Zly gryz – opowiadanie z ksiazki „Fabryki Dymu „

Nadeslal

walerian domanski

Walerian Domanski

reunion68

Walerian Domański

Zły zgryz

Siedzimy w więziennej celi we czwórkę… ja, Marian, Wacek i Jurek. Wszyscy siedzimy oczywiście… niewinnie. Czyli z powodu pomyłki milicji, prokuratoró i sędziów. A tak naprawdę, to ….Marian, niski, nieco otyły, flegmatyczny facet, siedzi za kradzieże. Kradł bele materiałów z fabryki bawełnianej, gdzie pracował w wydziale transportu jako ładowacz.

– Państwo okrada robotników, więc ja tylko odbierałem swoje, to co mi nie dopłacało państwo za moja ciężką pracę. Jestem niewinny – twierdzi stanowczo.

Wacek z kolei siedzi za rozbój.

– Wódka mnie zniszczyła… jak wypiję to dostaję zajoba! W zasadzie zamiast mnie to siedzieć powinna wódka – wyjaśnia z rozbrajającym uśmiechem na swej brzydkiej, krospowatej twarzy..

Jurek z kolei to urzędnik w wydziale mieszkaniowym. Wysoki, elegancki brunet. Brał łapówki za przydział mieszkań.

– Jak tu nie brać, skoro forsę wpychali do ręki. Święty by nie odmówił – tłumaczy się przed nami, a może przed sobą.

 

Wszyscy oni mieli korzyści majątkowe za swoje przestępstwa. Jedynie ja siedzę „za darmo”. A było to tak…

Poszedłem do dentysty z bólem zęba. Nie pomagały tabletki przeciwbólowe. Wypiłem dwie szklanki wódki… też nie pomogło. Gęba spuchnięta, nie ma rady, trzeba iść do dentysty. No i poszedłem.

– Trzeba zęba wyrwać – orzekł dentysta.

– Jak trzeba to trzeba, doktorze, niech pan rwie tego drania – bohatersko wyraziłem zgodę.

Przy okazji dentysta zauważył, że mam zły zgryz.

– Co pan ma taki zły zgryz? – powiada.

A mnie coś napadło… jak to podpitego i odpowiadam mu:

– Panie doktorze, jak w dzieciństwie narzekałem, że mi jest źle, to mama mówiła, żebym nie narzekał tylko zaciskał zęby… więc teraz w PRL-u jest mi także źle i ciągle zaciskam zęby… stąd ten wadliwy zgryz.

Dentysta i pielęgniarka roześmiali się. Ja także roześmiałem się, bo moja odpowiedź wydała mi się bardzo dowcipna. Dentysta zęba wyrwał. Nie powiem, dobry z niego fachowiec, ból natychmiast ustąpił.

Na drugi dzień przyjechało po mnie autem Pobieda trzech „smutnych” facetów  z Urzędu Bezpieczeństwa. Wpakowali mnie do Pobiedy po zakuciu w kajdanki i powiezli na Komendę, do aresztu. Na drugi dzień stanąłem przed obliczem śledczego z Urzędu Bezpieczeństwa.

– Źle wam w PRL-u, a przecież za wyleczenie zęba nie zapłaciliscie ani grosza. My wam tu podleczymy wszystkie zęby, też za darmo! – rzekł na powitanie śledczy.

No i rzeczywiście,… „podleczyli”… Wybili mi wszystkie zęby w czasie przesłuchań. Dodatkowo dostałem wyrok trzech lat więzienia za rozpowszechnianie wiadomości szkodzących ludowemu państwu.

Do dzisiaj nie wiem, kto doniósł na mnie do UB, dentysta czy pielęgniarka? A może obydwoje naraz?

Ponizej wywiad z Walerianem

KLIKNIJ TUTAJ

Opis opowiadan

KLIKNIJ TUTAJ

Terminarz spotkan autorskich w Polsce

KLINIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: