
Najnowsza akcja z udziałem 70 statków płynących z Włoch do Strefy Gazy to nie misja humanitarna, lecz kosztowny, polityczny teatr.
Najnowsza „flotylla” do Gazy, która wypłynęła w niedzielę z włoskiej Genui, upada pod ciężarem własnych sprzeczności. Zamiast być misją humanitarną, ta spektakularna flota 70 statków to kosztowny spektakl polityczny. Ma on na celu wspieranie Hamasu, demonizowanie Izraela oraz manipulowanie opinią publiczną w Europie przed wrześniowym głosowaniem ONZ w sprawie państwowości Palestyny.
Włoscy politycy wysłali na pokład czterech swoich przedstawicieli, prosząc premier Giorgię Meloni o zapewnienie im ochrony. Jednocześnie ci sami aktywiści nigdy nie upomnieli się o uwolnienie izraelskich zakładników, którzy w niewoli Hamasu są wyniszczeni do granic możliwości. Ich milczenie ujawnia prawdę: misją flotylli nie jest współczucie, lecz prowokacja.
Organizatorzy twierdzą, że dostarczają „niezbędną pomoc”, ale fakty mówią co innego. Tylko 4 września przez przejścia graniczne Kerem Szalom i Zikim wjechało do Strefy Gazy 221 ciężarówek z żywnością i zaopatrzeniem, a kolejnych 331 czekało w kolejce. W ciągu zaledwie czterech tygodni dostarczono 50 milionów posiłków. Zdjęcia ze Strefy Gazy pokazują działające supermarkety, a nawet „Café Nutella”.
Gdzie więc jest głód? Tam, gdzie Hamas przejmuje pomoc, bije cywilów, którzy próbują ją rozdzielać, i konfiskuje zapasy dla swoich bojowników. To Hamas, a nie Izrael, jest przyczyną głodu. Gdyby flotylli naprawdę zależało na pomocy, jej statki zacumowałyby w Aszdodzie, gdzie Izrael ułatwia transfer pomocy zgodnie z bezpiecznymi i uznanymi na arenie międzynarodowej procedurami. Zamiast tego flotylla płynie prosto na konfrontację, dążąc raczej do medialnego rozgłosu niż do niesienia realnej pomocy.
„Dary” przewożone na tych statkach można by zastąpić stokrotnie, gdyby organizatorzy przekazali swoje fundusze legalnym agencjom pomocowym. Zamiast tego wybrali konfrontację na morzu, która zbiegła się w czasie z presją prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, na utworzenie państwa palestyńskiego w ONZ.
Flotylla jest częścią tej samej strategii: oskarżania Izraela o „ludobójstwo” i „głodzenie” na podstawie zawyżonych, niesprawdzonych danych o ofiarach, przedstawionych przez Hamas. Te dane zostały już zdyskredytowane przez niezależne badania, na przykład te przeprowadzone przez Centrum Begina-Sadata. Oszustwo jest oczywiste: sfałszowane liczby ofiar, fałszywi „eksperci” rozpowszechniający dane Hamasu i chór zachodnich intelektualistów, którzy chętnie to wszystko oklaskują. Za tym wszystkim stoi ta sama odwieczna nienawiść.
Prawda jest surowa. Izrael walczy z Hamasem, bezwzględną organizacją terrorystyczną, która jest zakorzeniona w gęsto zaludnionych obszarach cywilnych. Hamas nie nosi mundurów i celowo wtapia się w populację, by zapewnić maksymalną liczbę ofiar cywilnych, podczas gdy Izrael dokłada wszelkich starań, aby je zminimalizować. Hamas prosperuje dzięki kłamstwom i śmierci.
A jednak europejscy aktywiści i intelektualiści — tacy jak ci w Wenecji, którzy wspierają Hamas — decydują się przyswajać i wzmacniać te kłamstwa. Konsumują propagandę i ignorują rzeczywistość: Izrael walczy nie tylko o swój naród, ale także o zasady wolności i godności, które Hamas bezlitośnie depcze.
Flotylla nie ma nic wspólnego z pomocą humanitarną. Jest bronią propagandową – kosztownym oszustwem, którego celem jest demonizacja Izraela i legitymizacja Hamasu. Dostarcza nie żywność, lecz nienawiść i kłamstwa.
Izrael musi zatrzymać tę flotyllę. Kiedy to zrobi, świat stanie przed wyborem: stanąć po stronie organizacji terrorystycznej i jej sojuszników, czy po stronie jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie, walczącej o przetrwanie.
Flotylla do Strefy Gazy to kosztowne oszustwo
Kategorie: Uncategorized

