w swoim kraju.

Co więcej, źródła rządowe ujawniły, że rząd Albanese od kilku miesięcy był świadomy możliwych powiązań Iranu z atakami na Żydów w Australii.

Dlaczego więc premier nagle zdecydował się podjąć działania przeciwko reżimowi? Powodem jest niemal na pewno to, że zaczął odczuwać presję z powodu przerażającego zachowania swojego rządu.

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, odłożył na bok dyplomatyczne uprzejmości, publicznie krytykując Albanese za zakaz wjazdu dla Rothmana, a Izrael cofnął wizy niektórym australijskim dyplomatom. Być może to skłoniło australijskiego premiera do skupienia się na fakcie, że wymiana informacji wywiadowczych z Izraelem pozostaje kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego Australii.

W 2017 r. Izrael poinformował ASIO o spisku mającym na celu wysadzenie samolotu linii Etihad Airways odlatującego z Sydney. W tym tygodniu Sky News ujawniło, że informacje od izraelskiego wywiadu pomogły ASIO w śledztwie, które ujawniło powiązania Iranu z atakami terrorystycznymi.

Co ważniejsze, prezydent USA, Donald Trump, wydaje się bardzo negatywnie oceniać antyizraelskie działania Australii. Nie spotkał się jeszcze z Albanese.

W tym tygodniu australijski minister obrony, Richard Marles, został upokorzony przez amerykańskich urzędników, którzy nie potrafili jednoznacznie stwierdzić, czy rozmowy z jego amerykańskim odpowiednikiem Petem Hegsethem w Waszyngtonie były „faktycznym spotkaniem”, czy „przypadkowym”.

Pomysł, że Albanese nagle przejrzał na oczy w sprawie Izraela, jest bardzo mało prawdopodobny.

W programie Sky News Australia Sharri Markson ujawniła, że w 1998 r. „rozmarzony” Albanese spotkał się z Jaserem Arafatem, szefem terrorystycznej Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która sponsorowała i sfinansowała jego podróż do Ramallah.

Dwa lata później, podczas drugiej intifady, kiedy palestyńscy Arabowie wysadzali Izraelczyków w autobusach i pizzeriach, Albanese stwierdził, że dołączył do protestów przeciwko Izraelowi, podczas których palono amerykańskie i izraelskie flagi.

W przemówieniu wygłoszonym przed australijskim parlamentem, podczas gdy Izrael walczył o powstrzymanie rzezi ponad 1300 swoich obywateli, Albanese potępił izraelskie blokady dróg i inne ograniczenia nakładane na Palestyńczyków jako naruszanie ich praw obywatelskich.

Albanese przyznał, że przez całe życie był zwolennikiem sprawy palestyńskiej i stwierdził, że jest zły na antyizraelskich protestujących – tylko dlatego, że ich ekstremizm podważa tę sprawę. Innymi słowy, w wielkiej bitwie toczącej się obecnie między cywilizacją a barbarzyństwem, Albanese postawił Australię po złej stronie.

Ma to znaczenie nie tylko dla Izraela, ale także dla Zachodu. Australia jest członkiem sojuszu bezpieczeństwa Five Eyes. Pozostałymi czterema członkami są Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada i Nowa Zelandia.

Swoją wrogością wobec Izraela – kluczowej linii obrony Zachodu na Bliskim Wschodzie – Australia podważa ten sojusz, a późny wybuch realizmu w sprawie Iranu nie jest w stanie naprawić tej szkody.

Niestety, nie jest w tym osamotniona. Wielka Brytania, Kanada i Nowa Zelandia również stały się wrogami państwa żydowskiego, demonizując je kłamstwami mającymi na celu jego delegitymizację i przygotowując się do uznania iluzorycznego „państwa palestyńskiego”, które ma powstać wyłącznie jako środek do zniszczenia Izraela.

Tylko Ameryka trzyma się mocno bezpieczeństwa i obrony Izraela. W ten sposób sojusz sojusz Five Eyes zamienił się teraz w One Eye and Four Blindfolds (Jedno Oko i Cztery Opaski na Oczy).

Australii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Nowej Zelandii nie można już powierzyć obrony Zachodu. Teraz to Ameryka i Izrael walczą o wolny świat, który nie rozumie już, co to oznacza.

Jeden cel, cztery opaski na oczy

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.