Wraz z osiągnięciem przez nienawiść do Izraela nowego szczytu w Europie, grupa włoskich intelektualistów żydowskiego pochodzenia wystąpiła przeciwko definicji IHRA.

Antysemiccy protestujący w Mediolanie, Włochy, 11 listopada 2023 r. Źródło: Federico Fermeglia/Shutterstock.
W czasach, gdy antysemityzm rozprzestrzenia się w Europie i Stanach Zjednoczonych, debata we Włoszech na temat przyjęcia roboczej definicji antysemityzmu opracowanej przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) powinna była być już zakończona.
Definicja IHRA została poparta przez około 40 krajów i tysiące instytucji właśnie dlatego, że odzwierciedla prostą prawdę moralną przypisywaną niegdyś Martinowi Lutherowi Kingowi Jr. Choć często błędnie cytowany, jego przesłanie było jasne: „Mój brat, kto nienawidzi Izraela, nienawidzi Żydów”. King powiedział właściwie: „Kiedy ludzie krytykują syjonistów, mają na myśli Żydów; mówią Państwo o antysemityzmie!”.
Jednak grupa wybitnych włoskich intelektualistów żydowskiego pochodzenia postanowiła w tym momencie sprzeciwić się projektowi ustawy przedstawionemu przez Graziano Delrio z centrolewicowej Partii Demokratycznej (PD), który ma na celu wprowadzenie definicji IHRA do włoskiego prawa. Ich dokument, przedstawiony jako naukowa refleksja, powtarza argumenty, które stały się schronieniem dla tych, którzy nie chcą zmierzyć się z faktem, że podżeganie do nienawiści wobec Izraela podsyca współczesny antysemityzm.
Ich twierdzenie jest znane: IHRA może być nadużywana do tłumienia krytyki Izraela. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że niewinni krytycy zostali uciszeni, zakazani, pobici lub że ich domy lub groby zostały zniszczone, ponieważ kwestionowali politykę rządu izraelskiego.
Tymczasem Żydzi na całym świecie żyją w atmosferze gróźb, napaści, bojkotów, aktów wandalizmu i nieustannej kampanii ideologicznej, która określa Izrael mianem państwa ludobójczego lub nazistowskiego. Bez IHRA takie oskarżenia są oczyszczane jako „opinie polityczne” lub „debata demokratyczna”.
To nie jest krytyka, lecz zniesławienie. Jest to kryminalizacja żydowskiej samostanowczości.
Włoscy uczeni żydowscy sprzeciwiający się IHRA – Anna Foa, Roberto Della Seta, Carlo Ginzburg, Gad Lerner i Giovanni Levi – mogą przedstawiać się jako eksperci w dziedzinie historii Żydów i antysemityzmu. Jednak ich stanowisko ignoruje najbardziej fundamentalną prawdę historyczną: związki Żydów z Ziemią Izraela sięgają trzech tysięcy lat wstecz.
Ich opis Izraela jako państwa kolonialnego nie jest wynikiem badań naukowych; jest to współczesne powtórzenie odwiecznych wysiłków zmierzających do zaprzeczenia żydowskiej tożsamości narodowej.
Były prezydent Bill Clinton zrozumiał to, gdy ówczesny przywódca Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) Jaser Arafat oświadczył, że Jerozolima nigdy nie była żydowska. Clinton zagroził, że opuści salę podczas szczytu w Camp David w lipcu 2000 r., jeśli Arafat będzie nadal wygłaszał takie fałszywe twierdzenia. Rozpoznał to oświadczenie jako to, czym naprawdę było – najczystszą formą antysemityzmu.
To, co Clinton zrozumiał instynktownie, intelektualiści nie chcą dostrzec: że naród żydowski i Izrael są nierozłączne. Delegitymizacja Izraela oznacza delegitymizację Żydów. Dlatego antysemici pochwalają wysiłki mające na celu osłabienie IHRA; dzięki temu mogą swobodnie ogłaszać Izrael zbrodnią, a syjonizm patologią.
Inicjatywa Delrio stanowi przejaw odwagi cywilnej w czasie, gdy jest ona desperacko potrzebna. Żydowscy uczeni, którzy się jej sprzeciwiają, celowo lub nie, zapewniają ochronę tym, którzy dążą do zatarcia granicy między krytyką a nienawiścią, między debatą a podżeganiem.
Ci Żydzi nie rozumieją, że naród żydowski i Izrael to jedno i to samo. Stanowiska wyrażone przez Kinga, Clintona i teraz Delrio są bardziej żydowskie niż ich własne.
Historia patrzy. I dziś, podobnie jak w przeszłości, odmowa nazwania antysemityzmu jest jego najbardziej niezawodnym wspólnikiem.
Antysemityzm a krytyka Izraela: spór o definicję IHRA
Fiamma Nirenstein

Kategorie: Uncategorized


Oj , znamy to , to , znamy. Jak powiedziałby poeta:”trzęsą się im gacie’. To odbiera rozum i serce, bo strach ma wielkie oczy.
Jeszcze jedna grupa samonienawistnikow i karierowiczów, ktorj w przyszłości każdy będzie się brzydzić. Nie muszę przypominać żydowskich zdrajców chodzących w aurze sławy ich intelektu wśród wielbicieli Stalina, którzy popierali go w antysemickich nagonkach ani zydkow z 68 roku. Szkoda, ze dzisiaj każdy kto uważa się za intelektualistę ( wcześniej wypracowawszy sobie odpowiednie chrząknięcie i niczym nieuzasadniona wyższość moralna) od razu musi musi zabierać głos o etyce i moralności tudzież dobrze i złu , wiedząc o tym mało , albo w ogóle . Bo gdyby wiedzieli to za Boga nie ustawiali by się w grupy ideologiczne i wspólnie mówili rzeczy niegodne intelektualisty. Mam tu na myśli mądrego, bardzo oczytanego i wykształconego, indywidualnie myślącego człowieka, który zajmują problemy ludzkiej kondycji i życia w ogóle., no i robilby to ze znakomitą wiedzą filozoficzną , historyczną it’d…. Przede wszystkim osoba taka powinna rozmyślać o prawdzie , o moralności i etyce . Ale te pojęcia tchórzom, którym trzęsą się gacie ze strachu są zupełnie obce samonienawistnikom myślącym tylko o osobistych karierach. Jaka szkoda , że słowem intelektualista szafuje się bez ograniczeń i każdy byle jakiś tam pracownik naukowy staje się intelektualistą. Jak człowieka który nie potrafi samodzielnie i wolno myśleć, czyli jest wolno myślicielem, w ogóle można nazwać intelektualistą?
Dla mnie wybitnym intelektualistą włoskim i jednocześnie wielkim pisarzem , był Umberto Echo . Szkoda , że nie był Żydem i , że już nie żyje .
Sam ten « spór o definicje » świadczy o patologicznej obsesji antysemickiej świata