Opowiesci z zycia – Izrael cz 1

Nadeslal Moti Ofer

moti n

reunion68

Opowiesc o zmienianiu imienia i nazwiska

Autor: Moti Ofer (Mietek Blajer)

Podczas podrozy do Izraela na statku z Italji do Hajfy plyneli tez urzednicy Sochnutu ktorzy juz po drodze do Izraela “pomagali” nowym repartiantom (tzw. “olim chadaszim”) np. znalezc prace i miejsce zamieszkania w Izraelu. Przy okazji, podczas badania dokumentow podrozy i widzac obco brzmiace imienia – proponowali zmienic odrazu na hebrajski (albo nawet zydowsko brzmiace). Moj brat nazywal sie Seweryn (Sewek) to odrazu zmienili mu na Szalom – to jest po dziadku od strony matki i nawet go sie nie pytali czy chce zmienic bo mial tylko 10 lat. Ja mialem juz 17 lat to nie chcialem zmienic imienia i tak to sie stalo ze zostalem zapisany w Izraelu (na poczatku na dowodzie “Ole Chadasz”  – to byl nasz dowod osobisty nawet pare lat ale potem w Urzedzie Spraw Wewnetrznych) jako:

Blajer Mieczyslaw – tak, tak to bylo napisane we wszystkich urzedowych biurach w Izraelu, oczywiscie po “ivryt” i to naprawde brzmialo dosyc smieszne dla izraelczykow.

Ale mnie to nie przeszkadzalo, poniewaz w szkole zawodowej (uczylem sie jeszcze 2 lata az poszedlem do wojska majac 19 lat – pozwolili mi zaczac sluzbe w tym wieku) nazywalem sie: Mordechai Blajer – imie po dziadku od strony ojca.

Kiedy zaczalem sluzbe, zauwazylem ze na wojskowym dowodzie napisany jestem jako Blajer Mieczyslaw (oni to sciagneli z USW) a nie Blajer Mordechai pomimo ze te dwa lata pobytu w Izraelu wlasciwie zapomnialem ze nadal sie nazywam Mieczyslaw – juz tak bylem prawdziwym izraelczykiem jak bym mieszkal tu mase lat – i oczywiscie znalem juz wspaniale hebrajski.

Wlasciwie mialem z tym polskim imieniem nawet duzo kuriozow w wojsku ale o tym mozna napisac ksiazke tzn. napisze innym razem.

W miedzyczasie, podczas sluzby w Marynarce Wojennej wyslali mnie do Francji na pare miesiecy bo tam budowali dla nas statki rakietowe w Cherburgu (znasz to?). Ja sluzylem jako technik radiowy dlatego musialem sie uczyc od poczatku te urzadzenia na nowych statkach zebym byl wiecej “professional”.

W tych czasach Ben-Gurion byl premierem panstwa i byla taka ustawa ze kto wyjezdza sluzbowo za granice na koszt panstwa i nie ma izraelskiego imienia czy nazwiska – musi go zmienic.

To moj officer dal mi jednodniowy urlop zebym pojechal do miasta mojego zamieszkania – Petach-Tiqvy do Urzedu Spraw Wewnetrznych zebym zmienil imie (tak wtedy wiedzialem). Oczywiscie to nie byla dla mnie taka sprawa, cieszylem sie ze dostalem (nawet krotki) urlop, wypelnilem formularz, zmienilem imie z Mieczyslaw na Mordechai i przyjechalem do portu – obozu w Hajfie. Wola mnie moj officer ze smiesznym akcentem (on byl pochodzenia z Iraku): “Miecyslaw chodz tutaj, pokaz na jakie imie

i nazwisko zmieniles?”

Nazwisko? Bylem zaskoczony tym nieoczekiwanym pytaniem, przeciez myslalem ze tylko imie mialem zmienic……

Officer nie mial innej rady i musial mi dac znowu jednodzienny urlop zebym zalatwil w Petach-Tiqvie ta zmiane nazwiska ale to juz byla troche skomplikowana sprawa:

Pytalem sie rodzicow i brata czy to nie przeszkadza im zmiana naszego nazwiska na siebie, pytalem sie kolegow i znajomych na jakie nazwisko mozna zmienic Blajer.

Okazuje sie, ze Blajer pochodzi z niemieckiego – olow – po hebrajsku: oferet ale to nie pasuje nazwac kogos “olow”. Potem ktos mi zapronowal zmienic na: Ben Mosze (bo tata sie nazywal Mosze a “ben” po hebrajsku to “syn”) ale ja nie chcialem bo to jest “Sfaradyjskie” nazwisko a nie “Aszkenazyjskie” jak moje pochodzenie – to mi nie pasuje.

W koncu, zmienilem na Ofer co ma tez znaczenie imienia ale dla mnie to nie wazne.

A jak sie stalo: Moti Ofer? Bo przeciez oficjalnie to napisane w dowodzie osobistym i w paszporcie: Ofer Mordechai. Otoz to przez moja zone, zeby dlugo zyla……

Jak sie zapoznalismy – ja sluzylem na rakietowym statku (juz dawno wrocilismy z Francji) a moja kolezanka – Ruti (co potem sie stala moja stala zona) pracowala jako elektroniczka w firmie ktora pracowala z wojskiem – przyjezdzala codziennie z centrum kraju do Hajfy zeby pracowac na statku (bylo tam jeszcze dosyc duzo roboty zeby uposazyc te statki w rozne elektroniczne i tajne) systemy co nie mozna bylo kupic za granica, i slyszala ze mnie wolaja: Ofer bo w wojsku wolaja po nazwisku a nie po imieniu. Ale ona nigdy w wojsku nie byla to myslala ze ja sie nazywam Ofer na imieniu bo to moze byc tez imie, jak juz pisalem z gory. Po paru miesiacach juz chcielismy wziasc slub (ale o tym mozna napisac inna ksiazke, dlaczego tak szybko sie zdecydowalismy wziasc slub…) przyslismy do Rabinatu na rejestracje i ona nagle slyszy ze Ofer to moje nazwisko a Mordechai to moje imie – to wtedy zdecydowala ze od teraz bedzie mnie nazywac Moti bo to jest “lagodne” i lepiej brzmiace imie w Izraelu.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: